Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 3628

Startuje hokejowy play-off. O przesądach słów kilka

2021-02-22 19:54:17

Play-off to nie tylko twarda i zacięta rywalizacja. To także przesądy, rytuały i przyzwyczajenia zawodników. Jedne wydają się oczywiste, inne wręcz absurdalne.


Ewald Grabowski, legendarny trener Podhala i reprezentacji Polski, przed ważnymi meczami nie wpuszczał do autokaru z hokeistami... kobiet. Wyjątku nie robił nawet dla własnej żony, która na mecze musiała jeździć z kibicami. Dopiero po wygranym spotkaniu żona pana Ewalda mogła wracać do Nowego Targu u boku męża. Kobiety nie są także mile widziane w szatni.


Zarost musi być

Przyjęło się, że podczas fazy play-off nie wolno farbować ani obcinać włosów. 

Gdy byliśmy juniorami, tuż przed startem najważniejszej fazy sezonu wszyscy zgodnie robiliśmy sobie nowy kolor na czuprynie – śmieje się Riku Sihvonen, napastnik Ciarko STS-u Sanok. 

Zawodnicy często ustalają między sobą, że do zakończenia rywalizacji nie będą się też golić. Ten zwyczaj jest kultywowany praktycznie we wszystkich ligach świata. Hokeiści wierzą, że zarost przynosi szczęście, ale też wzbudza respekt wśród rywali.

Wielu graczy ma swoje przesądy i często o nich nie mówią. Oczywiście każdy próbuje zapuścić brodę, ale niektórzy mają na to niewielką szansę – wyjaśnia z uśmiechem Eemeli Piippo, defesnor Ciarko STS-u Sanok.

W niektórych przypadkach obfity zarost maskuje też braki w… uzębieniu. A ta dolegliwość jest wręcz „chorobą zawodową” hokeistów.


Wstrzemięźliwość?

Ale to nie wszystko. Zdarzają się inne, a czasami dość dziwne rytuały. Niektórzy gracze w fazie play-off unikają stosunków seksualnych, tylko po to, aby zachować wyższy poziom testosteronu. Tak radykalni są zwłaszcza zawodnicy z Kanady i ze Stanów Zjednoczonych. 

Przyznam szczerze, że mam swoje rytuały, ale nie są one aż tak fanatyczne. Zarost na play-offy musi być. To podstawa – uśmiecha się Michael Cichy, który od siedmiu lat występuje na polskich taflach. Na mecze fazy play-off ubiera sprawdzoną parę skarpet. 

Prawdę mówiąc każdy zawodnik ma swój rytuał dotyczący ubierania sprzętu, sposobu owijania kija i wchodzenia na lód odpowiednią nogą. 

Co ciekawe starsze pokolenie polskich hokeistów, by poprawić swoją skuteczność moczyło łopatki kijów... w klozecie. Unikało też gwizdania w szatni, bo mogło to grozić pogorszeniem sytuacji finansowej klubu, a co za tym idzie również brakiem wypłat.

Swoje indywidualne rytuały mają też bramkarze. Większość golkiperów przed meczem i przed każdą tercją uderza kijem o słupki i poprzeczkę. W ten sposób proszą hokejowego Boga, by krążki lądowały metalowych „rurkach”, a nie w siatce. 



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.
UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V