Hokej.net Logo

Wyświetleń: 2128

Metallurg - Lions w finale

2009-01-07 21:51:40

Metallurg Magnitogorsk i Zürich Lions spotkają się już za tydzień w finale Hokejowej Ligi Mistrzów.

Do rewanżowego meczu półfinałowego Saławat Jułajew Ufa przystępował w roli zdecydowanego faworyta. Drużyna Siergieja Michaliewa uważana przez wielu za najlepszy zespół w Europie po wygraniu pierwszego meczu wyjazdowego podejmowała w Ufa Arenie Metallurg Magnitogorsk. Zasady Hokejowej Ligi Mistrzów mówią jednak, że aby wywalczyć awans do finału nie wystarczy okazać się lepszym w dwumeczu, a należy w obu półfinałach zdobyć więcej punktów. Od pierwszych minut rewanżowego spotkania to gospodarze mieli przewagę, ale ich strzały dobrze bronił Ilja Proskurjakow. Świetnie prezentował się zwłaszcza pierwszy atak drużyny z Ufy, złożony z Władimira Worobjewa, Aleksieja Tierieszenki i Aleksandra Pierieżogina. Również żaden z ich strzałów nie znalazł jednak drogi do bramki ostatnich zdobywców Pucharu Mistrzów. W pierwszej tercji goli więc nie było.

Druga odsłona rozpoczęła się dość niemrawo, ale goście z Magnitogorska tym razem prezentowali się znacznie lepiej, niż wcześniej. Coraz częściej zagrażali oni bramce Aleksandra Jeremienki, który jednak interweniował pewnie. Mimo dość dobrej postawy gości to oni jednak jako pierwsi stracili gola. Na ławce kar za opóźnianie gry usiadł Denis Chłystow, a Saławatowi wystarczyło zaledwie 27 sekund na wykorzystanie przewagi. Krążek do bramki Metallurga skierował Oleg Twierdowski, który dając swojej drużynie prowadzenie znacznie przybliżył ją do pierwszego w historii finału Hokejowej Ligi Mistrzów. Okres po zdobyciu gola to minimalna przewaga drużyny Michaliewa, z której jednak rywale otrząsnęli się dość szybko i sami próbowali tworzyć groźne akcje. Największe problemy w tej odsłonie zespół Saławata miał z Janem Markiem, który raz po raz zagrażał rywalom. Zarówno jeden, jak i drugi zespół broniły jednak w końcówce drugiej tercji dobrze i więcej goli w niej nie padło.

To właśnie Jan Marek był bohaterem "Magnitki" w trzeciej odsłonie, która kompletnie zmieniła losy rywalizacji. W ciągu dokładnie 24 sekund to Metallurg wyszedł na prowadzenie, dające mu wyrównanie stanu rywalizacji półfinałowej. Najpierw Czech, a chwilę później Denis Płatonow zaskoczyli obronę "Saławata" i dali Metallurgowi wynik 2:1. Gospodarze oszołomieni po dwóch potężnych ciosach długo nie potrafili się podnieść, a goście stwarzali sobie kolejne okazje. Wreszcie w 54. minucie Igor Mirnow ograł Kiryła Kolcowa i popędził na bramkę Jeremienki. Gracz trzeciego ataku Metallurga zmieścił krążek między parkanami bramkarza rywali, podwyższając na 3:1 i ograniczając do minimum szanse gospodarzy na awans bez konieczności rozgrywania rzutów karnych. "Saławat" po stracie trzeciego gola rzucił się jeszcze do ataku, szukając choćby bramki kontaktowej, ale znakomite okazje zmarnowali Aleksander Radułow i Aleksander Pierieżogin, a trzecia tercja dobiegła końca, przesądzając o konieczności wykonywania rzutów karnych. W nich jako pierwsi strzelali goście.

Swoją szansę na bramkę strzałem między nogami Jeremienki zamienił Marek. W rewanżu przestrzelił Tierieszenko, a kiedy Mirnow także strzelił celnie Metallurg był bardzo blisko sprawienia niespodzianki. Stała się ona faktem już po chwili, gdy Proskurjakow zatrzymał Pierieżogina dając swojej drużynie awans do pierwszego finału Hokejowej Ligi Mistrzów. "Saławat" przegrał dziś swój pierwszy mecz w tegorocznych rozgrywkach, w których dotąd za każdym razem wygrywał w regulaminowym czasie gry. Dzisiejsza porażka okazała się jednak niezwykle kosztowna i to Metallurg wystąpi w meczach finałowych, które odbędą się 21 i 28 stycznia.

Saławat Jułajew Ufa - Metallurg Magnitogorsk 1:3 (0:0, 1:0, 0:3)
1:0 Twierdowski - Proszkin - Tierieszenko 27:45 PP
1:1 Marek - Kudrna 43:58
1:2 Płatonow - Mirnow 44:22
1:3 Mirnow 53:30
Strzały: 26-29.
Minuty kar: 8-10.
Pierwszy mecz: 2:1.

Saławat: Jeremienko - Kirył Kolcow, Proszkin, Worobjew, Tierieszenko, Pierieżogin - McCarthy, Blaťák, Konstantin Kolcow, Antipow, Mikeska - Selujanow, Twierdowski, Nurtdinow, Taratuchin, Radułow - Doronin, Sidjakin, Dubrowski, Čermák, Miedwiediew.
Metallurg: Proskurjakow - Atjuszow, Warłamow, Marek, Kudrna, Rolinek - Malienkich, Jermołajew, Płatonow, Kajgorodow - Bulin, Selujanow, Mirnow, Zawaruchin, Czistow - Ibragimow, Pilař, Puszkariow, Chłystow, Fiodorow.

Rzuty karne decydujące o awansie: 0-2 (Marek, Mirnow)



W drugim środowym meczu półfinałowym Blues Espoo zmierzyli się z Zürich Lions. Szwajcarzy wygrali pierwsze spotkanie rozegrane 10 grudnia 6:3, ale tym razem to Finowie mieli przewagę własnego lodu w LansiAuto Arenie. Spotkanie od pierwszych minut było bardzo ciekawe, a obie drużyny przede wszystkim starały się zdobyć gola, a nie bronić przed stratami. To jednak goście jako pierwsi wykorzystali swoją okazję. Pierwsza odsłona była popisem ich gry w przewadze. W 4. minucie na ławce kar wylądował Rami Alanko, ale Blues dość dobrze bronili się w osłabieniu. Kiedy fiński obrońca już stał w boksie kar przygotowując się do powrotu na lóde Thibaut Monnet zmieścił krążek w bramce i dał drużynie Lwów prowadzenie na zaledwie sekundę przed końcem kary Alanko. Obraz gry się nie zmieniał. Szwajcarzy wciąż dążyli do kolejnych goli, a Finowie groźnie odpowiadali. Najgroźniejsi byli podczas własnych przewag po kolejnych karach rywali, ale gola wyrównującego wciąz nie było. Tymczasem, gdy karę za atak kijem trzymanym oburącz otrzymał Miika Huczkowski zespół mistrza Szwajcarii ponownie pokazał, jak wykorzystywać przewagi. Tym razem na listę strzelców wpisał się Mathias Seger, dając swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie po pierwszych 20 minutach.

Początek drugiej tercji znów należał do zespołu Seana Simpsona. Dość szybko inicjatywę przejęli gospodarze. Dobrze prezentował się w ofensywie Sami Ryhänen, a groźnie strzelał także Dale Clarke. Wreszcie w 34. minucie Ismo Kuoppala znalazł sposób na pokonanie swojego rodaka, Ariego Sulandera i zdobył swojego pierwszego gola w Lidze Mistrzów, dając drużynie nadzieję na odrobienie strat. Asystę przy tym golu zaliczył 18-letni Joonas Nättinen, który zaledwie dzień wcześniej wrócił z Ottawy, gdzie występował na Mistrzostwach Świata Juniorów. Końcówka należała zdecydowanie do podopiecznych Petriego Matikainena, który jeszcze przed dwoma laty na Mistrzostwach Świata do lat 20 był asystentem obecnego szkoleniowca TKH Toruń, Jarmo Tolvanena. Sulander bronił jednak bardzo dobrze i więcej goli przed zakończeniem drugiej tercji nie padło.

Zgodnie z oczekiwaniami gospodarze zupełnie zdominowali trzecią odsłonę, szukając gola wyrównującego. Wicemistrzowie FInlandii co chwilę zagrażali bramce gości i kilkakrotnie Sulander musiał interweniować w bardzo trudnych sytuacjach. Grając w równych składach Blues nie potrafili zdobyć gola, ale na swoją okazję liczyli, kiedy w 52. minucie na ławkę kar powędrował Mathias Seger. Gospodarze zamknęli rywali pod ich bramką, ale wszystkie strzały były albo niecelne albo dobrze blokowane i szwajcarski zespół zdołał przetrwać osłabienie. Od tego momentu gra toczyła się właściwie już tylko w strefie obronnej ZSC, którzy tylko od czasu do czasu wyprowadzali niezbyt groźne kontry. Goli wciąż nie było, więc Petri Matikainen postanowił na niespełna dwie minuty przed końcem meczu wycofać bramkarza. Niestety nie przyniosło to rezultatu, a dodatkowo Jean-Guy Trudel trafiając do pustej bramki rywali podwyższył na 3:1. Bernd Brückler  zjechał z bramki ponownie, ale tym razem trafił Ryan Gardner, który ustalił wynik na 4:1. Hokeiści Zürich Lions przed rozpoczęciem rozgrywek Ligi Mistrzów uważani za jedną z najsłabszych drużyn w niej występujących po wyeliminowaniu Linköpings HC i Slavii Praga sprawili kolejną niespodziankę i wywalczyli awans do Finału. Pierwszy mecz finałowy zostanie rozegrany 21 stycznia w Magnitogorsku, rewanż tydzień później w Diners Club Arena w Rapperswil, z której gościnności podobnie jak w półfinale skorzystają Lwy.

Blues Espoo - Zürich Lions 1:4 (0:2, 1:0, 0:2)
0:1 Monnet - Trudel - Alston 05:44 PP
0:2 Seger - Pittis - Trudel 15:54 PP
1:2 Kuoppala - Öhman - Nättinen 33:40
1:3 Trudel 58:17 EN
1:4 Gardner - Suchy - Monnet 58:51 EN
Strzały:  34-24.
Minuty kar:
16-16.
Pierwszy mecz:
 3:6.

Blues: Brückler - Kurki, Alanko, Puustinen, Rajamäki, Keller - Clarke, Kokko, Lammassaari, Uhlbäck, Öhman - Huczkowski, Lajunen, Ryhänen, Kähkönen, Miettinen - Kuoppala, Nättinen, Lostedt, Tolsa, Sallinen.
Lions: Sulander - Blindenbacher, Suchy, Pittis, Trudel, Alston - Geering, Seger, Sejna, Gardner, Wichser - Schnyder, Schelling, Monnet, Bühler, Bastl - Cadonau, Gloor, Grauwiler, Krutow, Kamber.



Powrót

Komentarze:

No to Szwajcarzy pokazali klase. Serio to spodziewalem sie finału Ufa - Espoo a tu taka niespodzianka. A finał tez mecz i rewanż ?
"Pierwszy mecz finałowy zostanie rozegrany 21 stycznia w Magnitogorsku, rewanż tydzień później w Diners Club Arena w Rapperswil"
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V