Hokej.net Logo

Wyświetleń: 1342

Czy Oceláři Trzyniec jest gotowe na kolejny sukces?

2017-09-22 21:09:49

Klub, który leży najbliżej naszej południowej granicy czyli Oceláři Trzyniec bardzo dobrze rozpoczął tegoroczny sezon. Jednak czy to będzie czas w którym nawiążą do swojego największego sukcesu jakim niewątpliwie było wygranie ligi w sezonie 2010/2011 lub chociaż finał z 2014/2015?


Od czasu awansu z drugiej ligi czyli sezonu 1994/1995 roku tylko dwa razy klub z Trzyńca nie był zamieszani w grę PlayOff (lub walkę o PlayOff po sezonie zasadniczym). W związku z tym rozważnie budowany zespół notował coraz to lepsze wyniki. Już w sezonie z 1997/1998 roku zagrał w pierwszy dla siebie przegranym finale. Wiadomo, apetyt rósł w miarę jedzenia, nie tylko wśród kibiców, ale również włodarzy klubu. Swego czasu dało nawet słyszeć się plotki o pomyśle z KHL. Po mistrzowskim sezonie w 2010/2011 roku, Trzyniec dopadła chandra związana ze słabszą grą po nasyceniu się sukcesem. Ciekawy jest fakt, że to dość częste zjawisko akurat w czeskiej lidze. Na początku 2014 roku drużyna przeniosła się do nowo wybudowanej Werk Areny. Ambicję przed tym sezonem ukierunkowane były na jeden cel – mistrzostwo Czech. Najpierw wygrali rundę zasadniczą, a potem ulegli w pamiętnym finale drużynie Litvinova gdzie ze stanu 0:3 wrócili do 3:3 i przegrali 7 mecz we własnej hali. Balonik pękł. Przyszły sezon? Ku zdziwieniu wszystkich 10 miejsce w rundzie zasadniczej i odpadnięcie w walce o PlayOff. W trakcie trwania rozgrywek przez klub przewinęło się aż 50 graczy! To chyba najlepiej oddaje fakt jak nerwowa była atmosfera. Rok temu? Stery przejął Vladimír Kýhos. Do momentu w którym broniły go wyniki nikt teoretycznie nie miał zastrzeżeń jednak w dało się usłyszeć, że praca nie układa się wzorowo. Odesłanie jednej z ikon klubu Jiříego Polanskiego na wypożyczenie do Szwajcarii, konflikt z kibicami i finalna porażka w ćwierćfinale z Chomutovem. Jego przygoda również skończyła się szybciej niż wiele osób przewidywało. Ten rok miał być inny. Dlaczego?

Przede wszystkim postawiono na młodego trenera, który z Trzyńcem związany jest od 2010 roku. Vaclav Varada najpierw był zawodnikiem, potem grającym trenerem, asystentem, a ostatnio selekcjonerem kadr młodzieżowych w reprezentacji Czech. Słowo młodzież może mieć tu kluczowe znaczenie bowiem ta w Oceláři jest bardzo zdolna. Problem jaki pojawiał się w ostatnim czasie to wprowadzenie ich do seniorów na rzecz ściągania rzeszy zawodników z zewnątrz. Teraz sytuacja ma zostać rozwiązana, dzięki temu, że trener znany jest właśnie z bardzo dobrej współpracy z młodymi zawodnikami. Kolejny atut? Z niektórymi hokeistami grał na lodzie. Jeśli uda mu się utrzymać odpowiednie relacje z weteranami klubu mogą oni przeżywać swoją druga lub trzecią młodość jako jego podopieczni. Brzmi całkiem nieźle co? Do tej pory do zespołu dołączyło jedynie trzech graczy (Jan Strmeň docelowo na wypożyczenie), a odeszło aż 11. Ściągnięto rewelacyjnego na początku sezonu Tomáša Marcinko (7G +2A) i obrońcę David Musila, który może gra trochę poniżej oczekiwań (nie zdobył żadnego punktu), ale zespół z nim na lodzie w klasyfikacji +/- ma… +7, a przecież z tego głównie powinni być rozliczani obrońcy. Zdaje się, że „księgowa” również odetchnęła z ulgą bo wraz z pożegnaniem kilkunastu zawodników udało się obniżyć koszty zespołu (obecna kadra liczy 32 graczy). Poza tym po ostatnich kubłach zimnej wody w Trzyńcu wszyscy spokornieli. Celem na ten sezon są już „jedynie” półfinały i ponowny udział w Lidze Mistrzów, która ma zostać potraktowana poważniej niż tylko jako smutny obowiązek. Co jeszcze może napawać optymizmem? To, że wielu graczy jest obecnie w najlepszym hokejowym wieku. Średnia dla całego składu to blisko 27 lat. Mamy tu zarówno hokeistów bardzo doświadczonych (Hamerlik, Krajíček, Adamský, Irgl, Polanský, Dravecký), zweryfikowanych w innych ligach, którzy wrócili po niezbyt udanej zagranicznej przygodzie (Roth, Musil, Marcinko, Růžička, Petružálek) młodych zdolnych, którzy już ogrywają się w seniorach od jakiegoś czasu lub dopiero będą to robić (Jank, Doudera, Cienciala, Kvasnica, Kovarcik), a do tego dochodzą zawodnicy, którzy od dłuższego czasu związani są z tym klubem (Hrubec, Rákos, Linhart). Na papierze wygląda to dobrze. Wyrównane formacje, rywalizacja wewnątrz klubu i realna współpraca z filiami w niższych ligach na rzecz młodych graczy.

Obecnie Trzyniec wygrał 4 z 6 spotkań ligowych + 3 z 4 w Lidze Mistrzów. Zdaje się, że wszyscy po nerwowych ostatnich latach w końcu są bardziej cierpliwi i zamiast na dmuchaniu balonika skupiają się na pracy wewnątrz klubu. Cierpliwość może się okazać tym niezbędnym czynnikiem do osiągnięcia sukcesu, bo liga będzie w tym roku bardzo wyrównana, a decydować będą detale. Dodatkowo przy tak silnym składzie pozostawiono sobie pole manewru w postaci wolnych wakatów i pensji dla kogoś w trakcie sezonu, który jeszcze podniesie poziom zespołu (np. wedle jednej z plotek dołączy Jiří Hudler jeśli nie dogada się w NHL?) lub może pojawić się jakiś inny gracz przy kontuzjach. W końcu wygląda to tak jak powinno. Czy Oceláři Trzyniec jest gotowe na sukces? Organizacyjnie tak, a czy sportowo przekonamy się w trakcie bieżącego sezonu.

Patryk Polczyk




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Zobacz również:

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X