Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6083

Hokejowa Liga Mistrzów: Fatalne przewagi. GKS Tychy pokonany w Sztokholmie

2019-09-08 17:11:30

GKS Tychy przegrał w Sztokholmie ze słabo dziś dysponowanym zespołem Djurgården w czwartej kolejce Hokejowej Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski w drugiej tercji nie wykorzystali aż 8 minut gry w przewagach.


W bramce GKS-u Tychy stanął dziś John Murray, który w trakcie piątkowego meczu z Adlerem Mannheim zmienił Kamila Lewartowskiego. Po drugiej stronie tafli, w przeciwieństwie do spotkania GKS - Djurgården w Tychach stał nominalny numer 1 w bramce wicemistrzów Szwecji, pozyskany w przerwie letniej Niklas Svedberg, który wyleczył uraz i zadebiutował w nowym klubie w piątek przeciwko Vienna Capitals.

Gospodarze bardzo szybko stworzyli sobie pierwszą znakomitą sytuację, bo już po kilkunastu sekundach skrzydłowy pierwszego ataku Mattias Guter mógł otworzyć wynik, ale źle trafił w krążek. Wielkiego szturmu na bramkę mistrzów Polski jednak nie było. Co prawda ekipa Djurgården w pierwszej tercji przeważała, ale Murray radził sobie z kolejnymi strzałami. Z kolei tyszanie już po pierwszych 20 minutach mieli na koncie 7 strzałów w światło bramki, czyli tylko o 2 mniej niż w całym spotkaniu w Mannheim. Tylko 1 z nich jednak oddany był z odległości bliższej niż szczyt kół wznowień. Ale także rywale uderzali raczej z daleka i nie dochodzili do zbyt wielu dogodnych okazji przed bramką. W pierwszej odsłonie żaden gol nie padł.

Druga wydawała się zaczynać idealnie dla tyszan. W 22. minucie wyprowadzili kontrę, Alex Szczechura oddał strzał z prawego skrzydła, Svedberg odbił krążek wprost do nadjeżdżającego Christiana Mroczkowskiego, a ten łyżwą po odbiciu od słupka skierował go do bramki. Mroczkowski próbował jeszcze dobić kijem. Gdyby zdążył to zrobić przed przekroczeniem przez "gumę" linii bramkowej, to GKS prowadziłby 1:0. Niestety, sędziowie przeprowadzili analizę wideo, która pokazała, że napastnik GKS-u wykonał ruch kopnięcia krążka i bramki nie mogli zaliczyć.

Ale w tej sytuacji sygnalizowali karę dla Antona Hedmana. Później jeszcze odesłany na ławkę kar został Henrik Eriksson. GKS przez niemal 4 minuty grał w przewadze, z czego 12 sekund w podwójnej. Nie wykorzystał jednak swojej okazji, a słabe przewagi mistrzów Polski były tematem przewodnim drugiej odsłony. Po kilku minutach znów grali w liczebniejszym składzie, tym razem przez 81 sekund 5 na 3 w polu po karach dla Olle Alsinga i Toma Wandella i znów byli nieskuteczni. A gdy Hedman został ukarany ponownie, jeszcze raz GKS miał swoją okazję i ponownie ją zmarnował. W drugiej tercji podopieczni Andreja Husaua łącznie grali w przewadze przez 8 minut, ale nie potrafili strzelić gola.

A gospodarze pozwalali dziś polskiej drużynie na znacznie więcej niż w meczu w Tychach. Występujący w Djurgården jeszcze w ubiegłym sezonie Dick Axelsson, który obecnie jest ekspertem telewizyjnym mówił w przerwie meczu, że jego byli koledzy wyglądają na wyczerpanych treningami w ostatniej fazie przygotowań do sezonu ligowego. Najwyraźniej jednak jego były trener Robert Ohlsson wyżej stawiał wymagania swoim podopiecznym. Wściekły na graczy poprosił o czas i zrugał zespół. - Kiedy zaczniemy wrzucać krążek i grać jak drużyna? Kiedy? To jest ostatni mecz u siebie w Lidze Mistrzów i mamy 6 dni do startu ligi. Kiedy zaczniemy robić to, co mamy ustalone? Zróbcie to wreszcie! - krzyczał szkoleniowiec, znany w swojej ojczyźnie z podobnych wystąpień na "czasach" w przeszłości.

Jego zespół grał słabo, ale dostał pomoc od zawodników GKS-u Tychy. Najpierw Michael Szmatula otrzymał karę, a później gola rywalom sprezentował Alex Szczechura. W ostatnich sekundach drugiej tercji wyprowadzając krążek zagrał we własnej części tafli prosto do Alsinga, a ten na sekundę przed końcem tej odsłony pokonał Murraya.

W trzeciej tercji to Szczechura z kolei wylądował na ławce kar za uderzanie, a gospodarze mogli rozgrywać przewagę. Co prawda GKS zdołał się obronić w osłabieniu, ale 6 sekund po zakończeniu kary Alsing po raz drugi trafił do siatki. Tym razem krążek wpadł obok zupełnie zasłoniętego przez rywali Murraya. Alsing w maju podpisał kontrakt z Ottawa Senators, ale ten sezon ma jeszcze spędzić w szwedzkiej lidze. Dziś strzelił swoje pierwsze gole w Hokejowej Lidze Mistrzów.

Przy wyniku 0:2 mistrzom Polski trudno było gonić wynik, a do tego Niclas Bergfors nieco ponad półtorej minuty później trafił do ich bramki, ale została ona wcześniej przesunięta, więc gol nie został uznany. W kolejnych minutach krążek już do siatki nie wpadał. Na 102 sekundy przed końcem spotkania Murray został wycofany z bramki. GKS-owi nie udało się jednak w obu wyjazdowych meczach w Mannheim i Sztokholmie zdobyć choć jednego gola. Ekipa Ohlssona przy pustej bramce mistrzów Polski miała trzy dobre okazje na trzecie trafienie, ale za każdym razem zawodnicy mistrza Polski blokowali strzały i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:0.

GKS Tychy bardzo dobrze dziś zresztą prezentował się w elemencie blokowania strzałów. Drużyna Djurgården wyprowadziła aż 72 próby uderzeń na bramkę, ale w jej światło poleciało tylko 29. Tyszanie zablokowali 17, a 26 było niecelnych. "Trójkolorowi" w światło bramki trafili 16-krotnie.

Dzisiejsza porażka oficjalnie oznacza, że GKS Tychy nie ma już szans na wyjście z grupy F. Tyszanie mają jeszcze przed sobą za miesiąc dwa mecze z Vienna Capitals. 8 października podejmą mistrzów Austrii na Stadionie Zimowym, a dokładnie tydzień później zagrają ze "Stołecznymi" w Wiedniu. Z kolei zespół Djurgården wygrywając dziś jeszcze oficjalnie nie zapewnił sobie awansu do 1/8 finału Hokejowej Ligi Mistrzów, ale potrzebuje do tego jednego punktu w październikowych meczach z pewnym kwalifikacji Adlerem Mannheim.

Djurgården Sztokholm - GKS Tychy 2:0 (0:0, 1:0, 1:0)
1:0 Alsing 39:59 (w przewadze)
2:0 Alsing - Haga - Hedman 44:38
Strzały: 29-16.
Minuty kar: 18-14.
Widzów: 2 684.

Djurgården:
Svedberg - Högström, Pettersson, Berglund, Josefson, Guter - Alsing, Nilsson, Bergfors, Wandell, Hedman - Norell, Hultström, Strandberg, Haga, Holtz - Johansson, Grewe, Eriksson, Ågren, Walli-Walterholm. Trener: Robert Ohlsson.

GKS: Murray - Novajovský, Jeronau, Mroczkowski, Szmatula, Jefimienko - Bryk, Kotlorz, Witecki, Galant, Bagiński - Ciura, Pociecha, Szczechura, Cichy, Klimienko - Akimoto, Kolarz, Kogut, Komorski, Jeziorski. Trener: Andrej Husau.


Trenerzy po meczu:

Andrej Husau (GKS): Rozegraliśmy dziś całkiem dobre spotkanie, chłopcy walczyli od pierwszej do ostatniej minuty. Jestem naprawdę zadowolony. Przeciwnik wykorzystał swoje okazje i strzelił nam gola w ostatniej sekundzie drugiej tercji. My mieliśmy swoje gry w przewagach 5 na 4, 5 na 3 przez półtorej minuty. Praktycznie całą drugą tercję graliśmy w przewadze, ale słabo pracowaliśmy na bramkarzu i nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Niestety, jeśli nie strzela się w podwójnej przewadze, a w ogóle jeśli nie strzela się goli, to trudno liczyć na coś więcej. Mogę jednak być zadowolony z zaangażowania drużyny. My się cały czas uczymy od takich drużyn jak Djurgården czy Adler Mannheim i nie patrzymy na to, że jesteśmy ostatni w tabeli, wyniki nie były dla nas najważniejsze. Chłopcy uczą się jako zawodnicy, a ja się uczę jako trener.

Robert Ohlsson (Djurgården): Cieszę się, że wygraliśmy. Bardzo jestem zadowolony z tego, że w drugiej tercji potrafiliśmy się bronić w grze 3 na 5 i na pewno bardzo nam pomogło to, że strzeliliśmy gola w samej końcówce drugiej tercji. Ale oczywiście cały czas mamy dużo do poprawy, bo wiele rzeczy nie funkcjonowało właściwie. Mamy teraz start ligi, a w październiku jeszcze dwa mecze z Adlerem Mannheim w grupie. A jeśli chodzi o moje zachowanie na czasie? Lubię być szczery i musiałem być szczery z drużyną.



Jako pierwszy z grupy F wyszedł Adler Mannheim. Mistrzowie Niemiec dziś przypieczętowali swój awans wygrywając pewnie przed własną publicznością z Vienna Capitals 4:0. W obu rozegranych w ten weekend meczach nie stracili więc gola, bo w piątek pokonali GKS Tychy 5:0. Co więcej, zagrali dziś niemal równie skutecznie jak z tyszanami w obronie przed strzałami rywali. Mistrzom Polski pozwolili tylko na 9 celnych uderzeń, a wicemistrzom Austrii na 10. "Czyste konto" tym razem zachował Dennis Endras. Po golu i asyście zaliczyli dziś Marcel Goc i Matthias Plachta, a przy obu tych trafieniach asystował partnerujący im w pierwszym ataku David Wolf. Poza tym gole strzelali Ben Smith i Brent Raedeke. W końcówce spotkania za brutalny atak na głowę rywala karę meczu otrzymał gracz Capitals Brenden Kichton. Dzisiejszy mecz obejrzało 8 051 widzów. To najlepszy wynik w tej edycji Hokejowej Ligi Mistrzów. Poprzedni najlepszy kibice w Mannheim ustanowili w piątek podczas meczu z GKS-em. Adler nigdy jeszcze nie przebrnął żadnej rundy fazy pucharowej HLM.

Adler Mannheim - Vienna Capitals 4:0 (1:0, 1:0, 2:0)
1:0 Smith - Huhtala - Stützle 03:45
2:0 Raedeke - Lampl - Krämmer 22:52
3:0 Goc - Plachta - Wolf 43:32
4:0 Plachta - Goc - Wolf 58:45
Strzały:
32-10.
Minuty kar: 8-22.
Widzów: 8 051.



WYNIKI WSZYSTKICH NIEDZIELNYCH MECZÓW:




TABELE GRUP HOKEJOWEJ LIGI MISTRZÓW



Powrót

Komentarze:

"Praktycznie całą drugą tercję graliśmy w przewadze, ale słabo pracowaliśmy na bramkarzu i nie potrafiliśmy tego wykorzystać."

Przecież tego elementu gry u nas wcale nie było.Klimenko Cichy,Jefimenko słabiutko.Szczechura dziś po prostu żenada.
Jak nasi mają strzelać bramki jak nikt nie pracuje na bramkarzu... Nie wiem czy to specjalnie bo takie są założenia trenera czy też nasi zawodnicy nie realizują taktyki ale zarówno w lidze jak i CHL grając w przewagach NIKT z naszych nie stoi przed bramkarzem rywali zasłaniając mu pole gry więc jak tu strzelać bramki kiedy to podstawa...
"My się cały czas uczymy od takich drużyn jak Djurgården czy Adler Mannheim i nie patrzymy na to, że jesteśmy ostatni w tabeli, wyniki nie były dla nas najważniejsze. Chłopcy uczą się jako zawodnicy, a ja się uczę jako trener." Ci chłopcy to mają po 30 parę lat i zaraz będą kończyć kariery więc czego w tym wieku już można się nauczyć? A pewnie "pracy na bramkarzu" no ale to są chyba podstawy hokeja... .
Widać wszyscy powtarzają to co komentatorzy mówili przez cały mecz. Mecz pechowy dla p. Szczechury - fatalne podanie i gol w 5 sekund po zakończeniu jego kary. Podobało mi się, że w tym meczu nie była to obrona za wszelką cenę i jedynie wrzucanie krążka do tercji ataku z nadzieja, że ktoś z Tyszan go przejmie, a jednak coś gry było. Cichy plątał się po tym lodzie jak zamek był założony, ale bezskutecznie. Poza tym dobrze się oglądało widowisko ;)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V