Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 13783

Tyszanie o krok od mistrzostwa! (WIDEO)

2019-04-11 20:31:00

W piątym meczu finału play-off GKS Tychy pokonał na własnym lodzie Comarch Cracovię 4:2. W rywalizacji do czterech zwycięstw trójkolorowi prowadzą 3:2 i jeśli wygrają w sobotę, obronią tytuł mistrzowski.


Zagraliśmy dzisiaj dobry mecz, ale chyba każdy widział, że początek tego starcia po prostu przespaliśmy – powiedział Mateusz Gościński, jeden z architektów dzisiejszego zwycięstwa.


Początek dla Cracovii

W pierwszej tercji aktywniejsi byli krakowianie. Stworzyli sobie więcej groźniejszych sytuacji, co ukazywała też statystyka celnych strzałów 11-7. Kilka razy dobrym refleksem błysnął John Murray, który zatrzymał kąśliwe uderzenia Marka Tvrdoňa (8. minuta) i Michala Vachovca (12.). Po takich interwencjach ręce same składają się do oklasków.

W 13. minucie ładną kontrę wyprowadzili tyszanie. Andrij Michnow dograł do rozpędzającego się Mateusza Gościńskiego, ale jego uderzenie świetnie sparował Miroslav Kopřiva. Kibice trójkolorowych aż złapali się za głowy. 

Tuż przed zakończeniem pierwszej odsłony goście objęli prowadzenie. Paweł Zygmunt wrzucił krążek na bramkę, a tyski golkiper odbił gumę kijem. Czający się pod bramką Jaakko Turtiainen uderzył z powietrza i guma zatrzepotała w siatce. Krakowianie po pierwszej tercji mieli więc jednobramkową zaliczkę.


Indywidualne błędy

Po zmianie stron lepiej radzili sobie tyszanie. Mocny forechecking sprawił, że podopieczni Rudolfa Roháčka mieli spory problem z rozegraniem składnej akcji. Efekt? W 22. minucie wyrównał Tomáš Sýkora, który po podaniu Alexa Szczechury uderzył bez przyjęcia. 

Gospodarze poszli za ciosem i chwilę później wyszli na prowadzenie. Tym razem błąd Macieja Kruczka przy wyprowadzaniu krążka wykorzystał Radosław Galant. Środkowy GKS-u wyjechał przed bramkę i strzałem, tuż nad parkanem, pokonał Miroslava Kopřivę.

Ale kapitan „Pasów” szybko zrehabilitował się za swój błąd i w 36. minucie, podczas gry w przewadze, zdobył wyrównującego gola. Spotkanie rozpoczęło się na nowo. Obie drużyny zdawały sobie sprawę z faktu, iż każdy - nawet najmniejszy - błąd może być tym decydującym, dlatego skupiły się przede wszystkim na uważnej grze w destrukcji. 


132 sekundy prawdy

Niespełna cztery minuty przed końcem trzeciej tercji krążek pod bandą przejął Andrij Michnow i ruszył na bramkę. Kopřiva obronił jego strzał, ale wobec dobitki Mateusza Gościńskiego był już bezradny. Krakowianie reklamowali spalonego w polu bramkowym, ale sędziowie uznali gola po analizie wideo.

Miałem w tej sytuacji dużo szczęścia, ale też dobrą robotę wykonali Andrij Michnow z Radkiem Galantem. Krążek spadł mi na łopatkę kija, więc musiałem tylko dokończyć dzieła – zaznaczył Gościński.

Pieczęć na zwycięstwie na 71 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry postawił Gleb Klimienko, który popisał się przepięknym strzałem pod poprzeczkę. Goście próbowali jeszcze manewru z wycofaniem bramkarza, ale nie przyniósł on żadnego efektu.

Liczę jednak, że w sobotę wygramy i przyjedziemy do Tychów na decydujący mecz. Mam nadzieję, że to my wtedy sięgniemy po tytuł mistrzowski – zakończył Maciej Kruczek, kapitan Cracovii.


Powiedzieli po meczu:

Rudolf Roháček, trener Comarch Cracovii: – W pierwszej odsłonie przeważaliśmy, zdobyliśmy nawet bramkę i chcieliśmy kontynuować naszą dobrą grę. Ale dwa tak fatalne błędy w finale - na dodatek z zespołem GKS-u Tychy, którego zawodnicy posiadają wysokie umiejętności - nie mogą się zdarzyć. Daliśmy tyszanom ten mecz na talerzu, bo te dwa potknięcia miały fundamentalny wpływ na dalsze losy spotkania. Cóż, przegraliśmy to starcie na własne życzenie.

Andrej Husau, trener GKS-u: – Co mogę powiedzieć? Na pewno to, że wynik 3:2 w serii jest lepszy niż 2:3. Znam charakter Cracovii i chciałbym powiedzieć swojej drużynie przez media jedną ważną rzecz. Każdy mecz jest ważny. W tym roku za dużo było już spotkań, więc pojedziemy do Krakowa i spróbujemy zakończyć tę rywalizację. Będzie to bardzo trudne, ale spróbujemy.



GKS Tychy – Comarch Cracovia 4:2 (0:1, 2:1, 2:0)
0:1 - Jaakko Turtiainen - Paweł Zygmunt (17:58),
1:1 - Tomáš Sýkora - Alexander Szczechura. Michael Cichy (21:35),
2:1 - Radosław Galant (27:20),
2:2 - Maciej Kruczek - Damian Kapica, Emil Švec (35:11, 5/4)
3:2 - Mateusz Gościński - Andrij Michnow, Radosław Galant (56:37),
4:2 - Gleb Klimienko - Michael Cichy (58:49),

Sędziowali: Michał Baca, Przemysław Kępa (główni) – Mateusz Bucki, Andrzej Nenko (liniowi).
Minuty karne: 2–4.
Strzały: 26-29.
Wznowienia: 35-34.
Widzów: ok. 2500.
Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 3:2 dla GKS-u Tychy.
Kolejny mecz: w sobotę w Krakowie (20:30).

GKS: Murray – Pociecha, Ciura; Klimienko (2), Komorski, Jefimienko – Górny, Bryk; Gościński, Rzeszutko, Michnow – Kolarz, Jeronau; Sýkora, Cichy, Szczechura – Bizacki; Jeziorski, Galant, Witecki oraz Kogut.
Trener: Andrej Husau

Cracovia: Kopřiva – Kruczek, Czarnaok (2); Turtiainen, Kalinowski, Kapica  – Rompkowski, Noworyta; Csamangó, Vachovec, Bepierszcz – Jáchym, Ježek (2); Švec, Domogała, Tvrdoň – Drzewiecki, Bryniczka, Zygmunt oraz Kamiński.
Trener: Rudolf Roháček








Powrót

Komentarze:

Panowie, jest 3:2. Już tutaj byliśmy. Dopóki nie będzie 4 to tak jakby się nic nie stało. Sami to wiecie najlepiej, bo wyciągaliście już dwa razy z takiego wyniku. Jeszcze jeden x1000.
W wypadku rywalizacji z Cracovią jest to wynik bardzo niebezpieczny.
To są wyrównane mecze, wiadomo, że jest niebezpiecznie. Dalej nikt nie wygrał 4 spotkań, a dwa mecze z rzędu wygrały już oba zespoły.
dopóki krążek śmiga po lodzie to jeszcze nie koniec, ale ja wierzę , że w sobotę jedziemy po mistrza !!!!!
Demonie będzie 7 szpili a jak się uda w sobotę to tyż bydzie miło :)
LALALALALA GKS GOOOOOL!!!!!LALALALA GKS GOOOOOL LALALALA!!!!!
Teraz wygrać w Krakowie bo 7-my mecz będzie loterią a nie zniosę kolejny raz patrzeć na radość krakusów na naszym lodo...
fruwaj - postaw w sobote na Cracovie jedna bramka a dużo kupisz grzibów bez zbiyrania :)
1. Jafimienko w Pokrzivach, czyli jak się napoczyna ofiarę przed decydującym atakiem.
2. Bramki zdobywali: G jak Galant i Gościński, K jak Klimenko i S jak Sykora. Przypadek? Nie sądzę.
3.Jeszcze tylko jeden mały krok, ale jeden mały krok do korony to w finale z Cracovią duży krok dla GKS-u.
4. Ten jeden jedyny niezakreślony kwadracik na karnecie przywołuje złe myśli i cichy głos w głowie mówi,że jak go wszyscy sami nie zakreślimy w domu, to nie odwrócimy fatum i będzie siódma część serii " Oszukać przeznaczenie".
10/10
Tyszanie dziś lepsi na lodzie, silniejsi. No to witamy w sobotę Kraków!
Asedziowie jak zwykle w formie :) probowali wypaczyc wynik meczu ale im sie nie udalo :)
to nie sędziowie a ci co wciąż krzyczą eeejjjj ;)
akurat dziś mało Sendzi mieli blendów
Niby jak to sędziowie chcieli wypaczyć wynik? Mógłbyś rozszerzyć swoją teorię? Opanuj
mecz błędów. Widać, że już sił zaczyna brakować. Jednym i drugim
No i elegancko.Jechać z nimi jechać
Krakusami cwaniakami
Ty jak zawsze :) , w formie !
Hej hej Podhale! Upss., sorry. :):):):)
Mecz błędów, walki i chłodnych głów...Brawo za dziś....i ciężko to będzie dopiero w sobote. Tam będzie mecz błędów i walki...a zmęczenie coraz większe. Finał się rozkręcił - wchodzimy w decydującą faze. Do boju GKS!!!
Oj Cracovio, daliście się Tyszanom dwa razy pod rząd wziąć bez mydła i możecie mieć pretensje wyłącznie do siebie. Kto wygra, ten wygra, wracaliśmy już z takich podróży, ale wtedy drużyna miała jakoś więcej ikry i wywoływała okrzyki inne niż prawie wyłącznie te powszechnie uznane za wulgarne
Tyszanie wreszcie mają to, czego im brakowało przez wiele sezonów. Gen zwycięstwa. Widać efekt pracy trenera i zarządu. Drużyna budowana przez lata i teraz ta praca daje efekt. Wyciągnęli dwa razy z 2-3 na wyjazdach, z 1-2 na 3-2 w finale. Widać charakter i głód sukcesu. Nie widzę opcji żeby Cracovia wygrała tą rywalizację. Tak więc powodzenia w 6 meczu.
Wszystko to co napisałeś będzie można powiedzieć...po czwartym zwycięstwie. Tak blisko i tak daleko. To zwycięstwo jest jednak kluczowe.
2-22 skończyłem prace , Satyrku to sie skończy w siedmiu szpilach choc wolałbym w sobote :) - trener tak , zarząd nie !
Liczył ktoś na transmisji ile spalonych dzisiaj puścili? Co prawda stykowe, ale mam wrażenie że nasi dość wyraźnie wyprzedzali wjeżdżającego z krążkiem bezpośrednio przed/na niebieskiej, z kolei jak nasz zatrzymał krążek łyżwą zanim ten wpadł do tercji bo reszta jeszcze nie wyjechała to zagwizdali.
Mam nadzieję, że w sobotę koniec, bo już mi brakuje skali dla ilości podań Pociechy do przeciwnika, albo na uwolninie w tych play-offach, zdecydowany lider klasyfikacji kanadyjskiej jakby się to liczyło.
postawiłem dychę na 4-2 GKS i mam 7,3 :)
Brawo Tyszanie!
A Katowice graja o tego majstra? Bo mówili,że bedzie złoto
Jedne cyganki swietuja zdobycie brazowego medalu buhehehe, a reszta placze ze nie trafili z forma buhehehe.
Zawodnik Tyski z impetem wpada na bramkarza Cracovi i jest wszstko ok...kilka dni wczesniej Zapala potracil Bramkarza Tyskiego przypadkowo i byla kara.......Przy trzeciej bramce zawodnik Tyski dwoma lyzwami przejezdza przez pole bramkowe i bramka zostaje uznana .....dobrze ze jest mi obojetne kto wygra ale fer pley tu nie widze ktos kogos pcha do tego zlota
Zwykle nie odpisuje ludziom którzy posiadają mniej niż ćwierć mózgu, jednak żyjąc nadzieją że się czegoś nauczysz spieszę z wyjaśnieniem. Zapała wjechał w Murraya przez nikogo nie atakowany, Murray jest głupkiem i sam dążył do tego starcia, jednak przepisy są jakie są, Zapała mógł spokojnie tego starcia uniknąć a że jest równie inteligentny jak Murray to złapał karę. Jefiemienka był atakowany, wręcz wrzucony na bramkarza przez Jezeka, który jeśli chodzi o inteligencję mógłby sobie z Tobą podać rękę i jak pewnie się nie orientujesz w przepisach jest specjalny zapis który wyróżnia sytuację w której takie wejście w bramkarza nie jest faulem, ponieważ zostało sprowokowane przez obrońcę drużyny "poszkodowanej". Jeśli chodzi o Mikhnowa to w żaden sposób swoją obecnością w polu bramkowym nie utrudniał interwencji bramkarzowi, Kopriva popełnił błąd bo zgubił krążek z pola widzenia, a ten uciekł ukraińskiemu zawodnikowi i trafił prosto na kij Gościńskiego. Dopatrywanie się w tej sytuacji spalonego w polu bramkowym jest absurdalne, w szczególności że Mikhnow w nim nie został, a jedynie przejechał kończąc swoją akcje ofensywną.
Damian szkoda prądu na takich głąbów
Bardzo dużo zapłaciliśmy sędziom, więc logiczne, że będą nas pchali do złota. Heeelooooołłłłł ! To jedyny sposób żeby tak słaby zespół jak GKS Tychy zdobył majstra
kolega t aleś specjalista od wyłapania takich sytuacji , mechanizator się znalazł. zapisz się na szachy......
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V