Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 5799

Pierwsze koty za płoty…

2019-03-13 08:25:11

Mówi się, że przysłowia są mądrością narodu. Dlatego też warto z nich korzystać. Przegraną TatrySki Podhala w Tychach można potraktować w myśl powiedzenia „pierwsze koty za płoty”. W takim tonie porażka ta została przyjęta przez bohaterów wczorajszego starcia, o czym mówili zaraz po końcowej syrenie.

TatrySki Podhale nie zaprezentowało w Tychach formy jakiej można wymagać od tak klasowej drużyny. Ten zespół stać jest na bardzo wiele, czego dobrym przykładem był mecz rozegrany w tym samym miejscu w końcówce grudnia, gdy toczyła się rywalizacja o Puchar Polski. Wtedy „Szarotki” „zamiotły gospodarzy pod dywan” nie dając im żadnych szans. O tamtym spotkaniu w wydaniu nowotarżan można powiedzieć, że było bardzo dobre, stąd też i jego wynik 3:0. Takiej bardzo dobrej gry oczekuje od swojego zespołu Tomek Valtonen, uważając to za warunek konieczny do odnoszenia zwycięstw w pojedynkach z GKS-em Tychy,

 To był pierwszy mecz. Było dużo emocji. Zagraliśmy go średnio, a to nie wystarczy. Trzeba grać bardzo dobrze, żeby móc myśleć o wygranej – powiedział zaraz po tym, jak jego zespół zjechał do szatni po wczorajszym spotkaniu.

Inauguracja fazy półfinałowej w tysko – nowotarskiej parze wypadła okazale. Kibice obejrzeli pięć bramek, a mecz toczył się w szybkim tempie. Gołym okiem widać było, że obie drużyny czują powagę tematu. Nikt nie odpuszczał nawet na milimetr. Spotkanie było agresywne i trzymające w napięciu.

 Trzeba powiedzieć sobie, że to był dobry mecz – ocenił ten pojedynek Krystian Dziubiński. – Co prawda gospodarze prowadzili już 2:0, ale potrafiliśmy nawiązać kontakt strzelając bramkę.
 
Ważnym momentem spotkania była sytuacja z 27. minuty, kiedy to Podhale grając w pięciu przeciwko czterem, pozwoliło sobie na błąd, który skrzętnie wykorzystał Tomáš Sýkora, dając GKS-owi dwubramkowe prowadzenie.

 Jeżeli w takim spotkaniu pozwala się przeciwnikowi zdobyć gola w osłabieniu to niestety, ale to daje mu przewagę – stwierdził Dziubiński. – Zaczęło się gonienie wyniku. To wymusiło na nas zmianę taktyki. Konsekwencją były kolejne stracone bramki. 


Nowotarżanie dawali się wciągnąć GKS-owi w agresywną grę, która odpowiadała emocjom panującym w spotkaniu i pasowała do etapu rywalizacji, ale niestety powodowała po stronie gości wiele niepotrzebnych błędów. Te zaś bezlitośnie wykorzystywane były przez podopiecznych Andreja Husaua.

 Popełnialiśmy głupie błędy, ale spokojnie, to dopiero początek serii – stwierdził Valtonen.

 To był naprawdę ciężki mecz, taki jak powinien być w tej fazie rywalizacji. Rywal zagrał agresywnie, z czym nie potrafiliśmy sobie poradzić – powiedział Eetu Koski. – Poza tym nie funkcjonowała nasza ofensywa tak jak należy. Strzeliliśmy tylko jednego gola, a to zbyt za mało w takim starciu. Na szczęście to było dopiero pierwszy mecz.

Podhalanom z pewnością nie można odmówić ambicji, jednakże to za mało, żeby myśleć o zwycięstwie. Nowotarżanie potrzebują zapanować nad emocjami, tak aby nie popełniać prostych błędów, które ułatwiają zadanie przeciwnikowi.

 Pojawiło się zbyt wiele fauli w tercji ataku. Serce chciało, ale głowa nie była zimna – zauważył Dziubiński.

Nowotarski zespół ma czas do piątku by „schłodzić swoje głowy”. Uważna gra i unikanie sytuacji, w której drużyna traci siły, wydają się jednymi z głównych tematów, które powinny zostać poruszone podczas omawiania pierwszego meczu.

 Kiedy łapiesz dużo kar, to tracisz siły i to niestety nie pozostaje bez konsekwencji. Później ich brakuje, tak jak to było w końcówce dzisiejszego meczu, kiedy wpadły przeciwko nam dwa gole – skomentował wydarzenia na tafli Koski. – Poza tym musimy poprawić rozgrywanie przewag. Dziś zdobyliśmy w ten sposób jedną bramkę, ale to za mało w tak zaciętej rywalizacji. Ta skuteczność musi być lepsza.

Z najlepiej punktującym w tym sezonie zawodnikiem TatrySki Podhala w kwestii słabej dyspozycji zespołu podczas gier w przewagach zgodził się również Dziubiński.

 Nie najlepiej szło nam rozgrywanie przewag, ale nie mieliśmy za dużo takich okresów – powiedział 30-letni wychowanek „Szarotek”.

Innego zdania odnośnie tego ważnego elementu gry jest szkoleniowiec nowotarskiego klubu, który broni swojej opinii tym, iż honorowe trafienie Joonasa Sammalmy to właśnie wynik dobrze rozegranego okresu, w którym jego podopiecznych było więcej na lodzie niż gospodarzy.

 Przecież wykorzystaliśmy jedną przewagę. Rywal dwukrotnie więcej grał w przewagach niż my – odparł ataki dziennikarzy Valtonen.

Jeśli Podhale chce liczyć się w walce o finał, to gra „Szarotek” musi ulec poprawie, a wszelkie niedociągnięcia, które dały o sobie znać w inauguracyjnym spotkaniu trzeba jak najszybciej skorygować.

 Musimy być lepiej przygotowani na piątkowe starcie – skwitował postawę zespołu Koski. – Trzeba poprawić grę we własnej tercji. Potrzebujemy lepiej prezentować się w ataku i ustawić odpowiednio nasze celowniki. 


Trener Valtonen zachowuje pełen spokój. Wydaje się, iż ma sytuację pod kontrolą, a wprowadzenie odpowiednich korekt przywróci zespół na właściwe tory.

 To był pierwszy mecz. Można powiedzieć, że jeszcze się ten play-off dobrze nie zaczął. Sprawa jest dalej otwarta. W piątek spotkanie u nas i tyle – uspokajał selekcjoner kadry narodowej.

Nowotarżanie nastawieni są na ciężką walkę i mają świadomość, że sukces rodzi się w bólach. Przegraną na dzień dobry wkalkulowali w straty, z którymi w tak zaciętej rywalizacji jak półfinał rozgrywek postsezonowych, trzeba się liczyć.

 Odnośnie play-offów zawsze nastawiam się na siedem spotkań, tak mam to zakodowane. Nieważne, z kim się gra, czy to jest ćwierćfinał, czy półfinał, czy boje decydujące o złotych medalach. Zawsze trzeba być gotowym do gry na pełnym dystansie. Wszystkie szybsze wygrane traktuję po prostu jak bonus, a nie jak normę – wytłumaczył swoją filozofię gry w najważniejszej części sezonu Dziubiński, dla którego to już ósme play-offy w karierze, z czego połowę zakończył ze złotymi medalami na szyi.



Powrót

Komentarze:

Przede wszystkim trzymajcie nerwy na wodzy i nie dajcie się prowokować bo Tychy stosują taktykę jak Szwedzi w elicie czyli prowokują przeciwnika żeby rozbić jego taktykę i grać w przewadze itp.
Najbardziej smuci mnie wypowiedź Kolusza której udzielił w przerwie meczu "nie oglądaliśmy wspólnie meczu Katowic z Cracowią " czyli Podhale wcale nie analizuje wspólnie gry potencjalnego przeciwnika, nie uczy się od innych - pycha i samouwielbienie już niejednego zgubiły. Niestety z takim podejściem medalu w tym sezonie raczej nie będzie - wstyd Panowie !
Czemu pycha i samouwielbienie? Oglądać sobie mogą jak by odpadli Podhale gra z GKSem Tychy i na nich się koncentruje. Oglądać sobie mogą jak będzie wiadomo czy będą grać o 1 lub 3 miejsce. Koncentracja jest na parze Podhale Tychy.
Szal Ty chyba inny mecz oglądałeś!że niby Tychy prowokowały?a kto po każdej interwencji Wiedźmina naparzał kijem po plecach, albo rzucał się od razu na przeciwnika?a niejaki Moisio, który zachowywał się jak dzikus z dżungli, który tylko dzięki sędziom nie dostał wp...ol na koniec meczu! Podhale od początku nastawione mega agresywnie i chamsko a ten napisze, że Tychy prowokują!
A skąd już taka pewność że dostałby wp...l? Jedni i drudzy grali agresywnie i taki ma być play off. I nie wyjeżdżaj z gadką i kto i od kogo dostałby wp.... l bo tego nie wiesz.
Marty, trzeba odróżnić prowokację od reakcji na nią. Prowokacja to może być głupi tekst których nie słyszymy, dziwny uśmieszek itp. i jeśli ktoś nie umie trzymać nerwów na wodzy to odpowiada agresją. jakbyś oglądał Szwedów w elicie to wiedziałbyś o czym piszę. Te drużyny które unosiły się honorem to siedziały na ławce kar a np Łotysze odpuszczali i nie dali się sprowokować przez co zagrali ze Szwedami na styku. Podhale musi odpuszczać takie słowne lub werbalne prowokacje bo z tego powstają bijatyki i kary. we wczorajszym meczu Na ostatnim buliku widać jak zawodnicy do siebie coś gadają nawet sędzia próbuje ich uspakajać ale po wznowieniu rzucają się na siebie - tak wygląda prowokacja choć nie wiadomo z której ona była strony.
Tylko że moisio cały mecz grał chamsko i na koniec na pewno to nie on sprowokował Witeckiego!gość jest mega nastawiony na prowokacje i co najgorsze, że to Wasz trener mu to zlecił!a wyraz jego mordeczki po ostatnim starciu dość wyraźnie wskazywał, że był zaskoczony reakcją Wicia i bankowo zostałby pozamiatany!a słowne zaczepki były z obu stron więc nadal nie kumam zarzutu!
Początek w wykonaniu Podhala dość dobry. Akcje dość składne i była moc. Jednak z minuty na minutę Tyszanie zaczynali coraz bardziej dominować. Wiadomo mecz długo na styku jednak ze znacznym wskazaniem na Tychy. Byli lepsi.
Choć jak dla mnie kara w momencie której wpadł pierwszy gol była dyskusyjna.
Dziwi mnie wypowiedź Dziubińskiego i Koskiego że słabo grali przewagi. Oni chyba naprawdę tak przezywali mecz, że nie potrafią racjonalnie ocenić faktów z przebiegu meczu. OK, Tychy miały sporo kar, jednak większość tych kar to było obustronne wykluczenie więc żadna z drużyn nie miała przewagi liczebnej. Podhale miało w całym meczu tylko 2 przewagi z czego jedną zamienili na bramkę (pomijając że też bramkę puścili w tejże przewadze). Jak dla mnie to jest 50% wykorzystanie przewag, rewelacja. Utrzymajcie taką skuteczność procentową i przy większej liczbie przewag Tychy będą w d...... Fakt druga przewaga, gdzie pojawiła się w końcówce meczu szansa na wyrównanie nie wypadła dobrze.

Finowie bez większego szału. Moiso widać że agresje ma we krwi, a to jest to czego brakuje na naszych lodowiskach. Zagrać coś też potrafi, może być jeszcze ciekawie. Teraz mecz w piątek w Nowym Targu. Jak dla mnie to jest mecz o być albo nie być. Wiadomo, że gra się do 4 zwycięstw ale jeśli Tychy już w pierwszym wyjazdowym spotkaniu odniosą zwycięstwo to coś czuję że spuszczą z naszych powietrze i będą mieli już z górki.
Dwa dni temu w nocy tak pięknie wiało, kilka drzew i dachów potargało. Mam nadzieję, że to nie koniec halnego i w piątek będziemy mieli powtórkę. Do boju Podhale, pokażmy Tyszanom jak się gra w hokeja.
Jeśli GKS zagra w pozostałych szpilach tak jak wczoraj to Szarotki nie maja żadnych szans na finał PO .
"hubal" czytaj ze zrozumieniem, powyżej wyraźnie napisałem że w piątek będzie na Podhalu znowu mocno wiało. Wasi wybrali zły moment na odwiedziny, wrócą do Tych "potargani" :)
Łanio, zawsze tak mówisz kiedy nasze drużyny grają że sobą w półfinale. I zawsze po tym półfinale znikasz do początku następnego sezonu. Jesteś naszym medalionem. Pisz tak dalej.
Łania wieje w całej Polsce więc targa równo wszystkich-ps. Twego elaboratu nie czytałem , pisze się krótko i treściwie a szpile się ogląda !:)
Wieje w całej Polsce to fakt ale te wichury to z Podhala. Tak specjalnie napiszę jeszcze raz dla Ciebie "hubal" krótko i treściwie. W piątek będziecie wracać do domu z płaczem.
jeśli pod wiatr to łezki pewnie się pojawią i nie o wynik meczu mi chodzi :) - ino GKS Tychy !
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V