Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6253

Ekspert ocenia. "Wypowiedzi trenera Roháčka to element psychologicznej gry"

2019-03-11 14:15:43

– Uważam, że w obu półfinałach kluczowe będą pierwsze spotkania. To właśnie te mecze nadadzą ton całej rywalizacji – powiedział Grzegorz Piekarski, były obrońca reprezentacji Polski, a obecnie ekspert TVP Sport.


HOKEJ.NET: – Co jest większą niespodzianką ćwierćfinału play-off? To, że JKH przegrało 0:4, czy fakt, że Tauron KH GKS Katowice i GKS Tychy dopiero po siedmiu meczach pokonały Unię Oświęcim i MH Automatykę Gdańsk?

Grzegorz Piekarski, były obrońca reprezentacji Polski: – Postawiłbym tutaj znak równości. Jastrzębianie wygrali Puchar Polski i przez cały sezon prezentowali cierpliwy i dobrze poukładany hokej. Może nie strzelali wielu bramek, ale co najważniejsze – mało tracili. Ich odpadnięcie już po czterech meczach na pewno należy uznać za niespodziankę.

Z drugiej strony nie pamiętam tak ciekawych ćwierćfinałów play-off. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie, kiedy po raz ostatni pierwsza i druga drużyna potrzebowała aż siedmiu spotkań, by awansować do półfinału.

Gdańszczanom i oświęcimianom należą się spore słowa uznania, bo były skazywane na pożarcie. Tymczasem to one prowadziły w rywalizacji 3:2, czego zabrakło im, by postawić kropkę nad „i”?

– Przede wszystkim indywidualności i to był właśnie ten element, który przeciągnął szalę zwycięstwa na stronę najlepszych drużyn sezonu zasadniczego. Jeśli chodzi o Unię Oświęcim, to wpływ na to miała też wąska ławka. Odejścia w połowie stycznia Aleša Ježka i Miloslava Jáchyma, kontuzja Damiana Piotrowicza i opuszczenie drużyny przez Petera Königa sprawiły, że kadra nie była na tyle liczna, by złamać w meczu numer sześć lub siedem Tauron KH GKS Katowice. 

Ogromny szacunek dla gdańszczan i oświęcimian za walkę oraz ogromną determinację.

Pamiętasz sytuację, w której zawodnik przed najważniejszym meczem sezonu zasłaniając się chorobą, wyjechał do ojczyzny? Tak było w przypadku Petera Königa.

– To dla mnie dziwna historia i nie jestem w stanie zrozumieć, że zawodnik, mając podpisany kontrakt, przed kluczowym meczem sezonu nagle wyjeżdża. Niezbyt dobrze świadczy to o samym graczu i można wywnioskować, że do swoich obowiązków nie podchodzi profesjonalnie. Mogę tylko przypuszczać, że König chciał „przeciągnąć” sezon i coś jeszcze zarobić. A przecież wielu graczy w fazie play-off gra z chorobami, lżejszymi urazami, bo chce pomóc swoim zespołom.

Niech ta sytuacja będzie nauczką dla wszystkich polskich klubów. Otóż umowy z zagranicznymi zawodnikami powinny być obwarowane licznymi klauzulami. Widać jak na dłoni, w jaki sposób niektórzy obcokrajowcy traktują nasze kluby, działaczy, jak i kibiców. 

Jeśli jesteśmy jeszcze przy Unii i MH Automatyce, to są to kluby prowadzone przez polskich szkoleniowców. Może z polską szkołą trenerską nie jest aż tak źle?

– Obaj podołali zadaniom, które zostały im powierzone. Witold Magiera przejął drużynę w trudnym momencie po Jiřím Šejbie. Poukładał ten zespół, odbudował go pod względem psychicznym, co świetnie pokazują wyniki. Przecież gdyby Unia przegrała swoją serię 0:4, to zapewne nikt do trenera Magiery nie miałby pretensji, bo różnica w siłach obu drużyn była ogromna. 

Cóż, oświęcimianie utarli nosa wielu kibicom, w tym także mojej osobie. Niewielu wierzyło, że Unia będzie w stanie w tak dobrym stylu powalczyć. Wydawało się, że mogą wygrać jeden mecz na własnym lodzie, tymczasem byli o krok od awansu do półfinału.

Przejdźmy do półfinałów. Trener Cracovii Rudolf Roháček znów sprytnie zrzuca presję na rywali, mówiąc że to katowiczanie są faworytem tej rywalizacji.

– Rudolfa Roháčka można nie lubić i można mieć różne opinie na temat jego pracy. Według mnie jest to szkoleniowiec mający bardzo bogate doświadczenie w polskim hokeju. Ba, nie ma drugiego trenera, który osiągnąłby takie sukcesy. 

Wypowiedzi zrzucające presję na rywala to z jednej strony kurtuazja, a z drugiej element gry psychologicznej. Mówiąc bardzo obrazowo – część planu na przeciwnika. Wydaje mi się, że trener Roháček dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że odpadnięcie na tym etapie rozgrywek będzie porażką. Zresztą wzmocnienia dokonane przed play-offem też jasno to pokazują. Celem jest minimum finał.

Wydaje mi się, że doświadczony Czech cieszy się z faktu, iż tyszanie i katowiczanie rozegrali w ćwierćfinale po siedem meczów, a on mógł przygotowywać swój zespół do półfinału. Hokej jest sportem bardzo kontaktowym, zawsze pojawiają się mikrourazy, kontuzje, więc przerwa w rozgrywkach pozwoliła im odpocząć, zregenerować się, ale też podleczyć.

Czyli dwutygodniowa przerwa nie będzie tutaj problemem?

– Wszystkiego dowiemy się po pierwszym meczu tej serii. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że trener Rudolf Roháček rozpoczął misję play-off już w połowie stycznia, gdy zdał sobie sprawę, że jego zespół nie jest w stanie przeskoczyć w tabeli JKH GKS-u Jastrzębie. Jego doświadczenie, cwaniactwo i wiedza na temat polskiej ligi pozwala mi stwierdzić, że to Cracovia jest faworytem tej wyrównanej serii. 

Katowiczanie rywalizację z Unią kończyli na pięciu defensorów. Tom Coolen zrezygnował z Damiana Tomasika, który miał smykałkę także do ofensywnej gry.

– Nie wiem dlaczego tak się stało. W każdym razie gra w fazie play-off na pięciu obrońców niesie za sobą ogromne ryzyko. Tym bardziej, że w tej części sezonu oprócz dobrej postawy bramkarza, to właśnie linia defensywna jest niezwykle istotna. 

Opiekun Cracovii doskonale zdaje sobie z tego sprawę, wszak sprowadził Bychawskiego, Czarnaoka, Ježka i Jáchyma. Zresztą grałem u trenera Rudolfa Roháčka w Krynicy, Cracovii i reprezentacji Polski i to jest jego konik. Być może katowiczanie czekają, aż Dušan Devečka wyleczy swój uraz.

W drugim półfinale GKS Tychy zmierzy się z TatrySki Podhalem Nowy Targ? Jak będzie tutaj?

– Spodziewam się bardzo zaciętej i wyrównanej rywalizacji. Preludium do niej był półfinał Pucharu Polski, w którym Podhale pokazało, że jest w stanie pokonać tyszan. Z kolei starcia ćwierćfinału play-off pokazały, że można grać z Tychami mocno defensywnie i odnosić zwycięstwa. 

Trener Tomek Valtonen fajnie poukładał tę drużynę. Gra w defensywie jest dopracowana w najmniejszych szczegółach. Jeśli nowotarżanie zagrają tak dobrze i tak powtarzalnie, jak w półfinale Pucharu Polski, to na pewno nie będą stać na straconej pozycji.

Tyszanie decydujące ćwierćfinałowe starcia wygrali 3:0 i 2:0, a więc bez straty bramki. Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że są głodni sukcesu i mocno zmotywowani, by awansować do finału.

Trener Andrej Husau mówił, że Podhale to ekipa przypominająca stylem gry MH Automatykę Gdańsk. Również dobrze grająca w defensywie i mająca świetnego bramkarza. 

– Ale trzeba pamiętać, że mecze półfinałowe toczą się o znacznie większą stawkę niż ćwierćfinałowe. Tutaj każdy detal i każdy szczegół może przesądzić o wyniku rywalizacji. Prawdą jest to, że Przemek Odrobny jest w tym sezonie w bardzo dobrej formie i czasami dokonuje cudów w bramce. 

Ale dwa czyste konta pod rząd Johna Murraya w starciach z MH Automatyką nie są przecież dziełem przypadku. Wyniki tej serii będą niezwykle ciasne, a szansę oceniłbym 50 na 50. 

Czy będziemy mieli tutaj siedem meczów?

– Trudno powiedzieć, bo hokej jest dość specyficznym sportem. Równie dobrze rywalizacja może zakończyć się w czterech, ale o wygranej przesądzi jeden gol. Na pewno tyszanie dysponują mocniejszą ofensywą, składającą z czterech wyrównanych ataków. Nie da się też ukryć, że broniący tytułu GKS Tychy musi poradzić sobie też z ciążącą na nich presją. 

Uważam, że w obu półfinałach kluczowe będą pierwsze spotkania. To właśnie te mecze nadadzą ton całej rywalizacji.

W ekipie GKS-u Tychy zabraknie Petera Novajovský'ego. Z uwagi na fakt, że ten słowacki defensor świetnie radził sobie podczas gier w przewadze (16 ze swoich 29 punktów), to spore osłabienie tyszan.

– Oczywiście brak takiego defensora, który oprócz solidnej gry w destrukcji potrafi też rozegrać krążek i wykończyć akcję, to spore osłabienie. Zresztą przewagi w fazie play-off często są tym decydującym elementem. Tyszanie w sezonie zasadniczym byli ekipą, która w mojej opinii rozgrywała „power play” najefektowniej i najefektywniej. Fajnie w tych okresach radził sobie Filip Komorski, który jako czwarty napastnik wchodził do gry. 

Rozmawiał: Radosław Kozłowski



Powrót

Komentarze:

Podhale!!!!!
Tylko zwycięstwo, Tyszanie tylko zwycięstwo !!!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V