Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 3089

Co zrobić, by przyszły sukcesy, czyli przyszłość polskiej kadry juniorów (część II)

2018-12-17 19:27:12

Występ reprezentacji Polski w zakończonych w piątek w Tychach Mistrzostwach Świata U20 Dywizji I Grupy B wzbudził wiele emocji. Jedni chwalą, inni krytykują drugie miejsce wywalczone na trzecim froncie rozgrywkowym. Co zrobić, żeby utrzymujący się od czterech lat wynik poprawić? Jak z problemem radzą sobie inni?

Zamiast w klubach lepiej w kadrze

Dosyć tłumaczeń, usprawiedliwień całej sytuacji, w której się znajdujemy. To już wiemy. Należy zatem zastanowić się co zrobić, żeby wreszcie przerwać ten „magiczny krąg” drugich miejsc w trzeciej grupie światowej hierarchii? Co zrobić żeby pójść dalej?

Warto spojrzeć na to, jak z problemem radzą sobie inne nacje. Okazuje się, że niektórzy wpadli na bardzo prosty sposób zapewniający pozostawanie pod opieką dobrego trenera, gwarantujący odpowiednią ilość czasu na pracę, pozwalający wyuczyć automatyzmu działań kadrowiczów na tafli.

Wzorem Słowaków, Białorusinów i Amerykanów należy po prostu zgromadzić reprezentantów w jednym miejscu i pracować z nimi każdego dnia , porzucając pomysły kilkudniowych zgrupowań, konsultacji  i innych form zebrań, przy okazji, których pojawia się przeważnie stwierdzenie typu „nic wielkiego w tym czasie nie zrobimy, może popracujemy trochę nad systemem gry, postaramy się wyeliminować pewne błędy i będziemy budować atmosferę”. 
To działanie doraźne. Nigdy nie zagwarantuje nam przeskoczenia tego wysokiego progu przed, którym stoimy od tylu lat. W niemieckim Füssen zakończyły się właśnie Mistrzostwa Świata U20 Dywizji I Grupy A, w której  niewiele zabrakło Białorusinom do powrotu do światowej elity. Czy to słaby wynik? Oj chcielibyśmy ponieść taką porażkę. Na Białorusi w lidze występuje kadra U20, która nie działa na zasadzie naszej Kadry PZHL U23, czyli kto będzie grał w danym spotkaniu to jedna wielka niewiadoma. Za naszą wschodnią granicą wszyscy kadrowicze pozostający zawodnikami białoruskich drużyn „zegnani” zostali w jedno miejsce i dzień po dniu, mecz po meczu uczą się wspólnie, zgrywają poszczególne formacje oraz poznają siebie nawzajem na każdej płaszczyźnie. Turniej mistrzostw świata jest dla takiej grupy serią kolejnych meczów, a nie niesamowitym wydarzeniem, które pozwala się spotkać razem na dłużej i pograć wspólnie. A jak się uda, to będzie przy tym jakiś wynik.

Podobnie sytuacja wygląda w grającej w elicie Słowacji. Tam zawodnicy nie są zaangażowani w grę w swoich macierzystych klubach, występują pod szyldem kadry, tworząc jedną drużynę. W Stanach Zjednoczonych trudno oczekiwać tożsamych rozwiązań w stosunku do kadry U20. Nie te realia, nie ten poziom, ale chłopcy, którzy nie mają jeszcze „problemu” profesjonalnych karier i wynikających z nich obowiązków, czyli reprezentanci U18 i U17, wszyscy skoszarowani są w jednym  miejscu, wspólnie trenują i wspólnie grają. 

 Projekt U20 polegający na tym, że wszyscy zawodnicy są w jednym miejscu i pracują cały czas razem, to z pewnością byłoby świetne rozwiązanie – podkreśla Klich, asystent trenera Piotra Sarnika – Trzeba do tego dążyć. Skoro robią to kraje lepiej rozwinięte hokejowe, to znaczy, że takie rozwiązanie ma sens. Po co zatem wymyślać swoje projekty, wystarczy, że skorzystamy z rozwiązań, które już są sprawdzone.  

Tego samego zdania, co Klich jest również główny szkoleniowiec kadry. Obaj mówią jednym głosem w kwestii wprowadzenia codziennego systemu pracy z reprezentacją, a nie kilkudniowych zgrupowań.

 Ja o takim rozwiązaniu mówiłem od samego początku, to znaczy od sezonu 2013/14, kiedy w U20 byłem asystentem Andrieja Parfionowa – mówi Sarnik – Już wtedy apelowałem o to, żeby drużyna juniorów grała ze sobą cały czas razem. Nie każdy w swoim klubie, a wspólnie jako reprezentacja.
 

Jeżeli już mowa o trenerze Parfionowie to okazał się on dostarczycielem bardzo cennej wiedzy z innego świata. Świata, którego wciąż nie znamy. Wiecie jak może wyglądać selekcja wśród dzieci i jak wyławia się największe talenty? 

 Prowadziłem naprawdę długie rozmowy z Parfionowem – rozpoczyna swoją ciekawą opowieść Sarnik – Pamiętam jak mówił mi o selekcji, którą przeprowadza wielosekcyjny klub CSKA Moskwa. Tam dzieci zgłaszające się do klubu zanim zostaną przypisane do konkretnej dyscypliny sportu, przechodzą przez piłkę nożną, hokeja, siatkówkę, koszykówkę. Eksperci oceniają, które z nich mają najlepsze predyspozycje do danej dyscypliny i wtedy przypisują te dzieci do odpowiedniej sekcji. 

No to chyba mamy już odpowiedź na pytanie: jak to się dzieje, że w takim CSKA nie ma słabych punktów? Wszyscy jak spod maszyny, talent goni talent. A jak ma być inaczej, skoro tam są zasady jak w kopalni złota. Przesiew, przesiew, przesiew i zostaje tylko kruszec najwyższej próby. 

Dobrze, wracamy do tematu wszyscy reprezentanci w jednym miejscu. Z pewnością znajdą się głosy, które powiedzą „to nie zadziała, to już było w formie Szkoły Mistrzostwa Sportowego i nie wypaliło”. Nie rozmawiamy jednak o rozwiązaniu, które daje dowolność „możesz iść do SMS-u, ale możesz też dalej trenować w swoim klubie”. Taka alternatywa nie przyniesie żadnych efektów. Konieczne jest zobligowanie klubów do oddania swoich reprezentantów, tak by mogli stworzyć jeden zespół. Czy to niemożliwe? Przykłady Białorusi i Słowacji pokazują, że można tego dokonać w realiach europejskich.

 Jako zawodnik w SMS-ie doświadczyłem tego, co to znaczy grać ze sobą cały czas razem – opowiada Sarnik – Trenowaliśmy wspólnie przez pół roku i zaowocowało to od razu awansem do elity U20 (1996 rok – przyp.red.) Wypracowaliśmy wtedy między sobą automatyzm. Tam się nikt nie zastanawiał jak zagrać, jak pojechać. My wiedzieliśmy, komu podać, gdzie kto jest w danym momencie na tafli. Nie da się rozstawić tablicy, rozrysować wszystkie schematy i już. To tak nie działa. To trzeba powtarzać na lodzie nieustannie przez miesiąc, dwa. 

Występująca od tego sezonu w lidze Kadra PZHL U23 jest nieudaną namiastką pomysłu wdrożonego w innych krajach. Trener Klich zdany jest na „odrzutki” (przepraszam zawodników za określenie, chodziło mi o pokazanie jak funkcjonuje ten projekt), czyli hokeistów dostępnych z uwagi na niezałapanie się do kadry meczowej swojego klubu. Można powiedzieć „lepszy rydz, niż nic”. To rozwiązanie pomogło kilku zawodnikom, ale nie stanowi rozwiązania gwarantującego sukces.

 Wielu krytykowało ten projekt, a tak naprawdę większość chłopaków, którzy wystąpili w Tychach na mistrzostwach świata, występowała w tym Kadrze PZHL U23 – mówi Klich, trener tej ligowej drużyny – Ten projekt pozwala im na zachowanie ciągłości meczowej, kiedy nie mieli miejsca w składach swoich drużyn klubowych. Dobrym przykładem jest Sebastian Lipiński. Przecież on nie wystąpił w wielu meczach Unii Oświęcim, ale miał możliwość regularnych występów w U23. Efekt, w Tychach został wybrany naszym najlepszym zawodnikiem. Jesteśmy mega zadowoleni z jego postawy. 


Zmodyfikujmy zatem projekt Kadra PZHL U23 nadając mu europejski format i należyty sznyt, który przestanie budzić uśmiech na ustach i machanie ręką, wyrażające zrezygnowanie. Niech to będzie Kadra PZHL U20 i niech włączy się w niektórych spotkaniach w walkę o ligowe punkty, a nie tylko zbiera „łupnie” w kolejnych pojedynkach. Rozwiązanie z pewnością przyniosłoby same korzyści i gwarantuje dobre wyniki, zarówno w rywalizacji na mistrzostwach świata, jak również ligowej, o czym przekonują rezultaty trzech spotkań, które Kadra PZHL U23 rozegrała składem przygotowującym się do tyskiego turnieju: wygrana z Węglokoksem Kraj Polonia Bytom 5:3 i porażki z PGE Orlikiem Opole 4:5 i Comarch Cracovią 0:4. 

Jednym głosem dla wspólnego dobra

Już sobie wyobrażam działaczy klubowych czytających powyższe „brednie”. Jakie oddawanie zawodników? Za żadne skarby. 

No cóż, albo chcemy mieć wyniki, albo nie. Albo interesuje nas wychowanie zawodników przynajmniej europejskiego formatu, albo tylko chcemy mówić o tym, że ktoś dobrze się zapowiadał, ale coś poszło nie w tym kierunku, w którym powinno.

Rozwiązanie proponowane powyżej wymaga wprowadzenia pewnych zmian w systemie rozgrywek ligowych. Być może trzeba zmodyfikować zapisy o obowiązkowym udziale młodzieżowców. Przynajmniej w zakresie zmniejszenia ich ilości, skoro prawie każdy odda swoich najzdolniejszych do kadry. 


Jedno jest pewne. Potrzeba porozumienia. Musi pojawić się świadomość nadrzędności potrzeb reprezentacyjnych nad interesami klubów, ale te muszą czuć odpowiednie wsparcie centrali w kwestiach, które są dla nich istotne. 

 W polskich hokeju konieczne jest porozumienie. Nie może być tak, że związek jedno, a kluby drugie – apeluje Klich – Tą drogą nic nie osiągniemy. To jest tak, że centrala powinna być silna i mieć swoje do powiedzenia. Jaka jest sytuacja PZHL-u wszyscy wiemy. Związek ma kłopoty, a niektórzy to po prostu wykorzystują. Jeżeli będzie porozumienie, to wyniki przyjdą. Oczywiście nie od razu, na to potrzeba czasu.
 
Porozumienie ….pierwszy klucz do sukcesu polskiego hokeja. Warto zaryzykować. Chyba nie mamy nic do stracenia. 



Powrót

Komentarze:

Hmmm. Może warto spróbować. Skoro w innych ligach (silniejszych) to się sprawdza. Z drugiej strony młody jak się ogrywa z dobrym partnerem klubowym w piątce to wchodzi na wyższy Level. Jednak i tak najważniejsze jest szkolenie najmłodszych. Tu leży pies pogrzebany. Bo gdy Jasiu się nie nauczy to Jan nie będzie umiał.
Kolejny stek bzdur. Akurat przykłady Słowacji i Białorusi są mocno chybione, gdyż kraje te mają ostatnio sporą obniżkę wyników. Białorusini, tak seniorzy jak i juniorzy opuścili elitę, natomiast Słowacy już od jakiegoś czasu martwią się aby ich nie spotkała podobna historia. Nie znam dokładnie sytuacji na Białorusi, ale wiem, że w przypadku najzdolniejszych graczy otrzymują oni pomoc w wyjeździe do silniejszych lig za granicę. Co do Słowacji to można zerknąć na skład z zeszłego roku i widać, że czołowe role odgrywają zawodnicy z zagranicznych klubów. Także wbrew temu , co mówi pan Klich nie są to rozwiązania sprawdzone, tym bardziej, że na Słowacji tego typu rozwiązanie zostało wprowadzone niedawno i jakoś nie widać lepszych wyników, a gdyby nie zawodnicy z klubów zagranicznych to nasi południowi sąsiedzi graliby już w niższej grupie razem ze wspomnianą Białorusią. Jest też inny aspekt. Zarówno na Białorusi, jak i na Słowacji tego typu grupy prowadzą znacznie lepsi trenerzy niż ci co pracują w naszym SMS-ie. I ci nasi trenerzy pewnie dalej pracowaliby w przypadku osiągnięcia swoich celów, tzn zmuszenia klubów seniorskich do posyłania im zawodników. Jaki byłby z tego efekt, nietrudno zgadnąć.
"Akurat przykłady Słowacji i Białorusi są mocno chybione"
"Nie znam dokładnie sytuacji na Białorusi"

Czysta mniemalogia stosowana :)
Kłania się analfabetyzm funkcjonalny, czyli brak umiejętności czytania ze zrozumieniem połączony z wyrywaniem zdań z kontekstu...
Napiszę krótko: Dom buduje się zaczynając od fundamentu! Fundamentem polskiego hokeja są dzieci w wieku 5-12 lat. Musimy jako pierwsze poprawić jazdę na łyżwach i zaangażować do tego bardzo dobrych trenerów, a nie osoby, które wykonują słabo płatną "fuchę" po pracy albo są dobrzy ale SAMI (1 trener - 30 dzieci!!!) . Potem dopiero można myśleć o grze w hokeja.... Jak można uczyć młodego piłkarza podbijać piłkę, jak on biegać nie potrafi... A to co ww. trenerzy twierdzą to wielka BZDURA (mająca na celu usprawiedliwienie siebie samych i załatwienie ciepłej posadki na przyszłość). Materiał (zawodnicy U-20) jest jaki jest i nic nie zmieni to, czy oni grają w klubach, CLJ, SMS-ie czy reprezentacji jak na Białorusi/Słowacji.
Projekt U-23 TO jest bardzo dobry projekt , co z tego że w u-20 zrobi wynik zawodnik , jak póżniej w lidze usiądzie na ławę i będzie grzał ,i sprzęt na kołek ,i pozbywamy się zawodników szkolonych wiele lat za ciężkie pieniądze, a te dodatkowe trzy lata w rytmie meczowym pozwolą mu się ograć w lidze , proszę zauważyć jacy bardzo dobrzy zawodnicy maja problem wejść do składu na mecz np.w Tychach ale i w innych klubach w całej Polsce , to nie są tylko zawodnicy którzy się nie łapią do składów na mecz , ale to są tacy którzy , czują że potrzebują więcej czasu minut w meczu spędzać na lodzie tak jak np. Krężołek , Wróbel w tym roku i wielu innych którzy REGULARNIE grają , ale czuja że to jest za mało i idą złapać odpowiedni rytm meczowy do- U-23 , A I MŁODSI też się mogą od nich uczyć ,wielu zawodników z MŚ-U-20 grało w tym projekcie i to im bardzo pomogło, na CAŁYM świecie są KADRY - U-23 , zaplecze seniorskiej KADRY , ale nie tylko liga , ale i turnieje taka młoda KADRA seniorów B , żeby starzy czuli oddech na plecach młodzieży która , przecież bardzo dobrze się prezentuje , kto to powiedział , że mają grać w seniorach ciągle te same nazwiska , trzeba to odmładzać systematycznie , inne tempo gry , tylko brak ogrania !!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V