Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 7909

MŚ U20 Dywizji IB: Ten mecz można było wygrać. Polska przegrała ze Słowenią po dogrywce (WIDEO)

2018-12-11 18:40:54

Trzy stuprocentowe okazje w trzeciej tercji spotkania, w tym dwie na pustą bramkę mieli biało-czerwoni, żeby zakończyć pojedynek ze Słowenią po sześćdziesięciu minutach. Zabrakło precyzji i zimnej krwi. Mecz wygrali nasi rywale strzałem oddanym dziesięć sekund przed końcem dogrywki.

Polacy wreszcie inaczej zaczęli spotkanie niż to miało miejsce w dwóch poprzednich próbach. Od początku realizowali założenia taktyczne sztabu szkoleniowego, a w ich poczynaniach nie było widać nerwowości. Wygląda na to, że zadziałały słowa Piotra Sarnika, że z każdym dniem nasi juniorzy będą bardziej oswojeni z atmosferą turnieju, co przełoży się na lepszą grę.

Biało-czerwoni nie pozwolili sobie na żadne osłabienie w pierwszej tercji. Rywale podarowali im łącznie 6 minut gry w przewadze, czego nasi reprezentanci nie potrafili wykorzystać. Strzelali dużo, ale niecelnie. Od 5. minuty Polska  przez cztery kolejne 60-sekundowe okresy miała o jednego zawodnika więcej na tafli. Ten fragment meczu dał się zapamiętać strzałem w słupek Kamila Wałęgi. Dosłownie po chwili Igor Smal idealnie wypatrzył nieobstawionego Jana Sołtysa, a ten z najbliższej odległości dał biało-czerwonym prowadzenie, które okazało się jedynym trafieniem pierwszej części. Słoweńcy rzucili się do odrabiania strat. Pod bramką Sebastiana Lipińskiego zawrzało, ale obyło się bez utraty gola. W czasie kolejnej kary Słoweńców Dominik Paś wrzucił „gumę” tuż przed Žigę Kogovšeka. Był tam Damian Tyczyński, który podniósł krążek, ale golkiper „Rysiów” nie dał się zaskoczyć. Równo z syreną wzywającą do kwadransu odpoczynku ofiarnie z pozycji leżącej uderzał jeszcze Wałęga, który pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie w partii otwierającej dzisiejsze spotkanie.

O drugich 20 minutach meczu można powiedzieć …było bardzo ciężko, ale się udało. Konsekwencją niewykorzystanych kolejnych czterech minut gry w przewadze była dla Polaków utrata prowadzenia. Fatalny błąd naszej defensywy wykorzystał Jan Drozg. Aljaž Predan przejął „gumę”, która czekała w okolicach bramki Lipińskiego, zagrał ją do draftowanego w ubiegłym roku przez Pittsburgh Penguins zawodnika, a ten bez problemu zapakował ją do siatki. Ciśnienie w obu zespołach rosło z sekundy na sekundę. Wynikiem tego było spięcie między Łukaszem Kamińskim, a strzelcem gola dla „Rysiów”, do którego dołączyli kolejny zawodnicy. Posypały się kary. Obaj główni bohaterowie oraz Anej Kujavec rozjechali się do swoich boksów kar. Patrząc na to, co dopiero miało nastąpić zbawiennym była decyzja francuskiego arbitra o nałożeniu na Drozga kary 2+10. Polacy musieli bronić się po kolejnych trzech dwuminutowych karach, a obecność bardzo dojrzałego zawodnika grającego za Oceanem w lidze QMJHL na pewno by nam nie pomogła. Przez ponad półtorej minuty broniliśmy nawet podwójnego osłabienia. Zanim do tego doszło popularny „Lipa” w czasie gry czterech na pięciu uratował Polaków przy strzale spod niebieskiej Žigi Urukalo oraz przy uderzeniu Roka Kapela z ostrego kąta. Podczas kolejnego wykluczenia Kamińskiego znów Lipiński popisał się opanowaniem, ratując nas przed stratą bramki. Przed jego świątynią doszło do sporej kotłowaniny, a torunianin schował sprytnie krążek pod plecami, uniemożliwiając rywalom wydostanie go. Nerwowa atmosfera towarzysząca całej sytuacji spowodowała, że w boksie kar wylądował Jakub Worwa, a Polska przez 95 sekund grała trzech na pięciu. Udało się przetrwać, po czym nawet ponownie objąć prowadzenie. Po raz drugi tego dnia do siatki trafił Sołtys, wybrany zresztą najlepszym zawodnikiem naszej reprezentacji. Napastnik JKH GKS Jastrzębie zabrał „gumę” w okolicach niebieskiej linii i wpadł z nią w tercję rywala. Nie bacząc na Słoweńców, ani na swoich kolegów odważnie pognał w stronę bramki i strzałem na dalszy słupek pokonał Kogovšeka, odzyskując prowadzenie dla biało-czerwonych.



Seria błędów w trzeciej tercji nie pozwoliła Polakom wygrać tego spotkania. Zaczęło się od pozostawienia bez opieki Nejca Stojana, który wyrównał stan meczu. Niedługo później pierwszy raz w tym meczu przegrywaliśmy. Słoweńcy ukarali podopiecznych Piotra Sarnika za błąd, którego po prostu nie można popełnić. Z powodu zbyt dużej ilości zawodników na lodzie zmuszeni byliśmy bronić się w czwórkę. Bramka zdobyta przez kapitana Jakę Sodję była bliźniaczo podobna do poprzedniego trafienia. Trzeba przyznać, że Polacy zareagowali najwłaściwiej jak mogli. Szybko wyrównali po dobitce Sebastiana Brynkusa. Dobrą robotę wykonał w tej akcji Wałęga, który odważnie przymierzył z dalszej odległości. Biało-czerwoni w ostatnich minutach mieli dwukrotnie pustą bramkę, ale krążek nie znalazł się w siatce. Przy pierwszej sytuacji znów w roli głównej wystąpił Wałęga. Uderzył mocno, bramkarz nie potrafił sobie poradzić z tym strzałem, a zawodnik JKH GKS Jastrzębie przestrzelił przy dobitce. Po chwili do odsłoniętej bramki nie trafił Paweł Zygmunt. Trzeba wspomnieć również, że we wcześniejszej fazie tej tercji Dominik Paś nie wykorzystał sytuacji sam na sam z  Kogovšekiem.

Rozstrzygnięcie zapadłe w dogrywce to wynik zarówno szczęścia rywali, jak i kolejnego błędu naszych reprezentantów. Błędem było pozwolenie sobie na złapanie kary. To właśnie w czasie gry czterech na trzech Drozg wypalił jak z armaty, a krążek po rykoszecie zatrzepotał w siatce Lipińskiego, którego nie można obwiniać za utratę tego gola. 

 Dopóki krążek w grze, wszystko jeszcze jest możliwe – powiedział trener Sarnik zapytany o szanse Polaków na awans po dwóch przegranych. 


Polska – Słowenia 3:4 po dogrywce (1:0, 1:1, 1:2, 0:1) 

1:0 – Jan Sołtys – Igor Smal, Kamil Wałęga (8:48)
1:1 – Jan Drozg (27:10)
2:1 – Jan Sołtys (36:54)
2:2 – Nejc Stojan – Jan Drozg (43:33)
2:3 – Jaka Sodja – Rok Kapel, Erik Svetina (46:49, 5/4)
3:3 – Sebastian Brynkus – Kamil Wałęga, Armen Khoperia (47:28)
4:3 - Jan Drozg - Žiga Urukalo, Nejc Stojan (64:50, 4/3)

Strzały: 26 - 36
Kary: 24 - 26
Widzowie: 1149
Sędziowie: Pierre Dehaen (Francja) – główny, Aleh Klaszczenikau (Białoruś), Andriej Korowkin (Kazachstan) – liniowi.

Składy drużyn:
Polska: Lipiński (Zawalski) – Bieniek, Bizacki, Zygmunt, Kamiński (4), Paś (kapitan) – Wysocki (2), Libik, Sołtys, Brynkus, Wałęga – Gosztyła, Noworyta (10), Worwa (4), Tyczyński, Smal – Khoperia, Olszewski, Obłoński, Mularczyk (2), Słowakiewicz.
Trener: Piotr Sarnik    

Słowenia: Kogovšek (Usnik) – Urukalo (2), Klofutar (2), Kujavec (2), Predan (4), Drozg (12) – Stojan (2), Brus, Kapel, Svetina, Sodja (kapitan) – Crnovič, Brun Rauh, Brglez, Seršen, Stražišar – Pavc, Bohinc, Tavčar (2), Tišlar, Šturm.
Trener: Aleš Burnik




Powrót

Komentarze:

Jesteśmy w domu na swoim poziomie połowa zawodników z SMS którzy grają w PHL mają problemy z jazdą na łyżwach. Co się dzieje z Zygmuntem, cień zawodnika.
Ale to ci z plh punktują. A zaciąg z zagranicy...
Ci z zagranicy z zazdrości nie dostają szans bo by prawda wyszła jakie jest szkolenie w Polsce
Węgrzy wygrają te mistrzostwa w cuglach. Slowenia tak samo słaba jak i my.
Oj Panie sErnik, co to za taktyka wrzucanie wszystkiego na bandę, taktyka dramat... Zmiana pozycji nominalnych zawodników w porównaniu do gry w klubach, opieranie gry tylko na polskich zawodnikach.. efekt widać....
Prawda jest taka że od czasów Guzika , Łyszczarczyka nie mamy liderów w U - 20 przy nich wypromowali się tacy zawodnicy jak, Starzyński, Domagała,Jeziorski. Widać jaki jest poziom PHlL
Już myślałem, że będzie można coś pozytywnego napisać, a tu jak zawsze. 1 tercja to nasza totalna dominacja coś co można nazwać hokejem, zadziorność walka na bandach i co? Fartowne 1:0, później im dalej tym gorzej i jedyne co nas trzymało przy życiu (zresztą w każdym meczu) to o zgrozo przewagi i nieskuteczność Słoweńców, strach pomyśleć jakie wyniki by były gdyby nie przeciwnicy grający w 4. Sami sobie bramki strzelamy, gramy przeciwko sobie zamiast ze sobą i jeszcze się trafiła ta przypadłość bramkarska, czyli niepotrzebny ruch kolana w górę, masz parkany na lodzie to krążek nie może pod nimi przejść. Zygmunta to trzeba albo do okulisty wysłać bo bramki nie widzi, albo do ortopedy bo mu źle ręka w barku chodzi, jedno z dwóch, można się mylić o centymetry, a nie o metr czy 2 non stop. O krążku zostającym pod kijem naszych nawet nie ma co wspominać. Paś też się zaciął i dostosował poziomem, albo to zmęczenie wychodzi.
Brawo Sołtys za ładny strzał.
Czyli po trzech meczach można już powiedzieć, że będzie to najgorszy występ naszej dwudziestki od dobrych kilku lat.....Ale jeśli wybiera się na trenerów ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia o pracy trenerskiej, o sposobie powoływania zawodników do reprezentacji...o równym traktowaniu zawodników (SMS najlepszy w świecie jest....I synowie niektórych byłych graczy i działaczy kolejowych mają swoje przywileje) to trudno oczekiwać, że będą z tego jakieś efekty.....I tak na marginesie: czytam niektóre komentarze odnośnie umiejętności jazdy na łyżwach części graczy naszej dwudziestki....Tego typu komentarze powinny pojawić się znacznie wcześniej...nasza U-23 rozegrała już dużo spotkań w PLH....nie trzeba tego pisać w trakcie mistrzostw.....gdyby tego typu uwagi pojawiły się na początku sezonu to może któryś z trenerów U-20 wziąłby sobie to do serca i może część z nich jeździłaby lepiej
Hokejowych zamiast " kolejowych "....
Pan Grzegorz Klich...Kto to? Sędzia hokejowy...żaden, grajek...żaden, trener kobiet...bez szału...teraz zbawca młodzieży!! Za co jeszcze ten Pan się zabierze i co by tu jeszcze słowami "wieszcza...spieprzyć!!!
Masz rację sethmartin Klich tylko zmienia stanowiska. W jednym sezonie jest trenerem, a w następnym asystentem. I tak w koło. Skąd on się w ogóle wziął w PZHL-u. Grę zakończył na poziomie Żaka Starszego, a teraz wielki trener. On ma nauczyć naszą młodzież gry? Tylu doświadczonych zawodników mamy, a na trenera bierzemy Klicha? Teraz karierę zakończył choćby Leszek Laszkiewicz. Dlaczego na takie stanowiska są wybierane osoby bez doświadczenia? A doświadczeni i zasłużeni zawodnicy mają problem z uzyskaniem pracy w PZHL-u. Jakie doświadczenie i zasługi ma pan Klich? Może ktoś mi odpowiedzieć na moje pytania?
Nie wiem ale w większości krajów dla których hokej ma jakieś znaczenie do prowadzenia młodzieży desygnuje najlepszych, przygotowywanych do roli pracujących z młodzieżą...a u nas tak trochę jak zwykle albo z łapanki albo z przypadku.. Nie ma szkolenia młodzieży bo nie ma KTO SZKOLIĆ ...SZKOLENIOWCÓW
Juz wszystkie mozliwosci awansu przeczytalem w tym Artykule... ale jak sie nie myle to przy nastepnych dwoch porazkach, mozliwy spadek... chyba ze sie myle.hehe.
Przemeblował bym wszystkie ataki ewentualnie oprócz drugiego , przecież między niektórymi zawodnikami nie ma żadnej chemii !!! Poza tym nie wykorzystujemy żadnych przewag , to trzeba spróbować z innymi zawodnikami , z innym wariantem , strzał celny na bramkę i pracować na bramkarzu , a nie w kółko to samo ! No i bezsensowne kary dla nas załatwiły mecz !!
Masz rację sethmartin Klich tylko zmienia stanowiska. W jednym sezonie jest trenerem, a w następnym asystentem. I tak w koło. Skąd on się w ogóle wziął w PZHL-u. Grę zakończył na poziomie Żaka Starszego, a teraz wielki trener. On ma nauczyć naszą młodzież gry? Tylu doświadczonych zawodników mamy, a na trenera bierzemy Klicha? Teraz karierę zakończył choćby Leszek Laszkiewicz. Dlaczego na takie stanowiska są wybierane osoby bez doświadczenia? A doświadczeni i zasłużeni zawodnicy mają problem z uzyskaniem pracy w PZHL-u. Jakie doświadczenie i zasługi ma pan Klich? Może ktoś mi odpowiedzieć na moje pytania?
Ktos mu posadki pilnuje w pzhl-u a pozostala dwojka to tez na dorobku trenerskim dopiero ,Polski hokej moze utatowax tylko obca swieza mysl szkoleniiowa i to bez zadnych krajowych doradcow -calkowite odsuniecie od kadry pseudo dzialaczy,ttenerow,i innej masci pasozytow.Rok temu probowal kanadyjczyk ale 100doradcow wkolo zrobilo swoje-nasz tercet trenerow tez tam byl
Zaden trener nie pomoze. Trenerzy w klubach, od żaka mlodszego do 18 roku zawodnika robia najwieksza robote. Pozniej juz jest za pozno by uczyc... Np. Jazdy na lyzwach. Tam powinien byc nacisk.
W polskim hokeju nie będzie dobrze, dopóki nie zlikwidujemy takich patologii, jakie mają teraz miejsce. Cały czas są przetasowania między trenerami i nic się nie zmienia. A władzą PZHL-u wydaje się, że żyjemy w ciemnogrodzie i nikt nic nie widzi.
Zaden trener nie pomoze. Trenerzy w klubach, od żaka mlodszego do 18 roku zawodnika robia najwieksza robote. Pozniej juz jest za pozno by uczyc... Np. Jazdy na lyzwach. Tam powinien byc nacisk.
Klich ma doświadczenie zdobyte w Żaku Starszym, bo chyba na tym poziomie zakończył karierę. Jakieś nieporozumienie, żeby takie stanowiska obsadzać ludźmi bez doświadczenia. A ci z doświadczeniem po zakończeniu kariery pracują na budowie.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V