Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6035

Filip Stoklasa: Działacze Polonii postąpili z nami po dżentelmeńsku

2018-12-03 22:51:45

Filip Stoklasa pojawił się na polskich lodowiskach w sezonie 2012/13. Większość czasu spędził w bytomskiej Polonii, ale grał również w innych klubach. Teraz sytuacja w śląskim klubie zmusiła go do poszukania innego pracodawcy. Niedawno rozpoczął swoją przygodę z sosnowieckim Zagłębiem. Oto co powiedział ten sympatyczny zawodnik po wczorajszym meczu w Oświęcimiu.

HOKEJ.NET: Chciałbym cię prosić na początek o ocenę spotkania z Unią Oświęcim, które zakończyło się przegraną waszej drużyny 1:4.

- Mecz był wyrównany, ale przeciwnik wykorzystał więcej stworzonych przez siebie sytuacji i lepiej rozgrywał przewagi. My nie potrafiliśmy wykorzystać nawet okresu gry pięciu na trzech. Musimy popracować nad tym, a do tego wierzyć, że będziemy więcej trafiali. O spotkaniu z Unią trzeba szybko zapomnieć i patrzeć przed siebie.

Rozegrałeś w sosnowieckiej drużynie 5 spotkań. Jesteś znany ze swoich umiejętności strzeleckich. Czy można zatem powiedzieć w twoim przypadku, że nareszcie zdobyłeś gola dla swojego nowego zespołu?

- Moje występy w Zagłębiu rozpocząłem po kontuzji złamania trzech żeber. Potrzebowałem trochę czasu, choć tak naprawdę jeszcze nie doszedłem do pełni sił. Cieszę się, że zdobyłem bramkę dla mojej nowej drużyny, ale cóż z tego, skoro i tak przegraliśmy. 


Patrząc na okoliczności twojego transferu nie da się uniknąć tematu Bytomia. Co możesz powiedzieć o kłopotach Polonii tak czysto z twojej perspektywy?

- Poprzednia ekipa rządząca zostawiła ten klub w ciężkiej sytuacji. Obiecywali złote góry, a tak naprawdę nie wypełnili swoich obietnic. Z tego co słyszałem nowa władza chcę pomóc, więc myślę, że jakoś Polonia dogra ten sezon i wszystko będzie szło ku lepszemu. Mieliśmy niewypłacone wynagrodzenia za kilka miesięcy. 

Jak w tej całej sytuacji zachowali się działacze Węglokoksu Kraj Polonii Bytom? Czy odchodziliście z klubu w atmosferze skandalu, czy raczej mogliście liczyć na zrozumienie podjętych przez was decyzji?

- Działacze wykazali się zrozumieniem, ale patrząc z drugiej strony, cóż mogli zrobić innego. Po wyborach nikt nie wiedział jak będzie i co się stanie. W pewnym sensie zrozumiałe jest, że nowe władze nie zajęły się hokejem w pierwszej kolejności, bo miały na głowie tysiąc innych spraw, ale ta niepewność była wykańczająca. Działacze podjęli w tej sytuacji jedyną słuszną decyzję, a mianowicie nie robili żadnych problemów zawodnikom, którzy chcieli odejść. W zasadzie to było dla nich korzystne, ponieważ pozbywając się droższych graczy, nie pogłębiali i tak trudnej już sytuacji klubu. Muszę przyznać, że cała sprawa odbyła się po dżentelmeńsku. 

W twojej przygodzie z Bytomiem już raz zmieniałeś barwy w trakcie trwania sezonu. Tak było w kampanii 2013/14, kiedy przeszedłeś do JKH GKS Jastrzębie. Jakie wtedy były powody odejścia?

- Wtedy była taka sama sytuacja jak teraz, czyli zmiana władzy i wielka niewiadoma, co dalej stanie się z klubem.

Pomimo tego, że spędziłeś sporo czasu w Polonii, to jednak rozminąłeś się z największym sukcesem tego klubu w jego najnowszej historii, czyli z brązowym medalem mistrzostw Polski wywalczonym w sezonie 2016/17. Nie szkoda ci trochę tego?

- Można powiedzieć trochę żartem, że zawsze miałem pecha w Bytomiu. Za każdym razem, kiedy decydowałem się na grę dla tego klubu to nie było Eldorado. Jak tylko odszedłem, to od razu pojawił się sukces. Niestety w życiu czasami się tak układa, że te najfajniejsze chwile nas omijają. Kiedy Polonia zdobywała brązowy medal, to wtedy akurat grał w 1. Lidze w Czechach. Bardzo szkoda, że klub z taką historią upada, choć mam nadzieję, że jakoś jednak przetrwa.



Jak podoba ci się w Zagłębiu? Jak przyjęła cię szatnia?

- W Zagłębiu wszystko funkcjonuje jak należy. Polska liga jest mała, znamy się wszyscy, nawet jeśli występujemy w różnych klubach. Kiedy wszedłem do szatni to okazało się, że połowa drużyny to moi koledzy, z którymi zawsze wcześniej się witałem i rozmawiałem przy okazji różnych spotkań. Jedyne czego brakuje w Sosnowcu jak na razie to zwycięstw. Muszę przyznać, że drużyna jest pracowita, widać, że chłopacy palą się do treningu. Wiadomo, że nie wszystko od razu wychodzi. To jest pierwszy sezon po awansie z 1. ligi. Najważniejsze dopiero przed nami. Mam na myśli play-offy. Dlatego jeżeli kiedyś miał przyjść dołek formy, to lepiej teraz niż w decydujących momentach.

W sezonie 2007/08 byłeś podstawowym zawodnikiem reprezentacji Czech juniorów młodszych. Na MŚ strzeliłeś 3 gole i przyczyniłeś się do awansu do elity. Poza tym wystąpiłeś wtedy w 23 innych spotkaniach tej kadry, zaliczając 10 punktów. Patrząc na te wyniki można było oczekiwać większego rozkwitu kariery, z draftem NHL włącznie. Ondřej Palát gra w Tampa Bay Lightning, Radko Gudas w Philadelphia Flyers, Michal Kempný w Washington Capitals, Jan Rutta w Chicago Blackhawks, Dominik Furch w Siewierstalu Czerepowiec, Pavel Francouz jest podstawowym bramkarzem czeskiej kadry. Czemu zatem nie udało się wypłynąć na szersze wody? Jak oceniasz to po latach?

- Czasami tak się po prostu dzieje. Zresztą przykładem może być chociażby Tomáš Káňa, który przecież dostał się do NHL, ale nie zrobił tam kariery. W hokeju jest powiedzmy 10 takich elementów, którą muszą się poskładać w jedną całość. Jednym z nich jest szczęście. Każdy go potrzebuje, no chyba, że mamy do czynienia z zawodnikiem, który w każdym meczu ładuje po trzy bramki. Tyle, że tacy rodzą się raz na sto lat. Moim zdaniem, gdybym miał tego szczęścia trochę więcej, to historia mogłaby się potoczyć inaczej. Teraz niczego nie żałuję, ponieważ to nie ma sensu. Czasu nie cofnę. Zostają fajne wspomnienia, a życie przynosi cały czas nowe przygody.

Jesteś ambitnym zawodnikiem. Na pewno stawiasz przed sobą jakieś cele i masz swoje sportowe marzenia. Co chciałbyś zatem jeszcze osiągnąć w hokeju?

- Ja nigdy nie wybiegam długofalowo w przyszłość, dlatego moje cele zawsze dotyczą jakiegoś bliższego okresu. W Polsce gram już chyba czwarty albo piąty sezon i udało mi się tylko wywalczyć raz brązowy medal z Jastrzębiem, dlatego chciałbym bardzo zdobyć złoty medal mistrzostw Polski. To byłoby dla mnie coś naprawdę wartościowego i spinającego klamrą ten okres kariery, który poświęciłem na grę tutaj.

Rozmawiał: Dawid Antczak 



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V