Hokej.net Logo

Wyświetleń: 4511

Szynal: Medal? Jak zdobycie Mount Everestu

2018-02-08 13:26:41

Wprawdzie do zakończenia rundy zasadniczej pozostały hokeistom JKH GKS Jastrzębie jeszcze dwa spotkania, ale wiemy już, że ćwierćfinałowym przeciwnikiem ekipy znad czeskiej granicy będzie (znów!) TatrySki Podhale Nowy Targ. Bez owijania w bawełnę - emocje gwarantowane z powodów oczywistych. Niemniej, niezależnie od wyniku tego starcia w klubie z Jastora na pewno pozostanie trener Robert Kalaber, a także m.in. Leszek Laszkiewicz, bez którego nie można wyobrazić sobie szatni przy Leśnej. To jednak daleko nie jedyne zagadnienia, będące w orbicie zainteresowań kibiców. O play-offach, trenerze Kalaberze, "fachowcach", kwestiach transferowych i... pojemności balkonu rozmawiamy z prezesem JKH GKS Jastrzębie Kazimierzem Szynalem.


Kiedy byliśmy bliżej prawdy o drużynie JKH GKS Jastrzębie? Gdy wygrywała z Cracovią i Tychami, czy kiedy grała "piach" z Unią Oświęcim i Naprzodem Janów?

Kazimierz Szynal: - Pod względem finansowym na pewno bliżej jest nam do Unii i Naprzodu. Nasz zespół realizuje cel, jakim jest walka o najwyższe cele. Czasem robi to bardzo dobrze, a czasem gorzej. Jeśli wszyscy zawodnicy zagrają na swoim najlepszym możliwym poziomie, to jesteśmy w stanie nawiązać walkę z czołówką. Możemy jednak również przegrać z kretesem. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że nasz klub nigdy nie był, obecnie nie jest i w najbliższej przyszłości niestety nie będzie hokejową potęgą, mimo że z 65 lat historii jastrzębskiego hokeja to właśnie ostatnia dekada jest najbardziej owocna. Wcześniej przecież bywało różnie. Przez 1991 rokiem drużyna grała co najwyżej w II lidze, a i to z różnym skutkiem.
 
Krótko mówiąc, wszystko jak zwykle rozbija się o kasę.

- Według przepisów Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, aby uzyskać licencję na grę w ekstralidze, należy dysponować budżetem w wysokości co najmniej 2 mln zł. JKH GKS przekracza wprawdzie tę barierę, ale bardzo daleko nam do Tychów, Cracovii czy Katowic. Ci, którzy nie zdają sobie z tego sprawy, powinni to w końcu zrozumieć. Obecny zarząd prowadzi klub praktycznie od początku powstania nowego Lodowiska Jastor. Sam jestem związany z hokejem od 35 lat, natomiast w klubie działam od ćwierć wieku, zaś od 12 lat pełnię funkcję prezesa. W ciągu tych 12 lat pod moim przewodnictwem zarząd zgromadził sponsorów na kwotę minimum 2 mln zł rocznie. Za pomocą prostego rachunku można uzyskać skalę sponsoringu, jaki w tym okresie udało nam się pozyskać. Jeżeli ktoś uważa, że można zrobić więcej i da się prowadzić JKH GKS lepiej, to ponawiam zaproszenie do współpracy. Jednakże warunkiem wejścia do zarządu klubu jest pozyskanie poważnego sponsora, najlepiej na kwotę co najmniej tych wspomnianych 2 mln zł. Tylko tyle. Zachęcam.
 
Mieliśmy tych apeli już kilka. Nikt się nie zgłosił?

- Problem polega na tym, że żyjemy i działamy w określonym środowisku, w którym znalezienie mecenasa nawet w skali 10 tys. zł rocznie jest wyzwaniem.
 
Niektórzy kibice nie wierzą, że zarząd JKH GKS pracuje społecznie.

- Rok w rok składamy w sądzie sprawozdanie finansowe z działalności klubu. W dokumencie tym znajduje się dokładnie wyszczególnienie wydatków. Kibice, którzy mają w tej materii wątpliwości, mogą udać się do Krajowego Rejestru Sądowego i tam przekonają się, że żaden z członków zarządu JKH GKS Jastrzębie nie bierze pieniędzy za wykonywane czynności. Natomiast muszę przyznać, że na swojej hokejowej drodze spotkałem wielu tzw. "fachowców", którzy sądzili, że wszystko wiedzą najlepiej i pozjadali wszystkie rozumy. Proszę słowo "fachowcy" zamieścić w cudzysłowie.
 
Czy, jak pan mówi, tzw. "fachowcy" sugerowali również pożegnanie się z trenerem Robertem Kalaberem? Wszak w środku styczniowego kryzysu klub przedłużył umowę ze szkoleniowcem aż do 2021 roku.

- Tzw. "fachowcy" charakteryzują się m.in. krótkowzrocznością. Patrzą na co najwyżej dwa tygodnie do przodu, tymczasem my, jako zarząd klubu, musimy oceniać sytuację bardziej perspektywicznie. Powiem coś niepopularnego - każda porażka boli, lecz nie ma znaczenia dla BYTU klubu. Nie możemy mieć na uwadze jedynie czubka własnego nosa, jeśli rozmawiamy o klubie, który ma dobrze funkcjonować przez kilkadziesiąt lat. Przypomnę, że spośród najbardziej popularnych klubów w naszym mieście jedynie JKH GKS Jastrzębie i Jastrzębski Węgiel nie splajtowały i nie zmieniły swojej formy organizacyjnej. Również w hokeju mieliśmy do czynienia ze spektakularnymi upadkami, zarówno na Podkarpaciu, jak i w Małopolsce. Nas ten smutny los na szczęście ominął. Powtórzę, że kilka porażek w skali kilku dekad nie ma znaczenia.
 
Co zatem ma Robert Kalaber, że cieszy się tak poważnym zaufaniem zarządu?

- Prawdziwi fachowcy pytali już parokrotnie o Kalabera, wyrażając zainteresowanie tym, aby widzieć go u siebie...
 
Słyszałem o Cracovii w tym aspekcie.

- Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Fakt, że Robert Kalaber zgodził się pozostać w Jastrzębiu jest naszym dużym sukcesem. Czy to się komuś podoba, czy też nie, Słowak trzyma w zespole odpowiednią dyscyplinę, a także przeniósł ją z szatni na lód i potrafił z młodej drużyny stworzyć team, który podejmuje walkę z najlepszymi w Polsce. To, że nie przegrywamy w jakimś wstydliwym stosunku z rywalami znacznie wyżej notowanymi jest zasługą zarówno trenera, jak i zdecydowanej większości naszej szatni, która z nim współpracuje. Zarówno w klubie, jak i w drużynie musi być porządek. Jeśli go zabraknie, to dzieją się dziwne rzeczy. Kalaber podpisał umowę na trzy lata, z czego bardzo się cieszymy. Szkoleniowiec będzie pracował tu dopóty, dopóki nie straci zaufania zarządu. To główni sponsorzy decydują o kierunkach działalności klubu, a nie tzw. "fachowcy".
 
Nie mogę zatem nie zapytać o opuszczenie drużyny przez Martina Vozdecky'ego. Klub oświadczył, że stało się to z inicjatywy JKH GKS, natomiast trener Kalaber stwierdził w wywiadzie dla hokej.net, iż odejście było życzeniem samego zawodnika.

- Powody były prozaiczne. Nie było wprawdzie jakiegoś wielkiego konfliktu na linii zawodnik - trener, jednakże jeśli w gospodarstwie dane elementy nie funkcjonują, to trzeba starać się je naprawić. A jeżeli nie jest to możliwe, konieczna staje się wymiana. Kontrakt z Vozdeckym został rozwiązany za porozumieniem stron.
 
Krótko mówiąc - łatwiej było wymienić Vozdecky'ego niż Kalabera.

- W klubie rządzi zarząd, natomiast w szatni - trener. To oczywiste.
 
Czy JKH GKS ma pretensje do Vozdecky'ego, że zdecydował się kontynuować karierę w GKS Katowice?

- Nie. Nikt nie stawiał Martinowi warunków, że ma zakończyć przygodę ze sportem.
 
W przeciwieństwie do Vozdecky'ego Leszek Laszkiewicz nie ma z Kalaberem kłopotu. Mówił mi, że uwielbia takich trenerów. Nie dziwi zatem, że już podpisał umowę na kolejny sezon. Czemu tylko na jeden?

- Pytałem Leszka Laszkiewicza, czy chciałby dłużej z nami zostać, ale on zachował się bardzo fair i stwierdził, że ma swoje lata i nie wie, jak za rok będzie wyglądała jego dyspozycja i w jakim stanie będzie jego zdrowie. Dlatego podpisaliśmy umowę na rok z opcją przedłużenia o kolejne lata. Leszek to fantastyczny zawodnik i super fachowiec. On także potrafi dostrzec to, że Kalaber jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Natomiast wszyscy "specjaliści", którzy będą chcieli pomóc naszemu trenerowi dobrą radą w kwestii taktyki czy składu, mogą czuć się zaproszeni na Jastor w środy o 18:00.
 
Że jak? Proszę rozwinąć tę kwestię...

- Każdy chętny może przyjść o tej porze do klubu i porozmawiać z naszym szkoleniowcem. Robert Kalaber będzie do dyspozycji.
 
To będzie coś w rodzaju audiencji generalnej u papieża? 

- Ciekawe porównanie.
 
Czegoś takiego w polskim hokeju jeszcze nie było. Kontynuujmy kwestię zmian kadrowych w klubie. Do drużyny dołączyli Dominik Nahunko i Marcin Horzelski. Dlaczego oni?

- Dlatego, że gdybyśmy teraz pozyskali obcokrajowca, to, z uwagi na wykorzystanie limitu zawodników z zagranicy, musielibyśmy wpłacić 25 tys. zł do PZHL za każdego kolejnego. Co więcej, obaj wymienieni zawodnicy są młodzi i wpisują się w naszą koncepcję budowania drużyny również pod kątem przyszłego sezonu. Tu wrócę do kwestii spojrzenia w dalszej perspektywie - właśnie dlatego pozyskaliśmy w listopadzie Ondreja Raszkę, abyśmy na 100% mieli przynajmniej jednego doświadczonego bramkarza na przyszły sezon. Młody wiek jest bowiem atutem, ale nie jedynym, podobnie jak nie wystarczy jedynie urodzić się w Jastrzębiu-Zdroju, aby z marszu mieć miejsce w pierwszej drużynie. Stawialiśmy, stawiamy i będziemy stawiać na wychowanków, jednakże również oni muszą prezentować odpowiedni poziom sportowy. Ewentualne występy w klubie partnerskim to żadna ujma na honorze i zainteresowani zapewne wiedzą, kogo mam na myśli. To nie jest zesłanie, a szansa na pokazanie się z jak najlepszej strony. Kilka lat temu dwóch naszych zawodników występowało na podobnej zasadzie w Orliku Opole. Dziś stanowią o sile zespołu. Mówię o braciach Łukaszu i Radosławie Nalewajkach. To chyba dobry przykład?
 
Czy poza Vozdeckym zarząd będzie chciał jeszcze komuś podziękować już po sezonie?

- Zdecydowana większość polskich zawodników ma kontrakty na co najmniej jeden kolejny sezon. Z tymi, z którymi umowy kończą się, będziemy rozmawiać o ich przedłużeniu. Być może się dogadamy, być może nie. Zobaczymy. Kto będzie chciał zostać w Jastrzębiu, to zostanie. Natomiast jeżeli chodzi o obcokrajowców, to wielu z nich ma opcję przedłużenia kontraktu po tym sezonie. Zobaczymy po play-offach.
 
Przejdźmy zatem do tematyki kolejnej fazy rozgrywek. Nie bez przyczyny na początku rozmowy zapytałem o to, jaka jest prawda o naszej drużynie. Pół roku temu ewentualny awans do półfinału traktowalibyśmy w kategoriach wielkiego sukcesu. Dziś, w obliczu osiągniętych dotychczas wyników, wydaje się to koniecznością.

- Normalną jest sytuacja, w której apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nasz zespół zagrał w turnieju finałowym Pucharu Polski i po niezłym meczu odpadł w półfinale z GKS Tychy. Już to świadczyło, że pod względem poziomu gry jesteśmy bardzo blisko czołowej czwórki. Na chwilę obecną wciąż istnieje realna szansa na czwarte miejsce po fazie zasadniczej, ale to wcale nie znaczy, że po fazie play-off wciąż w tej czwórce będziemy. O awans będzie trzeba się mocno postarać.
 
Podhale się nie położy. Niemniej, o ile o medal będzie ciężko, o tyle występ w półfinale oznacza wspomniane czwarte miejsce.

- Nikt się nie położy. Szykuje się bardzo ciężki pojedynek, natomiast zdobycie medalu byłoby dla nas jak zdobycie Mt Everest - jest to możliwe, ale bardzo, bardzo trudne. Musimy wszyscy zdawać sobie z tego sprawę. Najpierw jednak trzeba przedrzeć się przez ćwierćfinał. 
 
Nie chcielibyśmy znów kończyć sezonu w lutym...

- Proszę mi wierzyć, że drużyna i trener Kalaber zrobią wszystko, aby półfinał stał się rzeczywistością.
 
To jeszcze na koniec tej tematyki - w fazie play-off czeka nas pewna nowość - po dwie krótkie przerwy w trakcie każdej tercji. Może warto wyjaśnić naszym mnie obeznanym czytelnikom, z czym to się "je"?

- W ich trakcie transmitująca na żywo spotkanie stacja telewizyjna będzie miała czas na wyemitowanie krótkich reklam czy powtórek najważniejszych sytuacji. To rozwiązanie jest stosowane od dawna w wielu poważnych ligach i sprawdza się. W trakcie tych przerw młodzi chłopcy przeprowadzają błyskawiczną kosmetykę lodu przed bramką i pod bandami. Wprawdzie nie wszystkie mecze będą transmitowane na żywo przez telewizję, ale zmiany te dotyczyć będą każdego ze spotkań w fazie play-off. Sądzę, że dla kibiców nie będzie to wielkim kłopotem. Powinniśmy czerpać wzory od najlepszych.
 
Czy kibice gości będą mogli oficjalnie obejrzeć na Jastorze ćwierćfinały i, daj Boże, półfinały i mecze o medale? Fani Tychów nie będą raczej siedzieć między naszymi fanami, jak to miało miejsce z sympatykami Naprzodu Janów czy Podhala Nowy Targ.

- Jeżeli już rozmawiamy o tej kwestii, to chciałbym nadmienić, że ogrodzenie części trybun na lodowisku taśmami nie jest jakimś widzimisię zarządu klubu. Zmniejszenie pojemności obiektu ma na celu oszczędność, ponieważ dzięki temu wydajemy mniej pieniędzy na ochronę, a mówiąc wprost - nie płacimy za ochranianie powietrza. Na wielu meczach rundy zasadniczej ciężko było zapełnić Jastor. Natomiast w fazie play-off wszelkie taśmy znikną. Również sektor gości będzie dostępny dla fanów naszych przeciwników. Sympatycy konkurentów będą wspierali swój zespół z sektora za boksem gości. Wszystko jest gotowe na przyjęcie kibiców innych zespołów w fazie play-off, o ile oczywiście na przeszkodzie nie stanie opinia policji. Przy sektorach będzie dostępna gastronomia, w tym również piwo. Także dla fanów rywali.
 
Jeśli pokonamy Podhale, to zapewne czeka nas bój z GKS Tychy. Jakie piwo dostaną "Tyscy"?

- Właściwe (śmiech).
 
Na koniec nie mogę nie zapytać o słynną już "kołderkę", czyli kasę z miasta. W styczniu kluby otrzymały transzę w wysokości 1,8 mln zł. Z tego 0,5 mln zł dostał JKH GKS Jastrzębie. Jesteście zadowoleni z tej kwoty?

- Szczerze mówiąc... średnio. Jeśli na drugą połowę roku zostanie ogłoszony kolejny konkurs dotacyjny i wówczas ta kwota wzrośnie, to na pewno skala naszego zadowolenia będzie większa. Na dzień dzisiejszy wspomniana suma jest niższa niż przed rokiem.
 
Czy z Urzędu Miasta płyną sygnały, że zostanie rozpisany kolejny taki konkurs na dotację dla klubów sportowych?

- Trudno powiedzieć. Z Urzędu Miasta płyną bardzo różne sygnały.
 
Tymczasem wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe. Balkon wytrzyma napór oficjeli, którzy nagle zapałają miłością do hokeja?

- Mamy tam pewne ograniczenia pojemności, więc w tym przypadku jestem optymistą. Balkon wytrzyma (śmiech).



Powrót

Komentarze:

Dziękujemy ci panie prezesie za hokej w Jastrzębiu. Zdrowia i jak najwięcej cierpliwości.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V