Hokej.net Logo

Wyświetleń: 2386

Słynny sweter trenera

2017-12-26 21:24:12

O wspomnienia z turnieju finałowego Pucharu Polski z 2012 roku, gdy JKH sięgnął po to trofeum zapytaliśmy również Daniela Czubińskiego, ówczesnego asystenta Jiříego Režnara. Trener, który obecnie odpowiada za szkolenie w grupie naboru pamięta, że mało kto stawiał na ekipę znad czeskiej granicy.


Sweter, który przyniósł szczęście

Podczas turnieju finałowego z 2012 roku ówczesny szkoleniowiec JKH, Jirzi Reznar zasłynął charakterystycznym swetrem, który jak się później okazało przyniósł jastrzębianom sporo szczęścia. 

Do Sanoka nie jechaliśmy wtedy w roli faworyta. Mieliśmy wtedy w składzie dużo młodych zawodników, jak Szymon Marzec, czy Patryk Kogut. Nie omijały nas również kontuzje, bo graliśmy bez Jiříego Zdenka, czy Ramona Sopko. Optymizm był zatem umiarkowany. Na szczęście trener Jiří Režnar miał czarodziejski sweter od żony, która dodatkowo przygotowała dla nas przepyszny strudel, który pochłonęliśmy ze smakiem – wspomina z uśmiechem Daniel Czubiński.

Tychy musiały, Jastrzębie mogło

Do meczu półfinałowego jastrzębianie przystępowali bez żadnej presji. Hokeiści JKH jechali do Sanoka, by zagrać dobry turniej, a to rywale za wszelką cenę chcieli sięgnąć po puchar, który i tak pojechał na Jastor. 

Tyszanie przyjechali krótko przed meczem, co na pewno nam pomogło. Jak już udało się wygrać z Tychami to mogliśmy pokonać każdego. W drugim meczu Sanok dłużej "męczył" się z Cracovią, a my po swoim zwycięstwie byliśmy trochę w szoku, ale raczej wyluzowani przed finałem. Na Sanoku ciążyła ogromna presja, a to na pewno nie pomaga. Finał to tylko jeden mecz i dobrze, że ułożyło się po naszej myśli – cieszy się.

Nikt na nas nie stawiał

O tym, że sukces jastrzębian był sporą niespodzianką świadczy chociażby fakt, że do Sanoka nie wybrało się zbyt dużo jastrzębskich kibiców. 

W nasz awans do finału wierzyło mało osób, bo na trybunach była tylko rodzina Mateusza Danieluka i zarząd. W sumie z Jastrzębia było może dziesięciu kibiców, ale za to oddanych. Siedzieli za naszym boksem i nas wspierali. Mówi się również, że kobieta w hokejowej szatni przynosi pecha, ale Agata Kosińska, która pojechała z nami w zastępstwie za Adama Dziurskiego przyniosła nam jak widać szczęście – dodaje Czubiński.

Wesoły powrót

Podróż powrotna na Śląsk była bardzo równie wesoła, jak długa. 

Powrót do Jastrzębia był bardzo wesoły. Cały autobus śpiewał Jožina z bažin. Na zjeździe z autostrady w Świerklanach przywitali nas kibice, którzy eskortowali nas na lodowisko. Tam zostaliśmy wspaniale przyjęci przez resztę sympatyków. Atmosfera była naprawdę fantastyczna – kończy trener grup młodzieżowych.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.


Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X