Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 16564

Miroslav Fryčer: Zdania na temat polskich sędziów nie zmieniłem

2017-07-10 17:51:18

Szczery do bólu, niezwykle oddany pracy i wystrzegający się układów. Miroslav Fryčer, bo o nim mowa, poprowadził Ciarko PBS Bank STS Sanok do drugiego w historii tytułu mistrzowskiego. Dziś opowiedział nam o swojej przygodzie z klubem z Podkarpacia i wskazał osoby, które miały destrukcyjny wpływ na tamtejszą drużynę.


HOKEJ.NET: - Pewnie wielu polskich kibiców nie zdaje sobie z tego sprawy, ale już we wrześniu na sklepowe półki trafi Pana autobiografia. To odpowiedni moment na wydanie książki?

Miroslav Fryčer: - Myślę, że tak. Za pomocą książki chcę podzielić się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami, dotyczącymi zarówno hokeja, jak i życia codziennego.

Czego dowiemy z książki, która ma premierę we wrześniu?

- Będzie tam właśnie całe moje życie, dzikie, bogate i pełne różnych splotów wydarzeń. Pikantnych historyjek z życia szatni też nie zabraknie. Opowiem też o grze w NHL w latach 80., a były one bardzo dzikie.

Czy książka jest niejako Pana spowiedzią? Chęcią podzielenia się z ludźmi swoją historią życia?

- W książce chce się podzielić zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi doświadczeniami z życia prywatnego i w hokejowego. Rzeczywiście, można tak powiedzieć - to taka moja mała spowiedź.

W trenerskiej karierze pracował Pan w Czechach, we Włoszech, Polsce i we Francji. Gdzie było najlepiej?

- Jestem w hokeju już bardzo długo i pracowałem niemal na całym świecie, w wielu krajach. Najlepiej wspominam Włochy i Polskę. We Włoszech byłem naprawdę długo i są one jak mój drugi dom. W Polsce, w Sanoku, poznałem bardzo dobrych przyjemnych ludzi, także blisko związanych z klubem i hokej mnie bardzo radował. Zdobyliśmy także ostatni tytuł mistrza Polski. To był piękny czas!...

Skoro wywołał już Pan temat pracy w Sanoku. Pierwszy sezon z Panem na ławce trenerskiej był wręcz wymarzony.

- W Polsce mi się pracowało dobrze, głównie w pierwszym roku. Mieliśmy dobrą drużynę, wygraliśmy mistrza. Moi asystenci, Tomek Demkowicz i Marcin Ćwikła byli dobrymi ludźmi.
Miło wspominam współpracę z solidnymi obcokrajowcami Martinem Vozdeckým, Petrem Šináglem, Samsonem Mahbodem i Johnem Murrayem. Dużo drużynie dali też miejscowi gracze: Strzyżowski, Kostecki, Rąpała i Ćwikła. Świetny sezon rozegrali również pochodzący z Nowego Targu Rafał Dutka i Krzysztof Zapała. Ten rok zawsze miło wspominam.



A ten drugi?

- Gorzej. To były dwa różne sezony. Jak dzień i noc. Wiele się zmieniło, było więcej stresu, w klubie panował bałagan, w szatni też nie było lepiej. Było to wynikiem działania dwóch osób, jednego w szatni i drugiego we władzach klubu. Ale pewnie zmierzacie do moich słów z jednej z konferencji prasowej.

Dalej je Pan podtrzymuje?

- Sędziowie są w Polsce po prostu katastrofalni. Tak uważam i zdania nie zmienię. Szkodzą całemu polskiemu hokejowi po dziś dzień. Nic się nie zmieniło w tej kwestii niestety. A na konferencji po prostu eksplodowałem i powiedziałem to, co wówczas myślałem. Było tego stresu za dużo przez cały sezon. Jestem porządnym człowiekiem, ale to przekroczyło już wszelkie granice. Powiedziałbym to znowu, jestem tego pewny. Kretyna ze mnie i z mojej drużyny nikt robić nie będzie...

*(za ostre słowa w marcu 2015 roku Fryčer został ukarany przez WGiD PZHL półroczną dyskwalifikacją oraz karą pieniężną w wysokości 8 tysięcy złotych)



Wspomniał Pan wcześniej o osobie, która niszczyła atmosferę w szatni. Był nią Mike Danton?

- Tak. A działaczem, którego miałem na myśli był Maciej Bilański. W mojej opinii są grabarzami sanockiego hokeja.

Powiem tak, pierwszy sezon w wykonaniu Mike'a był naprawdę ok. Pomógł nam w zdobyciu mistrzowskiego tytułu. Umiał ładnie zagrać z kolegami z formacji, pobudzić publikę, wpłynąć na swoich kolegów i prowokować rywali. Ale później manipulował ludźmi jak chciał. Jako człowiek jest on naprawdę paskudny. Ostatni odpad.

Dostał umowę na kolejny sezon i ten fakt zrozumiałem, ale jej warunków już nie. Nagle zaczął mówić co mu się nie podoba. Nie chciał pracować ze mną, z Tomkiem Demkowiczem i Marcinem Ćwikłą. Wymarzył sobie Kanadyjczyka i rozpoczął swoje nieczyste gierki. Zacznijmy od tego, że wprowadzał złą atmosferę w szatni. Mówił każdemu co ma robić, jak grać, a przy tym wypominał błędy. Widział je u wszystkich, ale nie u samego siebie.

Zapisy umowy wyglądały tak, że żaden trener nic mu nie mógł zrobić. Danton sam o sobie decydował i ze wszystkiego się śmiał. Pan Bilański z Panem Omastą wynegocjowali mu taką umowę, która dosłownie i w przenośni czyniła go nietykalnym. Jednak było to bardzo złe dla sanockiego hokeja.


Okładka książki

Co znalazło się w tej umowie?

- Choćby to, że może występować tylko w pierwszym albo ewentualnie drugim ataku, grać każdą przewagę i osłabienie. Na jego koszulce miała znaleźć się litera „C”, oznaczająca kapitana. Wszystko po to, żeby mógł robić wszystko, co chciał.

Wspominałem, że w szatni była ciężka atmosfera. Danton narzekał na miejscowych graczy, że nie rozmawiają ze sobą po angielsku. Nienawidził Czechów. Robił naprawdę wszystko, żeby tak się stało.

Słyszeliśmy, że w sanockiej szatni powstały grupki, które spowodowały, że jedność drużyny została praktycznie zniszczona.

- Zgadza się. Te grupki patrzyły tylko na siebie. To był początek końca. Do tego właśnie dążył Danton. Umiał sobie zyskać zaufanie i przychylność kibiców w restauracjach, dyskotekach. Potrafił to. Wszyscy widzieliśmy, gdzie dotarł z drużyną, kiedy rządził całym Sanokiem wspólnie z panem Bilańskim.

Szkoda tylko, że we wszystko uwierzył im Pan Ziarko. Na szczęście wiele osób widziało to na własne oczy i swoje wie do dziś. Wielka szkoda, że tak się stało. Ludzie w Sanoku zasłużyli na lepszy hokej niż druga, półamatorska liga słowacka.

Na sam koniec zapytamy o Pana zdrowie. Wiemy, że przeszedł Pan przeszczep wątroby, a później różnego rodzaju komplikacje.

- Dziękuję, czuję się dobrze. Problemy mam tylko z plecami. Biodro boli mocniej i mocniej...każdy dzień jest ładny, czy z hokejem czy bez niego. A dla mnie każdy dzień jest dogrywką. Trwa ona już 17 lat. Staram się korzystać z każdego dnia i chwytać go jak najmocniej.




Powrót

Komentarze:

" Jako człowiek jest on naprawdę paskudny. Ostatni odpad."
powstrzymam się od komentarza ,bo wiele osob oceniało go negatywnie ale byli tacy ktorzy zbierali podpisy pod petycją.
"Sędziowie są w Polsce po prostu katastrofalni. Tak uważam i zdania nie zmienię. Szkodzą całemu polskiemu hokejowi po dziś dzień. Nic się nie zmieniło w tej kwestii niestety. A na konferencji po prostu eksplodowałem i powiedziałem to, co wówczas myślałem. Było tego stresu za dużo przez cały sezon. Jestem porządnym człowiekiem, ale to przekroczyło już wszelkie granice. Powiedziałbym to znowu, jestem tego pewny. Kretyna ze mnie i z mojej drużyny nikt robić nie będzie..."
Zgadzam się z wszystkim oprócz tego, że w meczu podczas którego p. Frycer pękł gwizdali akurat nie gorzej niż zwykle... Po prostu nie dali się nabierać na sztuczki drużyny z Sanoka i tyle w temacie
Dziękuję za obiektywne komentarze.

A ma ktoś dobry przepis na kotlet z cieciorki?
Ładnie Miro poleciał po Dantonie :)
hihi:)

Ciekawe czy nadal większość forumowiczów ze stolYcy hokeja będzie go bezgranicznie wynosić na piedestał?
jak śmiesz wątpić w miłość w Dantona?
Dostaniesz wiecznego bana za to!
Danton + Konopka i w drugim sezonie było po Sanoku.Z takim składem nic nie zdobyli o stawkę przez cały sezon!
Ehhh... pozostaje tylko żałować, że taki Kaznadey nie trafił do GKS z 3 lata wcześniej.

Fajnie byłoby zobaczyć, jak ostatni odpad albo ten drugi emeryt z brzuszkiem (co to krążka nie umiał podać) dostaje oklep :)
Konopka to takiego Białorusina razem z Guzikiem to je na śniadanie.
Guzika to nie wiem po co ty mieszasz.

A do co Kaznadeya - może. Kiedyś. Na pewno nie teraz, i na 90% nie wiosną 2015 roku, kiedy Konopka był emerytem od pół roku bez treningów, a Ilya grał w play-off KHL czy reprentacji Białorusi.
taaa, już to pisaliście... kogo to oni nie mieli z Danonkiem zjeść czy połknąć...
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V