Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 5021

Nie zgadzają się z krytyką

2017-04-01 13:30:23

W siedzibie TatrySki Podhala Nowy Targ odbyła się konferencja prasowa z udziałem władz klubu. Miała ona na celu podsumowanie zakończonego sezonu 2016/2017. Udział wzięli w niej prezes Agata Michalska, trener Marek Rączka oraz dyrektor sportowy Marek Ziętara.


„Szarotki” sezon zakończyły na czwartym miejscu. To w nowotarskim środowisku wywołało raczej negatywne odczucia, co wedle opinii władz jest nieco krzywdzące.

Wykonaliśmy minimum. Cel zakładał bycie w „czwórce” i udało się go, trzeci rok z rzędu zrealizować. Na pewno brak medalu pozostawia niedosyt, ale najważniejsze jest że trzymamy poziom, zaliczając się od dłuższego czasu do ścisłej czołówki polskich klubów – przyznała prezes Agata Michalska.

Walczyliśmy na tyle ile mogliśmy. Niewielu wie o naszych problemach, w trakcie trwania play-off. Nie mówiliśmy o tym w sezonie by nie ułatwiać sprawy naszym przeciwnikom. One jednak zaważyły w zdecydowanym stopniu na naszym końcowym wyniku – twierdzi Marek Rączka

Dziś każdemu dobrze jest oceniać i krytykować. Łatwo po fakcie mówić, że zawiodła taktyka, że zespół nie trafił z formą. Żeby jednak dokonać dokładnej analizy, trzeba na wszystko popatrzyć z dużo szerszej perspektywy – podkreślał Marek Ziętara – Obrazowo rzecz ujmując: jeżeli lokomotywa nie działa, to pociąg nie pojedzie. U nas tą lokomotywą były pierwsze dwie formacje. Dowiódł tego sezon zasadniczy. Jokila, Hattunen, Iossafov i Gruszka byli w czubie najskuteczniejszych zawodników rozgrywek. To na nich w dużym stopniu opierała się nasza gra. I nagle z powodu kontuzji zaczęło się to wszystko „sypać”. Gruszka wybił bark, Jokila od półfinału z Cracovią grał z pękniętym kręgiem osi kręgosłupa, Iossafov miał dwa pęknięte żebra, do tego problemy z przepukliną kręgosłupa w odcinku piersiowym zmagała się Haverinene. Cała układanka się nam rozsypała. Wypadły z niej kluczowe elementy. Trudno by nie odbiło się to na formie zespołu – mówi.

Ziętara odniósł się też do słów krytyki ze strony kibiców i ekspertów - Bardzo szybko zapomina się o tym, że łatwo jest coś zburzyć, a zbudować dużo trudniej. Przypomnijmy sobie okoliczności w jakich wspólnie z zarządem zaczynaliśmy pracę w 2012 roku. Nie wolno o tym zapominać. Zaczynaliśmy wtedy od zera. Złożenie tego wszystkiego na nowo kosztowało nas wiele sił i zdrowia. Udało się na tyle, że od trzech lat jesteśmy znów liczącą się siłą w naszej lidze. Ja wiem, że wszystkim marzą się złote medale. Mi również. Doskonale pamiętam 2010 rok. Nie jest to jednak takie proste, jak niektórym się wydaje. Pewnych realiów na ten moment nie przeskoczymy. Wiemy o czym mówimy. Są tuzy finansowe w naszej lidze, które mając potężne budżety skupują co najlepsze. Powiedzmy sobie szczerze, dziś na polskim rynku jest 14-15 wartościowych zawodników i tak naprawdę kto im zapłaci więcej, ma drużynę i wyniki na miarę oczekiwań. My nie mamy w klubie Copperfielda, który z kapelusza wyczaruje nam pieniądze, ani Kaszpirowskiego, który by uleczył nasze finanse. To nie oznacza, że zaprzestajemy w wysiłkach by zbudować zespół na swoich wychowankach. Ten kierunek będziemy kontynuować, bo on wydaje się nam najrozsądniejszy – podkreślił Ziętara.

Dla Marka Rączki był to pierwszy w karierze sezon, w którym po tym jak w listopadzie przejął zespół po zdymisjonowanym Witalij Semenczenko - samodzielnie prowadził drużynę seniorską. Jak mówi było to dla niego bardzo cenne doświadczenie.

Myślę, że to był dla mnie krok w przód w pracy trenera. Przede wszystkim nabrałem wiary w siebie. Na pewno popełniłem wiele błędów, ale kto ich nie popełnia. Dobrym trenerem nie staje się z dnia na dzień. Najważniejsze, to umieć wyciągać wnioski na bieżąco - twierdzi Rączka.

O jego pracy pozytywnie wypowiedział się też Ziętara, przecząc jednocześnie jakoby w trakcie sezonu ingerował w jego decyzje - Trudno było, żebym nagle odciął się od tego wszystkiego. Przez dwa lata budowaliśmy ten zespół i wydaje mi się, że naturalną rzeczą było to, że służyłem Markowi pomocą. Spędziliśmy wiele godzin na wspólnych rozmowach, analizowaniu gry i wyłapywaniu mankamentów. Wydaje mi się, że nie była to dla niego żadną ujmą. To wszystko było na stopie przyjacielskiej. Finalnie to on podejmował kluczowe decyzje – podkreśla Ziętara.

Prezes Michalska odniosła się do frekwencji na trybunach i wynikających z tego korzyści marketingowych.  - Wbrew opiniom niektórych, frekwencja wcale nie była mniejsza – podkreśla prezes - Ze wstępnych wyliczeń sprzedaż biletów i karnetów była na niemal identycznym poziomie. Dużą popularnością cieszyły się też nasze mecze transmitowane przez TVP Sport czy nasze lokalne stacje Nowotarską Telewizję Kablową czy TV Podhale. Sumując to wszystko, efekt końcowy jest zdecydowanie lepszy i z marketingowego punktu widzenia zadowalający – dodała Michalska. 

Wraz z końcem sezonu 2016/2017 kontrakty wygasły wszystkim zawodnikom, co rodzi ryzyko, że część z nich kuszona ofertami z innych klubów, może zmienić barwy. – Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Nie możemy podpisywać dłuższych kontraktów, gdyż nie mamy finansowego pokrycia w umowach sponsorskich, z których większość także podpisywana jest na okres trwania sezonu. Od dłuższego czasu zabiegam m.in. u władz naszego miasta by podpisać co najmniej trzyletnią umowę partnerską, która dawałaby nam swego rodzaju stabilizację i pozwoliła planować pewne rzeczy z wyprzedzeniem. Na dziś jednak nie spotkało się to z pozytywnym oddźwiękiem – wyjaśnia Michalska.

W sezonie 2016/2017 Podhale, biorąc pod uwagę najlepsze polskie zespoły, dysponowało jednym z najniższych budżetów. Był on na poziomie 2,2 mln złotych. Podobnie ma być w nowym sezonie -Chciałoby się więcej, ale dziś zdobyć pieniądze na rynku jest szalenie ciężko. Jesteśmy już po rozmowach z większością naszych dotychczasowych sponsorów i partnerów. Zdecydowana większość z nich jest gotowa dalej z nami współpracować. Jeszcze przez dwa lata mamy ważną umowę z naszym tytularnym sponsorem firma TatrySki, także „Blachotrapez” (został ostatnio sponsorem piłkarskiej reprezentacji Polski – przyp. mz) zostaje z nami. Bardzo nas to cieszy – wylicza Michalska.

W trakcie konferencji prasowej poinformowano że WGiD PZHL pozytywnie odniósł się do prośby Marka Ziętary. Szkoleniowiec który po incydencie z sędzią Michałem Bacą został w październiku zdyskwalifikowany na okres roku, po 6 miesiącach mógł starać się o anulowanie dalszej części kary. Skorzystał z tego i od 1 kwietnia może wrócić do pracy trenera. - Było minęło. Nie chce wracać do tego co się wydarzyło – odniósł się do swojej dyskwalifikacji, wzbraniając się jednak z jasną deklaracją powrotu na ławkę trenerską Podhala. – Czas pokaże – powiedział. Prezes Michalska zapewniła, że będzie czynić starania by namówić 46 letniego szkoleniowca do pracy z zespołem: - Byłoby głupotą z mojej strony gdybym tego nie zrobiła. Mamy na miejscu trenera z ponad 20 letnim doświadczeniem, który doskonale zna ten zespół. Nie można przejść obok tego obojętnie – zapewnia Michalska.

Ewentualny powrót do roli pierwszego szkoleniowca zespołu Ziętary, wiąże się z degradacją Rączki ponownie do roli asystenta. – Nie będę miał z tym problemu. Przyda mi się jeszcze nauka. Tej nigdy za wiele – przekonywał Rączka.




Powrót

Komentarze:

Podhalu potrzebny nowy trener z nową wizją. Z tymi będziemy naprawdę ciągle między 3-6 miejscem. Agata litości...wiemy wszyscy że lubisz Marka ale pora to zmienić.
effendi Masz całkowitą rację. Ciągle powtarzam, że należy wykorzystać znajomości zawodników z Finlandii i przy ich pomocy ściągnąć do N. Targu fińskiego szkoleniowca zwłaszcza, że z tego co się orientuję Finowie w przeciwieństwie do Kanadyjczyków czy Szwedów są znacznie tańsi. Nie chodzi tu przecież oto, żeby dokopać Panom Markom ale by mogli się doskonalić i uczyć od najlepszych. Jednodniowy czy kilkudniowy kurs nie zmieni ani mentalności ani pewnych schematów utrwalonych przez lata. Mówienie, że nie jesteśmy w NHL i dlatego nie musimy grać na ich poziomie jest największym błędem jaki można popełnić. Celem Podhala nie powinno być miejsce w czwórce ale odbudowa potęgi bo tylko wtedy hokej może stać się znów dyscypliną narodową i tylko wtedy znajdą się sponsorzy z naprawdę dużymi pieniędzmi. Inwestycja w trenerów zwłaszcza do szkolenia najmłodszych żaków przyniesie bardzo szybko skutek. I nie jest prawdą, że mamy mniej zdolne dzieci od dzieci rosyjskich tylko nie mamy trenerów, którzy pokażą i nauczą gry na najwyższym światowym poziomie. Dla zachęty proponuję krótki filmik na którym widać trening najmłodszych w Rosji.
I jeszcze raz powtarzam, że o tym co umie młody hokeista decyduje jego trener. A tutaj link: http://9gag.com/gag/aPB7peq?ref=fb.s
Co wy tutaj wypisujecie, ludzie...
Wszystko mozna zastosowac, gdy ma sie pieniadze.Poczawszy od naboru,szkolenia,mysli szkoleniowej, etc.
Lata swietnosci Podhala, to przedewszystkim sponsor NZPS Podhale i potezny kapital, pozniej Wojas.
Bez miedzi na d..ie sie siedzi - koniec kropka. Ten pociag nie pojedzie, bo lokomotywa nie jest pierwsza,czy druga piatka, jak powiedzial Marek Zietara, ktorego bardzo szanuje, tylko pieniadz.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V