Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 7097

Roháček: Drużyna, która aspiruje do roli Mistrza Polski nie może kalkulować - musi wygrywać.

2017-02-13 12:48:07

- Co mnie interesuje, co dzieje się w Tychach? My robimy swoje, oczywiście analizując spotkania przeciwników. Ale z Tychami możemy spotkać się tylko w finale. A do tego jeszcze daleka droga. Na razie interesuje mnie jedynie to jak trenujemy, jak wygląda nasza gra - mówi po serii trzech porażek z rzędu Rudolf Roháček, trener Comarch Cracovii.

Za Cracovią już trzecia z rzędu porażka. Jak trener zareagował na wynik z Opola?

-Byłem zły. Jeżeli strzela się ciągle w brzuch bramkarza, to nie można oczekiwać zwycięstwa. Jeżeli nie poprawimy wykończenia ciężko będzie strzelać bramki.

Trener gotów jest przyznać, że przyszła obniżka formy drużyny?

-Nie, to nie jest obniżka formy. W Opolu pokazaliśmy tylko 15 minut dobrej, skutecznej gry. Kolejne 40 minut to także była gra do jednej bramki, ale tym razem zabrakło skuteczności. Ale tak bywa - nie sądzę, by był to powód do niepokoju.

A nie martwi się Pan, że to jednak już trzecia porażka z rzędu?

-Taki jest hokej i taki jest sezon zasadniczy. Są serie meczów wygranych, przychodzą też porażki. Ale drużyna jest bardzo mocna, a my dajemy z siebie wszystko. Trwa ostatni mikrocykl kondycyjny i zapewniam, że przygotowuję zespół tak, by wpadki nie przytrafiały się w play-off.

To że te trzy porażki przyszły teraz to dobry znak? Że przed play-off'em a nie w jego trakcie?

-Jest to dla nas jakaś mała nauczka. Wiemy, jakich błędów nie powtarzać aby głupio nie przegrywać meczów. To jest coś o czym mówię zawodnikom - grajmy szybko, twardo, dużo strzelajmy. Ale nie w bramkarza.

Te przygotowania bardzo utrudnia nieobecność ośmiu reprezentantów?

-Wyjazd graczy na reprezentacje nie jest niczym nowym. Przywykłem, że za każdym razem opuszcza nas kilku zawodników . I z tym nic nie da się zrobić. Wiadmo, że to utrudnia pracę, ale przecież nie tylko Cracovia dostaje powołania. Tychy mają ten sam problem.

W meczu z Tychami sześciokrotnie graliście w przewadze , z Opolem osiem razy. A padła tylko jedna bramka. Ten power-play  to element szczególnie istotny do poprawienia przed play-off?

-Tak, ale nie to jest najważniejsze. Chodzi o to, żeby ta gra była maksymalnie prosta, oparta na kilku podaniach i celnych strzałach. A mamy graczy, którzy potrafią uderzyć. Im bardziej kombinujemy, tym bardziej krążek odskakuje, odbija się. Wiemy w jakim iść kierunku. Chcemy, by nasza gra była efektywniejsza.

O tą efektywność coraz mniej martwią się chyba w Tychach. Po pięciu meczach bez zwycięstwa  najwięksi rywale wrócili do formy.  To martwi?

-Nie zwracam na to uwagi. Co mnie interesuje, co dzieje się w Tychach? My robimy swoje, oczywiście analizując spotkania przeciwników. Ale z Tychami możemy spotkać się tylko w finale. A do tego jeszcze daleka droga. Na razie interesuje mnie jedynie to jak trenujemy, jak wygląda nasza gra.

A trener wierzy, że te dwa ostatnie spotkania mogą coś jeszcze zmienić? Czy to raczej test przed play-off?

-Niestety, nie mamy na to wielkiego wpływu. Wszystko w rękach Tychów, a my nie dopuszczamy do siebie myśli, że nie wygramy z Podhalem i Polonią. Tylko, ze GKS musi stracić cztery punkty, grając u siebie z Jastrzębiem i Bytomiem. Nie ukrywam, że najbardziej kontrujemy się na Unii Oświęcim, która będzie najprawdopodobniej naszym rywalem w ćwierćfinale.

I gdyby rzeczywiście przyszło Wam grać z Oświęcimiem, to dobra wiadomość? Przez ostatnie dwa sezony wygraliście z nimi wszystkie mecze.

-To nie ma żadnego znaczenia. Tak samo nie ma znaczenia z kim zagramy. Drużyna, która aspiruje do roli Mistrza Polski nie może kalkulować - musi wygrywać.  Jeśli będziemy dobrze przygotowani, skoncentrowani, to się uda.

Od czterech spotkań jest z Wami Andrew McPherson. Od dwóch Tomáš Sykora. Jak trener oceni ich grę?

-Myślę, że to duże wzmocnienie - to widać na treningach, po zachowaniu w szatni, w boksie. To duże wzmocnienie i dawka doświadczenia dla naszej drużyny. Musimy im dać czas na zgranie, zrozumienie polskich warunków. Jestem jednak przekony, że do play-off będą dobrze przygotowani i mentalnie i taktycznie i przede wszystkim fizycznie.

To jeszcze na koniec, odchodząc nieco, choć niezupełnie od tematu walki o mistrzostwo  - śledził Pan wczorajszy finał Hokejowej Ligi Mistrzów?

-Oczywiście. I co jasne, kibicowałem czeskiej Sparcie Praga, z którą graliśmy w fazie grupowej tych rozgrywek. Z punktu widzenia ich ostatecznego wyniku, tego, że do końca walczyli w wielkim finale, możemy patrzeć na nasze wyniki z małą dumą. Szczególny będzie ten wynik 4:5 w Pradze, gdy do remisu zabrało nam może 3 minuty. To był nasz duży sukces.

Jak się pomyśli o tych meczach w CHL, o finale Sparty, to powrót do tych rozgrywek jest dodatkową motywacją w walce o obronę mistrzostwa?

-To jest bardzo prestiżowa liga. Nauczyło nas to wiele, dało niesamowite doświadczenie naszym graczom, dało też wiele nam trenerom. Byłoby wspaniale to powtórzyć!

 

Rozmawiał Krzysztof Dąbrowa



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V