Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6392

Niechlubna seria przełamana

2016-01-24 20:15:50

JKH Jastrzębie pokonał na wyjeździe Unię Oświęcim 3:1 i przerwał fatalną serię dziewięciu porażek z rzędu. Podopieczni Roberta Kalabera na zwycięstwo czekali od 11 grudnia, czyli od ostatniego wyjazdowego starcia z biało-niebieskimi.


Byliśmy dzisiaj zespołem lepszym od rywali i w końcu wygraliśmy – zaznaczył szkoleniowiec jastrzębian. – Gdyby nie świetna postawa bramkarza Unii Michala Fikrta, to na pewno nasze zwycięstwo byłoby bardziej okazałe. 

Na początku spotkania optyczną przewagę wypracowali sobie gospodarze, ale nie potrafili znaleźć sposobu na Davida Zabolotnego. Najgroźniej pod bramką JKH zrobiło się po akcjach Dariusza Wanata i Damiana Piotrowicza, którzy mieli dzisiaj ogromny apetyt na grę.

Z kolei jastrzębianie najgroźniejszą sytuację wypracowali sobie w ósmej minucie. Wtedy to z nadgarstka pociągnął Leszek Laszkiewicz, a guma zatrzymała się na poprzeczce. Było to ostrzeżenie, z którego gospodarze nie wyciągnęli wniosków. W 12. minucie „Laszka” dograł na linię niebieską do Kamila Górnego, a ten uderzył po lodzie i całkowicie wykorzystał fakt, iż oświęcimski golkiper był zasłonięty. 

Jastrzębianie chwilę później mogli podwyższyć prowadzenie. Wpierw kąśliwie z nadgarstka uderzył Mateusz Danieluk, a następnie w sytuacji sam na sam z oświęcimskim bramkarzem znalazł się Tomasz Kulas. W obu przypadkach dobrymi interwencjami popisał się Michal Fikrt. Czeski bramkarz oświęcimian miał też sporo szczęścia, bo w 24. minucie uderzenie Michala Plichty zatrzymało się na słupku.

Niewykorzystane okazje zemściły się na jastrzębianach kilkadziesiąt sekund później. Piękną akcję zainicjował Dariusz Wanat, który wyłożył gumę Damianowi Piotrowiczowi. 24-letni skrzydłowy  zwiódł Davida Zabolotnego, a następnie umieścił gumę w bramce.  Rzeczywiście, to była znakomita akcja. Można byłoby ją oglądać wiele razy – ocenił Josef Doboš, trener Unii. – Możemy żałować, że nie udało nam się pójść za ciosem i wykorzystać kolejnych sytuacji.

Opiekun biało-niebieskich zapewne miał na myśli dwie okazje Lubomira Vosatki. W 26. minucie czeski defensor nieczysto trafił w krążek po ładnej akcji pierwszego ataku, a cztery minuty później nie zamienił na bramkę podania wzdłuż bramki Sebastiana Kowalówki.

Później gospodarzom przydarzył się prosty błąd, który miał wymierny wpływ na dalsze losy tego meczu. Tomasz Kulas zagrał do niepilnowanego Radosława Nalewajki, a ten musiał tylko odpowiednio przystawić łopatkę kija. Gdy rywale zaczynają szybciej rozgrywać krążek, przed naszą bramką robi się bardzo nerwowo. Reagujemy bardzo chaotycznie i zazwyczaj jeden z rywali zostaje niepokryty – analizował Michal Fikrt, golkiper miejscowych.

W trzeciej tercji jastrzębianie skupili się na obronie korzystnego rezultatu, a swoich szans szukali w kontratakach. Po dwóch z nich bramkarz gospodarzy wykazał się nie lada kunsztem. Najpierw znakomicie odbił uderzenie Danieluka, a następnie wygrał próbę nerwów z Michalem Plichtą.

Biało-niebiescy na trzy minuty przed końcem mogli wrócić do meczu, ale nie wykorzystali okresu gry w przewadze. Nie pomogło też wycofanie bramkarza, bo na sześć sekund przed końcową syreną gumę w pustej bramce umieścił Łukasz Nalewajka, stawiając tym samym pieczęć na wygranej gości.

Ten wynik oraz zwycięstwo sanoczan w meczu z nowotarżanami 5:0 sprawiły, że oświęcimianie zakończą sezon regularny na szóstym miejscu i w fazie play-off zmierzą się z Podhalem Nowy Targ. Rywalem JKH będą z kolei hokeiści Ciarko PBS Bank STS Sanok.


Unia Oświęcim – JKH GKS Jastrzębie 1:3 (0:1, 1:1, 0:1)
0:1 - Kamil Górny -  Leszek Laszkiewicz (11:21),
1:1 - Damian Piotrowicz - Dariusz Wanat (24:49),
1:2 - Radosław Nalewajka - Tomasz Kulas (32:58)
1:3 - Łukasz Nalewajka (59:54, do pustej bramki).

Sędziowali: Paweł Meszyński (główny) – Mariusz Smura, Paweł Kosidło (liniowi).
Minuty karne: 6 (w tym 2 minuty kary technicznej) - 4.
Strzały: 28-34.
Widzów: ok. 600.

Unia: Fikrt – Bezuška, Vosatko; Wojtarowicz, Daneček, S. Kowalówka – Modrzejewski (2), Gabryś (2); Jakubik, Haas, Szewczyk – Nowotarski, Kysela; Piotrowicz, Wanat, Adamus oraz Malicki i Budzowski
Trener: Josef Doboš.

JKH: Zabolotny – Gimiński (2), Górny; Laszkiewicz, Ł. Nalewajka, Danieluk – Pastryk, Látal; Bordowski, Petro, Plichta (2) – Bigos, Vrána; R. Nalewajka, Rostkowski, Kulas – Janáček, Szczurek; Stasiewicz, Matusik, Jaworski.
Trener: Robert Kalaber.



Powrót

Komentarze:

Powiem tak. Bardzo słaby mecz Unitów. Nie chcę tłumaczyć ich porażki ale sędziowanie też było tragiczne. Graty Jastrzębianie.
Ciekawe za co te minusy? Chłop samą prawdę napisał.
Ja ujmę to inaczej Obie drużyny słabo a sędziowie nie zawyżali poziomu i dostosowali się do gry.Mnie osobiście podoba się tylko wynik bo w plejach JKH będzie zaczynać u siebie mecze z Sanokiem :) A Unii życzę powodzenia w meczach z Podhalem , już wcześniej pokazali że wcale nie są beż szans.
skąd ta pewnosc ze Jastrzębie będzie zaczynało u siebie ? na dzien dzisiejszy jeszcze nie wiadomo
Może bardziej życzeniowo , ale Sanok musi zagrać z Tychami i wygrać za 3 a my mamy 6 pt. przewagi i zostały po 2 mecze. DAMY RADĘ :)
Zgadza sie ale jezeli Sanok wygra 2 mecze a my przegramy wtedy zrownamy się z pkt -a Sanok ma korzystniejszy bilans z nami
To spotkanie już ustaliło raczej kolejność na miejscach 4-6. Gratulacje dla Jastrzębia, spotykamy się w pierwszej rundzie PO ;)
Racja, piąte miejsce raczej dla nas. Będą ciężkie mecze z Jastrzębiem, obstawiam cztery albo pięć spotkań.
Gratulacje dla Jastrzębia.Meszyński masakra.
Może chłopaki zaczęli ciężej trenować przed PO. Do tego doszły zmiany w piątkach, Bezuska i młodzi od 2 tercji dopiero grali a Jakubik nie grał w 3 tercji oraz brak Tabo i Paszka. Wszystko po trochu i mamy porażkę.
No i obawiam się że Petera już w tym sezonie możemy nie zobaczyć niestety..
A coz nim?
Dość poważnie chory..ale nie mogę tu napisać o co dokładnie chodzi..
Teraz skoro już o tym napisałeś to chyba nie jest to tajemnica?
JKH po objęciu prowadzenia umiejętnie się potrafiło bronić, nie pozwalając nam praktycznie na nic. Gdy drużyna się cofnie do ustawienia 1-2-2 to potrzeba indywidualności które jakoś będą rozrywać te szyki obronne, niestety u nas ich brakuje. Sędziowanie to osobny temat. Nie wiem o co chodziło Meszyńskiemu ale niektóre przewinienia były ewidentne a przez 56 minut JKH nie dostało ani minuty kary.... Ostatnia kwestia: nie ma bardziej płaczliwego hokeisty niż Plichta. Chłop powinien być albo aktorem albo piłkarzem do hokeja jest za miękki.
Plichta to świetny hokeista. A to, że wykorzystuje swoje zdolności aktorskie... no cóż sędziów mamy pierwsza klasa :)
Plichta w każdym meczu w Oświęcimiu leży i coś płacze. To jest żałosne.
Gdybyś to napisał o Zatko to bym się zgodziła.
Plichta to walczak jakich mało
Jeśli chodzi Ci o wywalczanie kar dla przeciwników przez symulowanie no to walczak jakich mało :)
Największym płaczkiem ostatnich lat na polskich taflach był Nicolas Besch. Nie mogłem patrzeć jak on płakał kilka razy w każdym meczu i z wielką radością przyjąłem jego pożegnanie z PHL
Nie dało się na to patrzeć. Gorzej niż w Tychach.
No i jak samopoczucia ? Można powiedzieć, że poznajemy siłę własnych pieniędzy ;) Trzysta tysi co by nie mówić "nie w kij dmuchał". A przecież to nie pierwszy prezent od wiernych kibiców. :)
To co zrobil Kysela to mistrzostwo chlop nie mial sily krazka wybic tragedia
Przyglądam się temu Kyseli i za chiny nie kumam w czym on jest lepszy od swojego poprzednika. Jeden i drugi prezentują marny poziom i wątpliwe wzmocnienie.
A tak na marginesie, to zadziorności i charakteru starczyło chyba drużynie tylko do czasu podpisania umowy z miastem. Kasa jest to i motywacji brak, takie można by odnieść wrażenie
Co to Kyseli zgoda. Obaj nic nie poprawili jakości gry obronnej. Napiszę po raz kolejny,że po sezonie należy podziękować za pracę Dobosowi. On nie jest w stanie zmobilizować chłopaków do lepszej gry.
bono, prawda jest niestety znacznie bardziej brutalna. Oni są po prostu słabi. Poza tym w tym klubie nie ma obecnie atmosfery do wygrywania (a przede wszystkim nie ma kasy). Wszystko jest sklecone prowizorycznie. Trudno oczekiwać od zawodników cudów gdy zarząd sam nie jest pewien przyszłości klubu.

Powiem coś kontrawersyjnego ale ojcem sukcesów Unii z końca ubiegłego wieku wcale nie był Sidorenko. Pod Sidorenką zdarzało im się przegrywać finały (jak choćby ten ostatni) a pod innymi trenerami te mistrzostwa również zdobywali.

Autorem sukcesów był tak naprawdę Ingielewicz. To on zapewnił klubowi finansową stabilność a przede wszystkim to był ambitny gość, który był głodny sukcesów. Miał w klubie autorytet i to on tak naprawdę był szefem a nie Woźnicki (nie ujmując jego zasługom, które też były spore).

Teraz w klubie dominuje małomiasteczkowa bylejakość.
Luca ojcem sukcesów z końca poprzedniego wieku był właśnie Sidorenko!!! Właśnie ON! W drugim sezonie swojej pracy z drużyną,po pozbyciu się Samoleja,Tomasika,oraz ikony Klisiaka drużyna zaczęła stanowić kolektyw! Właśnie dlatego drużyna przełamała kompleks Podhala NT. Wcześniejszy trener Z.Neuvith przegrywał wyraźnie wszystkie finały z góralami. A budżet chyba był ten sam,czyli na tamte czasy bardzo duży. Po odejściu "Cara" następcy tj. Soudski i Suchamek bazowali na tym co pozostawił poprzednik. Nic nie wnieśli jakościowo do poziomu gry,wręcz poziom zaczynał spadać. GHórę zaczynała w tych puzzlach brać "szatnia".
Co do stabilności finansowej Unii to zapewnił ją już Babiarz a Ingielewicz kontynuował to. Sidorenko stworzył wielką Unię a następcy czerpali z tego. Car stworzył tak silny zespół że starczyło na parę lat. Po nim nawet bufetowa mogła prowadzić ta drużynę.
Miało być Górę,,literówka.
Panowie, a ja uważam, że bez Ingielewicza, Sidorenko by niewiele osiągnął i odwrotnie, sam zapał, upór i zaangażowanie Ingielewicza niewiele by przyniosło, jeżeli by w swoim czasie nie spotkał właśnie Sidorenki. I co nie mniej ważne, obaj byli ludźmi z charyzmą. Czego o dwóch ostatnich prezesach w żaden sposób powiedzieć się nie da.
Jeżeli do tego dodamy problemy finansowe, to mamy to co mamy, czyli ni to amatorkę ni to zawodowstwo.
A teraz, cóż
Jakby Ingielewicz miał charyzmę to by dalej inwestował w Unię. Była by Solvent Unia zamiast Dwory i tyle. Obracając cudzymi pieniędzmi łatwo mieć charyzmę - swoimi niekoniecznie;)
Swojaku Klęczar ze swoim Aksamem też na początku wyłożył dużą kasę. Ale brakło jednego,pozwolił "szatni" zwalniać trenerów którzy mieli duże wymagania w stosunku do graczy. Stanowił przeciwieństwo Ingielewicza,który nie ingerował w sprawy szkoleniowe,zostawiając to Sidorence. Taka mała różnica która przekłada się na grę drużyny i następnie na wynik końcowy.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V