Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 11362

Sam na sam z... Marcinem Jarosem

2013-12-19 17:00:00

O trudnych momentach w karierze, niewykorzystanym do końca talencie, a także o genezie swojego pseudonimu opowiada Marcin Jaros, kapitan Aksam Unii Oświęcim. Zapraszamy na kolejny odcinek cyklu "Sam na sam z..."



Zaczniemy, jak zawsze, od kilku szybkich wyborów. Ciężka praca czy talent?
- Talent, ale trzeba od razu zaznaczyć, że musi on być podparty ciężką pracą. W moim przypadku niestety tak nie było. Zresztą słyszałem już na ten temat wiele różnych opinii - choćby taką, że rozmieniłem swój talent na drobne.

Szybki strzał czy zaskakujące podanie?
- Dla mnie szybki i celny strzał. 

Trening czy odnowa biologiczna?
- Jedno i drugie. Po ciężkim treningu odnowa jest konieczna. Nie ukrywam, że lubię wszystkie zabiegi z nią związane (śmiech).

Co jest bardziej przydatne dla napastnika szybkość czy technika?
- Oba te atuty są niezwykle ważne. Bez szybkości nie wyprzedzimy obrońcy, a bez techniki go nie miniemy. 

Ławka rezerwowych czy ławka kar? 
- Zdecydowanie ławka kar. Nikt nie lubi obserwować meczu z perspektywy trybun. Dla każdego zawodnika jest to przykre i na pewno daje mu wiele do myślenia.

Które rozgrywki są bardziej interesujące: NHL czy KHL?
- Wolę NHL i zdecydowanie częściej oglądam zmagania klubów zrzeszonych w tej lidze. Wydaje mi się, że za oceanem jest wyższy poziom, a gra jest szybsza i lepiej poukładana. Najczęściej oglądam mecze mojej ulubionej drużyny, czyli Chicago Blackhawks. W poprzednim sezonie "Czarne Jastrzębie" zasłużenie sięgnęły po Puchar Stanleya.

Z kim gra Ci się lub grało najlepiej?
- Dawno temu miałem okazję grać z Leszkiem Laszkiewiczem i z Markiem Stebnickim. Gra z nimi, to była czysta przyjemność. 

Najgroźniejszy wypadek na lodzie, który pozostał Ci w pamięci?
- Chyba mój. To było przed mistrzostwami świata do lat 20, bodajże w 2000 roku. Zawodnik drużyny przeciwnej, przebywający w boksie, tak wystawił kij, że dostałem nim w okolice oka i doznałem otwartego złamania kości nosowej. Lekarze założyli mi około 30 szwów i musiałem przejść dwie operacje oka. Teraz na jedno z nich widzę nieco gorzej.

Najtrudniejszy moment w karierze?
- Właśnie ten wypadek i okres bezpośrednio po nim. Nie grałem wtedy przez blisko pół roku, a potem musiałem występować w kracie, która znacznie ogranicza pole widzenia. Ciężko było także, gdy w Zagłębiu Sosnowiec zaczęło brakować pieniędzy. Choć atmosfera w szatni i w mieście była genialna, to jednak, ze względów finansowych, musiałem odejść. Sporo osób miało i chyba dalej ma do mnie o to żal, bo opuściłem drużynę, będąc jej kapitanem. Ale musiałem z czegoś utrzymać rodzinę... 

Krytyka - motywuje czy denerwuje?
- Konstruktywna krytyka jak najbardziej. Wszelkie wskazówki i uwagi trenera pod moim adresem zawsze przyjmowałem, choć może na początku mojej przygody z hokejem byłem nieco opryskliwy. Ale nie lubię bluzgów z trybun, zwłaszcza od kibiców Unii. Granie w hokeja wcale nie jest tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. Każdy z nas podczas meczu ciężko pracuje, daje z siebie sto procent i chce jak najlepiej. Niekiedy nie wszystko wychodzi, lecz taki jest właśnie urok sportu.

Największy sukces w karierze?
- Te pięć mistrzostw Polski, które udało mi się zdobyć z Unią. Zdarzyło mi się też kilka dobrych meczów w reprezentacji, jak choćby ten przeciwko gwiazdom NHL. 

Strzeliłeś wtedy dwie bramki znakomitemu czeskiemu bramkarzowi - Dominikowi Haszkowi...
- Właściwie już o tym zapomniałem, bo było to tak dawno. Jednak, jak przypomnę sobie atmosferę związaną z tym meczem, to aż mam gęsią skórkę. Naprawdę pachniało wielkim hokejem zza oceanu. Wiem, co mówię, bo miałem okazję być dwukrotnie w Kanadzie, a dokładniej w Vancouver. 
Obiło mi się o uszy, że powtórka z tego meczu znajdzie się w świątecznej ramówce którejś z telewizji.



Który zawodnik w Twojej drużynie posiada największe umiejętności?
- Chyba ja (śmiech)... A tak zupełnie poważnie to - Roman Tvrdoń, zwany przez nas Romkiem Twardym. Ma świetny strzał, rzadko spotykany w polskiej lidze. Dobrym zawodnikiem jest także "Kalinoś". Prawdę mówiąc całe "młode trio" (Damian Piotrowicz, Mateusz Bepierszcz i Kamil Kalinowski - przyp. red.) daje radę. Powiem więcej - są to zawodnicy, którzy powinni dostać swoją szansę w reprezentacji. Wierzę, że dzięki dobrym meczom w barwach Unii trafią na stałe do kadry.

Kto najczęściej żartuje sobie w szatni?
- To pytanie retoryczne (śmiech). O dobrą atmosferę w szatni dba kilku zawodników, między innymi ja i Kamil Kalinowski. Czasem w szatni jest wyjątkowo śmiesznie. Dlaczego? To już nasza słodka tajemnica. 

Skąd wziął się Twój pseudonim "Maliniak"?
- Wiąże się z tym ciekawa historia, chyba jeszcze z przedszkola. Pewnego razu pojechałem z kolegą do jego babci, na taką działeczkę. Dorwałem się do malin i ni stąd, ni zowąd wypaliłem: "ale dobre te maliny". Zaakcentowałem swoje zdanie jakimś przekleństwem, więc przy okazji było trochę śmiechu. I tak zostałem "Maliniakiem". 

Kto jest najbardziej niedocenianym polskim hokeistą?
- Jest kilku niedocenianych zawodników... (po chwili) Na pewno jednym z nich jest Marek Modrzejewski, który haruje zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Szkoda, że w poprzednim sezonie złapał kontuzję i troszkę dłużej wchodził w ten sezon. Przez lata niedocenianym graczem był Przemek Witek. Mało kto wie, ale jako 16-latek był pierwszym golkiperem reprezentacji do lat 20. Ale miał ogromnego pecha, bo w Unii nie dane było mu regularnie bronić. Był wtedy Jarek Brnio, był Tomek Jaworski i Przemek został "dwójką". 
Analizując grę innych drużyn, to nie można pominąć też Michała Woźnicy.

Który polski gracz powinien zrobić większą karierę? 
- Na pewno ja. Byłem młody, popełniałem błędy i być może zawiodłem niektórych. 
Z perspektywy czasu uważam też, że odrobinę dalej powinien zajść Leszek Laszkiewicz, bo to najbardziej utytułowany zawodnik ostatnich dwudziestu lat. Owszem grał w niemieckim DEL-u, czeskiej ekstralidze czy we Włoszech. Obiło mi się o uszy, że był także na testach w Rosji, w drużynie grającej w najwyższej klasie rozgrywkowej. 

Najlepszy gracz w Polskiej Hokej Lidze?
- Każdy z moich poprzedników wskazywał na Leszka i zgadzam się z tymi opiniami, jednak dorzuciłbym także Martina Vozdeckiego i Romka Tvrdonia. 

Obrońca, którego najtrudniej minąć?
- Jarek Kłys. Grałem z nim i przeciwko niemu wiele razy - naprawdę ciężko go przejść. W przeszłości miałem problemy z ograniem Sebastiana Gonery i Jacka Zamojskiego... Dwa wielkie chłopy, koło których strach było przejechać. Zresztą Jacek miał ponad dwumetrowego kija, którym potrafił wszystko wygarnąć (śmiech).

Najlepszy zawodnik, przeciwko któremu grałeś w swojej karierze?
- Siergiej Fiodorow. Gdy w końcówce meczu Reprezentacja Polski-Gwiazdy NHL "depnął" od niebieskiej do niebieskiej, to mogłem mu tylko powąchać spodnie. Pozostali gracze też pokazali hokej na światowym poziomie.

Największy młody talent w Polsce?
- Wymienię dwóch Patryków: Malickiego i Wronkę. Nowotarżanin ma też smykałkę do piłki nożnej, a to się rzadko zdarza.

Największy twardziel w lidze?
- Maciek Urbanowicz, który od zawsze gra twardy, męski hokej. Jeśli chodzi o nasz zespół, to w tym sezonie jest nim Grzesiek Piekarski. Nie boi się zaatakować ciałem i sprzedać rywalowi "miny". 

Najlepszy trener, z którym do tej pory pracowałeś?
- Było ich kilku. Na pewno Andriej Sidorenko, który był dla mnie hokejowym ojcem. Nie raz zdarzało się tak, że przychodziłem na lodowisko pierwszy, a wychodziłem ostatni. Wiem, że chciał dla mnie jak najlepiej i jestem mu za to wdzięczny. Dobrze pracowało mi się także ze Szwedami: Charlesem Franzenem i selekcjonerem naszej reprezentacji Peterem Ekrothem. 
Oczywiście nie mogę pominąć też Petera Mikuli. To świetny taktyk, który wiele wymaga zarówno od siebie, jak i od nas. 



Proszę dokończyć zdanie. Polski hokej to...
- ...raczej amatorka. Ale jak sięgnę pamięcią, to naprawdę nie było ciekawie. Po pierwsze zawodnicy byli uwięzieni w swoich klubach, potem były zawirowania z prawem bosmana, nie mówiąc o problemach ze sprzętem. Teraz wszystko zmierza w lepszą stronę. Nie ukrywam, że każdy z nas marzy o tym, żeby reprezentacja  w końcu zagrała w elicie i pojechała na olimpiadę.

Lokaut - tak czy nie?
- Zdecydowane nie. Każdemu z nas brakuje tego dreszczu emocji, który związany jest z meczem o punkty. Nie od dziś wiadomo, że spotkanie ligowe jest najlepszą metodą treningową. Gdy spotkań nie ma, to trzeba potrenować przez pięć-sześć godzin dziennie.

Największe głupstwo, które kiedykolwiek słyszałeś?
- To, że wspólnie z Markiem Stebnickim, Tomaszem Jaworskim, Jackiem Zamojskim i chyba Waldkiem Klisiakiem sprzedaliśmy pierwszy finałowy mecz z Tychami. Zostaliśmy o to posądzeni w 2005 roku i dla każdego z nas był to spory szok. Na dodatek zostaliśmy odsunięci od składu i nie wystąpiliśmy w drugim meczu. 
Jeśli chodzi o mnie, to pojawiło się nawet takie oskarżenie, że dwa dni przed tym spotkaniem ktoś mnie widział z pewnym panem, który wręczył mi kopertę. Co się w niej znalazło? Zdjęcia z meczu gwiazd, bo ów panem był jeden z fotoreporterów. Cóż, dodam tylko, że we wcześniej wspomnianym spotkaniu z Tychami strzeliłem bramkę i radziłem sobie całkiem nieźle.

Największe kłamstwo, które kiedykolwiek usłyszałeś na swój temat?
- Dochodziły do mnie różne dziwne informacje. Jedną z nich było to, że jestem gejem. Ale to totalna bzdura, zresztą moja żona może to potwierdzić (śmiech).

Co robisz w wolnym czasie?
- Staram się jak najwięcej czasu poświęcić mojemu synkowi, no i rodzinie. Lubię też pograć na konsoli, zresztą mój mały syn podziela moją pasję. Często krzyczy: "tata gol"! (śmiech).

Czego najtrudniej sobie odmówić?
- Dobrego jedzenia. Lubię potrawy z włoskiej i meksykańskiej kuchni.

Czego najbardziej się boisz?
- Śmierci i ciężkiej choroby najbliższych.

I na koniec, jak często się denerwujesz?
- Bardzo często. Jeżeli ktoś mnie wyprowadzi z równowagi, to jestem nerwowy i bardzo impulsywny. Często mówię to, co myślę.

O czym marzy Marcin Jaros?
- Chciałbym, aby mój syn nie powielił moich błędów. Jeśli zdecyduje się grać w hokeja, to będę go wspierał w tym wyborze i przestrzegał przed wszystkimi pułapkami. A jeśli pójdzie w inną stronę, to będę mu kibicował. Mieszkamy w Sosnowcu, więc wachlarz dyscyplin jest tu zdecydowanie większy niż w Oświęcimiu.



Powrót

Komentarze:

bardzo szczery i sympatyczny wywiad,Panie Marcinie szacunek ze potrafi sie Pan przyznać do pewnych błędów w zyciu.zdrowia, powodzenia , gradu bramek !
Nic dodać nic ując :)powodzenia i jak najdłuższej kariery w UNII życze :)
Miałem napisać bardzo podobnie jak emeryt:) szczerze, sympatycznie i wesoło:) Pozdrowienia, powodzenia, zdrowia i jak najwięcej goli dla Unii!!
Ciekawe kiedy któryś z naszych hokejowych gwiazdeczek , na zappytanie o największe sukcesy ... odpowie o tym że awansował do elity, albo się utrzymał w elicie z reprezentacją itd...Mistrzostwo Polski to żadne wielkie osiągnięcie, niestety!
spokojnie mógłby grać w czeskiej extralidze z tym talentem co miał w swojej szczytowej formie ,jeden z wiekszych talentów według mnie po laszkiewiczu
Mimo wszystko proponowałbym kolejną serię z dzisiejszym solenizantem - Grzegorzem Piekarskim, lub z Jarosławem Różańskim.
Taki skromny no no :)
Po prostu miód "Maliniak" ;)
Polska - Gwiazdy NHL 25.12.13 TVP Sport 13:45
Sympatyczny gość chociaż karcił nas strasznie ale nie zapomnę jednego jak podobno w szatni śpiewał "A JAKUBIK JEDNO JAJO MA..."
to tychy kupily mistrza to sa gorsi niz sanok bo sanok kupil zawodnikow zeby zdobyli mistrzostwo " MISTRZOWIE JEDNEGO SEZONU" :)
patrz lepiej we własne gacie krakowsko - hanyski nieudaczniku z zaściankowego gimnazjum
wielkie wyrazy uznania za rzetelne podejscie do swojej kariery sportowej - naprawde malo kto potrafi publicznie przyznac sie do błedów. Co do "dopingu" z trybun - myslisz ze to bylo przyjemnie patrzec na nieporadnosc, zeby nie powiedziec nieudolnosc na lodzie, majac w pamieci czasy "gdy mlode wilki wymiataly". Teraz chyba nie mozesz narzekac na zbyt wiele "wsparcia" :D

Fakt - gdyby nie okolicznosci i czasy w ktorych przyszlo Ci grac moze bys zrobil kariere i byl tam gdzie dzis jest Lesiu, lub jeszcze wyzej, ale czasu nie da sie wrocic, a jedyne co mozna to po zakonczeniu kariery zajac sie szkoleniem dzieciaczkow, bo podejscie do dzieci masz (chocby banan na buzi mojej malej gdy ja Maliniak czarowal). Podejscie + umiejetnosci + profesjonalizm = jasniejsza przyszlosc mlodych adeptow - najlepiej w OSW.

PS. Kiedy jakas dedykacja jak po bramce na Kachniarzu??
Mecz gwiazd, mecz gwiazd, mecz gwiazd... I tak w kółko. Byłeś dobrym zawodnikiem, mogłeś być o wiele , wiele lepszym. Niestety zadowolił Cię minimalizm. Mogłeś zrobić karierę zza oceanem, w jakiejś innej mocnej lidze. Podobno Vancouver chciał Cię ściągnąć do jednego z klubów farmerskich. No ale wtedy w Unii było dobrze, była kasa znajomi... A później w Sosnowcu zostałeś gwiazdeczką, wszyscy klepali po plecach a latka leciały. I znalazłeś się w tym miejscu co teraz. Nie mówię że złym ale mogłeś być gdzie indziej a mecz z NHL wspominać z przymrużeniem oka jako jeden z wielu pokazowych. Wyszło jak wyszło ale może jeszcze warto pomyśleć, wysilić się i na koniec kariery coś jeszcze osiągnąć. A potem skoro nie wyszło jako zawodnik zająć się trenerką i zostać wybitnym trenerem? Takim który wychowa wielu zdolnych zawodników lub sam poprowadzi reprezentację czy kluby w najmocniejszych ligach świata? Nigdy nie jest za późno. Szacunek i powodzenia!
Odpowiedni człowiek na stanowisku kapitana.Mam nadzieję, że po powrocie Gabrysia pozostanie tak ! Fajnie patrzeć na Pana indywidualne akcje. Dobrze jest mieć "Maliniaka" w składzie UNIA OŚWIĘCIM !
Ostatnie dwa sezony bardzo dobre w wykonaniu Jarosa,zwłaszcza ten,ale myślę,że to jeszcze nie wszystko na play off odpali na totalnego maksa i będzie punktował na całego. Szybkość i serducho do gry bardzo dobra hehe tak trzymać tylko trochę celownik wyregulować albo ostudzić głowę w sytuacjach bramkowych będzie dobrze . Ps. brakuje trochę Jakubika
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V