Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6456

Druga runda PHL oczami ojca i syna

2013-11-08 13:12:00

- Polska Liga to w sporej części taki misz-masz. Tutaj każdy może z każdym wygrać i przegrać. A to wcale nie świadczy o tym, że te drużyny są wyrównane - podsumowuje drugą rundę zmagań w Polskiej Hokej Lidze Andrzej Tkacz, były hokeista, bramkarz reprezentacji Polski, a także olimpjczyk z Sapporo i Innsbrucku, a obecnie trener. Przeglądu ostatnich wydarzeń z krajowych lodowisk dokonał również jego syn - Wojciech, olimpijczyk z Albertville.


Po niespełna dwóch miesiącach zmagań liderem tabeli Polskiej Hokej Ligi jest drużyna 1928 KTH Krynicy, nad którą de facto wisi groźba niemal całkowitego rozkładu. Okazuje się jednak, że w drugiej rundzie rozgrywek to nie "Dream Team" z uzdrowiska był najskuteczniejszy. W tej części sezonu zasadniczego lepszy wynik od kryniczan, którzy przegrali tylko dwa spotkania, osiągnęli hokeiści Comarch Cracovii (siedem wygranych i jedna porażka).

- Wydawało się, że z roku na rok ta drużyna jest słabsza, a jednak jakoś sobie radzi. Klub z Krakowa ma szczęście do zawodników zagranicznych, grających na przyzwoitym poziomie. O reszcie obcokrajowców w polskiej lidze wolę lepiej nie mówić. To jest wyrzucanie pieniędzy w błoto... - twierdzi Andrzej Tkacz. - Wystarczy spojrzeć na tabelę strzelców...

- ...pierwszych siedmiu to Polacy. Również chciałbym na to zwrócić uwagę - dodaje Wojciech Tkacz. - W dodatku nie świadczy to, że nagle to nasi zawodnicy zaimponowali taką formą. Wręcz odwrotnie, świadczy to o słabości obcokrajowców.

Wracając jednak do ostatnich występów krajowych drużyn... - Ekipa z Krynicy gra ostatnio równo, choć chłopcy nie wiedzą, czy mają grać, czy odejść z klubu. Wygrywają często i nie zawodzą, ale przed każdym kolejnym spotkaniem pojawiało się w nich pytanie, czy to już ostatni mecz w tym klubie, czy przedostatni? To nie są klimaty, aby rozwijać się jako sportowiec - dodaje były bramkarz reprezentacji Polski. - Przy takiej niepewności nie ma mowy o jakiejś przemyślanej pracy. Jest to nieprzyjemna sytuacja.

Pomimo kłopotów finansowych rozpadający się systematycznie "Dream Team" z Krynicy w drugiej rundzie sezonu w PHL na lodzie nie zawodził. Kryniczanie wygrali sześć z ośmiu meczów. Ulegli jedynie dość zaskakująco - Aksam Unii Oświęcim oraz Comarch Cracovii.

- Byłem kiedyś, niestety, w podobnej sytuacji. I to w dodatku nie z jedną drużyną, a z trzema, kiedy zawodnicy grali, a pieniędzy nie mieli. Dobra gra to była jedyna szansa. Zawodnicy nie chcieli bowiem dopuścić do sytuacji, w której ktoś powie im: "skoro gracie tak słabo, to za co chcecie pieniądze?" - dodaje Andrzej Tkacz. - Chodzi o to, aby odebrać komuś argument do niewypłacania pieniędzy.


Fot. hokej-bialystok.pl

- Widać po ostatnich meczach, że ta drużyna nie wygrywa już tak pewnie, jak to miało miejsce wcześniej - stwierdził natomiast Wojciech Tkacz. - Jest to oczywiście skutek zamieszania trwającego wokół tej drużyny i wiąże się z osłabieniami personalnymi. Trzeba więc powiedzieć wprost, że jest to drużyna słabsza, niż na początku sezonu. Mam jednak duży szacunek do tych chłopaków, bo wciąż profesjonalnie podchodzą do swoich obowiązków i wciąż zajmują pierwsze miejsce w tabeli.

Sześć zwycięstw w ośmiu meczach, to z kolei dorobek hokeistów GKS Tychy w drugiej rundzie rozgrywek Polskiej Hokej Ligi. Ekipa Jiriego Szejby poległa w starciach z Krynicą oraz Sanokiem i choć w pozostałych spotkaniach zdobyła komplet punktów to...
- Jest to drużyna, która wciąż gra nierówno. Wygrać może z każdym, ale też przegrywa czasem niespodziewanie. Zespół posiada spory potencjał, ale musi wyrobić w sobie tą regularność - powiedział Wojciech Tkacz, były hokeista m.in. klubów z Szwecji i Niemiec.

- Wcześniej mówiłem o obcokrajowcach, którzy kiedyś gdzieś grali, w NHL czy AHL, ale teraz mają już swoje lata. Tychy są dla mnie przykładem klubu, w którym robi się nieprzemyślane zakupy. Prawdą jest to, że w ostatnim czasie wygrywali sporą cześć meczów, ale wydaje mi się, że jest to efekt słabszej gry rywali - dodał z kolei 67-letni olimpijczyk z Sapporo i Innsbrucku.

Jedyną drużyną, która równie często wygrywała, jak i traciła punkty w drugiej rundzie, była ekipa HC GKS-u Katowice. W tym samym okresie częściej z lodu jako pokonane schodziły trzy inne zespoły: Aksam Unia Oświęcim, Ciarko PBS Bank Sanok oraz JKH GKS Jastrzębie.

- Największym rozczarowaniem początku sezonu jest drużyna z Jastrzębia. W ostatnich sezonach klub pracował wzorcowo, zdobywał coraz wyższe miejsca. Nic wielkiego się tam nie zmieniło, wciąż jest stabilny sponsor i dobra organizacja, ale obcokrajowcy nie spełniają już oczekiwań i to jest przyczyną słabszych wyników tej drużyny - twierdzi Wojciech Tkacz.

- Polska Liga to w sporej części taki misz-masz. Tutaj każdy może z każdym wygrać i przegrać. A to wcale nie świadczy o tym, że te drużyny są wyrównane - mówi były bramkarz reprezentacji Polski. - Nie widać stabilizacji formy w poszczególnych drużynach. Najlepszym przykładem może być zespół z Sanoka. Na początku wydawało się, że gra równo, dobrze. Później często notował wpadki. To samo tyczy się Jastrzębia, Tychów. Wyniki osiągane przez JKH GKS są przyczynom zwolnień. Prawda jest jednak taka, że zanim się kogoś zatrudni trzeba jeszcze przemyśleć z kim się podpisuje ten kontrakt. Katowice natomiast zaczęły wygrywać, ale niedawno miały przecież jeszcze kłopoty z Nowym Targiem i Polonią Bytom.

Wspomniane dwie ostatnie drużyny w drugiej części sezonu zasadniczego przegrywały najczęściej, ale...

- Podhale zaczyna się pomału zabierać za faworytów. Ich gra jest coraz lepsza i to widać. Nabierają doświadczenia i siły - powiedział Andrzej Tkacz. - Polonia to z kolei zupełnie inny rozdział. Hokeiści z Bytomia grają na miarę możliwości personalnych i finansowych. Przykład tego klubu pokazuje, że pieniądz musi być, aby osiągać dobre wyniki.

- Bardzo dobrze, że w polskiej lidze jest taka drużyna, jak Podhale. To w sporej części młodzi chłopcy, którzy potrzebują jeszcze czasu, ale jeśli w Nowym Targu będzie cierpliwość, to Podhale ma szanse wrócić do swoich najlepszych lat - stwierdził natomiast 44-letni Wojciech Tkacz. - Co do Polonii, niestety, tę drużynę ogranicza budżet. Część zawodników reprezentujących zespół z Bytomia do niedawna grało w pierwszej lidze. Różnica pomiędzy zapleczem, a Polską Hokej Ligą jest widoczna. 



Powrót

Komentarze:

Klub z Krakowa ma szczęście do zawodników zagranicznych, grających na przyzwoitym poziomie. O reszcie obcokrajowców w polskiej lidze wolę lepiej nie mówić. To jest wyrzucanie pieniędzy w błoto... - twierdzi Andrzej Tkacz.

Pan Andrzej chyba nie zauwazyl, ze mamy nowy sezon albo nie widzial zadnego meczu i nie wie, ze Cracovia ma nowych obcokrajowcow. Na razie zaden z nich nic ciekawego nie prezentuje (Kostourek - 3 bramki...), a pierwsze skrzypce gra pierwszy, w calosci polski atak.
Co do wypowiedzi o Craxie to chyba go troszkę poniosło co do reszty się zgadzam
faktycznie z obcokrajowcami go ponioslo strasznie ;) Dvorak, Kostourek, Zvwatora i Fojtik(chociaz on ostatnio malo gra i na pewno nie w szczycie formy) - z tej czworki tylko Dvorak prezentuje niezly poziom.
ale cieszy niezla pozycja i dobra gra Polaków no i jest jeszcze miejsce na obco przed PO :)
Sto procent racji, co do zatrudniania w naszych klubach cudzoziemców.
Na całym świecie ,aby został zatrudniony cudzoziemiec musi coś sobą przedstawiać,a stawia się na młodzież, a u nas ręce opadają.Czesi i Słowacy których już nikt nie zatrudni u nich w kraju u nas mają ciepłe
posadki za duże pieniądze,a nasi 22-latkowie kończą karierę.Róbmy tak dalej, a za parę lat nasz hokej przestanie istnieć.
Absolutna zgoda.Niejednokrotnie pisałem o daremnym zatrudnianiu odpadów Czecho-Słowackich.Do tego trenerzy również z tamtych terenów.Teraz z limitem 8-obcych to taki trener mając krajana bramkarza i kilku zawodników w polu może robić co chce-łącznie z wynikami.Zatrudniają młodzieżowców-Tychy.Krynica-którzy liczą się do limitu 4 a polscy młodzi zawodnicy albo siedzą albo otwierają boks.No ale trener to jego opiekun.Gdzie dziś są zawodnicy z obecnej 20-ski?
przepływy finansowe to pojecie na pewno z ekonomii i chyba majace zdecydowany wpływ na dziełalność/wyniki sportowe/ niektórych klubów- chodzi oczywiście o trenerówi zawodników z czech.
W naszym kraju brakuje zawodników gdyby nie limit ośmiu obco krajowców to kto by grał?
Rohaczek i cała kasa jest w domu...
Booocian...!!
" są przyczynom zwolnień ". A może, są przyczyną zwolnień?
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V