Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 4353

Ratujmy Gdańsk Hokej

2010-10-04 15:15:27

Przedstawiamy kolejny list skierowany do prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza wystosowany przez Michała Śmigielskiego prezesa Sopockiego Klubu Mad Dogs oraz Wojciecha Stachowiaka, Członka klubu Stoczniowiec Gdańsk z Sekcji Łyżwiarstwa Figurowego.

Gdańsk, 5.10.2010

Sz..P. Paweł Adamowicz

Prezydent Miasta Gdańska


Sz. P. Andrzej Bojanowski,

Dyrektor Biura Prezydenta Miasta Gdańska ds. Sportu


Szanowny Panie Prezydencie, Szanowny Panie Dyrektorze,

Zdecydowałem się na napisanie kolejnej części listu do Panów oraz do Trójmiejskiej prasy i mediów internetowych. Od soboty, gdy w jednym z dzienników ukazał się artykuł dotyczący poprzedniego listu wraz z komentarzem Pana Dyrektora Bojanowskiego, otrzymałem ogromną ilość telefonów od osób bezpośrednio związanych z gdańskim hokejem: trenerów grup młodzieżowych, rodziców, byłych oraz obecnych zawodników klubu. Wszyscy jednogłośnie poparli naszą akcję „Ratujmy Gdański Hokej”. Co więcej wszyscy domagają się wyjaśnienia, co dzieje się ze środkami przekazywanymi przez miasto na GKS Stoczniowiec i tak zachwalane szkolenie młodzieży. Poniżej przedstawiam Państwu treść listu napisanego przez członka GKS Stoczniowiec, członka Okręgowego Związku Hokeja na Lodzie, rodzica dwójki dzieci, które uprawiają sport pod patronatem klubu, gdzie prezesem jest Pan Marek Kostecki. List obrazuje dokładnie jaką role odgrywa klub GKS Stoczniowiec w szkoleniu przyszłych hokeistów.

Z poważaniem Michał Śmigielski

Sopocki Klub Hokejowy

Mad Dogs

+++

W ostatnich dniach powstało kilka artykułów, listów i pojawiło się bardzo dużo komentarzy na temat sytuacji gdańskiego hokeja oraz klubu GKS Stoczniowiec. W jednym z artykułów, który ukazał się w sobotnio-niedzielnym wydaniu Dziennika Bałtyckiego „Kibice hokeja proszą o pomoc, ale urzędnicy rozkładają ręce” Pan Bojanowski wypowiedział się, jako reprezentant Prezydenta Adamowicza. W związku z tym poczułem się wywołany do tablicy jako osoba reprezentująca rodziców małych i trochę większych hokeistów oraz łyżwiarzy figurowych. Myślę, że w całej tej dyskusji właśnie my - rodzice dzieci uprawiających zimowe dyscypliny, mamy najwięcej do powiedzenia, a z ubolewaniem stwierdzam, że działania klubu skutecznie pozbawiają nas tej możliwości.

Jestem ojcem dwójki dzieci zaangażowanych akurat w dyscypliny nieodzownie, w warunkach Gdańska, związanych z bytem Hali Olivia i Klubu GKS „Stoczniowiec”. Sam w latach 70-tych i 80-tych trenowałem łyżwiarstwo figurowe w tym klubie. Po kilku latach reprezentowania Polski w innej dziedzinie sportu - lekkoatletyce wróciłem na Halę Olivia jako uczestnik Trójmiejskiej Amatorskiej Ligi Hokeja na Lodzie. W roku 2008 zorganizowałem sekcję hokeja na lodzie w Malborku – Bombek Malbork i w tym samym roku zostałem członkiem zarządu Pomorskiego Okręgowego Związku Hokeja na Lodzie, gdzie wraz ze śp. Redaktorem Jackiem Kamińskim próbowaliśmy spopularyzować hokej na lodzie wśród młodzieży. W tym także roku wspólnie z Prezesem Sopockiego Klubu Hokejowego Michałem Śmigielskim oraz kolegami z klubu utworzyliśmy Organizację Pożytku Publicznego, która co roku zapewnia sprzęt, obiady i koszty wyjazdów dla kilkoro dzieci z domu dziecka, które uprawiają hokej. Wiele tu wymieniłem, ale nie dla splendoru, lecz po to, aby uzasadnić, że mam prawo i wiedzę wypowiadać się na temat tego, co się dzieje w klubie i jak powinno wyglądać prawidłowe jego funkcjonowanie.

W ww. artykule wypowiada się Pan, że „Patrzymy na klub przez pryzmat szkolenia młodzieży i z tego jesteśmy jak najbardziej zadowoleni”. Właśnie te słowa spowodowały naszą , czyli rodziców, reakcję a w konsekwencji ten list do Pana. Postaram się zatem w kilku zdaniach przybliżyć Panu obraz widziany oczami rodziców a dotyczący szkolenia naszych dzieciaczków – młodych hokeistów.

Sekcja Hokeja na lodzie.

Wstępem do przyjęcia i zainteresowania dzieci sportem, a w szczególności hokejem lub łyżwiarstwem figurowym jest przyjemnościowe prowadzanie dzieci w wieku przedszkolnym na tzw. szkółki. Oczywiście jest to możliwe tylko wtedy, kiedy pomysłodawcą organizowania czasu dziecka jest rodzic, który albo wcześniej trenował tę dyscyplinę, albo pokątnie się o tym, właśnie od byłych zawodników, dowiedział. Śmiem wątpić, aby rodzice przyprowadzili dzieci na szkółkę z powodu sprawnie przeprowadzonej akcji marketingowej promującej tą dyscyplinę na terenie Gdańska i okolic. Dla dzieci w tym wieku niewiele trzeba i z biegiem miesięcy i rywalizacji chwytają bakcyl sportowy. Od samego początku rodzic musi aktywnie uczestniczyć w organizowaniu logistycznym zajęć sportowych. Na tym poziomie oczywistym jest fakt, że za sprzęt w całości płacą rodzice. Zdziwienie przychodzi później. Otóż w pierwszej klasie podstawówki dzieci dowiadują się, że nie są członkami „Stoczniowca”, gdzie grają ich idole z pierwszej drużyny, a jakiegoś tworu, który nazywa się UKS. Z początku dzieci są zdziwione, bo przecież na zawodach rozpisywane są jako „Stoczniowiec” - ich klub, w którym trenują. Potem zdziwienie przechodzi na rodziców, a następuje to w momencie, gdy dowiadujemy się , że wszystkie wyjazdy i zawody musimy organizować my jako rodzice. Oczywiście można tego nie robić, ale musielibyśmy wtedy przekazać informację naszym dzieciom, że niestety do klasy 5 nie będą mogli brać udziału w zawodach. No i właśnie dla dzieci organizujemy zawody. Jedni rodzice bardziej - inni trochę mniej są zaangażowani, ale zawsze płacą za wszystko. Przykładowo za wyjazd do Podhala Nowy Targ musimy zapłacić około 500 PLN od zawodnika, a wyjazdów na południe lub za granice jest kilka w roku. Trzeba przyznać, że na tym etapie hokejowym nasi chłopcy zazwyczaj wygrywają z wszystkimi drużynami w Polsce, a i zdarzają się wygrane z drużynami z Czech i Niemiec. Do tego momentu za wszystko w całości płacimy my i jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie wyjazdy. Jesteśmy odpowiedzialni, jako członkowie UKS także za sukcesy no i czasem porażki. Jesteśmy odpowiedzialni, bo jeden z rodziców każdego dziecka musi być członkiem UKS (Uczniowski Klub Sportowy).

W 5 klasie szkoły podstawowej działalność UKS nie obejmuje już chłopców i muszą przejść pod skrzydła klubu GKS „Stoczniowiec”. Zgodnie z tym co było wcześniej w UKS rodzice się organizują i logicznym wydaje się fakt, że automatycznie jeden z rodziców powinien być członkiem klubu. Niestety w tym momencie dowiadujemy się, że nie mamy prawa być członkami rzeczywistymi klubu. Przypominam, że jest to klub, w którym są nasze niepełnoletnie dzieci!!! Oczywiście tego prawa nie mamy, ale daje się nam prawo do innych rzeczy takich jak: prawo do płacenia za sprzęt dzieci, prawo do płacenia za wyjazdy.

Z przykrością też dowiadujemy się – jak w bieżącym sezonie, że nasze dzieci w tym roczniku nie zostały wpisane do Ligi Pomorskiej. Ligi, bez której meczów nie mogą rozgrywać, a w której udział biorą drużyny z Torunia, Łodzi i Warszawy. Dziwne to wszystko zważywszy, że drużyna Stoczniowca w tych rocznikach walczy o medale Mistrzostw Polski i zazwyczaj o ten ze złota. W latach następnych rozwoju zawodnika następuje marazm i narastające zniechęcenie wynikające z tego, że coraz mniej jest wyjazdów, coraz mniej wygranych meczów i jak zwykle zero zaangażowania klubu w sprawy zawodników. Zostają wtedy w drużynie albo zapaleńcy albo ci, którzy mieli pecha być zdolnymi zawodnikami i maja jeszcze nadzieję, że w przyszłości wyjadą za granicę lub do innego klubu. Potem chłopcy , a właściwie już mężczyźni, spotykają się z rzeczywistością klubu. Spotykają się z lekceważeniem przez Prezesa, z wymuszoną podległością wobec włodarzy klubu z zagrożeniem utraty możliwości uprawiania ulubionego sportu. Potem tym chłopakom umożliwia się granie w lidze za kilkaset PLN na miesiąc. Po tylu latach wyrzeczeń i ciężkich treningów chłopak na starcie życiowym dostaje „obuchem w głowę” i od tej pory wie, że jedynym jego właścicielem jest Prezes, bowiem z powodu nakładów, jakie niby poniósł klub na wyszkolenie młodzieży nie jest możliwe przejście do innego klubu z perspektywami na godne życie. W momencie chęci przejścia do innego klubu – występuje się o kilkadziesiąt tysięcy PLN odstępnego za wyszkolenie zawodnika, którego w rzeczywistości sponsorowali rodzice, a za etat trenera płaciła…szkoła sportowa!

Taką drogę przeszło wielu zawodników za czasów prezesowania Pana Marka Kosteckiego. Wspomnę tylko garstkę tych, którzy odeszli: Filipa Drzewieckiego, Adama Bagińskiego czy Piotra Kosedę.

Tak wygląda właśnie wkład Klubu w szkolenie. Tak naprawdę szkoleniem zajmuje się szkoła i jej trenerzy oraz rodzice. W całej tej opowieści wspomnę jeszcze raz o trenerach. Trenerzy bowiem zatrudnieni są na etatach szkolnych i dwoją się i troją, aby dać tym chłopakom szanse sportowe. A co dał klub??? No właśnie co dał, bo jak widać Miasto jest zadowolone ze szkolenia, ale zawodnicy i rodzice nie widzą w tej roli klubu Stoczniowiec!

Sekcja Łyżwiarstwa Figurowego.

Początek szkolenia sportowego jest bardzo podobny do startu w sportowe życie hokeisty. Zaczyna się od szkółki. Następnym krokiem jest szkoła sportowa nr. 35 i ciężkie , jak na dzieci, treningi. Nie ma tu UKS-ów, bo taka jest specyfika tego sportu i jest on sportem indywidualnym. Oczywiście wszystko, tak jak w hokeju, zależy od nastawienia rodziców. Jeśli rodzic ma pieniądze i zapał to inwestuje w wyjazdy , sukienki i łyżwy, co w przypadku tej dyscypliny stanowi wydatek 5000 PLN rocznie. Dzieci jeżdżą i startują, a większość wydatków pokrywana jest z funduszy własnych. Oczywiście rodzice tez nie mają prawa być członkami rzeczywistymi klubu i nie maja wpływu na stowarzyszenie i los własnych dzieci. Na podkreślenie zasługuje fakt, że dzieci przebierają się w jednej szatni w ścisku godnym wagonu metra i nosząc swój sprzęt codziennie do szkoły. Dzieci nie mają szafek na łyżwy, a w szatniach panuje stęchlizna. W wieku 16-17 lat niestety większość zawodników kończy tą dyscyplinę. Powodem jest zazwyczaj brak perspektyw i brak finansów na dalsze jej uprawianie.

Panie Dyrektorze, obie te dyscypliny należą do tzw. Sportów drogich i bez odpowiednich programów promocyjnych i dotacyjnych nie maja racji bytu. Są to jednak sporty, które w kręgach sportowych uważane są za dyscypliny, które najbardziej wszechstronnie rozwijają dzieci. W tych dyscyplinach najprościej jest zapobiec degeneracji młodzieży takimi plagami jak dopalacze, alkohol czy narkotyki. Między innym z tego powodu zdecydowałem się dać dzieci do szkoły sportowej.

Po takiej wycieczce przez tzw. „Pomocną dłoń klubu” rodzą się w rodzicach różne myśli dotyczące tego, czy właściwą drogę obrali dla swych dzieci. Otóż, Panie Dyrektorze, wielokrotnie zadajemy sobie to pytanie jako rodzice podczas spotkań na różnych wyjazdach. Wielokrotnie dyskusje były zażarte, ale zawsze jednogłośnie stwierdzamy, że droga jaką obraliśmy jest słuszna i poparta mocnymi wartościami, ale spaczona jest jedynie poprzez fatalny sposób zarządzania klubem. Rodzi się także pytanie zasadnicze o sens istnienia klubu w takiej formie? W obecnej sytuacji przecież klub nie jest w stanie spełnić wymagań swojego statutu w punkcie 10. W punkcie tym wymienione są cele klubu i w dość zakamuflowany sposób określono, że celem klubu jest upowszechnianie kultury fizycznej. Jak klub może to spełnić, gdy nie zatrudnia trenerów?. Staje się jasne zatem, że klub jest dla zatrudnionych w klubie, a nie dla młodzieży jak pewnie przekonuje Pan Kostecki urzędników w UM Gdańska.

Teraz proszę Pana, aby Pan się wczuł w rolę młodych hokeistów i łyżwiarek. Co Pan by czuł, gdy po kilku latach treningów dowiedziałby się Pan, że wszystko to, co osiągnęli, wszystkie te wspaniałe zwycięstwa, trąca na końcu swą wartość. Wszystkie wartości wpojone w latach treningu upadają z powodu polityki jednego człowieka – prezesa klubu Marka Kosteckiego. Jak maja się czuć łyżwiarze figurowi, gdy po paru latach trenowania dowiadują się w wieku dorosłym, że Prezesem ich sekcji był od wielu lat Pan Aleksander Gosk, którego nie widzieli nigdy, a twarz mogą kojarzyć tylko z telewizji. Jak maja się czuć dorośli już hokeiści, którzy pierwszy raz biorą udział w wyborach Prezesa jako członkowie klubu i widzą, co się tam wyprawia. Kandydat zawsze jest jeden i ten sam, kontrkandydatów nie wpuszcza się na salę. Proszę zadać sobie te pytania i odpowiedzieć, czy Pan nie byłby zniesmaczony na początku swojej potencjalnej kariery? Jeżeli właśnie w wieku dorosłym zawodnicy mają takie dylematy, to czy nie jest to potwierdzenie nieprawidłowego działania struktur klubu? Dla osób związanych z klubem i chcących coś poprawić, nie jest dziwny nawet fakt, że Prezes co cztery lata jest wybierany jednogłośnie. Dla nas to nie dziwne, bo znamy ten układ i jesteśmy skrępowani niemocą, ale dla ludzi takich jak Pan, działających w strukturach demokratycznych i dla których system demokratyczny to codzienność - sytuacja taka powinna być alarmem. Jeżeli Prezes jest od jakiegoś czasu wybierany jednogłośnie przy nie pozytywnych opiniach ludzi z zewnątrz to jest to dowód, że tak sobie podporządkował wyborców, że są od niego zależni.

Na zakończenie artykułu wspomina Pan, że Miasto dało w ramach usług promocyjnych

200 000 PLN dla klubu. Tak naprawdę zatem dla kogo są te pieniądze i na czyją promocję, bo na pewno nie na szkolenie młodzieży. Młodzież szkoli szkoła a nie klub. A wychowankowie Stoczniowca promują obecnie Miasta: Toruń, Tychy, Jastrzębie czy Kraków. W tym samym artykule jest sugestia, że Miasto nie może wtrącać się w struktury stowarzyszenia - klubu. Ale przecież Hala Olivia jest własnością miasta i skoro klub ją wykorzystuje i na podstawie punktu 36.4 statutu odpowiada za gospodarkę majątkową, to Miasto przy takich uchybieniach w zarządzaniu budynkiem, jakie ma miejsce teraz powinno reagować. Prezes w swoim komentarzu na list otwarty Michała Śmigielskiego mówi o powołaniu komisji, która ma zbadać szkody wyrządzone przez ostatnie deszcze. Pragnę zauważyć, że pierwsze podtopienia hali miały miejsce już w sierpniu i do tej pory nikt nic nie zauważył?

Podsumowując pragnę podkreślić, że jako auditor systemów jakości i jako inspektor znanego polskiego przedsiębiorstwa nie widziałem jeszcze tak nieudolnego sposobu zarządzania, co zwłaszcza dało się zauważyć w ostatnich latach. Klub Stoczniowiec staje się przedsiębiorstwem, w którym podstawą działania jest zarobienie na pensje zgromadzonej rzeszy pracowników. Pracowników, których z pewnością jest zbyt wielu. Gdzieś już zaginęły w tej pogoni za pieniędzmi cele statutowe klubu. Na podobnych obiektach w Niemczech zatrudnionych jest około 15 pracowników a Prezes Kostecki zatrudnia ich około 80. Wszystkich trzeba opłacić i każdy ma wymagania, a na młodzież i rozwój hokeja - nie bardzo wystarcza. Mam wrażenie, że pomysły na prowadzenie klubu się wyczerpały zarówno Prezesowi jak i Zarządowi Klubu. Pozostało tylko kurczowe trzymanie się stołka, aż do końca. Tylko dlaczego kosztem dzieci i młodzieży?

Pragnę także zawiadomić Pana, że jako rodzice składamy w następnym tygodniu dokumenty do Zarządu klubu z prośbą o przyjęcie nas w poczet członków rzeczywistych klubu Stoczniowiec. Chcemy mieć kontrolę nad tym co się wyprawia z naszymi dziećmi i skoro członkami klubu są przykładowo dziewczęta z drużyny „Stoczniowca”, które mają skończone jedynie 18 lat i już w takim wieku są „Delegatkami” (częściowo decydują o losie naszych dzieci) to znaczy, że my jako rodzice też zasługujemy na ten przywilej. Czy te dziewczęta mają ten przywilej dlatego, że trenerem tej grupy jest…Artur Kostecki – syn prezesa?

GKS Stoczniowiec, który jednoznacznie wszystkim kojarzy się z hokejem, ma również pozyskaną ostatnio sekcję siatkówki. Co ciekawe to sekcja siatkówki, ma więcej delegatów niż pierwsza drużyna hokeja... Czy to nie jest dla Panów zastanawiające? Informuję też, że jeżeli Zarząd Stoczniowca nie podejmie decyzji pozytywnej o przyjęciu rodziców grup młodzieżowych, my jako rodzice będziemy chcieli porozmawiać na ten temat z Panem oraz z Kuratorium Oświaty.

Niezależnie od wszystkiego proszę o umożliwienie spotkania się z Panem, gdyż sprawy wyszkolenia dzieci i samego obiegu szkoleniowego są w zagrożeniu, a wszystkiego co wiemy nie możemy napisać i wymaga to spotkania w ścisłym gronie zainteresowanych.


Z poważaniem

Wojciech Stachowiak

Członek klubu Stoczniowiec Gdańsk

Sekcja Łyżwiarstwa Figurowego

Członek Okręgowego Związku Hokeja na Lodzie



Powrót

Komentarze:

Z tym wygrywaniem ze wszystkimi w Polsce to przesada.Byłem na wielu meczach różnych kategorii wiekowych i często Gdańsk dostawał cięgi tak że proszę bez wielkich słów które mało znaczą.
Nie czepiaj się fragmentów :)
...ale cała reszta jak najbardziej.Zreszta podobna sytuacja jest lub bedzie i w innych klubach.Poza Jastrzębiem które bardzo profesjonalnie podchodzi do szkolenia młodych, i za kilka lat bedą tego efekty.Zresztą już je widać.
a podaj przyklady ?
Proszę bardzo:Mistrzostwa Polski Junior młodszy 2010r Sosnowiec.2x baty od Podhala 5;1 i 10;5
przeciez w tekscie jest mowa o chlopakach z klas IV - VI
Spójrz na roczniki 1990, 1991 i 1992, to byli prawie w każdej kategorii wiekowej Mistrzowie lub Vicemistrzowie Polski. Rocznik 1993 był przełomowym, później nastały chude roczniki 1994, 1995, 1996, 1997. Ale obecnie znowu są na TOPIE 1998, 1999, 2000 :)
rocznik 98, turniej w Toruniu wrzesien 2010 - Gdańsk - Podhale - 10:3
Brawo Panowie!! To są już konkretne zarzuty :)!
Ciekawe jaka będzie odpowiedź ze strony Miasta..
To nie uszczypliwość.Jestem całym sercem za Stocznią.I mam prosta radę.Zrobić zebranie walne klubu w trybie pilnym, i wywalić cały zarząd skoro tak działa.
Brawo Wojtek;)Hala Olivia to nie prywatny folwark Pana Prezesa K. i jego świty! Może w końcu władze miasta zauważą,że klub w ten sposób zarządzany jest niczym NFZ-ile nie dasz tyle wezmą a i tak nic nie ma...
Brawo Nurek, świetnie napisane :) Może wreszcie komuś tam na górze otworzą się oczy. Oby !!!

A niejakiego pana Goska nawet ostatnio widziałem w Olivii po meczu Stoczni. Czyżby gorąco się robiło koło d... i w związku z tym wypadało się pokazać w klubie ?
z tym ekwiwalentem za wyszkolenie to jakas paranoja.
Fakty mówią same za siebie. Uczniowie Zespołu Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 17 w Gdańsku przy ul. Wąsowicza 30, którzy zupełnie dobrowolnie uczyli się w tej szkole i uprawiali hokej na lodzie za pieniądze rodziców i pieniądze przeznaczone przez Samorząd na edukację. Uczniowie po ukończeniu szkoły rozjechali się po świecie i chcą realizować swoje marzenia ale niestety Pan Kostecki żąda pieniędzy za ich wyszkolenie. Utrudnia tym samym możliwość uprawiania hokeja poza granicami Polski. Ani Prezes Klubu ani Zarząd Klubu nie ma prawa roszczenia otrzymania ekwiwalentu za amatorskie uprawianie sportu. Niestety P. M. Kostecki tego nie potrafi zrozumieć... a co na to Zarząd ? Czy w ogóle wie coś na ten temat ???
brawo Nurek
W sumie to klub ma hale za free do 2030r + 1,5 mln od miasta na rzekome szkolenie młodzieży, które wygląda tak, jak to kolega opisał. No a potem domaga się jeszcze ekwiwalentu za wyszkolenie!!!
i kasę na drużynę seniorów też woła :)
Do 2030? A nie na 30 lat, bo tak mi się wydaje, że teraz jesteśmy w środkowym okresie tej dzierżawy :) Ale mniejsza z tym. W każdej sekcji jest parodia, bez wyjątku.
Świetny tekst Nurek
Teraz Kostek będzie miał kartę przetargową bo Drzewko wraca do Gdańska :-) będzie jutro na wieczornym treningu :-)
No i co z tego ?
Jaka karta przetargowa??? Wraca ,bo nie miał gdzie iść !!!
skad was w tyle zawisci?
Witam, w kwestii formalnej to wydaje mi się, że Dyrektorem Biura jet Pan Andrzej Trojanowski a nie Bojanowski
Poza tym w pełni popieram i zgadzam się w całej rozciągłości.
Brawo Wojtek !!!
Taki odzew ze strony rodziców był potrzebny od wielu lat. Ciekawe tylko czy Pan Prezydent lub Panowie Dyrektorzy zechcą zabrać głos w tej ważnej dyskusji ? Ale jakby nie było, to PP MK GKS będzie musiał podołać postawionym tu pytaniom i zarzutom. Jeżeli nie zrobi tego, to najlepiej jak sam poda się do dymisji, bo i tak jego koniec jest bliski :)
Tak dla ścisłosci , o wygrywaniu pisałem o roczniku 99 i 00 i musicie przyznac że ten rocznik ma coś w polsce do powiedzenia. Chodziło mi tylko o to aby przekazać róznicę miedzy młodymi a potem starszymi zawodnikami. Nie chciałem nikomu dokopać. Teraz przynajmniej mogę sie golić przy lusterku patrząc sobie w twarz;).
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V