Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 7336

Kamil Kosowski: "Chciałbym nadal tutaj grać"

2010-04-28 23:13:34

Przygotowania do przyszłego sezonu ruszają niebawem. Jednak jak na razie nie wiadomo czy w barwach JKH GKS ujrzymy Kamila Kosowskiego. Kibicom jastrzębskiego GKS-u ciężko wyobrazić sobie drużynę bez popularnego „Kosy”. Wychowanek JKH dementuje plotki, które pojawiły się ostatnio w mediach, jakoby miał opuszczać szeregi jastrzębskiej drużyny na rzecz gry poza granicami Polski.

Nie tak dawno wróciłeś ze Słowenii, gdzie odbyły się Mistrzostwa Świata Dywizji I. Jakie to uczucie grać dla reprezentacji narodowej?


- Gra w jakiejkolwiek reprezentacji czy to do lat osiemnastu, dwudziestu, czy tak jak teraz w seniorskiej, jest sporym wyróżnieniem. Mam nadzieję, że gra na tegorocznych mistrzostwach nie była jednorazowym epizodem w reprezentacji seniorów. Czuję się dumy z tego, że mogłem reprezentować swój kraj. Zawsze staram się jechać na kadrę, kiedy otrzymuje powołanie i jeśli pojawia się możliwość reprezentowania Polski, to staram się to robić najlepiej, jak tylko potrafię

Na zgrupowanie kadry powołano trzech bramkarzy: Krzysztofa Zborowskiego, Przemysława Odrobnego i Ciebie. Byłeś zdziwiony tym, że to właśnie Ty obok Krzysztofa Zborowskiego zostałeś wybrany do wyjazdu na mistrzostwa?

- To było dla mnie ogromne zaskoczenie... Od początku byłem traktowany raczej jako trzeci bramkarz, co przejawiało się chociażby w czasie ćwiczeń, które układali dla nas trenerzy podczas zgrupowania. Sporym zaskoczeniem było już dla mnie to, że w pierwszym meczu, który rozegraliśmy w Kijowie z Ukraińcami, broniłem od początku. Oczywiście mogłem się wówczas lepiej zaprezentować, żeby przekonać do siebie trenerów. Decyzję z ostatecznym składem reprezentacji na mistrzostwa poznaliśmy około trzy godziny przed wyjazdem do Słowenii, więc niemal do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, kto pojedzie. Kiedy dowiedziałem się, że to ja otrzymałem tą szansę bardzo się zdziwiłem, ale nie ukrywam również, że był to dla mnie ogromny powód do radości. Naprawdę nie mam pojęcia, co wpłynęło na taką decyzję... Myślę, że trenerzy ciągnęli losy i... wypadło, że to właśnie ja miałem jechać (śmiech).

A jak oceniasz występ polskiej reprezentacji podczas tegorocznych mistrzostw?

- Wydaje mi się, że nie wypadliśmy źle. Moim zdaniem w naszej grze pojawił się jeden mankament. Mieliśmy przecież sporo akcji, w których powinna paść bramka. Takie stuprocentowe sytuacje powinny być wykorzystywane, a my nie potrafiliśmy tego uczynić. Gdyby udało nam się choć część z nich zakończyć zdobyciem gola, być może, dzisiaj cieszylibyśmy się z awansu do Elity.

Ty również miałeś szansę zagrać, chociaż nie trwało to zbyt długo, bo zaledwie jedną tercję. Liczyłeś na więcej okazji do wyjścia na lód?

- Dokładnie dziewiętnaście minut (śmiech). Mistrzostwa Świata to poważny turniej, gdzie rozgrywane są ważne spotkania, których stawka jest wysoka. Nie mam takiego doświadczenia, ale z drugiej strony, gdzie mógłbym go nabrać, jeśli nie na tego rodzaju imprezach. Po cichu liczyłem na to, że w którymś meczu będę miał szansę bronić od początku. Dla bramkarza to jest zupełnie inna sytuacja i komfort gry, kiedy wychodzi na lód od pierwszej minuty. Wówczas wie, że wszyscy stawiają właśnie na niego, wspierają go... Ja wyszedłem w trudnej sytuacji, bo po dwóch tercjach spędzonych w boksie, przy wyniku 3:0 dla przeciwnika. Oczywiście nie jest to jakiekolwiek usprawiedliwienie dla mnie. W tym spotkaniu na jedenaście strzałów oddanych na moją bramkę, puściłem trzy bramki. To bez wątpienia nie jest wynik, z którego mógłbym być zadowolony. Chociaż był to mój debiut w bramce reprezentacji seniorów, trochę niespodziewany, to mogłem spisać się lepiej.

Debiut w reprezentacji seniorów masz już za sobą, podobnie jak występy w sezonie ligowym 2009/10. Wskaż najlepszy i najgorszy moment w minionym sezonie.

- Na pewno najgorsze było to, że odpadliśmy w pierwszej rundzie play-off. Chociaż jeszcze przed ich rozpoczęciem niewiele osób wierzyło w to, że moglibyśmy awansować. Najbardziej szkoda mi ostatniego meczu z Nowym Targiem. To był dla mnie zdecydowanie najgorszy moment w tym sezonie. A najlepszy... Hm, zaskoczenie tym, że udało nam się wygrać pięć pierwszych spotkań ligowych z rzędu. Zbierałem sobie wtedy wycinki ze „Sportu”, gdzie w artykułach pisano o tym, że Jastrzębie utrzymuje się na pozycji lidera. Zdawałem sobie sprawę z tego, że są to tylko chwile, że to się na pewno zmieni i tak też się stało. Przyszły gorsze chwile. Przegraliśmy sześć spotkań z rzędu, co nie było dla nas łatwe. Z jednej strony może to lepiej, że to się skończyło po pięciu meczach, bo kibice mogliby przyzwyczaić się do myśli, że zawsze będziemy drużyną sukcesu. A nam po prostu począwszy od bramkarza, przez obrońców, a skończywszy na napastnikach, brakowało doświadczenia, które jest jednym z najważniejszych czynników, umożliwiających walkę o najwyższe cele. Moim zdaniem to, że byliśmy o krok od zdobycia minimum czwartego miejsca, było sporym osiągnięciem dla nas.

Ten sezon na pewno nie był dla Ciebie łatwy. Byłeś jedynym zawodnikiem, który zagrał niemal we wszystkich meczach... Czułeś z tego powodu obciążenie psychiczne?

- Tak rzeczywiście, nie zagrałem tylko w jednym meczu przeciwko Cracovii z powodu choroby i w jednym meczu z Tychami zmieniono mnie po dwóch tercjach. Jestem wdzięczny losowi za to, że nie odnowiła mi się żadna kontuzja ani nie złapałem nowej. Chyba byłem jedynym bramkarzem, broniącym systematycznie. Miałem najwięcej minut rozegranych na lodzie. Z jednej strony cieszyłem się z tego, bo wiadomo, że im więcej zawodnik gra w meczach, tym większego doświadczenia nabiera. Staje się pewniejszy w różnych trudnych sytuacjach, które zdarzają się na lodzie. Tego nie można się nauczyć podczas treningu. Jednak czy są to najsilniejsze, czy najsłabsze ligi na świecie, to nigdzie nie zdarzają się takie sytuacje, że bramkarz broni wszystkie spotkania w trakcie trwania ligi. To jest niekorzystne zarówno dla bramkarza, jak i drużyny. W tej sytuacji nie można powiedzieć, że nie było konkurencji na tej pozycji w naszej drużynie. Skłamałbym, gdybym tak powiedział. Rywalizacja była, jednak założono, że to ja będę „jedynką”, co wcale nie musiało oznaczać, że tak będzie przez cały sezon. Brak rywalizacji na pewno wpływa na komfort psychiczny bramkarza, który ciągle czułby się „jedynką” i wiedział, że nikt nie jest w stanie odebrać mu tej pozycji. Jeśli chodzi o konkurencję między bramkarzami, to na pewno inaczej wyglądało to rok temu, kiedy w Jastrzębiu grał Piotrek Jakubowski. Wówczas trener stawiał na niego i to ja jako młodszy, podobnie jak do niedawna Bartek i Mateusz, musiałem każdego dnia starać się, pokazać moją najmocniejszą stronę, żeby trener postawił w końcu na mnie, a nie na kolegę. W tym sezonie niektórym mogło się wydawać, że czasami grałem słabiej i wydawało się, że odpuszczam. Ale tak nie było. Zawsze starałem się grać na 100% i na pewno nie odpuszczałem żadnego meczu. Po tym sezonie czuję zmęczenie zarówno psychiczne, jak i fizyczne.

Po tym długim sezonie wreszcie nadszedł czas na zasłużony odpoczynek.

- Ten sezon był dla mnie bardzo długi. Chyba odkąd zacząłem grać w hokeja, czyli od czternastu lat, nie zdarzyła mi się taka sytuacja, żebym zaczął trenować na początku maja, a ostatni trening, mecz miał pod koniec kwietnia. Ten sezon trwał dla mnie prawie 12 miesięcy. Teraz na pewno trochę czasu przeznaczę na odpoczynek. Spróbuję „odciąć się” od hokeja. Chociaż w moim przypadku jest to raczej niemożliwe, bo hokej to całe moje życie. Wiąże się z nim wiele wyrzeczeń i sporo poświęcenia. Wiadomo, że czasem bywa ciężko, ale taką drogę wybrałem i na pewno nie zamierzam się z niej wycofać.

A co z planami na przyszły sezon. Zobaczymy Cię w barwach JKH GKS?

- Plan jest następujący: przede wszystkim chciałbym zakontraktować się w jakiejś drużynie hokejowej. Mam nadzieję, że będzie to JKH GKS, bo bardzo chciałbym nadal tutaj grać. Jednak na dzień dzisiejszy nie mam podpisanego kontraktu...

Na koniec prosiłabym Cię o skomentowanie informacji, która niedawno pojawiła się w mediach. Podobno otrzymałeś propozycję gry poza granicami naszego kraju?

- Coś na ten temat słyszałem (śmiech). Szczerze powiedziawszy zdziwiła mnie ta informacja i nie mam pojęcia skąd pojawiła się ta plotka. Na dzień dzisiejszy nie otrzymałem żadnej propozycji z jakiegokolwiek zagranicznego klubu. Oczywiście bardzo chciałbym spróbować swoich sił poza polską ligą, ale na razie nie wybieram się zagranicę.



Powrót

Komentarze:

Kosowski dostał natomiast ofertę gry w KH Sanok, ale podchodzi do niej sceptycznie. - W grę wchodzi minimum dwuletnia umowa, co nie jest mi na rękę. Poza tym sama propozycja trochę mnie zdziwiła, ponieważ ten klub zakontraktował już bramkarza Michała Plaskiewicza. Traktuję tę ofertę jako rezerwową - twierdzi.Kosa to ze jest Plaster i klub chce zatrudnic drugiego bramkarza nie powinno Cie dziwic nasz klub chce zbudowac silny zespol ale jesli obawiasz sie konkurencji twoja sprawa.
zrodlo Gazeta.pl Katowice
http://www.sport.pl/hokej/1,64952,7826976,Hokej__Wychowanek_skarzy_sie_na_swoj_klub.html
Oby się Kosa dogadał!!!
"Chciałbym nadal tutaj grać" Nic trudnego, po prostu się dogadaj! Kibice JKH chcą tego!
dla ciebie proste , to może ty pracuj za grosze
A gdzie ja napisałem, że ma pracować za grosze?
kosa niech idzie na slabsze klubi kth krynica czy torun
Czemu? Myślę że JKH jest dobrym klubem dla niego, a poza tym mało który klub jest w stanie za niego zapłacić.
Mam tylko nadzieję że się dogadał.
Ciekawe, bo w innych mediach pisali, że miał dzis rozmawiać...
rozmawiać rozmawiał, ale co konkretnie załatwili to nie wiem.
moim zdaniem 2letnia umowa nie podoba mu się po jakby miał roczną to wtedy wywalczył by raczej sporą podwyżkę po roku a po drugie to chyba boi się rywalizacji z Plastrem...pozdrawiam
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V