Hokej.net Logo

Wyświetleń: 5044

Alex Szczechura: Moja rodzina się bardzo ucieszy

2017-11-06 18:49:20

O wychowaniu w Kanadzie, bracie napastniku, występach w polskiej reprezentacji, polskiej lidze i nauce naszego języka rozmawiamy z Alexem Szczechurą, skrzydłowym GKS-u Tychy.


HOKEJ.NET: - Na sam początek musimy zapytać Cię o to, jak czujesz się w Tychach?
- Dobrze się tutaj czuję, jestem tu dobrze traktowany. W ogóle, Tychy to dobra drużyna, wygrywamy dużo meczów. Mam nadzieję, że dalej tak będzie.

Czy styl życia tutaj różni się od tego w Kanadzie?
- Myślę że tak. Na razie, życie w Polsce jeszcze jest dla mnie nowe, ale zaczynam przyzwyczajać się do niego i podoba mi się tutaj.

A jak skomentujesz mecz Tychy - Jastrzębie?
To był dobry mecz. Przez sześćdziesiąt minut graliśmy zespołowo i to pozwoliło nam zwyciężyć.

Ostatnio, choć wygrywacie, to prezentujecie się poniżej oczekiwań. Z czego to wynika?
- Nie zawsze można zwyciężać i strzelać kilkanaście bramek w ciągu meczu. Każda drużyna przeciwna ma swoją wartość. To jest dobra liga, w której występuje dużo dobrych drużyn. Ale póki zwyciężamy, oznacza to, że dobrze gramy i idziemy w dobrym kierunku.

Jak trafiłeś do Polski?
- Gdy dostałem propozycje zagrania w Polsce, to ją od razu przyjąłem. Chcę grać jak najlepiej i robić wszystko, co jest w mojej mocy.

Dostałeś powołanie do reprezentacji Polski. Jak wielkie jest to dla Ciebie wyróżnienie?
- To jest bardzo istotne dla mnie i bardzo się cieszę, że mogę reprezentować polskie barwy. Wiem, że moja rodzina się bardzo ucieszy, zwłaszcza moi dziadkowie.

Praca z tak znanym szkoleniowcem jak Ted Nolan jest czynnikiem motywującym?
- (śmiech) Tak, ale nigdy w życiu jeszcze go nie spotkałem, chociaż słyszałem o nim dużo dobrego. Cieszę się, że będzie nas trenował.

Z orzełkiem na piersi możesz grać w meczach towarzyskich. Masz już dwuletni staż w PHL, ale brakuje Ci jeszcze polskiego paszportu.
- Na razie to wszystko jest w trakcie załatwiania.



Uczysz się polskiego? 
- Znam kilka polskich słów i na przykład kiedy spaceruję po mieście i słyszę, jak ktoś coś mówi, to potrafię mniej więcej coś zrozumieć.

Masz starszego brata, który jak Ty jest napastnikiem. Jest dla Ciebie wzorem?
- No raczej tak... Patrzyłem jak on strzelał bramki i bardzo mi się to spodobało. Postanowiłem też zostać napastnikiem.

Twój brat Paul gra obecnie w Traktorze Czelabińsk. Mieliście już okazję spotkać się w Europie?
- Zobaczymy jak będą się układać nasze rozgrywki. Myślę, że nie będzie to łatwe, ale gdy nam się uda, to na pewno się spotkamy.

Być może on wystąpi w reprezentacji Kanady podczas Igrzysk Olimpijskich. Jest jakaś doza zazdrości, czy raczej będziesz mu kibicował?
- Będę go wspierał. Będzie świetnie, jeżeli on zagra dla kanadyjską reprezentacji. Hokej w Kanadzie jest najważniejszym sportem i dla brata to bardzo dobrze, a cała rodzina będzie dumna z niego. 

Wychowałeś się w Kanadzie. Czy od razy chciałeś być hokeistą?
- Kiedy byłem mały, podobnie jak mój brat, uprawiałem dużo innych sportów, jak np. koszykówka czy futbol. No ale, jako że wychowywałem się w Kanadzie...
 
To wybraliście hokej...
- No tak, bo to jest Kanada. Teraz ogólnie gramy hokeja, ale latem bardzo lubimy grać w golfa.

Pytały: Daria Martsinovich i Iryna Bushta



Powrót

Komentarze:

Nawet nie potrafię opisać swojego poziomu zażenowania powyższą publikacją, zwłaszcza poziomem pytań i użytą polszczyzną.
Brawo, panie Sebastianie, więcej materiałów o takim poziomie, więcej tolerowania indywiduów pokroju Fotografa a pies z kulawą nogą tu nie zajrzy
Trzeba było jeszcze spytać, po ile chodzi bób w Kanadzie. Emeryt (pozdrowienia!) by się ucieszył...
Yosi Ty sobie bobem gemby nie wycieraj...:)
Bób, Emerycie, to ja akurat szanuję w... no bardzo!
To niestety prawda. To nie pierwszy taki materiał tych pań. Może by im ktoś pomógł. Bo jak widać nie wystarczy znać język obcy, trzeba też mieć coś do powiedzenia.
jeżeli te Panie zadaja pytania to ja to rozumiem :]
Blondyna cały czas w tym czerwonym ubraniu, może to czerwony kapturek.
Tu nie trzeba się wyśmiewac. Po prostu może dziewczyny chciałyby być dziennikarkami, albo sobie dorabiają. Może polski nie jest ich językiem ojczystym stąd problem. Dlatego redakcja powinna tego pilnować i to jej konto obciąża.
Ja, Janku, całe życie chciałem być filharmonikiem berlińskim. Albo wiedeńskim. Niestety, warsztatowo nieco odstaję, choć chęci bycia filharmonikiem i chęci dorabiania sobie nie sposób mi odmówić. Łapiesz analogię?
Ja łapię, ale ty nie łapiesz. Chodzi o to żeby nie wyśmiewac bo to z krytyką nie ma nic wspólnego. Tym bardziej, że chodzi o kobiety.
Jedni rodzą się Katonami (jak Ty, Janku), innym los przeznaczył rolę Stańczyków, zaś niekórzy - jak inkryminowane damy - są Paolo Coelho dziennikarstwa sportowego. Życie, Janku...
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Zobacz również:

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X