Hokej.net Logo

Wyświetleń: 1160

NHL: Pierwszy sparing dla Canucks przed Chinami (WIDEO)

2017-09-17 07:01:46

Nowy sezon NHL zbliża się coraz większymi krokami. Tej nocy w Los Angeles rozpoczęła się seria sparingów drużyn najlepszej ligi świata.



Nowy sezon wystartuje 4 października, ale zanim to nastąpi zespoły rozegrają mecze towarzyskie, które rozpoczęły się tej nocy polskiego czasu w Los Angeles. Na pierwszy ogień poszły ekipy miejscowych Kings i Vancouver Canucks. Niespełna 12 tysięcy kibiców w hali STAPLES Center zobaczyło mecz jak na rollercoasterze, który dla ich ulubieńców nie zakończył się najlepiej. "Królowie" przegrywali 0:2, później po 3 golach strzelonych w niespełna 6 i pół minuty czasu gry prowadzili 3:2, ale ostatnie słowo należało do rywali, którzy wygrali 4:3 po dogrywce. O ich wygranej przesądził w 5. minucie dodatkowego czasu gry 20-letni Brock Boeser, wybrany przez Canucks z numerem 23 draftu NHL przed dwoma laty. W ostatnim sezonie wreszcie zadebiutował w NHL i rozegrał 9 meczów, w których strzelił 4 gole.

Teraz młody Amerykanin walczy o stałe miejsce w zespole i początek ma całkiem dobry. Zanim strzelił gola, zaliczył także asystę przy bramce, którą Szwajcar Sven Bärtschi doprowadził do remisu 3:3 na niespełna 3 minuty przed końcem trzeciej tercji. Boeser popisał się pięknym strzałem z nadgarstka, po którym krążek przeleciał jeszcze między nogami obrońcy Oscara Fantenberga i wpadł do bramki obok Darcy'ego Kuempera. Zachwycony tym uderzeniem był inny młody gracz Canucks Jake Virtanen, który także strzelił wczoraj gola. - To był jeden z najlepszych strzałów, jakie widziałem na żywo. A później w ogóle się nie cieszył, tak jakby robił to co chwilę - skomentował Virtanen. Co ciekawe, Boeser po meczu powiedział, że pierwszy raz w życiu grał w dogrywce 3 na 3. Oprócz niego, Virtanena i Bärtschiego gola dla Canucks strzelił Markus Granlund.

Goście zagrali m.in. bez braci Sedinów, Thomasa Vanka, Sama Gagnera, Chrisa Taneva, Alexandra Edlera czy Louiego Erikssona. W ekipie gospodarzy zabrakło takich graczy jak Jeff Carter, Drew Doughty czy Marian Gáborík. Canucks i Kings jako pierwsi rozegrali swój sparing, bo miała to być forma promocji dwóch meczów towarzyskich, które w przyszłym tygodniu rozegrają ze sobą w Chinach. W czwartek zmierzą się w Szanghaju, a w sobotę w Pekinie. Będą to pierwsze mecze drużyn NHL rozegrane w "Państwie Środka". Co ciekawe, mimo dobrego występu wczoraj Brock Boeser nie ma szans polecieć do Chin, bo liga wymaga od klubów wystawienia tam możliwie najsilniejszych składów, ze wszystkimi największymi gwiazdami, a młody gracz się w tej kategorii jeszcze nie mieści. Drużynę Canucks we wczorajszym spotkaniu po raz pierwszy poprowadził Travis Green. Na ławkę Kings po 6 latach przerwy wrócił z kolei John Stevens.

Los Angeles Kings - Vancouver Canucks 3:4 (0:1, 2:1, 1:1, 0:1)
0:1 Granlund - Stecher - Gołdobin 08:25 (w przewadze)
0:2 Virtanen - Biega 32:08
1:2 Muzzin - Pearson 35:09
2:2 Brown - Pearson - LaDue 39:03 (w przewadze)
3:2 Fantenberg - Brown 41:25
3:3 Bärtschi - Gudbranson - Boeser 57:06
3:4 Boeser - Nilsson - Stecher 64:38
Strzały: 32-20.
Minuty kar: 19-19.
Widzów:
11 846.





Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.


Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X