Hokej.net Logo

Wyświetleń: 4488

Jastrzębianie pokonani. Czyste konto Murraya (WIDEO)

2017-11-05 20:35:02

GKS Tychy utrzymał pozycję lidera Polskiej Hokej Ligi. W 18. serii spotkań wicemistrzowie Polski pokonali JKH GKS Jastrzębie 3:0. Było to ich czwarte zwycięstwo z rzędu.


Tyszanie już od pierwszych minut wzięli się solidnie do roboty. Odważnie zaatakowali i kilka razy sprawdzili czujność Ondřeja Raszki. W 8. minucie fatalny błąd przydarzył się Remigiuszowi Gaździe, który podał krążek wprost do nadjeżdżającego Patryka Pelaczyka. Młody napastnik JKH przeprowadził szybką kontrę, ale nie zdołał pokonać Johna Murraya. 

Dwie minuty później tyszanie dopięli swego. Ładnym rajdem popisał się Jakub Witecki, który wyprzedził rywali i idealnie zagrał do Michała Woźnicy. Wychowanek trójkolorowych musiał tylko dopełnić formalności i skierować gumę do pustej bramki.

W 15. minucie gry prowadzenie mógł podwyższyć Filip Komorski, ale po podaniu Alexa Szczechury nieczysto trafił w krążek. Jastrzębianie jednak nie poddawali się, a na minutę przed końcem pierwszej odsłony swoją szansę miał Jakub Gimiński. Defensor ekipy znad czeskiej granicy ładnie przymierzył, ale John Murray nie dał się zaskoczyć.

Druga tercja była już nieco bardziej wyrównana. Goście dochodzili częściej do klarownych sytuacji. W 28. minucie znów nie najlepiej zachował się Remigiusz Gazda, a pod tyską bramką mocno się zakotłowało. Sytuacja została jednak w porę opanowana. 

Z kolei na początku trzeciej odsłony Jakub Gimiński potężnie kropnął z dystansu, a krążek zatrzymał się na poprzeczce. Chwilę później kąśliwie uderzył też Łukasz Nalewajka, ale Murray stanął na wysokości zadania. 

W 48. minucie gry znów ze świetnej strony pokazał się Jakub Witecki, który po bliźniaczo podobnej akcji wyłożył gumę Jarosławowi Rzeszutce. Ten bez większych problemów trafił do siatki. Było 2:0 dla tyszan.

Jednak goście nie zamierzali składać broni i próbowali jeszcze napsuć trochę krwi tyszanom. W 59. minucie gry Robert Kalaber zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę: ściągnął bramkarza i wprowadził do gry dodatkowego napastnika, ale ten manewr nie przyniósł zamierzonego efektu. Ba, przyczynił się do straty trzeciego gola. Krążek w pustej bramce umieścił Michael Cichy, kładąc tym samym pieczęć na zwycięstwie.

Można powiedzieć, że powoli wracamy na właściwe tory. Mieliśmy ostatnio trudniejszy okres. Musimy wrócić do tego, co graliśmy na początku sezonu. Myślę, że ta przerwa teraz dużo nam da. Odpoczniemy sobie, potrenujemy, złapiemy drugi oddech – zaznaczył Michael Kolarz, defensor wicemistrzów Polski.

Warto zaznaczyć, że dzisiejsze starcie z wysokości trybun obejrzał Ted Nolan, selekcjoner reprezentacji Polski.
 

Powiedzieli po meczu:

Robert Kalaber (trener JKH GKS Jastrzębie)
- Nie weszliśmy dobrze w to spotkanie. Mieliśmy kilka dogodnych okazji, ale nie potrafiliśmy ich odpowiednio wykończyć. Nie strzeliliśmy bramki, a trudno wygrać mecz bez zdobycia goli. W kilku sytuacjach brakowało nam szczęścia. Mogliśmy nawet wyrównać, ale była poprzeczka. Bardzo dobrze zagrał dzisiaj nasz bramkarz. Mecz był bardzo wyrównany, ale dla nas ta porażka niczego nie zmienia, nadal jesteśmy na trzecim miejscu i będzie walczyć o zwycięstwo jak w każdym meczu.

Andrej Husau (trener, GKS Tychy)
- Jestem zadowolony z drużyny. Był to nasz najlepszy mecz, odkąd wróciliśmy z Pucharu Kontynentalnego. Drużyna zagrała dzisiaj agresywnie, pierwszy raz była też „jazda”. Chłopcy zagrali prawidłowo taktycznie także o to nie mam do nich pretensji. Jedyny zarzut, to gra w przewadze, którą ćwiczymy codziennie na treningach. Na przewagi wystawiam obcokrajowców oraz reprezentantów, ale jak podanie na odległość dwóch metrów jest niedokładne, to ciężko rozegrać dobrą przewagę. Z seniorami nie będę przecież ćwiczył podań na odległość dwóch metrów. 


GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie 3:0 (1:0, 0:0, 2:0)
1:0 - Michał Woźnica - Jakub Witecki (09:27),
2:0 - Jarosław Rzeszutko - Jakub Witecki, Michał Woźnica (47:59),
3:0 - Michael Cichy - Alex Szczechura, Mateusz Bryk (59:35, 5/6, do pustej bramki).

Sędziowali: Zbigniew Wolas (główny) - Wojciech Moszczyński, Sławomir Szachniewicz (liniowi).
Minuty karne: 4-8.
Strzały: 37-27.
Widzów: ok. 1750.

GKS: Murray – Pociecha, Ciura; Galant, Kalinowski (2), Bepierszcz – M. Bryk, Kaznadziej; Witecki, Rzeszutko, Woźnica – Górny, Kolarz; Guzik, Cichy (2), Szczechura – Kotlorz, Gazda; Jeziorski, Komorski, Kogut.
Trener: Andrej Husau.

JKH: Raszka – Lukáčik, Homer; Laszkiewicz, Paś, Vozdecký (2) -  Kubeš, Jankovič; Bordowski, Kulas, Pelaczyk (2) – Michałowski, Gimiński; Ł. Nalewajka, Jarosz, R. Nalewajka – Matusik (2), Bigos; K. Bryk, K. Wróbel, Świerski.
Trener: Robert Kalaber.







Powrót

Komentarze:

Wygrana cieszy jednak styl pozostawia wiele do życzenia.Witecki znowu szoł - niby tylko dwie asysty ale wypracowane perfekcyjnie.
P.S.
Szybkiego powrotu do zdrowia dla tej pani ze służby medycznej z Jastrzębia.Dziś podczas meczu oberwała mocno krążkiem w głowę.
Jak dla mnie był to dobry, szybki mecz. JKH nie wykorzystało kilku 100% szans. Jasiek chyba wraca do formy. Pozdrawiam kibiców z Jastrzębia którzy nas dzisiaj odwiedzili.
Wyglądało to zdecydowanie lepiej. Murray czyściutko, przed Witeckim (jak kolega wyżej napisał) chylę czoła, na plus asekuracja w obronie, kąsający coraz ostrzej duet C-S i Jeziorski, który jak idzie, to jak dzik w knieje, absolutnie bez kompleksów. Z drugiej strony Paś - dbajcie o tego chłopaka, bo macie skarb.
A jak tam ten nasz transferowy hit!! Jest jeszcze zawodnikiem GKS?
Kulo sie
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Zobacz również:

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X