Hokej.net Logo

Wyświetleń: 5320

Byrski: - W polskim hokeju wiele akcji dzieje się poza najbliższą strefą bramki

2017-05-17 19:01:31

O zakończonym niedawno campie w Sosnowcu i Krakowie oraz planach na przyszłość dotyczących rozwoju polskiego hokeja rozmawiamy z Jarosławem Byrskim, mieszkającym na stałe w Kanadzie, specjalistą od treningu indywidualnego i właścicielem hokejowej szkoły "SK8ON".

HOKEJ.NET: Jak Pan podsumuje Camp w Krakowie w porównaniu do poprzednich?

Jarosław Byrski: - Na początek o tym, jak i o innych obozach mogę powiedzieć, że było wspaniale. Jestem zauroczony postawą dzieci zarówno w Sosnowcu, jak i w Krakowie. Nie tylko tych najmłodszych, bo i starsi wykazali wiele zaangażowania. Należy pochwalić też trenerów. Moją ideą było przekazanie jak najwięcej informacji szkoleniowcom, którzy będą trenować dzieci. I tu z czystym sumieniem mogę wspomnieć Pana Andrzeja Mateję, trenera z Poznania, który uczestniczył dotąd we wszystkich campach. Był zauroczony nowinkami jakie zawsze staram się wprowadzać. Treningi i metody muszą być spójne z jedną wizją. Tak jak szkole dzieci w Polsce, tak są szkolone dzieci w Kanadzie. Od wieku ośmiu lat do seniorskiej kariery w NHL. Było kilka aspektów, które pomogły mi jeszcze bardziej. Pierwsze to obecność Wojtka Wolskiego. Zrobił na mnie duże wrażenie, choć od zawsze miałem o nim jak najlepsze zdanie ze względu na jego pracę i karierę zawodniczą. Nigdy nie był jednak w takiej sytuacji jako trener młodzieży. Widać jednak, że był tym zafascynowany, a jego postawa sprawiła że będę pamiętał obozy w Sosnowcu i Krakowie.

Drugim czynnikiem było większe doświadczenie na polskim rynku. Nie tylko jeśli chodzi o trenowanie, ale o całą rzeczywistość w jakiej funkcjonuje polski hokej i kluby. Wiem już jaka jest infrastruktura i, że lodowiska będą budowane. To się jednak nie dzieje z dnia na dzień, a my potrzebujemy rozwijającej się infrastruktury hokejowej. Nadal będę w Toronto przygotowywał cykl treningowy np. ile czasu spędzać na przekładance, jazdę na krawędzi, strzelanie czy choćby jak spożytkować czas poza lodem. Będę to przekazywał polskim trenerom. Wszystkie materiały zresztą są nagrane, a PZHL to udostępnia.

Co według Pana było najważniejszym elementem podczas campów?

- Przede wszystkim praca z krążkiem i wykańczanie akcji. Moje doświadczenie z poprzednich obozów, czy też treningi Patryka Wronki i Kacpra Gruźli w Toronto z juniorami i zawodnikami NHL, pokazało że w polskim hokeju brakuje skuteczności. Nie ma dobrego opanowania krążka i wchodzenia w tzw, „ciasne sfery” podbramkowe. Chodzi tutaj o zagęszczanie pola bramkowego i umiejętność opanowania krążka i strzelanie z bliskich odległości. W dzisiejszym hokeju wiele bramek strzela się w zgiełku i tłumie pod bramką. Przygotowałem materiały dla polskich trenerów, by pracowali nad tym elementem, a także kładli nacisk na pracę z rękoma. Nie tylko na lodzie, ale poza nim np. pracę z piłeczkami itp. Mogą to robić np. na salach gimnastycznych, a to później niezwykle się przydaje.

Ostatnie Mistrzostwa Świata w Kijowie pokazały, że nasza reprezentacja ma spore problemy ze skutecznością…

- Sporym problemem w polskim hokeju jest to, iż wiele akcji dzieje się poza najbliższą strefą bramki. Dużo jest strzałów z dystansu, a trzeba napierać na bramkę. Strzelać, ale cały czas atakować. Chcemy cały czas nad tym pracować. Być może uda się to zrobić już we wrześniu.



Czyli według planów najbliższy camp odbędzie się we wrześniu?

- Tak, ale jeszcze nie wiemy gdzie. Chcę przypomnieć, że razem z nami trenował również specjalista od treningu bramkarskiego i wywołało to bardzo pozytywny odzew. Są plany, by uczestniczył w dalszych obozach. Moją propozycją jest, by nawet pojawiał się częściej w Polsce i szkolił trenerów i bramkarzy. Ja niestety ze względu na pracę nie mógłbym mu tak często towarzyszyć. Należy zwrócić również uwagę, że w campie uczestniczyło wielu trenerów bramkarzy, którzy swoją postawą i zaangażowaniem zwrócili naszą uwagę. Wiemy, że warto w takich ludzi inwestować. Oni chcą się uczyć i to jest pozytywny aspekt.

W Polsce jak Pan zapewne wie w ostatnich latach kładło się mały nacisk na szkolenie bramkarzy. W klubach brakuje takich trenerów, a golkiperzy są w zasadzie pozostawieni sami sobie.

- Jeżeli wyszkolimy swoich polskich trenerów to nie będzie trzeba ich sprowadzać zza granicy. Moim zamiarem jest to, by oni wynieśli z zajęć jak najwięcej wiedzy. Będziemy pracować nad tym, by w Polsce byli specjaliści od treningu bramkarskiego.

A jak oceniają ten camp Wojtek Wolski i trener bramkarzy Charles McTavish?

- Wojtek był bardzo zadowolony i cieszył się, że może pomóc. Obaj w przyszłości chcieliby dalej pomagać i uczestniczyć w rozwoju młodych zawodników.

We wrześniu dalej będziecie się skupiać na tych elementach?

- Dalej chcemy kłaść nacisk na ćwiczenia, które do tej pory wykonywaliśmy. Ćwiczenia będą trochę zmienione. U dzieci musimy pracować nad samą techniką oddawania strzału, natomiast u starszych możemy praktykować i trenować to co ćwiczą już zawodowcy.



Polecił Pan również trenera Davida Legera, który wraz z Wojciechem Milanem ma trenować grypy w wieku 15-16 lat. Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej o nim?

- Moim pomysłem było to, by sprowadzić takiego coacha, który przygotowałby merytorycznie cały system szkolenia. Chodziło mi o kogoś takiego kto pracuje z młodzieżą. Pracował wcześniej na uniwersytecie w Kanadzie i miał wysokie oceny. Przebywał w Polsce przez miesiąc i zapoznawał się z polskimi realiami i treningiem. Był bardzo zaskoczony, że młodzi Polacy dużo potrafią. Po miesiącu wyjechał i przebywa teraz na Mistrzostwach Świata Elity w Kolonii, gdzie bierze udział w konferencjach trenerskich. Potem ma się określić czy będzie zainteresowany rolą takiego koordynatora i pomocy dla polskich trenerów. Po mistrzostwach pewnie odnowimy kontakt i dowiemy się czy zaakceptuje naszą propozycję.

Czyli nie byłby trenerem jednej określonej grupy tylko nadzorował cały system szkolenia młodzieży?

- Moim pomysłem było, by maksymalnie wykorzystać jego wiedzę. Bardziej zależałoby mi, aby był do dyspozycji trenerów. Chciałbym aby pozostał w Polsce i prowadził seminaria trenerskie dla polskich szkoleniowców. By stworzył materiały, które później będą dla nich dostępne i nadzorował cały system. To ogromna rola, ale musimy czekać czy do czegoś takiego dojdzie.

Po sezonie odbędą cię campy w Kanadzie, które Pan poprowadzi. Czy jest szansa, że wezmą w nich udział zawodnicy czy grupy z Polski?

- Tak. Próbujemy to wszystko ułożyć. Oczywiście to wiąże się z kosztami. Mam kilku zawodników, którzy chcą przyjechać. To Polscy zawodnicy, ale grają nie tylko w Polsce, ale też w Dani, Niemczech czy Czechach. Nawiązali ze mną kontakt jeszcze przed krakowskim obozem, bardzo chcą przyjechać. Jeden z zawodników wpłacił nawet zaliczkę i będzie przyjeżdżał indywidualnie. Jest duże zainteresowanie, a co do grupy to proponowałem, by przyjechało do mnie kilku utalentowanych trenerów. Mają ono wziąć ze sobą w lipcu kilku utalentowanych zawodników, którzy mogą poznać jak pracuje się w Kanadzie. Tak jak zawsze, jest to sprawa budżetu i możliwości funduszy ze związku.



Powrót

Komentarze:

Jak to brzmi: młodzi Polacy dużo potrafią, czyli- jechać do przodu i do tyłu, nawet trzymając kij wow. A tak poważnie, to fajny pomysł żeby Davida Lagera sprowadzić do polski. To by było coś.
Facet, który wyleciał z ostatniego klubu po tym, jak nie poradził sobie w ECHL a wcześniej tułał sie po dziwnych klubach, ma być receptą na kłopoty polskiego hokeja? To zagranie jest policzkiem wymierzonym Henrykowi Gruthowi.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Zobacz również:

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X