Hokej.net Logo

Wyświetleń: 8448

Ostatni z braci Podlipnich kończy karierę!

2010-09-09 13:39:12

Rozegrał ponad 800 meczów w Polskiej Lidze Hokejowej, zdobył pięć tytułów Mistrza Polski, 65-razy przywdziewał trykot reprezentacji Polski... Zbigniew Podlipni kończy karierę. - Nie chce mi się już w tym bagnie siedzieć. Poza tym nie trenuję, na lodzie w ogóle jeszcze nie byłem. Nie ma sensu - wyjaśnia 37-letni zawodnik.


Twoja decyzja jest już ostateczna?

- Zostałem zniechęcony ostatnimi poczynaniami, mam tego po prostu dość. Postanowiłem, że jest to jakiś punkt zwroty i trzeba zmienić swoje życie. Trudno będzie żyć bez hokeja, kiedyś to musiało nastąpić. Czekam teraz na pieniądze z Sosnowca i mam nadzieje że znajdę się w nowym otoczeniu.

Co teraz? Masz już jakiś pomysł na życie bez hokeja?

- Jakąś pracę sobie znajdę, będę żył jak inni ludzie. W normalnym trybie. Żadna praca nie hańbi. Teraz pomagam znajomym w rozwożeniu pizzy.

W hokeju można jednak więcej zarobić.

- Można, ale jak np. Tomek Rajski zerwał kontrakt i go obsmarowali, że dla pieniędzy tam grał, to są tego dobre i złe strony.

Czy nie było żadnych propozycji?

- Dużo słyszałem od ludzi, że może Janów zadzwoni, może do Podhala zechcą, żebym przyszedł. Wiem, że jak ktoś by mnie chciał, to by zadzwonił, zapyta co i jak. A jeżeli nikt nie dzwoni, to ja nie jestem takiej natury, żeby się do kogoś na siłę wpychać. Tym bardziej, że inni są już miesiąc na lodzie, a ja jeszcze nie byłem ani razu, więc ciężko by było. Jak komuś nie zależy to ja się nie pcham, taki już jestem. Zostawiłem tyle zdrowia i pieniędzy, że już nie chcę nowych problemów.

http://hokej.net/pl/galeria,getZdjecieBig,36325,hokej.netwybrane-ciarko-kh-sanok---zaglebie-sosnowiec-20091025_027jpg.jpg

Czujesz się na siłach żeby jeszcze grać?

- Ja myślę, że tak, ale po takim okresie bez trenowania, to byłoby ciężko. Nie mam dwudziestu lat, żeby to nadrobić tak szybko. Nie mam do nikogo żalu, poza jedną osobą. Powód rozwiązania kontraktu przez Pana Bernata, był taki, że nie byliśmy na treningu, ale tego treningu w ogóle nie było. Poza tym według regulaminu nie wyrzuca się kogoś za nieobecność na jednym treningu. Także jest to pretekst, wydaje mi się, że nikogo nie powinno się tak traktować. Ale w porządku, podpisaliśmy ugodę, czekam na pieniądze, które miały wpłynąć już 2 tygodnie temu. Zobaczymy.

Zaległości w całej karierze się trochę nazbierało?

- Oczywiście, mam zaległości jeszcze za czasów gry w Katowicach, z Nowego Targu za czasów rządu Pana Kowalskiego, nawet z PZHLu się zdarzyło. Jakby to wszystko dodać, nazbierało by się trochę. Ale wtedy były inne czasy, więc tego się już nie odzyska.


Fot. Tomasz Pochopień

Troszkę szkoda że tak w cieniu kończysz wieloletnią karierę.

- Co zrobić? Nie każdy może zakończyć tytułem mistrza Polski, jak np. Rafał Sroka. Cieszę się że w ogóle mam taki tytuł, nie jeden. Jestem skromnym facetem. Jeśli chodzi o karierę, to nie ma co narzekać. Myślę, że jest co wspominać. Były chwile dobre i złe, ale myślę że więcej dobrych. Przeważnie w karierze grałem o wysokie cele. Myślę, że nie jeden by tak chciał. Także nie mam co narzekać. Ja z braci najdłużej pociągnąłem, oni wcześniej odpuścili w pewnym momencie, ale lepiej na tym wyszli. Nawet jakbym to jeszcze ciągnął, to co dalej? Za rok może zdążyć się taka sama sytuacja. Mile wspominam ogólnie hokej, ale wydaje mi się, że wszystko idzie ku jego zagładzie. Widzę, co się dzieje. Jak nic się nie zmieni, to czarny scenariusz jest możliwy.


Fot. Jarosław Haber

Nie chciałbyś zakończyć kariery w Podhalu?

- Może bym i zagrał, jakby się ktoś do mnie odezwał! Czasami jestem na lodowisku w Nowym Targu i ludzie mnie pytają, dlaczego nie gram w Podhalu. Nie o to chodzi, że ja jestem "wielkim panem", i chcę, żeby każdy mnie prosił o grę. Ale żadnych rozmów z prezesem nie było... Przypadkowi ludzie pytają mnie o plany, ale konkretnej propozycji nigdy nie było, nawet takiej, żebym wziął sprzęt z magazynu i zaczął trenować.  Mam tak obrzydzony hokej, że nie chce mi się o tym już nawet myśleć. Na dzień dzisiejszy mam tego dość, łącznie z oglądaniem meczów.

Następnego dnia po naszej rozmowie, do Zbigniewa Podlipniego odezwali się działacze MMKS Podhale Nowy Targ. - Porozmawiałem, przedstawiłem swoje warunki i od tygodnia już nikt się nie odezwał. Może nie mają pieniędzy? Ja to rozumie, ale mogli mnie poinformować o tej decyzji. Karierę kończę definitywnie, sezon rusza w piątek, dla mnie to już za późno, by wyjść na lód – kończy Podlipni.




Powrót

Komentarze:

jako zawodnik był b.ambitny i sprytny.Za czasów Grabowskiego jeden z lepszych grajów ,mysle że spełniony talent.
Popieram emeryta w 100% za Grabowskiego dobry, szybki zawodnik napsuł Unii krwi:).Powodzenia panie Zbyszku szkoda, że tak się to kończy choć nie dziwie mu się, że "rzyga" tym wszystkim wystarczy popatrzeć na PLH teraz.
Cho..ra troche to smutne i przykre ze legenda hokeja tak mowi ale nie am ssie co dziwic. W normalnym kraju, lidze , zwiazku zas;luzylby na mecz pozegnalny ale nie u nas. Co maja pomyslec mlodzi chlopcy, którzy pokochali te dyscypline i chca z nia zwiazac zycie ze po 20 latach gry beda rozwozic pizze? Mimo wszystko zycze Panu powodzenia na dalszej drodze zycia.
płakać sie chce czytając ten artykuł...
Powodzenia Zbyszek ,takich zwodników najbardziej szkoda, waleczny ,nie ustępujący nikomu, ambitny a za razem spokojny , opanowany i bardzo sympatyczny gość ,szkoda ,że z Janowa nikt nie zadzwonił ,ale pewnie nie było kasy ,choć myśle ,że byłby lepszym zawodnikiem niż do kupy zebrani Ivan i Stefanka.
Dzięki za lata dobrej gry na polskich lodowiskach.
Szacunek za całokształt kariery oraz przedewszystkim za ten wywiad. Szczere, jasne postawienie sprawy, bez żadnej ściemy i dyplomatycznych wywodów - szczera prawda o wszystkim, powiedziana prosto z mostu.
Powodzenia w dalszym życiu Panie Zbyszku.
Sosnowiec dziękuje Panie Zbyszku:)
I mi wypada podziękować za lata gry w Podhalu. Atak Zbigniew Podlipni, Janusz Hajnos, Jarosław Różański i nic więcej dodawać nie trzeba...
Kibice Szarotek dziękują za te wszystkie lata ! DZIĘKUJEMY < DZIĘKUJEMY < DZIĘKUJEMY !!!
Zbynio Ty stary byku, to co zrobiles dla polskiego hokeja jest nie do przecenienia.Pamietam poczatek Twojej kariery, Twoje wejscie w pierwszy sklad i ta NIEUSTEPLIWOSC, wielkie serce do gry, jedno z niewielu walecznych serc jakie poznalem na swojej drodze.Genialny hokeista, wspanialy czlowiek, bardzo dobry kolega.Sasiad z WP1 pozdrawia.Chlopie, aby Ci sie poukladalo i abys mogl zarabiac w przyszlosci godne pieniazki na miare Twojego podejscia do zycia!
A o to caly Polski hokej!
W sumie to dzieki PZHL-owi , no ale coz poradzic ze w innych krajach wiekszosc ludzi marzy zeby grac w te piekna dyscypline jaka jest hokej a w Polsce jest on poprostu obzydzany , dziadowy i nie lubiany nie tylko przez kibicow ale co najlepsze p[rzez zawodnikow rowniez:(!!
Coż Zbychu ,szkoda że tak się potoczyło. Jeszcze niedawno rozmawialiśmy na ul.Podtatrzańskiej i miałem nadzieję że te buraki z zarządu klubu stać na jakieś konkrety, to znaczy przynajmniej na szczerą rozmowę.Ale jak oni myślą że można grać za 500zł to znaczy że chodzą po suficie.Powodzenia w życiu i mam nadzieję że wrócisz do hokeja choćby po to,żeby swoim doświadczeniem pomóc młodym.Dzięki za grę szczególnie z szarotką na piersi.
szkoda. bardzo dobry grajek twardy cwany i sprytny.. powodzenia
Ale ze swoim narzekaniem troche przesadzil. Wiadomo ze jest nedza i PZHL to buraki, ale takimi wypowiedziami ten zawodnik tylko zniecheca do hokeja w Polsce. I w kazdym zdaniu cos zlego o Zaglebiu, klubie w ktorym wyroznial sie Zbigniew Podlipni tym ze gral slobo
Z czym przesadził? Powiedział jak jest obecnie z polskim hokejem i tyle. Nie ma co koloryzować, powiedział prawdę, bo grał przez tyle lat, że ma porównanie jak było poprzednio, a jak jest obecnie.
A to nie wiedziałem, że od samego mówienia, że jest pięknie podniesie się poziom, przyjdą sponsorzy, a działacze przejrzą na oczy.
Powodzenia w dalszym życiu.
Żeby taki zawodnik, w dodatku reprezentant kraju, tak po prostu zniknął, nawet bez godziwego pożegnania i skończył, jako dostawca pizzy? To jest możliwe tylko w Polsce. Mam nadzieję, że mimo wszystko się Panu powiedzie. Pozdrowienia z Oświęcimia
Nie dziwię się mu. Osobiście po 12 latach chodzenia na mecze do Gdańskiej Olivi w zeszłym sezonie byłem zaledwie na kilku spotkaniach a większość to w dodatku nieudane dla Polski MS U21. Znam jeszcze kilka takich osób które przestały się tym ciśnieni ować. Po prostu ten marazm, nieudolność i prywata działaczy PZHL i lokalnie Stoczniowca mnie skutecznie zniechęciła.
Skupiłem się już jedynie na obserwacji tego burdelu :) i trenowaniu wraz z gra w amatorskiej lidze. Tutaj jeszcze wszystko zależy od siebie samego. Organizacja o ile klub nie kładzie kłód pod nogi ma się całkiem dobrze tyle że cała ta "zabawa" nie jest w żaden sposób sponsorowana choćby ze strony miasta a jak wiemy hokej nie jest tanim sportem zwłaszcza w naszym kraju. Pomijając że dla wielu osób dojazd wraz ze sprzętem co by nie mówić z rozległego trójmiasta gdzie jest praktycznie tylko jeden obiekt w godzinach wieczornych stanowi problem i nie małe koszty. Na szczęście fanatyków nie brakuje i amatorka się kręci.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V