Hokej.net Logo

Wyświetleń: 6416

Koniec dominacji Kanady

2010-01-06 04:36:54

Reprezentacja USA pokonała po dogrywce Kanadę w finale Mistrzostw Świata do lat 20 i przerwała jej serię pięciu kolejnych mistrzowskich tytułów.


Do finału jak przystało na turniej rozgrywany w Kanadzie dotarły drużyny najlepiej znające lodowiska o wymiarach stosowanych podczas tegorocznych mistrzostw, ale sprowadzenie awansu Kanady i USA do decydującej rozgrywki do rozmiarów lodowisk byłoby znacznym uproszczeniem. Pewne było bowiem, że o złoto zagrają ekipy, które stworzyły przed finałem najbardziej porywający spektakl Mistrzostw Świata 2010, choć działo się to jeszcze w ostatnim dniu roku 2009. Jak się miało okazać w walce o tytuł mistrzowski kibice obejrzeli kolejny porywający mimo niższego poziomu mecz.

Na trybunach hali Credit Union Centre w Saskatoon chwilę po godz. 19:00, kiedy rozpoczynał się finał siedziało ponad 15 tysięcy widzów, a o dobrym duchu w drużynie Kanady miał świadczyć fakt, że do składu zgłoszony został Travis Hamonic, który w końcówce meczu półfinałowego ze Szwajcarią doznał wybicia barku. Defensor Moose Jaw Warriors nie miał szans na pojawienie się na lodzie, ale siedział przebrany w strój na ławce. Jego miejsce w pierwszej linii obrony obok Marco Scandelli zajął Alex Pietrangelo. Trener reprezentacji USA, Dean Blais także dokonał w obronie jednej zmiany w porównaniu z półfinałem przeciwko Szwecji. W trzeciej formacji miejsce Jake'a Gardinera zajął Brian Lashoff.

Pierwszą groźną okazję w meczu stworzyli sobie Amerykanie, kiedy w 2. minucie Jake Allen w ostatniej chwili zorientował się gdzie jest krążek i zatrzymał Jeremy'ego Morina, ale początek spotkania do złudzenia przypominał ten sprzed pięciu dni. Znów w 3. minucie i znów gracz czwartego ataku Kanady otworzył wynik. Przed pięcioma dniami Luke Adam przed amerykańską bramką w krążek nie trafił, więc gola zdobył Stefan Della-Rovere. Tym razem jednak Adam otrzymał podanie od Jordana Carona i strzałem z backhandu zaskoczył Mike'a Lee. Na nieszczęście dla Amerykanów wczoraj nie było tak szybkiej odpowiedzi, jak 31 grudnia.

Kanadyjczycy zdominowali pierwsze minuty, które spędzali głównie w tercji obronnej rywali, ale też nie potrafili znaleźć sposobu na podwyższenie wyniku. W 10. minucie Tyler Johnson przypomniał, która para kanadyjskiej obrony miała w czwartek największe problemy i ponownie uciekł duetowi Colten Teubert - Ryan Ellis, jednak kiedy był już sam przed Allenem stracił równowagę. Minutę później Nazem Kadri dostał krążek przed bramką, ale przestrzelił z backhandu. Gole były jednak blisko, ale tych kolejnych nie strzelili gospodarze. W ciągu 36 sekund Kanada z drużyny prowadzącej stała się goniącą wynik.

Najpierw w 14. minucie gospodarze stracili krążek w tercji neutralnej, a przejął go Kyle Palmieri. Gracz Uniwersytetu Notre Dame podał do Chrisa Kreidera, a ten strzelił ponad rękawicą Jake'a Allena i doprowadził do wyrównania. Nieco ponad pół minuty później Amerykanie znów wywalczyli krążek w tercji środkowej, Ryan Bourque - syn legendarnego Raya, byłego reprezentanta Kanady - podał do Jordana Schroedera, a ten znów strzelając po stronie rękawicy Allena dał swojej drużynie prowadzenie. Kanadyjski bramkarz z pewnością chciałby bronić oba strzały, które wpuścił raz jeszcze, bowiem w obu przypadkach popełnił błędy.

Kanadyjczycy jednak nie złożyli broni i tak szybko, jak szczęśliwie doprowadzili do wyrównania. Nazem Kadri chciał podawać do Taylora Halla, jednak trafił w łyżwę znajdującego się na drodze krążka Grega Nemisza, dzięki czemu ten ostatni był w świetnej sytuacji i nie dał szans Lee. W końcówce zespół USA miał okazję do gry w przewadze po dwóch karach dla rywali. O ile pierwsza dla Della-Rovere była raczej szokująca, o tyle Alex Pietrangelo otrzymał 2+10 za atak z tyłu słusznie, ale ekipie Deana Blaisa nie udało się tych okazji do końca tercji wykorzystać. Pierwsza część tej odsłony należała do Kanady, druga zdecydowanie do USA, ale po 20 minutach był remis 2:2.

Nieobecności na lodzie Pietrangelo nie udało się Amerykanom wykorzystać w pierwszej tercji, ale już w drugiej było znacznie lepiej. Po upływie nieco ponad minuty tej części gry John Carlson strzałem spod linii niebieskiej zaskoczył Allena i znów dał prowadzenie ekipie USA. Chwilę później w odstępie 30 sekund krążek przetoczył się wzdłuż linii bramkowych po obu stronach tafli, ale żaden z zespołów swojej okazji nie wykorzystał. W dość kuriozalnych okolicznościach wyrównali za to Kanadyjczycy. Mike Lee podbił strzał Taylora Halla, ale krążek spadł mu na plecy i wtoczył się do bramki dając Kanadzie remis.

Trener Blais miał do swojego bramkarza mniej cierpliwości, niż Willie Desjardsins, więc Lee musiał w bramce ustąpić miejsca Jackowi Campbellowi. W kolejnych minutach najlepszą okazję stworzyli sobie Kanadyjczycy. Jordan Eberle w sytuacji 2 na 1 zdecydował się na strzał, ale gola nie zdobył. Wczorajszy mecz toczył się w słabszym tempie, niż ten czwartkowy, a najspokojniejsze było ostatnich kilka minut drugiej odsłony. Amerykanie mieli w tym okresie lekką przewagę, ale żaden zespół nie stworzył sobie dogodnych okazji do strzelenia gola, co oznaczało, że po 40 minutach nadal zagadka złotego medalu nie była bliżej rozwiązania.

Trzecia tercja rozpoczęła się od bardzo groźnego ataku Kanady. Urodzony w Kalifornii Brandon Kozun widząc, że jego koledzy pojechali na zmianę sam wyprowadził akcję po której oddał strzał zatrzymany przez poprzeczkę amerykańskiej bramki. Odpowiedź ekipy Blaisa była jednak piorunująca. Della-Rovere stracił krążek w tercji drużyny amerykańskiej, a ekipa "Gwiazd i Pasów" wyprowadziła popisową kontrę, którą celnym strzałem zakończył Jerry D'Amigo. Ponad dwie minuty później Amerykanie prowadzili już dwoma golami.

Tym razem D'Amigo wrzucił krążek przed bramkę Kanady, a Allen popełnił fatalny błąd odbijając go przed siebie wprost na kij Dereka Stepana, który podwyższył na 5:3. Allen, który rozpoczynał turniej od dwóch "shutoutów" kończył go zjeżdżając z tafli po kolejnym fatalnym błędzie zastąpiony przez Martina Jonesa. Kanadyjscy kibice z pewnością mieli w pamięci fakt, że 31 grudnia ich zespół także przegrywał w trzeciej tercji dwoma golami, ale zdołał odrobić straty. Tym razem wydawało się to o tyle trudne, że równie dobrze pamiętali o tym Amerykanie, którzy zresztą za sprawą D'Amigo byli blisko podwyższenia na 6:3.

W połowie trzeciej tercji Kanada przeszła jednak do zmasowanego ataku. Jack Campbell stracił za bramką krążek na rzecz Taylora Halla, a ten zagrał do Kadriego, ale amerykański bramkarz zdążył wrócić do bramki na czas. Chwilę później Kadri trafił w słupek, a napór Kanady wciąż rósł. Amerykanie z kolei bronili się zupełnie desperacko. W 56. minucie Kyle Palmieri pojechał na ławkę kar za przeszkadzanie bramkarzowi i to ten moment odmienił losy trzeciej tercji. Wszyscy wiedzieli na co stać Kanadę, ale to co po raz kolejny zrobił Jordan Eberle rzuciło kibiców na kolana.

Rok i dwa dni po tym, jak w meczu półfinałowym poprzednich MŚJ doprowadził do dogrywki na 5 sekund przed końcem napastnik Regina Pats znów choć przez chwilę był bohaterem narodowym. W 58. minucie dostał świetne podanie od Pietrangelo i strzelił gola kontaktowego, a dokładnie 74 sekundy później dobił strzał obroniony przez Campbella i wyrównując wynik meczu wprawił całą halę w prawdziwą ekstazę. Strzelając 14. gola w historii występów na MŚJ Eberle pobił rekord swojej reprezentacji należący do Johna Tavaresa. Kanada znów odrobiła dwa gole straty do USA, tym razem przegrywając taką różnicą nawet na niespełna 3 minuty przed końcem. Remis oznaczał kolejną dogrywkę w meczach obu drużyn, tym razem jednak choć w czteroosobowych składach to potencjalnie 20-minutową.

W dogrywce obie drużyny wykrzesały z siebie resztki sił i akcja przenosiła się z jednej tercji obrony/ataku do drugiej. Więcej zimnej krwi zachowali jednak Amerykanie. O wyniku mogli rozstrzygnąć już w 64. minucie, kiedy Jordan Schroeder ograł Coltena Teuberta, jednak zatrzymał go Jones. Niedługo później jednak po akcji Kanadyjczyków Amerykanie wyszli z kontrą 3 na 1, którą sam wykończył John Carlson. - Ciągle nie wiem, co się stało - mówił chwilę po meczu szczęśliwy Carlson. - Nigdy w życiu nie byłem tak szczęśliwy po strzeleniu gola. Nic dziwnego, bowiem gol ten dał jego drużynie drugi tytuł mistrzowski w historii. Ten pierwszy ekipa USA zdobyła w 2004 roku także pokonując w finale Kanadę. Był to do wczoraj ostatni przegrany finał Kanadyjczyków w tej kategorii wiekowej.

Siedmiu reprezentantów USA zdobyło drugi w ciągu ostatnich 9 miesięcy złoty medal Mistrzostw Świata, bowiem Amerykanie są obecnie także mistrzami w kategorii U-18, co wskazuje na dobre efekty działalności Narodowego Programu Rozwojowego w tym kraju. Zespół USA rok po tym, jak nie zdołał awansować do półfinału mistrzostw w Ottawie odbił to sobie odnosząc wspaniały sukces w Saskatoon. Amerykanie jednocześnie przerwali serię sześciu porażek z Kanadą na Mistrzostwach Świata do lat 20.

Ekipa z ojczyzny hokeja natomiast po raz dziewiąty z rzędu wystąpiła w finale, ale o odzyskanie prymatu na świecie będzie musiała bić się za rok w Buffalo, gdzie otrzyma znakomitą szansę rewanżu na Amerykanach za upokorzenie przed własną publicznością. - Drugi raz z rzędu odrobiliśmy grając z nimi dwa gole straty, ale nic nam to nie dało. Oni grali bardzo dobrze zwłaszcza w dogrywce, a dla nas taka porażka przed własną publicznością jest trudna do zniesienia - powiedział po meczu Jordan Eberle.

Kanada U-20 - USA U-20 5:6 (2:2, 1:1, 1:2, 0:1)
1:0 Adam - Caron 02:40
1:1 Kreider - Palmieri - Jenks 13:46
1:2 Schroeder - Bourque - Donovan 14:32
2:2 Nemisz - Kadri - Hall 16:03
2:3 Carlson - Kristo - McRae 21:03 PP
3:3 Hall - Adam 23:56
3:4 D'Amigo - Stepan 44:12
3:5 Stepan - D'Amigo 46:23
4:5 Eberle - Pietrangelo - Hall 57:11
5:5 Eberle - Ellis - Kadri 58:25
5:6 Carlson - Ramage 64:31
Strzały: 41-37.
Minuty kar: 16-6.


Brązowy medal tegorocznych Mistrzostw Świata Juniorów przypadł Szwedom, którzy rozgromili Szwajcarię 11:4. "Małe finały" często charakteryzują się tym, ze wygrywa je niekoniecznie zespół lepszy, a ten który potrafi znaleźć w sobie większą motywację do walki. Wydawało się, że Szwajcarzy będą mieć jej więcej niż Szwedzi, którzy mierzyli w Saskatchewan wyżej niż w brązowy medal, ale różnica w umiejętnościach była tak duża, że to zespół Pära Mårtsa wygrał bez żadnych problemów. Kiedy w 4. minucie wynik meczu otwierał Dennis Rasmussen wydawało się, że wspomnianą motywację przejawiał będzie przede wszystkim czwarty atak Szwedów, który dotąd był tłem dla swoich zdolniejszych kolegów z pierwszych formacji.

Później jednak wszystko wróciło do znanego z meczów Szwecji scenariusza, a punktowały przede wszystkim druga i trzecia formacja. Spotkanie stało na niezwykle niskim poziomie, a fakt, że padło w nim 15 goli, podczas gdy dotychczasowy rekord meczów o brązowy medal Mistrzostw Świata U-20 wynosił 9 świadczy, że obie drużyny potraktowały mecz bardzo swobodnie. Gra z taką liczbą goli jest zawsze okazją do poprawienia dorobku punktowego. W szwedzkim zespole najlepiej wykorzystał tę szansę André Petersson, który popisał się hat trickiem, co dało mu tytuł króla strzelców całych mistrzostw.

Na koniec turnieju gola na 11:4 strzelił David Rundblad. Szwedzki obrońca nie będzie jednak wspominał tego turnieju zbyt dobrze, bowiem zawiódł na całej linii i był jednym z największych rozczarowań tegorocznych MŚJ, co w spotkaniu z USA doprowadziło komentującego turniej dla szwedzkiej telewizji SVT Niklasa Wikegårda do wygłoszenia prawdziwej tyrady pod adresem zawodnika Skellefteå AIK. Wikegård był zresztą najgłośniejszym krytykiem reprezentacji Szwecji w czasie jej występu w Kanadzie, a przed wczorajszym meczem o 3. miejsce porównując ją z ubiegłorocznym składem zauważył, że ten zespół miał więcej talentu, ale mniej charakteru.

Szwedzi zdobyli jednak trzeci medal z rzędu po tym jak zakończyli aż 12-letnią serię bez krążka. Nadal jednak czekają na zdobycie drugiego złota w historii swoich występów na MŚJ. To jedyne udało im się wywalczyć w 1981 roku, kiedy w ataku "Småkronorna" błyszczał Jan Erixon, ojciec występującego w Saskatchewan obrońcy, Tima. Szwajcarzy tymczasem mimo dotkliwej porażki na koniec nie mogą się wstydzić swojego występu w Kanadzie. Ba, powinni być z niego dumni, bowiem mimo że w fazie pucharowej grali bez swoich dwóch najlepszych obrońców jako pierwszemu beniaminkowi w historii udało im się awansować do najlepszej czwórki Mistrzostw Świata do lat 20.

"Helweci" pokonali Słowację i przede wszystkim Rosję, a indywidualnie najmłodszy w drużynie Nino Niederreiter strzelając 6 goli i 4 asysty znacznie zwiększył swoje szanse na wybór z wysokim numerem w tegorocznym Drafcie NHL. Już dziś można się zastanawiać, czy gracz umieszczony przez Centrum Scoutingu NHL we wstępnym rankingu draftowym na 6. miejscu wśród zawodników z pola Western Hockey League będzie pierwszą ofensywną szwajcarską gwiazdą w najlepszej lidze świata. Przypomnijmy, że przed rokiem Szwajcaria awansowała do elity wygrywając turniej I Dywizji w Herisau, gdzie pokonała m.in. Polskę.

Szwecja U-20 - Szwajcaria U-20 11:4 (5:0, 5:4, 1:0)
1:0 Rasmussen - Lundberg 03:59
2:0 Lander - Rödin 11:44
3:0 Petersson - Pääjärvi - Rundblad 14:32 PP
4:0 Petersson - Josefson - Andersson 18:50
5:0 Tedenby - Brodin 19:04
6:0 Silfverberg 23:17
7:0 Brodin - Krüger - Tedenby 23:56
7:1 Loichat 26:30 PP
8:1 Silfverberg - Rödin - Lander 30:05 PP
9:1 Brodin - Krüger - Tedenby 33:50 PP
9:2 Schlumpf - Ryser - Loichat 35:44
9:3 Füglister - Jörg 35:55
9:4 Niederreiter 37:51 PP2
10:4 Petersson - Kilström 38:40 SH
11:4 Rundblad - Rasmussen 53:37 PP
Strzały: 50-20.
Minuty kar: 24-14.

Nagrody indywidualne

Kiedy Jordan Eberle po finale odbierał nagrodę dla najlepszego gracza swojej drużyny w tym spotkaniu cała hala skandowała "M-V-P!". Jak się okazało opinię kanadyjskich kibiców podzielił także Dyrektoriat turnieju. Eberle został również wybrany najlepszym napastnikiem imprezy i razem z
André Peterssonem wygrał klasyfikację strzelców. Najlpeszym obrońcą mistrzostw został Kanadyjczyk Alex Pietrangelo, a najbardziej kontrowersyjnym wyborem był tytuł najlepszego bramkarza dla Szwajcara Benjamina Conza.

Zdecydował o tym z pewnością świetny w jego wykonaniu mecz ćwierćfinałowy z Rosją, bowiem w innych spotkaniach Conz nie bronił zbyt pewnie. Rzeczywiście w turnieju w którym bramkarze byli najsłabszymi punktami dwóch najlepszych drużyn wybrać tego najlepszego mogło być trudno, ale brak wyróżnienia dla Szweda Jacoba Markströma jest olbrzymią niespodzianką. Klasyfikację punktową MŚJ wygrał Amerykanin Derek Stepan, a w zespole All Stars mediów znaleźli się: Benjamin Conz (Szwajcaria) - Alex Pietrangelo (Kanada), John Carlson (USA) - Jordan Eberle (Kanada), Derek Stepan (USA), Nino Niederreiter (Szwajcaria).

Klasyfikacja punktowa

Miejsce
Imię i nazwisko (Drużyna)
G
A P
1.
Derek Stepan (USA)
4 10
14
2. Jordan Eberle (Kanada)
8
5
13
3. Taylor Hall (Kanada)
6
6 12
4. Jerry D'Amigo (USA)
6
6
12
5. Alex Pietrangelo (Kanada)
3
9
12



Powrót

Komentarze:

Hej... Naprawdę fajny mecz, pełna hala ok 15 000 widzów (no ale to działo się w Kanadzie), poziom wyszkolenia chłopaków - super !!! Kto znajdzie troszkę czasu polecam zobaczyć: http://watch.tsn.ca/2010-world-jr-championship-on-demand/gold-medal-canada-vs-usa/#clip252405... Pzdr
tego szukałem!!!!!
dzieki wielkie:)
mecz godny finalu,ide o zaklad ze taka repra Kanady czy Usa skopala by tylki naszej pierwszej,tempo oszalamiajace,technika,jazda ambicja i walka,az chce sie ogladac mlodych chlopakow w akcjipotem nie dziw ,ze w seniorach te 2 reprezentacje rowniez wioda prym
Jasne że oni by reprezentacji Polski seniorów skopali tyłki bez żadnych problemów.Przeciez we wrześniu zrobiła to Rosja ktora na tych mistrzostwach zajęla 6 miejsce.
też tak, sądze. Nie goladalem jeszcze kanada - usa, ale widzialem szwecja - szwajcaria.Bardzo dory mecz. Ze Szwedami nasza reprezentacja tez nie miala by szans...
z pewnością by skopała.ja bym stawiał na dwucyfrówkę.trochę to smutne
obudziłem sie na końcówkę - eurosport 2 - 3 tercja plus OT i jestem pod wrażeniem - ten Eberle to będzie gwiazda kiedyś bez dwoch zdań - niesamowita końcowka Kanady w 3 tercji (nasi hokeiści oglądając w tv mogli pouczyć sie od tych dzieciaków jak gra się w przewagach, zakłada zamek, wyprowadza kontrę itp itd - wszystkie te i inne elem. w polsce kuleją)...............p.s. co do rep.Rosji to chyba nie grali tam Ci ktorzy skopali tyłki naszym - u nas grali chyba jeszcze młodsi bo grali w kratach (nie jestem pewien ale tak mi sie zdaje) - z każdym zespołem wyst. na MŚ U20 polskie orły dotały by po dupie (nawet pewnie od Austrii)
Połowa drużyny była ta sama, o ile pamiętam dokładnie 10 zawodników.Rzeczywiście tamta drużyna była slabsza bo grali w krajowym składzie bez zawodników z CHL no i w meczu towarzyskim im się tak nie chciało jak by to było pewnie w meczu o stawkę.Kanadyjczycy nawet w tym składzie który mieli na MŚ nie mówiąc już o najsilniejszym i Amerykanie też by polskim seniorom w granicach 15 goli spokojnie strzelili gdyby im się chciało.
Eberle, nie przeczę, będzie z niego wielki gracz, ale w tym meczu obudził się dopiero w III tercji. Wcześniej za dużo prywacił.
USA wygrało jak najbardziej zasłużenie, byli przez całe spotkanie lepszą drużyną. Nie rozumiem, co się z nimi stało w ostatnich trzech minutach meczu. Pan sędzia oczywiście musiał pomóc kanadolom i podyktował karę z kapelusza dla Palmieriego za niby atak na bramkarza. To chyba wybiło USA z rytmu. Co do bramkarzy - ja nie wiem, czy taka potęga jak Kanada nie ma kogoś lepszego niż Allen? Ten koleś załatwił cały finał - takie błędy rzadko ogląda się nawet w PLH :D
Z drugiej strony dla mnie bohaterem jest rezerwowy 17-letni Campbell. To co chłopak wyczyniał (a przecież wszedł w trakcie meczu do bramki) było naprawdę niesamowite. Od niego też jakby zaczęła się decydująca akcja, bo obronił strzał z bliska i USA ruszyło z kontrą.
Bardzo cieszę się z końca dominacji Kanadyjczyków, już trochę nudno było, a tak mamy odmianę. Poziom finału - rewelacja. Europejczycy je
dnak nawet nie zbliżają się do poziomu Ameryki Płn. i wątpię, czy kiedykolwiek się zbliżą.
no właśnie co do kary na 3 min. przed końcem. O co chodziło? O wyniku zdecydowali bramkarze moim zdaniem. A końcówka meczu to po prostu gra na własnym lodowisku. USA grało spokojny wyrachowany hokej(jak na u-20) przez cały mecz, a Kanadyjczycy się za bardzo podpalali. I to im pomogło według mnie doprowadzić do dogrywki. No i chyba sędzia. Podobała mi się otwarość hokeja w dogrywce. Kontra za kontre, bez pomyślunku o obrnie :) To taka walka bokserska bez blokowania ciosów:) USA miało Campbella, a Carlsonowi zostwił bramkarz cały prawy róg.
W Krynicy nie gral Filatov, a to bardzo dobry zawodnik. Na marginesie jeden z moich ulubiencow. To sa zawodowcy, a nasi to amatorzy i dalsze dywagacje nie maja sensu.
Tymczasem na odbywających się mistrzostwach Świata III Dywizji w Istambule krzyżują kije hokeiści Turcji,Bułgarii,Australii, Nowej Zelandii,Taipei,Korei Północnej,Islandii.Dwie drużyny awansują do II Dywizji w której juz w Grudniu zagraja biało-czerwonii!
Przerwana zostala passa zwyciestw Kanady, predzej czy pozniej szczescie sie odwraca , patrzac na poprzednie lata szczescie Kanadyjczykom dopisywalo z Rosja i USA.
Tegoroczna duzyna nie nalezala do dajlepszych , wolna , mala i bez bramkarzy .
Na pocieszenie mozna powiedziec ,ze w druzynie USA wystepowali synowie Kanadyjskich hokeistow z NHL (McRae,Bourque,Ramage).Ojcowie grali dla Kanady , synowie dla USA.
Ce zwrocic uwage na fatalne sedziowanie finalow ,kara dla USA za atak na bramkarza Kanady wyssana byla z palca oraz uwolnienie zagwizdane przeciwko USA w ostatnich sekundach meczu .
Te dwie "pomylki" sedziowskie zadecydowalu o 4 i 5 golu dla Kanady. Amerykanie nie zalamali sie i z uporem grali swoje .Wygrali zasluzenie.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V