Hokej.net Logo

Wyświetleń: 1031

Jak to z Vozdeckim było? Szczegóły transferu hokeisty do Katowic

2018-02-02 02:37:45

Czeski napastnik rozwiązał kontrakt w Jastrzębiu, po scysji z trenerem Robertem Kalaberem. Niedługo potem podpisał umowę z Tauronem KH GKS-em Katowice.


Wokół całej sprawy powstało niemałe zamieszanie, a trudno jest obecnie ustalić jedną wersję wydarzeń. Obie strony nie chcą bowiem szerzej odnieść się do sytuacji. Fakty mówią następująco. 26 stycznia rano poinformowano, że Martin Vozdecky, znany doskonale kibicom hokeja w naszym kraju napastnik rodem z Czech, rozwiązał, za porozumieniem stron, kontrakt z JKH GKS-em Jastrzębie. Taka wiadomość mocno zaskoczyła sympatyków jastrzębskiego klubu, bo zawodnik w tym sezonie spisywał się dobrze. Wniósł do młodej drużyny sporo niezbędnego doświadczenia, a w 26 rozegranych meczach uzbierał 26 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Za 12 bramek i 14 asyst. Częściej punktował jedynie Leszek Laszkiewicz.

Został odesłany do domu

Jeszcze jesienią rozmawialiśmy o Martinie Vozdecky'm właśnie z liderem jastrzębskiej drużyny, który wypowiadał się o nowym koledze w samych superlatywach. - To dopiero pierwsze mecze Martina w naszym zespole, ale widać jego ogromne doświadczenie. To zawodnik, który bardzo dużo widzi. Potrafi rzucić jakieś niekonwencjonalne podanie. Dla mnie to sama przyjemność, że mogę z takim zawodnikiem występować w jednym ataku – mówił „Laszka”. Co zatem stało się później? Nie było przecież wcale widać, aby 39-letni napastnik jakoś drastycznie obniżył loty.
 
Pisaliśmy już o tym, że podczas meczu z Naprzodem Janów, który został rozegrany 21 stycznia, pomiędzy zawodnikiem, a trenerem Robertem Kalaberem doszło do ostrej wymiany zdań w trakcie drugiej tercji. Na trzecią odsłonę zawodnik już nie wyjechał, a w poniedziałek nie pojawił się na siłowni. Kiedy przyszedł na kolejny trening, który odbywał się na lodzie, szkoleniowiec odesłał go do domu. Co ciekawe wcześniej relacje pomiędzy trenerem, a doświadczonym napastnikiem były zupełnie dobre, a Vozdecky bardzo dobrze wypowiadał się o pracy Roberta Kalabera.

Za porozumieniem stron...

Scysja, o której mowa, stała się zatem główną przyczyną tego, co wydarzyło się później. Czyli rozwiązania kontraktu. Wraz z powyższą informacją na portalu hokej.net pojawił się artykuł, w którym napisano, że zawodnik najprawdopodobniej zakończy przygodę z hokejem. Wcześniej, za pośrednictwem tego samego portalu Vozdecky powiedział, że to jego ostatni sezon w karierze.

W tym miejscu potrzebne jest słowo wyjaśnienia. Otóż czeski napastnik wcale nie użył tego argumentu podczas rozwiązywania kontraktu. Nie powiedział, że kończy karierę, co potwierdził w rozmowie z nami prezes klubu, Kazimierz Szynal. - Rozwiązaliśmy kontrakt z Martinem Vozdecky'm za porozumieniem stron i od tego momentu zawodnik miał wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy – powiedział nam wczoraj sternik jastrzębskiego klubu, który jednak żadnych szczegółów nie ujawnił. Dlaczego to takie ważne? Bo w momencie, kiedy okazało się, że Vozdecky związał się z Tauronem KH GKS-em Katowice, pojawiło się wiele nieprzychylnych zawodnikowi komentarzy. Niektórzy kibice sądzą bowiem, że czeski napastnik uciekł z Jastrzębia, aby więcej zarabiać w Katowicach. Kolejność była jednak inna. Z wiarygodnego źródła wiemy, że po tym, jak Vozdecky rozstał się z JKH GKS-em, spakował co trzeba i znajdował się już w drodze do Zlina, gdzie mieszka. Wtedy odezwał się do niego Tauron KH GKS i zaproponował kontrakt do końca sezonu. Zawodnik ofertę przyjął.

Nie jest pierwszej młodości


Prezes Kazimierz Szynal zdementował, we wczorajszej rozmowie z nami, że pomiędzy zawodnikiem, a trenerem Robertem Kalaberem, doszło do scysji. Tymczasem szkoleniowiec JKH GKS-u nie skomentował całej sytuacji. Nam jednak nie chce się wierzyć, że Martin Vozdecky, ot tak sobie, rozwiązał kontrakt w Jastrzębiu, gdzie czuł się całkiem dobrze. Coś musiało się stać, a wokół Jastoru zaczęło krążyć sporo plotek. Jedna z nich mówi o tym, że czeski napastnik nie dawał rady. Nie wytrzymywał rygoru treningowego Kalabera, który słynie z tego, że jest bardzo wymagającym szkoleniowcem. A zawodnik, który w polskiej ekstraklasie strzelił prawie 200 ramek i zanotował ponad 250 asyst, nie jest już pierwszej młodości. Być może nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę leżało u podstaw rozstania Vozdecky'ego z jastrzębskim klubem, ale pewne jest jedno. W Katowicach przyjęto go z otwartymi ramionami, bo trener Tom Coolen zmaga się z kadrowymi problemami spowodowanymi dużą ilością kontuzji. Tak doświadczony hokeista na pewno kanadyjskiemu szkoleniowcowi się przyda.

Jakub Kubielas - Dziennik Sport





Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.


Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X