Hokej.net Logo

Wyświetleń: 655

Hokejowi bliźniacy walczą o skład

2017-11-21 20:03:58

- Kiedyś z trybun dopingowałem Jana Stebera i Josefa Vitka, a dziś mogę z nimi zagrać w jednej drużynie. To dla mnie świetna sprawa - mówi Maciej Rybak, który w debiucie dla MH Automatyki zdobył bramkę i przyłożył rękę do pokonania na wyjeździe mistrza Polski Cracovii. 19-latek razem z bratem bliźniakiem Michałem są wychowankami GKS Stoczniowca. Obecne starają się o angaż w Gdańsku po zakończeniu występów dla SMS Katowice, gdzie spędzili 4 sezony. - Chcemy wrócić do domu - mówi Maciek, który razem z bratem uda się w grudniu na mistrzostwa świata do lat 20 dywizji 1B w Słowenii jako reprezentant Polski.


Rafał Sumowski: Gratuluję udanego debiutu w barwach MH Automatyki. Wyjazdowe zwycięstwo z mistrzem Polski Cracovią i bramka pana autorstwa. Lepiej pan sobie chyba nie mógł tego wyobrazić?

Maciej Rybak: Dziękuję. Rzeczywiście, było po prostu super. Wygrać w debiucie z mistrzem kraju to coś niesamowitego. Radość była podwójna, bo udowodniliśmy, że wcześniejsza wygrana w Tychach nie była przypadkiem. MH Automatyka ma już na rozkładzie mistrza i wicemistrza Polski. Ja wreszcie mogłem poczuć smak ligowego zwycięstwa, bo w SMS Katowice przegraliśmy wszystkie dotychczasowe spotkania.

W SMS razem z bratem bliźniakiem Michałem występujecie czwarty sezon. Drużyna grająca w PHL na specjalnych prawach to reprezentacja juniorów. We wtorek kończy jednak udział w rozgrywkach, a wy dostaliście szansę sprawdzenia się w Gdańsku. Ile czasu macie na przekonanie trenera Andrieja Kowaliowa?

Byliśmy na zgrupowaniu w Czechach, gdy dostaliśmy sygnał z Gdańska, aby przyjechać na tydzień treningów. Będziemy do dyspozycji trenera jeszcze na dwa najbliższe spotkania z GKS Tychy w Gdańsku i z Polonią Bytom na wyjeździe. Później wyjeżdżamy na zgrupowanie kadry do lat 20. Najpierw w Katowicach a następnie w Wiedniu będziemy przygotowywać się do grudniowych mistrzostw świata do lat 20 dywizji 1B w Słowenii. Po naszym powrocie zapadnie decyzja czy zostaniemy w MH Automatyce.

Pan zdołał już strzelić bramkę, ale Michał, który również jest napastnikiem, jeszcze nie zagrał. Dlaczego, a przy okazji chciałem zapytać czym różnią się bracia bliźniacy?


Niestety, Michał nabawił się urazu kostki, ale to nic poważnego i mam nadzieję, że w najbliższym meczu on też dostanie szansę gry. Jeśli chodzi o różnice, trudno mi powiedzieć. Ciekawostką jest, że różnimy się jeśli chodzi o uchwyt kija. U mnie prawa ręka, u Michała lewa.

Razem z bratem jesteście wychowankami GKS Stoczniowca. Wchodziliście jednak w wiek juniora, gdy w Gdańsku nie było seniorskiej drużyny. Zespół obecnie występujący w PHL był dopiero w powijakach. Trzymaliście kciuki za tą inicjatywę z nadzieją, że wrócicie nad morze?

Oczywiście. Każdy zawodnik chciałby grać w elicie dla swojego miasta. Jako dziecko dopingowałem gdańskich hokeistów z trybun. Moimi idolami byli Josef Vitek czy Jan Steber, a teraz mam okazję, aby grać z nimi w jednej drużynie. To dla mnie świetna sprawa. GKS Stoczniowiec przekazał nas do MH Automatyki, więc gdy teraz pojawiła się możliwość, od razu dostaliśmy szansę dołączenia do pierwszej drużyny. Początki były dla klubu trudne, ale teraz działacze i zawodnicy zbierają owoce ciężkiej pracy. Obecny sezon idzie bardzo dobrze i razem z bratem chcielibyśmy być tego częścią. Zobaczymy czy będzie nam to dane.

Jak wyglądały wasze początki z hokejem?

Dziadek zaprowadził nas kiedyś na mecz i nam się spodobało. Stwierdziliśmy, że może sami spróbujemy. Poszliśmy do szkółki i tak się zaczęło. Mieliśmy o tyle łatwiej, że wcześniej jeździliśmy na łyżwach. Trafiliśmy do Szkoły Podstawowej nr 35 w Oliwie z klasami hokejowymi, a następnie do Gimnazjum nr 24. Zaczynaliśmy u trenerów Tomasza Świetlika i Krzysztofa Lehmanna.

Maturę zdaliście z Michałem w zeszłym roku szkolnym, ale zostaliście w SMS. Ze względu na wspomniane mistrzostwa świata?

Dokładnie, chodziło o to, aby móc jeszcze regularnie popracować z trenerem Daviem Legerem i jak najlepiej przygotować się do turnieju, na którym zmierzymy się z Włochami, Słowenią, Litwą, Norwegią i Ukrainą.

Przeprowadzka z północy na południe była dla was trudna?


Nauczyciele pomagali nam w szkole i czasem przymykali oko na pewne rzeczy. Na początku było nam ciężko. Sami bez rodziców, mieszkaliśmy w internacie na drugim końcu Polski. Nie mieliśmy żadnych stypendiów, ale zapewniano nam wyżywienie. Ze wszystkim innym pomagali rodzice lub koledzy. Większość czasu spędzaliśmy na nauce lub treningach. Często nie brakowało nam czasu na życie prywatne, ale nie było już sił. Każdy myślał tylko o odpoczynku. Taką drogę jednak wybraliśmy i wierzymy, że się opłaciło.

Rafał Sumowski - trojmiasto.pl




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.


Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X