Hokej.net Logo

Wyświetleń: 2441

Kolorowo nie było, ale nie żałuje, że zostałem hokeistą

2014-02-23 20:38:59

Rozmowa z Tomaszem Rajskim, bramkarzem MMKS Podhale Nowy Targ, który po 20 latach podjął decyzję o zakończeniu kariery.


Jaki jest powód tego, że w wieku zaledwie 29 lat podjąłeś decyzję, o tym, że kończysz z hokejem?

- Kiedyś ją podjąć musiałem. Uznałem, że to najodpowiedniejszy moment do tego. Jako zawodnik już raczej więcej nie byłbym w stanie osiągnąć. Pewnego poziomu już nie przeskoczę. Poza tym z hokeja nie wyżyje. Musiałem coś postanowić, by za rok czy za dwa nie obudzić się z przysłowiową „ręką w nocniku". Mam firmę, której muszę się poświęcić w stu procentach. Tylko w ten sposób będę w stanie zapewnić mojej rodzinie byt.

Już przed tym sezonem wiedziałeś, że będzie on tym ostatnim?

- Nie. To raczej wyszło w trakcie sezonu. Firma zaczęła się rozwijać, zajmowała mi coraz więcej czasu. Coraz trudniej było pogodzić to z treningami Ni wyjazdami na mecze. Tak naprawdę w grudniu raczej już definitywnie zadecydowałem, że rezygnuję z hokeja. Nie było to łatwe, ale konieczne.

Gdybyś mógł teraz po tych 20 latach cofnąć się w czasie, zrobiłbyś coś inaczej?

- Chyba tylko jedną rzecz. W 2007 roku po sezonie, w którym zdobyliśmy z Podhalem Mistrzostwo Polski miałem konkretną ofertę z Niemiec, dokładnie z Weisswasser, który wówczas występował bodajże w pierwszej Bundeslidze. Byłem praktycznie dogadany we wszystkich szczegółach. W ostatnim momencie jednak odrzuciłem tę ofertę. Dałem się przekonać działaczom Podhala. Dziś pewnie postąpiłbym zupełnie inaczej.

Chociaż raz żałowałeś, że zdecydowałeś się zostać hokeistą?

- Żałować raczej nie żałowałem, bo hokej na pewno mi dał wiele. Nie mówię o sprawach materialnych, bo nie zawsze one są najważniejsze. Przede wszystkim sport zawsze uczy, zmienia charakter. Skłamałbym jednak, gdybym powiedział, że zawsze było pięknie i kolorowo. Było wiele takich momentów, kiedy byłem zmęczony, głównie dopraszaniem się o swoje, bo ileż można? Przez te 11 czy 12 lat, kiedy byłem w pierwszej drużynie Podhala, zawsze były problemy z pieniędzmi. To było jak gra w rosyjską ruletkę. Z roku na rok podpisywałeś kontrakt, ale nigdy nie miałeś pewności, że otrzymasz należne Ci pieniądze.

Każdy sportowiec na starcie swojej kariery ma marzenie te mniejsze i te większe. Jakie były Twoje?

- Nie będę oryginalny. Za dzieciaka marzyło mi się NHL. Szybko jednak zostałem odarty z tych złudzeń i sprowadzony na ziemię. Potem starałem się aby te moje marzenia, nie przekraczały, że tak powiem pewnych realiów. I jeżeli chodzi o grę w polskiej lidze to te marzenia się spełniły. Niedosyt za to mam jeżeli chodzi o przygodę z reprezentacją Polski. Jakoś nie udało mi się w niej nigdy na poważniej zaistnieć.

Najpiękniejszy moment w karierze?

- Na pewno ten 2007 rok i mistrzostwo Polski, które wywalczyliśmy z Podhalem po 10 latach przerwy. W dodatku to było wielkie zaskoczenie dla wszystkich. To przecież nie my byliśmy faworytem do „złota".

A najtrudniejszy?

- Było wiele takich momentów. Szczególnie trudne były te ostatnie lata. Najpierw spadek z ekstraklasy, potem gra w pierwszej lidze, w której nigdy grać nie chciałem i przegrany wówczas play-off z Polonią Bytom. To wszystko chciałoby się wymazać z pamięci.

Jest jakieś spotkanie, które najmocniej utkwiło Ci w pamięci?

- Decydujący półfinałowy mecz z Cracovią w 2007 roku, który rozstrzygnął się w rzutach karnych. Emocje niesamowite. Adrenalina aż buzowała w człowieku, a tu trzeba było nerwy trzymać na wodzy. Długo jeszcze czuło się atmosferę tego spotkania.

Komu najwięcej zawdzięczasz?

- Przede wszystkim rodzina. Gdyby nie ona, ich pomoc nie tylko finansowa, ale i wsparcie psychiczne, to nie wiem czy moja przygoda z hokejem trwała by aż 20 lat.

A jest ktoś kto Ci szczególnie zalazł za „skórę"?

- Raczej nie. Nie jestem osobą konfliktową. Nie lubię „palić mostów" za sobą. Życie różnie się może potoczyć i nigdy nie wiesz, kto Ci kiedyś może pomóc.

Zostaniesz przy hokeju? Czy całkowicie się od tego odizolujesz?

- Trenerem na pewno nie będę. Nie widzę się w tej roli. Pomóc jednak zawsze mogę. Coś podpowiedzieć, doradzić młodym chłopakom. Zresztą jestem po słowie z panią prezes Michalską i ona wie, że jeżeli będzie taka potrzeba bo pomocy nie odmówię.

Rozmawiał Maciej Zubek




Powrót

Komentarze:

Dziękuje TOMEK !! i szkoda .....!!
Trochę szkoda, bo to dość ciekawa osobowość. I przede wszystkim niezły bramkarz, aktualnie w PHL jest na pewno kilku słabszych. A na pewno z dużym potencjałem. Ale jego kariera potwierdza fakt, że grając tylko w Polsce ciężko jest przekroczyć pewien poziom.

Rozumiem, że nie satysfakcjonowało go nigdy bycie numerem 2, ale trochę nie pojmuję jak np. w Cracovii o miejsce z Radziszewskim nie rywalizuje nikt (bo przecież nie Kulig :-)), czy Rajski jest tak drogi? No chyba że sprawa ideologiczna - Góral nigdy Krakowiakiem...

Powodzenia!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V