Hokej.net Logo

Wyświetleń: 988

Play-off NHL: 5 sekund obrońców tytułu (WIDEO)

2019-04-14 07:08:14

5 sekund pobytu na lodzie dwukrotnie wystarczyło wczoraj zawodnikom Washington Capitals do strzelenia kluczowych goli w meczu numer 2 pierwszej rundy play-offów NHL. Obrońcy Pucharu Stanleya na wyjazdowe mecze z Carolina Hurricanes polecą dzięki temu z prowadzeniem 2-0.


To były dwa błyskawiczne gole graczy stołecznego zespołu, którzy na listę strzelców w drugim spotkaniu pierwszej rundy play-offów z "Huraganami" trafili niemal prosto z ławki. Najpierw w 49. minucie zrobił to Tom Wilson. Gdy Aleksandr Owieczkin zaczął wyprowadzać kontrę Capitals z własnej tercji, Wilson był jeszcze w boksie. Zdążył jednak wskoczyć na lód w idealnym momencie, bo znalazł się za swoimi kolegami. Owieczkin przytomnie go dojrzał i obsłużył podaniem, a znany w swojej grze nie tylko z tej pozytywnej strony Wilson pokonał Petra Mrázka i dał swojemu zespołowi prowadzenie 3:2. Ta jego zmiana trwała zaledwie 5 sekund.

Nie był to jednak gol zwycięski, bo w 55. minucie podczas gry w przewadze Jordan Staal doprowadził do remisu 3:3, zmieniając tor lotu krążka po strzale Dougie'ego Hamiltona. W takiej sytuacji o wyniku musiała rozstrzygnąć dogrywka. A w niej swoje 5 sekund miał tym razem obrońca gospodarzy Brooks Orpik. Już w 2. minucie dodatkowego czasu gry to on wskoczył na lód tuż przed golem, który rozstrzygnął wynik. Orpik prosto z boksu nadjechał idealnie, by dostać podanie zza bramki od Jewgienija Kuzniecowa i trafić na 4:3. Także po 5 sekundach obecności na tafli.

Orpik jest klasycznym typem obrońcy, który rzadko angażuje się w działania ofensywne. To dopiero jego czwarty gol w 151. występie w play-offach NHL, ale drugi zdobyty w dogrywce. - "Orpy" to nasza tajna broń. Zawsze, gdy jest na lodzie i już oddaje strzał, to jest bardzo groźnie - powiedział po meczu asystujący wczoraj dwukrotnie Aleksandr Owieczkin, który - jak dziwnie by to nie brzmiało - swojemu klubowemu koledze może pozazdrościć dorobku strzeleckiego w dogrywkach meczów w play-offach. Choć bowiem Rosjanin ma najwięcej w historii rozstrzygających trafień w dogrywkach w sezonach zasadniczych (22), to w walce o Puchar Stanleya jeszcze nigdy nie zdecydował o zwycięstwie w dodatkowej części meczu.

Orpik 10 lat temu razem ze swoim obecnym rywalem, Jordanem Staalem, był w zespole Pittsburgh Penguins, który sięgnął po Puchar Stanleya, eliminując w finale konferencji wschodniej Carolina Hurricanes. Do tej serii był to ostatni występ "Huraganów" w play-offach NHL, a grając z Capitals przerywają oni serię bez rozgrywek postsezonowych, która była najdłuższą trwającą do tego roku w najlepszej lidze świata. Jedynym członkiem zespołu "Canes", który pamięta tamtą rywalizację z Orpikiem i Staalem, jest jego obecny trener, a wówczas zawodnik Rod Brind'Amour.

Capitals wczoraj wygrali i podwyższyli wynik w serii na 2-0, mimo że dwukrotnie tracili prowadzenie. W 10. minucie było już 2:0 dla nich po golach: Nicklasa Bäckströma i T.J.'a Oshie'ego. Prawdziwym hokejowym majstersztykiem był zwłaszcza ten drugi. Gdy Oshie'emu w tercji ataku drogę zagrodził wysunięty kij kapitana rywali Justina Williamsa, Amerykanin po prostu go... kopnął, wybijając z ręki rywala. Następnie przełożył sobie krążek i trafił do siatki.



Goście zdołali jednak odpowiedzieć trafieniami Lucasa Wallmarka i Sebastiana Aho, nim nastąpiły wspomniane wcześniej wydarzenia z trzeciej tercji i dogrywki. Z uznaniem bramki Wallmarka nie zgadzał się trener Capitals Todd Reirden, który zgłosił "challenge", wskazując na możliwe przeszkadzanie bramkarzowi. Sędziowie byli jednak innego zdania. Z kolei Brind'Amour wściekł się na arbitrów w drugiej tercji, gdy ci wysłali do szatni z karą meczu Micheala Ferlanda za atak na Nica Dowda.

Po meczu ciągle miał o to pretensje, przekonując, że jego podopieczny nie atakował głowy rywala. - Uważam, że głowa absolutnie nie była pierwszym i głównym punktem kontaktu. Kiedy czterech sędziów dyskutuje ze sobą przed nałożeniem kary, to przynajmniej jeden z nich powinien to widzieć w taki sposób - mówił Brind'Amour. - Pozwólmy zawodnikom grać. Tylko o to proszę. Sam Ferland po spotkaniu powiedział, że nie tylko nie obawia się zawieszenia, ale liczy, że kara zostanie mu anulowana jako nałożona błędnie. Kilka minut po jego wejściu, z kolei, Dougie Hamilton ostro łokciem potraktował Jewgienija Kuzniecowa i na lodzie otrzymał tylko karę mniejszą.

Co ciekawe, aż 10 z 14 ostatnich meczów Washington Capitals w pierwszej rundzie Pucharu Stanleya kończyło się dogrywkami. "Stołeczni" mają w tych 10 grach bilans 6-4. W poniedziałek play-offy NHL po 10 latach wracają do Raleigh, gdzie odbędzie się mecz numer 3. Hurricanes tylko raz w swojej historii skutecznie odwrócili losy rywalizacji w play-offach z wyniku 0-2. Jak to się robi, mogą zawodnikom wytłumaczyć Brind'Amour i Williams, bo obaj zrobili to z kolegami w pierwszej rundzie play-offów 2006, gdy drużyna zaczęła play-offy dwiema porażkami z Montréal Canadiens, a później wygrała całą serię 4-2, by następnie sięgnąć po Puchar Stanleya.

Washington Capitals - Carolina Hurricanes 4:3 (2:1, 0:1, 1:1, 1:0)
1:0 Bäckström - Owieczkin - Orłow 03:37
2:0 Oshie - Kuzniecow - Niskanen 09:26
2:1 Wallmark - Slavin - Foegele 15:54
2:2 Aho - Williams - Slavin 36:49
3:2 Wilson - Owieczkin - Bäckström 48:55
3:3 Staal - Hamilton - Swiecznikow 55:00 (w przewadze)
4:3 Orpik - Kuzniecow - Oshie 61:48
Strzały: 33-28.
Minuty kar: 10-16.
Widzów: 18 506.

Stan rywalizacji: 2-0. Trzeci mecz w nocy z poniedziałku na wtorek w Raleigh.




W Nashville miejscowi Predators wyrównali stan rywalizacji z Dallas Stars, wygrywając mecz numer 2 po dogrywce 2:1. Decydującego gola dokładnie po upływie pięciu minut dodatkowej części meczu strzelił dla gospodarzy Craig Smith. Wcześniej trafił dla nich także najniższy hokeista NHL Rocco Grimaldi, który odpowiedział na bramkę Jamie'ego Benna. Przy obu golach "Drapieżników" asystował Calle Järnkrok. Gości z Dallas nie uratowała nawet znakomita postawa w bramce Bena Bishopa. Amerykanin, który w sezonie zasadniczym miał najwyższą skuteczność obron, wczoraj obronił 40 uderzeń. To jednak jego vis-à-vis Pekka Rinne cieszył się ze zwycięstwa, do czego wystarczyło mu zatrzymanie 22 strzałów. Obie drużyny bardzo słabo zaprezentowały się w przewagach. Stars zmarnowali ich aż sześć, a Predators, którzy grali przewagi najgorzej w sezonie zasadniczym, trzy. Drużyna z Nashville już na początku meczu straciła Wayne'a Simmondsa, trafionego krążkiem przez kolegę z zespołu Romana Josiego. Rywalizacja przenosi się teraz do Dallas, gdzie trzeci mecz zostanie rozegrany w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu.

Nashville Predators - Dallas Stars 2:1 (0:0, 1:1, 0:0, 1:0)
0:1 Benn - Seguin 21:59
1:1 Grimaldi - Watson - Järnkrok 23:56
2:1 Smith - Ekholm - Järnkrok 65:00
Strzały: 42-23.
Minuty kar: 14-8.
Widzów: 17 611.
Stan rywalizacji: 1-1. Trzeci mecz w nocy z poniedziałku na wtorek w Dallas.

Do remisu w swojej serii dzięki zwycięstwu w drugim meczu u siebie doprowadził także zespół Boston Bruins, który tym razem pokonał Toronto Maple Leafs 4:1, rewanżując się temu rywalowi za porażkę w takich samych rozmiarach w czwartkowym spotkaniu numer 1. Brad Marchand strzelił zwycięskiego gola i zaliczył asystę, dla gospodarzy trafiali także: Charlie Coyle, Danton Heinen i Patrice Bergeron, a Tuukka Rask obronił 30 strzałów. Heinen skorzystał z prezentu od Williama Nylandera, który zgubił krążek przy swojej bramce, w czym nie zorientował się bramkarz Frederik Andersen. Od połowy meczu gospodarze grali piątką obrońców, bo z kontuzją taflę opuścił Jake DeBrusk, a w trzeciej tercji urazu doznał kolejny defensor Connor Clifton. Z kolei w ekipie Maple Leafs w trzeciej odsłonie z karą meczu za niesportowe zachowanie do szatni odesłany został strzelec jedynego gola dla Maple Leafs Nazem Kadri, który wysoko uniesionym kijem zaatakował Jake'a DeBruska. Była to bezpośrednia reakcja na atak ciałem DeBruska na Patricka Marleau, ale jeszcze w drugiej tercji DeBrusk ostro kolanem zaatakował samego Kadriego, za co sędziowie go nie ukarali. Kadri dziś zostanie przesłuchany w sprawie ewentualnego zawieszenia. W zeszłym sezonie na tym samym etapie rywalizacji, także z Bruins, został zawieszony na trzy spotkania po ataku na Tommy'ego Wingelsa.

Boston Bruins - Toronto Maple Leafs 4:1 (2:0, 1:0, 1:1)
1:0 Coyle - Backes 04:44
2:0 Marchand - Pastrňák - Krug 16:04
3:0 Heinen 30:39
3:1 Kadri - Dermott - Nylander 50:44
4:1 Bergeron - Marchand - Grzelcyk 55:03 (w przewadze)
Strzały: 41-31.
Minuty kar: 8-21.
Widzów: 17 565.
Stan rywalizacji: 1-1. Trzeci mecz w nocy z poniedziałku na wtorek w Toronto.

Kara meczu za niesportowe zachowanie dla Nazema Kadriego


Wyrównać udało się także drużynie Colorado Avalanche, która przejęła przewagę własnej tafli, wygrywając wczoraj w Calgary z miejscowymi Flames 3:2 po dogrywce. Zwycięskiego gola strzelił w 69. minucie spotkania Nathan MacKinnon. Wcześniej do dogrywki doprowadził swoim golem wyrównującym w 58. minucie J.T. Compher, a dla Avalanche trafił także Matt Nieto w osłabieniu. Nieto wykorzystał błąd T.J.'a Brodie'ego, który nie trafił w krążek na linii niebieskiej otwierającej tercję obronną "Avs" i złamał kij. Brodie goniący w desperacji Nieto próbował się rzucić, by go... złapać w pół, ale nie dosięgnął. Bramkarz gości Philipp Grubauer obronił 35 strzałów i wygrał mecz play-offów po czteroletniej przerwie. Łącznie to jego dopiero drugie zwycięstwo w tych rozgrywkach w karierze. Colorado Avalanche wygrali w play-offach NHL 47 z 89, czyli 52,8 % wyjazdowych meczów. Lepszą skuteczność spotkań w obcych halach mają od nich w historii ligi tylko Vegas Golden Knights, którzy dopiero przed rokiem do NHL dołączyli oraz Tampa Bay Lightning.

Calgary Flames - Colorado Avalanche 2:3 (0:0, 1:1, 1:1, 0:1)
0:1 Nieto 27:16 (w osłabieniu)
1:1 Andersson - Bennett - Backlund 32:26 (w przewadze)
2:1 Monahan - Bennett - Gaudreau 52:27
2:2 Compher - Landeskog - Rantanen 57:21
2:3 MacKinnon - Rantanen - Cole 68:27
Strzały: 37-39.
Minuty kar: 12-14.
Widzów: 19 289.
Stan rywalizacji: 1-1. Trzeci mecz w nocy z poniedziałku na wtorek w Denver.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V