Hokej.net Logo

Wyświetleń: 967

NHL: 39 sekund "Rekinów" (WIDEO)

2019-01-11 07:03:22

39 sekund w trzeciej tercji zdecydowało o zakończeniu zwycięskiej serii Vegas Golden Knights. W wielkim stylu urodziny w Las Vegas świętował bramkarz San Jose Sharks Martin Jones.


To już kolejna długa seria zwycięstw, która została w ostatnich dniach przerwana przez drużynę z San Jose. W ostatnią sobotę podopieczni Petera DeBoera zatrzymali mającego za sobą 7 kolejnych wygranych lidera NHL Tampa Bay Lightning, a wczoraj pokonali 3:2 Vegas Golden Knights, którzy walczyli o 9 zwycięstwo z rzędu, co byłoby wyrównaniem najdłuższej passy w krótkiej historii klubu.

I to, mimo że przez większą część spotkania "Rycerze" wydawali się je kontrolować. Już w 2. minucie, dobijając strzał Ryana Reavesa, prowadzenie dał im Czech Tomáš Nosek. Co prawda w drugiej tercji pięknym strzałem "z nadgarstka" wyrównał jego imiennik i rodak Hertl, ale na początku trzeciej odsłony zrobiło się 2:1 dla gospodarzy, gdy pierwszego gola w sezonie strzelił obrońca Jon Merrill. Taki wynik widniał na telebimie pod dachem T-Mobile Areny w Las Vegas, gdy nastąpiło decydujących 39 sekund. Najpierw Melker Karlsson doprowadził do remisu dobijając odbity parkanem przez Marc-André Fleury'ego krążek po strzale Brenta Burnsa, a właśnie po 39 sekundach Hertl w zamieszaniu podbramkowym trafił w Joonasa Donskoia, po czym krążek wpadł do bramki, dając gościom prowadzenie 3:2.

"Rekiny" musiały później jeszcze obronić się w osłabieniu po karze dla Brendena Dillona. Gospodarze wycofali wówczas bramkarza i grali 6 na 4 w polu, ale nic im to nie dało i z Las Vegas to goście wywieźli 2 punkty. Ostatnio mało kto był w stanie to zrobić. Podopieczni Gerarda Gallanta mieli bowiem na koncie nie tylko 8 zwycięstw, ale także 10 kolejnych meczów z punktem i 12 z rzędu bez porażki w regulaminowym czasie we własnej hali. Poprzednio z pustymi rękami po meczu u siebie zostali 16 listopada ubiegłego roku, gdy przegrali 1:4 z St. Louis Blues.

Wczoraj drużyna z Las Vegas strzelała częściej, ale Sharks między słupkami mieli Martina Jonesa. Obchodzący 29. urodziny bramkarz sprawił sobie piękny prezent, broniąc aż 36 strzałów w być może swoim najlepszym występie tego sezonu. A klubowi pomógł odnieść tysięczne zwycięstwo w jego historii. Jones nie spisuje się w tych rozgrywkach najlepiej. Broni ze skutecznością 90,1 %. W NHL jest aż 50 bramkarzy, którzy mogą się pochwalić lepszym współczynnikiem udanych interwencji. Pod względem średniej goli wpuszczonych na mecz zajmuje z wynikiem 2,80 39. miejsce.

Wczoraj to był jednak jego dzień. A gdy w szatni udzielał wywiadów, przerwała mu podróżująca z drużyną grupa ojców zawodników z San Jose, która odśpiewała "Happy Birthday". - Jeśli chcesz wygrywać na wyjazdach, to twój bramkarz musi być bardzo dobry - skomentował po meczu trener przyjezdnych Peter DeBoer. - A on w odpowiednich momentach był wspaniały. Przez cały sezon potrzebna nam jest taka postawa bramkarza. Niepocieszony mógł być tylko Erik Karlsson, który zakończył serię 14 meczów ze zdobytym punktem. Podopieczni DeBoera przerwali drugą zwycięską serię w ciągu pięciu dni, a teraz sami mają zwycięską passę. W tym roku wygrali wszystkie 4 dotychczasowe mecze. Ich 59 punktów sprawia, że wyprzedzili Golden Knights i awansowali na drugie miejsce w dywizji Pacyfiku. Tracą jedno "oczko" do najlepszych w tej dywizji i całej konferencji zachodniej Calgary Flames i o jedno wyprzedzają swoich wczorajszych rywali.

Trener Golden Knights, mimo porażki, po meczu chwalił swoich podopiecznych. - Myślę, że to ogólnie był dobry mecz. Podobało mi się, jak graliśmy - skomentował Gerard Gallant. - Oni walczyli twardo i nie było nam łatwo. Mogło się to różnie skończyć. Ostatecznie oni strzelili 3 gole, a my strzeliliśmy 2, więc jest jak jest.

Vegas Golden Knights - San Jose Sharks 2:3 (1:0, 0:1, 1:2)
1:0 Nosek - Reaves - McNabb 01:34
1:1 Hertl 34:05
2:1 Merrill - Pirri - Tuch 42:16
2:2 M. Karlsson - Burns - Labanc 47:24
2:3 Donskoi - Hertl - Kane 48:03
Strzały: 38-27.
Minuty kar: 4-6.
Widzów: 18 367.




Washington Capitals wciąż mają patent na Boston Bruins. Drużyna ze stolicy USA pokonała "Niedźwiedzie" po raz 14. z rzędu. Po raz ostatni przegrała z nią 29 marca 2014 roku. Wczoraj "Stołeczni" wygrali 4:2. Prowadzący w klasyfikacji strzelców NHL Aleksandr Owieczkin strzelił swojego 31. i 32. gola w tym sezonie, ponadto do bramki trafili: Jakub Vrána i Nicklas Bäckström, ale pierwszą gwiazdą meczu wybrano bramkarza Capitals Bradena Holtby'ego, który obronił 39 strzałów. Bruins pod względem uderzeń na bramkę mieli przewagę 41-22, a licząc z zablokowanymi i niecelnymi nawet 74-39. Ich rywale już po raz 16. w tym sezonie wygrali mecz, w którym strzelali rzadziej. Owieczkin wczoraj swojego drugiego gola strzelił w końcówce już do pustej bramki. To jego 33. takie trafienie w NHL, co pozwoliło mu zrównać się z Mario Lemieux na trzecim miejscu od 1933 roku, kiedy liga zaczęła notować takie statystyki. Więcej tego typu goli strzelili tylko: Wayne Gretzky (56) i Marián Hossa (40). W pierwszej tercji Rosjanin atakiem przy bandzie nieomal wrzucił Zdeno Chárę do boksu Capitals. Drużyna z Waszyngtonu ma 58 punktów i po trzecim zwycięstwie z rzędu umocniła się na prowadzeniu w dywizji metropolitalnej. Zespół z Bostonu ma 54 "oczka" i jest trzeci w dywizji atlantyckiej.

Atak ciałem Aleksandra Owieczkina na Zdeno Chárę




John Tavares poprowadził Toronto Maple Leafs do zwycięstwa nad New Jersey Devils. Kanadyjczyk strzelił dwa gole, w tym zwycięskiego i zaliczył asystę, a jego drużyna wygrała 4:2. Swoim pierwszym trafieniem we wczorajszym spotkaniu Tavares osiągnął granicę 300 goli w NHL jako pierwszy zawodnik wybrany w drafcie 2009. Dla "Klonowych Liści" trafiali także: Ron Hainsey i Mitch Marner. 27 strzałów obronił ich bramkarz Michael Hutchinson, który wciąż gra pod nieobecność kontuzjowanych Frederika Andersena i Garreta Sparksa. Od 2009 roku, gdy Tavares zadebiutował w NHL, dwóch zawodników strzeliło więcej goli od niego. Mowa o Aleksandrze Owieczkinie i Stevenie Stamkosie. Trzecie miejsce w tej klasyfikacji zajmował do wczoraj ex aequo z gwiazdą Maple Leafs Sidney Crosby, który jednak rozegrał o 98 meczów mniej. Podopieczni Mike'a Babcocka wygrali tylko 2 z 5 ostatnich meczów, ale z dorobkiem 58 punktów nadal zajmują drugie miejsce w dywizji atlantyckiej. Devils po trzeciej z rzędu porażce mają nadal 39 "oczek" i są przedostatni w dywizji metropolitalnej.

W samej końcówce Josh Bailey rozstrzygnął na korzyść New York Islanders derby Nowego Jorku. 29-letni skrzydłowy na 86 sekund przed końcem spotkania pokonał Henrika Lundqvista i dał swojemu zespołowi zwycięstwo 4:3. Co ciekawe, był to jedyny strzał "Wyspiarzy" w trzeciej tercji, zdominowanej przez Rangers. W strzałach było w niej 17-1. Dla Islanders gola i dwie asysty zaliczył Matt Barzal, bramkę i asystę Anders Lee, a na listę strzelców wpisał się też Jordan Eberle. Bailey strzelił pierwszego zwycięskiego gola od meczu otwarcia sezonu z Carolina Hurricanes, a w poprzednich rozgrywkach także raz trafił do siatki w derbach i również na wagę wygranej. W trzeciej tercji przed jego golem wspaniałą bramkę dla Rangers strzelił Jesper Fast, który po obrocie idealnie trafił w spadający z wysokości krążek. Lundqvist rozegrał 837. mecz sezonu zasadniczego NHL i awansował na 12. miejsce w bramkarskiej klasyfikacji wszech czasów ex aequo z legendarnym Jacquesem Plante'em. Rangers przegrali jednak piąte kolejne spotkanie i mając 41 punktów zajmują szóste miejsce w dywizji metropolitalnej. Islanders odnieśli zwycięstwa w 7 z ostatnich 8 spotkań i są w niej na czwartej pozycji. Dotąd zgromadzili 52 punkty.

Kapitalny gol Jespera Fasta po obrocie




Na 8 serię swoich porażek zakończył zespół Philadelphia Flyers. James van Riemsdyk najpierw asystował przy golu Travisa Konecny'ego, a następnie po raz pierwszy w tym sezonie przesądził o zwycięstwie "Lotników" w wygranym 2:1 spotkaniu z Dallas Stars. Amerykanin miał dużo szczęścia, bo przedłużył zagranie Claude'a Giroux w taki sposób, że krążek nie wpadłby do bramki, gdyby nie odbił się od łyżwy obrońcy rywali Esy Lindella. Pierwszą gwiazdą meczu wybrano jednak bramkarza Flyers Cartera Harta, który zatrzymał 37 strzałów graczy z Dallas. Dopiero szósty raz w tym sezonie "Gwiazdy" przegrały mecz oddając więcej strzałów od rywali. Żaden inny zespół nie ma na koncie mniej takich porażek. Podopieczni Jima Montgomery'ego z 50 punktami zajmują trzecie miejsce w dywizji centralnej. Flyers opuścili ostatnie miejsce zarówno w całej lidze, jak i konferencji wschodniej. Nadal jednak ich 38 punktów daje ostatnią pozycję w dywizji metropolitalnej.

Szczęśliwy zwycięski gol Jamesa van Riemsdyka po rykoszecie od łyżwy Esy Lindella



600. zwycięstwo w roli trenera w NHL odniósł John Tortorella. Charyzmatyczny szkoleniowiec tej nocy poprowadził Columbus Blue Jackets do zwycięstwa 4:3 nad Nashville Predators. Jubileusz dał swojemu trenerowi Artiemij Panarin, który zdobył zwycięską bramkę w dogrywce, a w ogóle trafił do siatki dwukrotnie. Także dwa gole zdobył Boone Jenner. Panarin już 6 razy w tym sezonie przesądzał o wygranych swojej drużyny, z tego trzykrotnie w dogrywkach. W trzech poprzednich sezonach łącznie także miał na koncie 3 zwycięskie trafienia w dodatkowych częściach meczów. Tortorella jest 19. trenerem, który wygrał w NHL 600 meczów, ale pierwszym urodzonym w Stanach Zjednoczonych. Jego zespół mógł wygrać wcześniej, ale w 56. minucie stracił dwubramkowe prowadzenie w ciągu zaledwie 38 sekund. 53 punkty dają Blue Jackets wciąż trzecie miejsce w dywizji metropolitalnej. Co ciekawe, drużyna z Columbus wygrała w tym sezonie wszystkie 12 meczów rozgrywanych w czwartki. Predators, w barwach których 600. mecz w NHL rozegrał bramkarz Pekka Rinne, mają 58 punktów i mimo porażki pozostali na pierwszym miejscu w dywizji centralnej.

Najlepszy zespół tego sezonu Tampa Bay Lightning w ostatnich 9 minutach odwrócił losy meczu z Carolina Hurricanes i przerwał ich serię 5 zwycięstw. "Błyskawica" do 52. minuty przegrywała z "Huraganami" 0:1, ale Ondřej Palát doprowadził do remisu, a później Brayden Point zdobył dwa kolejne gole, w tym drugiego strzałem do pustej bramki i ekipa z Florydy wygrała 3:1. Point, który ciągle jest na tzw. "wejściowym" kontrakcie do NHL i zarabia w tym sezonie tylko 650 tys. dolarów wynagrodzenia podstawowego, z 28 golami jest czwarty w klasyfikacji strzelców NHL. Od początku zeszłego sezonu 18 razy dawał swojej drużynie zwycięstwo, co jest najlepszym wynikiem w lidze. 26 strzałów zawodników Hurricanes obronił wczoraj bramkarz Lightning Andriej Wasilewski. Pokonał go jedynie Justin Williams, który zdobył swoją 300. bramkę w najlepszej lidze świata. Drużyna Jona Coopera ma już 70 punktów i o 10 wyprzedza drugich w tabeli NHL Calgary Flames. 45 "oczek" Hurricanes daje im piątą pozycję w dywizji metropolitalnej.

St. Louis Blues pokonali Montréal Canadiens 4:1. Kolejny znakomity mecz w ich bramce rozegrał Jordan Binnington. 25-latek w poniedziałek zachował "czyste konto" w swoim pierwszym występie od początku meczu NHL, a wczoraj broniąc 28 z 29 strzałów graczy Canadiens pomógł drużynie odnieść kolejne zwycięstwo. Popisał się zwłaszcza fantastyczną interwencją w 44. minucie, gdy zatrzymał uderzenie Victora Mete po kontrze rywali 2 na 1. Gdy krążek spadał już za niego, Binnington "złapał" go łącząc nogi. Bramkę i asystę dla gospodarzy zaliczył Oskar Sundqvist, a na listę strzelców wpisali się także: Robert Thomas, Jay Bouwmeester i Sammy Blais. Ten ostatni trafił po raz pierwszy w tym sezonie, a drugi w NHL. Blues opuścili ostatnie miejsce w dywizji centralnej. Mają 40 punktów i wyprzedzili Chicago Blackhawks, którzy legitymują się identycznym dorobkiem, ale rozegrali o 4 spotkania więcej. Canadiens uzbierali dotąd 51 punktów i są na piątej pozycji w dywizji atlantyckiej.

Znakomita interwencja nogami Jordana Binningtona po strzale Victora Mete



Winnipeg Jets nie wykorzystali szansy powrotu na szczyt dywizji centralnej i przegrali z Minnesota Wild 2:3. Mimo że udało im się odrobić część strat, bo było już 0:3. W ekipie "Dzikich" Jason Zucker oddał 2 strzały i zdobył 2 gole, w tym zwycięskiego natychmiast po wyjściu z ławki kar. Wcześniej do bramki "Odrzutowców" trafił Jordan Greenway. Gospodarzom udało się przetrwać napór Jets, mimo że w trzeciej tercji nie oddali ani jednego strzału, podczas gdy rywale mieli ich aż 13. W bramce Wild dobry mecz rozegrał Devan Dubnyk, który obronił 26 z 28 uderzeń. Zespół z Winnipeg ma 56 punktów i traci 2 do prowadzących w dywizji Nashville Predators. Wild z dorobkiem 47 punktów są w tej samej grupie na piątym miejscu.

Zwycięski gol Jasona Zuckera prosto z ławki kar


W dramatycznych okolicznościach Edmonton Oilers pokonali Florida Panthers. Connor McDavid doprowadził do dogrywki golem strzelonym na zaledwie 8 sekund przed końcem trzeciej tercji, a później on i Ryan Nugent-Hopkins trafili w serii rzutów karnych, dając "Nafciarzom" wygraną 4:3. McDavid przed karnymi miał udział przy wszystkich golach swojego zespołu z gry. 2 strzelił i asystował przy trafieniu Darnella Nurse'a. Ten ostatni także zrewanżował się później swojemu kapitanowi asystą. McDavid już po raz 37. w NHL zdobył w jednym meczu przynajmniej 3 punkty. Od początku sezonu 2015-16, gdy trafił do ligi, ma najwięcej takich spotkań na koncie. Wczoraj jego zespół ani przez chwilę nie prowadził. Za to w trzeciej tercji strzelił sobie kuriozalnego "samobója". Po zagraniu Henrika Borgströma przed bramkę obrońca Oilers Caleb Jones próbował wybić krążek, ale trafił prosto w swojego partnera Adama Larssona, od którego "guma" odbiła się prosto do bramki. Oilers z 45 punktami awansowali na piąte miejsce w dywizji Pacyfiku. Panthers mają 42 "oczka" i zajmują szóste w atlantyckiej.

"Samobój" Edmonton Oilers



Dogrywka rozstrzygnęła z kolei mecz w Vancouver, gdzie miejscowi Canucks ulegli Arizona Coyotes 3:4. Pierwszy raz w swojej siedmioletniej karierze w NHL o wyniku w dodatkowej części spotkania rozstrzygnął Richard Pánik. Słowak strzelił wczoraj dwa gole i asystował przy bramce Nicka Cousinsa, a dla "Kojotów" trafił także Conor Garland. Ozdobą meczu był jednak pierwszy gol dla Canucks autorstwa Svena Bärtschiego po przepuszczeniu krążka między nogami Jakoba Chychruna. Drużyna z Vancouver po trzeciej porażce z rzędu spadła na szóste miejsce w dywizji Pacyfiku. Podobnie jak Edmonton Oilers ma 45 punktów, ale rozegrała o dwa mecze więcej. Coyotes zdobyli 41 punktów i są w tej samej dywizji na siódmej pozycji.

Piękny gol Svena Bärtschiego po indywidualnej akcji


W Los Angeles miejscowi Kings rywalizowali z Ottawa Senators o to, która z tych drużyn uniknie ostatniego miejsca w tabeli całej ligi. Lepsi okazali się "Senatorowie", którzy wygrali 4:1. Chris Tierney strzelił dwa gole, Bobby Ryan i Christian Wolanin po jednym, a kolejny świetny mecz w bramce drużyny ze stolicy Kanady rozegrał Anders Nilsson, który zatrzymał 33 strzały. Senators pierwszy raz w tym sezonie wygrali dwa kolejne mecze wyjazdowe i to dzień po dniu, bo w środę pokonali w Anaheim tamtejszych Ducks. Pozyskany w ubiegłym tygodniu z Vancouver Canucks Nilsson obronił w tych dwóch spotkaniach 65 z 67 strzałów. Jego zespół ma 39 punktów i nie jest już ostatni w dywizji atlantyckiej. Dzięki większej liczbie zwycięstw w regulaminowym czasie i po dogrywkach wyprzedził mających identyczny dorobek punktowy i taką samą liczbę meczów Detroit Red Wings. Kings z 37 punktami znów są "czerwoną latarnią" całej NHL.




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V