Hokej.net Logo

Wyświetleń: 5013

Nie odrodzi się polski hokej, jeśli...

2013-06-05 20:38:51

- Wielu twierdzi, że jak się ma pieniądze, to nie sztuka coś zdziałać. To prawda, ale trzeba nimi rozsądnie zarządzać, a nie wyrzucać je w błoto. Nie można powiedzieć, że polski hokej nie ma pieniędzy, skoro sięga po tylu obcokrajowców. W Szwajcarii przeznaczono pieniądze na szkolenie młodzieży – mówi Andrzej Szczepaniec, który od ponad 30 lat mieszka w tym kraju. Brał udział w szwajcarskim fenomenie jako jeden z polskich trenerów.


Andrzej Szczepaniec, rodowity nowotarżanin, ukończył AWF w Katowicach w 1976 roku i prestiżową uczelnię hokejową - Uniwersytet Karola w Pradze w 1980 roku. Jako pierwszy nowotarski hokeista wyjechał do Katowic. Za nim pojechali inni, m.in. bracia Tokarzowie. Grał w Ambri Piotta, będąc przede wszystkim odpowiedzialny za szkolenie młodzieży, organizację klubu. 

Przez cztery lata był asystentem Jiři Křena, by w sezonie 1985-1986 przejąć nad nim samodzielny ster. Po powrocie do kraju trzy lata prowadził juniorskie reprezentacje. Z drużyną narodową U18 awansował do grupy A, wygrywając turniej w Megeve. Z młodzieżówką był na mistrzostwach świata w Moskwie. Wrócił do Szwajcarii zostając dyrektorem lodowiska w Biasce, będąc równocześnie trenerem pierwszej drużyny HC Bellinzona. Jako hokeista uczestniczył w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich w Sapporo w 1972 roku w biało – czerwonych barwach. Mistrz Polski z 1971 roku i członek reprezentacji Polski, która w 1976 w Katowicach pokonała ZSSR.

Kiedyś polscy hokeiści byli lepsi do Szwajcarów. Można rzec, że ich regularnie biliśmy. W 1969 roku ograliśmy ich 9:4, a 6 lat później w Davos sprawiliśmy im porządne lanie, wygrywając 10:0. Potem przez jakiś czas graliśmy na równi. Dzisiaj z tęsknotą spoglądamy wstecz i zazdrościmy Helwetom sukcesów. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem ich występu podczas tegorocznych mistrzostw świata.

- W czym tkwi fenomen szwajcarskiego hokeja? – pytam. 
- Rzeczywiście można to nazwać fenomenem, bo takiego sukcesu Szwajcarzy nie odnieśli od 50 lat. To nie jest przypadek, to wynik 30-letniej wytężonej pracy. Nic nie stało się za pomocą pstryknięcia palcami czy też czarodziejskiej różdżki. Ciężka, systematyczna praca i mądrze zorganizowana, doprowadziła ich do wicemistrzostwa świata. Wielu twierdzi, że jak się ma pieniądze, to nie sztuka coś zdziałać. To prawda, ale trzeba nimi rozsądnie zarządzać, a nie wyrzucać je w błoto. Nie można powiedzieć, że polski hokej nie ma pieniędzy, skoro sięga po tylu obcokrajowców. W Szwajcarii przeznaczono pieniądze na szkolenie młodzieży. Nie tylko na tych, którzy kiedyś będą sportowcami, ale państwo zadbało o zdrowie każdego młodego obywatela. W zdrowym ciele zdrowy duch. Z jednorazowych podskoków nic się nie wykluje pożytecznego. Dzięki takim „podskokom” mamy obecny obraz polskiego hokeja. Kłótnie, przeciągania liny, każdy klub w swoją stronę, bez spójnego programu i systemu szkolenia. Nikt nie zadaje sobie pytania: Jak wydobyć nasz hokej z zapaści? Każdy ciągnie wózek w swoją stronę. Byle tylko mnie było dobrze. Nie myśli się o dyscyplinie jako całości. Kluby robią swoje, trenerzy swoje, a grup młodzieżowych coraz mniej. Ściąga się obcokrajowców z dziesiątej półki, którzy nic nie wnoszą do naszego hokeja. Działacze handlują chłopakami, wykorzystując ich. Zamiast ściągnąć jednego klasowego grajka, który byłby przykładem nie tylko na lodzie. Szkolić zawodnika trzeba w kilku płaszczyznach. Wiadomo, że hokeiści muszą dobrze jeździć na łyżwach, operować kijem, ale także konfrontować swoje umiejętności z innymi stylami gry, a więc jeździć jak najwięcej po świecie, a przy okazji uczyć się języków i zachowań. Z takich lekcji wykluje się wiele dobrego.

- Od czego Szwajcarzy zaczęli?
- Obrali trzykierunkową drogę. Państwo zadbało o to, żeby w szkole było dużo godzin sportu. Już w przedszkolu uczy się dzieci jazdy na łyżwach, nartach, pływania… Te umiejętności zostają dzieciakowi do końca życia. Będąc ojcem, mając wszczepiony bakcyl sportu, sam zaprowadzi swoją pociechę na lodowisko. A jak Jaś się nie nauczy, to Jan nie będzie umiał. Nie znam w Szwajcarii człowieka, który nie umiałby jeździć na nartach. Bardzo rzadko spotyka się kogoś, kto nie umie jeździć na łyżwach lub pływać. To są umiejętności, których nie uczą w klubie, bo te mają inne cele. Te umiejętności nabywa się w szkole. Ten system stworzyło państwo. Klub mając bazę, dzieci zarażone sportem, miał ułatwione zadanie. Szwajcarski Związek Hokeja to wykorzystał. Powiedział klubom: „chcecie dostać licencję, to musicie mieć drużynę 10- latków”. Z czasem dołączano kolejne grupy wiekowe i doprowadzono do tego, że klub, by otrzymać licencję musi mieć drużynę w każdej kategorii wiekowej. Początkowo kluby się buntowały, protestowały, ale Związek był nieugięty. Zmusił kluby do poszukiwania dzieciaków w szkołach i w mniejszych klubikach. Ściągały nauczycieli ze szkół, a trenerów wysłały do szkolnych placówek. Tak ja to było za naszych czasów w Polsce, gdy był „Złoty krążek” dla chłopców i „Błękitna sztafeta” dla dziewcząt. W ten sposób powstała baza. Szwajcarski Związek uregulował sprawy prawne. Zawodnik z przedmiotu został podmiotem. Jak kiedyś usłyszałem, że jakiś tam zawodnik nie dostał zgody na przejście do innego klubu, to nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać. To jest całkiem odrębny temat. Potem włączyły się do akcji kantony, czyli takie nasze województwa. Powstały dobrze zorganizowane związki kantonalne, które organizują turnieje, o których była mowa wyżej. Związek Szwajcarki za to płaci. Powoływano reprezentacje kantonów, za które były odpowiedzialne kantonalne związki. Dawno, dawno temu byłem trenerem zespołu 12-latków kantonu Ticino. Reprezentacje kantonów brały udział w pięciu turniejach w roku, z udziałem dziesięciu drużyn i w ciągu trzech dni rozegrały po dziewięć spotkań. To był niesamowicie duży zasięg młodzieży. Potem były kolejne cztery turnieje z pięcioma drużynami. Grano dwa razy po 15 minut. Trenerzy poszczególnych reprezentacji w ciągu trzech dni mieli przegląd 100 chłopaków. W innych kantonach było podobnie, obserwowali kolejnych stu zawodników. Hokeiści nie spadli im z nieba. Po 30 latach przyszły wyniki.

- My jesteśmy niecierpliwi. Chcemy już osiągnąć sukces. 
- Robimy to w głupi sposób. Co z tego, że będzie w zespole ośmiu czy dziesięciu obcokrajowców, a innym załatwi się paszporty, jak to są działania doraźne. Na dziś. Sukces może przyjść w jednym roku, a w kolejnych będzie brutalny powrót do rzeczywistości. Moje pokolenie hokeistów do Francji, Włoch, Austrii, Holandii czy Danii jechało na handel, bo w hokejowych umiejętnościach biliśmy te kraje na łeb na szyję. Wygrywaliśmy wysoko, w przekonywującym stylu, a teraz jest odwrotnie. Najlepiej jest wystawiać różne recepty, ale jednego nie da się nie zauważyć, nikt nie zastanawia się co dalej? 2-3 lata temu gościłem młodych hokeistów Podhala. Patrzyłem na tych chłopaków i byłem zaskoczony ich mizernymi umiejętnościami. Za moich czasów było zdecydowanie lepiej. My w 1972 roku byliśmy szóstym zespołem na igrzyskach olimpijskich, przez wiele lat graliśmy w grupie A mistrzostw świata. Wtedy było tylko osiem drużyn w grupie A, a nie jak obecnie szesnaście. Gdzie dzisiaj jesteśmy? U odchodzą olimpijczycy na druga stronę. Jeżeli w polskim hokeju nic się nie zmieni, to olimpijczycy pomrą i będą ostatnimi w hokeju. Na dzisiaj tak to wygląda. Polski hokej nie odrodzi się, jeśli nie odrodzi się Podhale. Zapamiętaj to zdanie. Przy następnej rozmowie bardziej go rozwinę.

Więcej na Sportowe Podhale >>>




Powrót

Komentarze:

Święte słowa ........tylko KOMU to wbić do głowy.......jest kasa na koncerty na Basenie N., po co dotować "niszowe" dyscypliny....I ilu fachowców z PL szkoli za granicą????
Warto przeczytać cały artykuł - polecam :)
Bardzo mądrą myśl sformułował kiedyś Janusz Grycner - "My dopiero wpadamy w czarną dziurę pokoleniową! Bo ci, którzy jeszcze potrafili coś zagrać, za chwilę będą kończyć kariery; młodzi natomiast muszę się jeszcze bardzo wiele nauczyć, aby osiągnąć TEN SAM poziom".
W 72 byliśmy 6 drużyną świata,ale ile w tym czasie istniało drużyn hokejowych w świecie.Pamiętam wyniki różnicą kilkunastu bramek z drużynami ZSRR, Czechosłowacją na naszą niekorzyść.Graliśmy tak naprawdę zawsze na pograniczu grup A i B i nigdy nie byliśmy kimś znaczącym w światowym hokeju,a wygrane z tuzami hokejowego świata to jedynie wpadki tych drugich
Mało wiesz o tamtych czasach. Owszem Polacy przegrywali wysoko , ale z drużynami z którymi nie mieli szans nawet Finowie, stąd takie wysokie wyniki. Po prostu odpuszczali, tymbardziej że wówczas w 6 zespołowei grupie 'A" grano długo systemee meczi rewanz czyli 10 spotkań!Wygrywali,smy wówczas z Amerykanami, Szwedami i Finlandią...do ZSSR i CSSR brakowało nam sporo , ale wtedy był taki układ sił w hokeju!Specjalnie nie wymieniłem Kanady bo jak wiadomo przez parę lat nie grała...
ZTCracovia- nie przypominam sobie abyśmy wygrywali na MŚ z Finlandią, Szwacją, (chyba jakiś incydentalnalne zwyciąstwo). Amerkanie i Kanadyjczycy przysyłali na MŚ drużyny amatorów (uniwersyteckie).
Gdzie ja napisałem że na mistrzostwach? Dwukrotnie w tym czasie pokonaliśmy Szwedów w prestiżowym turnieju w Moskwie o puchar gazety Izwiestii a z Finami dwa remisy w Katowicach i zwycięstwo na Olimpiadzie w 1980! To tylko pierwsze z brzegu wyniki które pamiętam.Wracajac do Finów to byli wówczas jak najbardziej w zasięgiu Polaków i to z nimi walczyliśmy o utrzymanie z nimi i z Niemcami z NRD I z RFN......reszta się nie liczyła!
ZTCracovia1906- zwycięstwo w 1955(MŚ),remisy w Katowicach to jedyne wartościowe osiągnięcia z finami. Zresztą w 1976 to była najlepsza reprezentacja od lat 60 do dziś i do tego "gospodarzom pomagały ściany". W IO brały udziały druzyny amatorskie więc zwycięstwo jest tylko statystyczne. Bilans 5/8/39
Bardzo dobry artykuł. Niech sobie go przeczytają polscy działacze z "leśnym dziadkiem" Skowrońskim na czele. Do roboty!!!!
Przemyślenia Pana Szczepańca nie są niczym nowym. Truizmem jest powtarzanie, że bez szkolenia młodzieży nie będzie seniorów. Jest tylko jedno "ale". W Szwajcarii hokej był zawsze popularny i zawsze należał do najchętniej oglądanych dyscyplin sportów zespołowych w tym kraju. To, że mieli lata kryzysu (uważam, że znacznie mniejszego niż obecnie ma to miejsce u nas) nie oznacza, że zaczynali od zera ( w przeciwieństwie np do Duńczyków). Po prostu skorygowali pewne rzeczy, trwało to dość długo, ale przyniosło efekty. Najważniejsze z tego wywiadu jest stwierdzenie, że bez pomocy władz centralnych i lokalnych rozwoju sportu nie będzie. U nas to od niepamiętnych czasów leży (początki rozkładu upatrywałbym z chwilą wprowadzenia stanu wojennego), zaś osoba pełniąca obecnie funkcję ministra sportu po prostu urąga powadze tego urzędu. Wiadomo, że u nas nie będzie tak, że każdy nauczy się jeździć na nartach, ale wiele rzeczy można od razu poprawić, pod warunkiem, że osoby kierujące polskim sportem będą wiedzieć jak się zabrać do tego. Wracając do wywiadu to przy całym szacunku dla nowotarskiego klubu, ale nie widzę związku pomiędzy odrodzeniem się Podhala, a odrodzeniem się polskiego hokeja. Aby odrodził się polski hokej należy zacząć pracę we wszystkich ośrodkach już istniejących i stworzyć nowe, tam gdzie są lodowiska. Ale tu musi być współpraca z poszczególnymi władzami miejskimi - nie wiem, czy Pan Szczepaniec zna wypowiedzi niektórych prezydentów miast, że " dopóki będę prezydentem hokeja tu nie będzie". Stąd tu jest duże pole pracy dla obecnych władz PZHL - aby przekonać miejskich włodarzy do zmiany tego typu myślenia. Albo zmienić tak myślących włodarzy.
Święta racja ! ( niestety )
Właśnie u nas jest jeden stopień więcej do pokonania: najpierw trzeba dzieci przekonać do uprawiania hokeja. Potem dopiero je szkolić. Bo teraz nie ma kogo szkolić. Popatrzcie sobie na turnieje 10 latków. Połowa dzieciaków ledwo jeździ na łyżwach. Widać, że nie trenują dłużej niż pół roku. Oczywiście wielu chłopców jeździ bardzo dobrze, ale w wieku 10 lat już powinni być wyselekcjonowani ci lepsi. A nie tak, że kto ma dwie ręce i dwie nogi to gra. A bierze się to stąd że chętnych do trenowania jest mało.
W tej wypowiedzi, dwie rzeczy podobają mi się szczególnie. Pierwsza, to potrzeba zmian, "tak myślących włodarzy". A dwa, to fachowość obecnej pani ministry sportu, która nie potrafi odróżnić sportu od rozrywki. A z dyscyplin sportowych, to ta pani zna się najlepiej na jednej. Tej najmniejszej. Z portek.
...Już w przedszkolu uczy się dzieci jazdy na łyżwach, nartach, pływania… Te umiejętności zostają dzieciakowi do końca życia...
I to jest PODSTAWA szkolenia. Dawniej ślizgawki były wszędzie przez 3-4 m-ce (w Krynicy,Nowym Targu nawet 5 m-cy), przed domami,w parkach,szkołach i przedszkolach.A teraz przyprowadza rodzic swoją 8-10 letnią pociechę na lodowisko (w 90% Polski jest to niemożliwe)i chce aby "emeryt" został hokeistą. Gdzie te przedszkolaki mają się uczyć jeździć jak mamy w Polsce 19 lodowisk z czego 5 na Śląsku.
Kiedyś było jeszcze mniej. Tyle że zainteresowanie sportem i chęci były o wiele większe. A tak na prawdę to lodowisk mamy około 50 z czego ponad połowe z tego pełnowymiarowych.
ZTCracovia1906 mylisz się grubo. Lodowisk było setki jak nie tysiące.
Tych otwartych i tych naturalnych. W samym Krakowie były 2 sztuczne sadzwka w Parku Krakowskim, na Plantach, stawy dąbskie,staw ludwinowski,na bononarce, a poza tym prawie każda szkoła miała swoje. Przypomnę ci o takich ośrodkach hokejowtych jak Pabianice,Zgierz,Bydgoszcz,Gorzów, Murcki,Poznań,Wrocław,Krosno itd
Kiedyś juz napisałem swoje zdanie. Ale powtórzę jeszcze raz. Mamy pokolenie paralityków i niedorajdów, siedzących przed komputerem internetowych filozofów! Przykre , ale prawdziwe!!! Za czasów mojej wczesnej młodości w latach 70 i 80ch dzieciaki nie zchodziły z boisk, grało się w piłkę i uprawiało inne sporty powszechnie. Zima narty , sanki , łyżwy...z odmrożonymi nosami wracało się do domu póżnym wieczorem. No ale przeciez teraz jest tyle atrakcji, galerii i w ogóle!!!! Starzy nic nie wiedzą..............
Ten problem występuje nie tylko w Polsce. W każdym kraju, w którym hokej stoi wyżej niż u nas wszyscy się z tym stykają. Oczywiście jest rzeczą jasną, że inne będą skutki w przypadku hokeja w Polsce (gdy jest mniej chętnych do trenowania to grozi to zanikiem tego sportu) a inne np. w Czechach czy Szwajcarii (zresztą sam H. Gruth kiedyś mówił, że w dzisiejszych czasach jest coraz trudniej zmusić młodzież do wysiłku). Można jeszcze tu podać przykład Owieczkina, który obserwując obecną rosyjską młodzież stwierdził, że za jego czasów czegoś takiego nie było (tu obok komputerów dochodzi jeszcze niespotykane nigdzie pijaństwo). Tylko ja też się może powtórzę, w żadnym ze znanych mi krajów nie ma tak nieudolnych ministrów odpowiedzialnych za sport. A to co się dzieje w tej chwili to urąga wręcz powadze urzędu państwowego. Oprócz sławetnego już koncertu pseudogwiazdy Madonny można tu jeszcze przytoczyć sprawę Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem, gdzie obcięto dotację ze względu m.in. na biathlonistów, których pomimo zdobycia dwóch medali na MŚ zakwalifikowano do niższej grupy. A z tego co mówi powyżej A. Szczepaniec to właśnie dzięki działaniom na szczeblu ministerstwa sportu w Szwajcarii zaczął się marsz w górę tamtejszego hokeja.
" Wielu twierdzi, że jak się ma pieniądze, to nie sztuka coś zdziałać. To prawda, ale trzeba nimi rozsądnie zarządzać, a nie wyrzucać je w błoto. Nie można powiedzieć, że polski hokej nie ma pieniędzy, skoro sięga po tylu obcokrajowców. W Szwajcarii przeznaczono pieniądze na szkolenie młodzieży W Polsce nie myśli się o dyscyplinie jako całości. Kluby robią swoje, trenerzy swoje, a grup młodzieżowych coraz mniej. Ściąga się obcokrajowców z dziesiątej półki, którzy nic nie wnoszą do naszego hokeja. Działacze handlują chłopakami, wykorzystując ich. Zamiast ściągnąć jednego klasowego grajka, który byłby przykładem nie tylko na lodzie. Szkolić zawodnika trzeba w kilku płaszczyznach. Nic dodać nic ująć panie Andrzeju.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Zobacz również:

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X