Hokej.net Logo

Wyświetleń: 4257

Felieton 3tercja: Ambicja

2015-09-03 16:04:18

Kilkanaście tygodni temu hokejowe środowisko w Polsce miało okazję zapoznać się z artykułem Cat Silverman “Should NHL Teams Pursue Radoslaw Sawicki?”. Tekst Pani Silverman ciekawy, bardzo optymistyczny. Trzymam kciuki za Radka z całej siły i mam nadzieję że porównania do Matsa Zuccarello tylko zmotywują go do jeszcze cięższej pracy. A właśnie przemyśleniami o pracy i samodoskonaleniu chciałem dziś się z Wami podzielić.


Radosław Sawicki w jednym z wywiadów dla portalu esanok.pl powiedział:

Obecnie trenuję dwie godziny dziennie na lodzie i ponad godzinę „na sucho”. Wieczorami wychodzę jeszcze raz na „wolny” lód lub na siłownię, aby poćwiczyć indywidualnie.

Trzeba przyznać że to solidna dawka treningu – nie ma jednak innej drogi jeśli chce się wejść na szczyt. Sprawa niby oczywista, ale chyba jednak nie do końca i nie dla wszystkich. Od razu bowiem nasuwa się pytanie, dlaczego tak nie trenuje się w Polsce? Czy w naszym kraju jest aż tylu zdolnych zawodników, że nie potrzebują poddawać się tak ostremu rygorowi zajęć? Czy może jesteśmy świadkami ligi pełnej minimalistów, którym wystarczy miejsce w lokalnej drużynie, stała pensja i jakoś to będzie?

Zacząłem zastanawiać się, jaki polski zawodnik wybrał drogę rozwoju, który biorąc pod uwagę mizerny poziom naszej rodzimej ligi, możliwy jest jedynie za granicami naszego kraju.

Dla własnej ciekawości, korzystając z magii serwisu eliteprospects.com, prześledziłem w poszukiwaniu polskich zawodników ligi hokejowe które obiektywnie są mocniejsze od PHL, Te ligi to:

  • Szwecja (SHL, Allsvenskan)
  • Rosja (KHL, VHL)
  • Finlandia (Liiga, Mestis)
  • Czechy (Extraliga)
  • Słowacja (Extraliga)
  • Szwajcaria (NLA, NLB)
  • Niemcy (DEL, DEL2)
  • Ameryka Północa (NHL, AHL, OHL, WHL, QMJHL)
  • Francja (Ligue Magnus)
  • Dania (Metal Ligaen)
  • Austria (EBEL)

Żeby dać jaśniejszy obraz naszej sytuacji, wyniki które uzyskałem przyłożyłem do nacji, z którymi będziemy rywalizować w trakcie wiosennych Mistrzostw Świata gdzieś w Polsce. Pod uwagę wziąłem jedynie Austriaków, Włochów i Słoweńców – drużyny azjatyckie traktując jako egzotykę hokejową, rządzącą się swoimi prawami. Wyniki mojej analizy nie napawają optymizmem. Korzystając ze swojej pamięci oraz Waszej pomocy (quiz na fanpage – dzięki!) – udało mi się odnaleźć 7 (tak, siedmiu) zawodników, którzy w trakcie ostatnich 10 sezonów spróbowali pograć w którejś z w/w lig. Są to:

  1. Aron Chmielewski
  2. Paweł Dronia
  3. Przemysław Odrobny
  4. Kamil Kosowski
  5. Jarosław Rzeszutko
  6. Marcin Kolusz
  7. Mikołaj Łopuski

Czterech z nich już zdążyło wrócić do kraju – pytanie dlaczego? Nie chce mi się wierzyć, że ze względu na poziom sportowy. No, chyba że ligi w której występowali.

Obecnie w mocnych ligach mamy 4 hokeistów (jest jeszcze Adam Borzęcki, ale on na jego szczęście, z polską ligą miał niewiele wspólnego). Okej, mamy naszych kilku “bohaterów”. To teraz pytanie jak wygląda to u Austriaków, Słoweńców i Włochów.

Austriacy w ligach które wymieniłem wcześniej mają 125 zawodników – z czego ogromna większość (109) gra w lidze EBEL. Włosi za granicą swojego kraju mają 26 hokeistów, m.in. w tak mocnych ligach jak NLA, DEL, Sm-Liiga czy Czeska Ekstraliga. I największa niespodzianka, czyli Słoweńcy – 41 zawodników w mocnych ligach hokejowych. Tak, dobrze widzicie, 41. Dwie drużyny.

Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania co do naszych szans na awans do Elity? Bo ja nie mam żadnych.

Obcokrajowcy to zło? A może wygodniej tak myśleć?

Trzeba zastanowić się dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nasi hokeiści nie wyjeżdżają za granicę aby próbować gry w mocniejszych ligach? Ja niestety mam wrażenie, że jest to zasługa tego wszechobecnego minimalizmu jaki obowiązuje w Polsce. Byle jak najmniej, jak najmniejszym nakładem sił. Jedni odwalają pańszczyznę w biurach, jeszcze inni w fabrykach, a jeszcze inni na tafli reprezentując barwy swoich pracodawców. Pewnie część zawodników uzna, że ich oczerniam, że piszę bzdury. Ale zanim to zrobią, niech staną przed lustrem i sami odpowiedzą sobie na pytanie – czy zrobiłem wszystko aby nie rozmienić swojego talentu na drobne?

Ten minimalizm jest też według mnie jedną z przyczyn larum podnoszonego przez środowisko zawodników przeciwko zwiększaniu liczby obcokrajowców występujących w naszej lidze. To nie troska o poziom sportowy i możliwość rozwoju. To troska o swoje własne miejsce pracy. Po co się starać, po co poświęcać więcej czasu na trening i sportowy tryb życia – lepiej ograniczyć liczbę konkurentów i pilnować swojego “stołka”. W tym stanowisku utwierdza ich liczne grono publicystów, z redaktorem Białońskim na czele, skutecznie lobbując na rzecz ograniczenia obcokrajowców w naszej lidze. Pytanie tylko, czy tworzenie warunków cieplarnianych dla naszych zawodników faktycznie służy ich rozwojowi? Czy pracownik który nie ma żadnych bodźców zewnętrznych ma potrzebę się rozwijać? To oczywiste, że nie. Taka jest natura człowieka. Jednostki potrafią wzbudzić w sobie automotywację do rozwoju, większość jest z natury wygodna.

Jeden z tych, który skosztował gry za granicą, Kamil Kosowski – pytany o najnowszy wymysł hokejowej centrali (połowa spotkań dla polskiego bramkarza) powiedział:

„Może zabrzmi to kontrowersyjnie, ale uważam, że ten przepis nie jest wcale potrzebny. Ekstraliga to nie domowe przedszkole. Tutaj każdy na miejsce w składzie musi solidnie zapracować. Cóż, jeśli nie ma cię w składzie, to widocznie nie zasługujesz na grę.”

To jest trzeźwe podejście do tematu. Tylko praca, praca i jeszcze raz praca.

„To praktyka, a nie talent jest matką sukcesu i porażki” 

Kilka miesięcy temu w trakcie jednej z polemik z tezami Michała Białońskiego, napisałem artykuł “Duński Styl”, poruszyłem w nim temat reprezentacji U20 z tego niewielkiego kraju, która z doskonałej strony zaprezentowała się w trakcie młodzieżowych Mistrzostw Świata. Czy wiecie, że 10 zawodników tej ekipy już w wieku juniorskim postanowiło wyjść poza strefę własnego komfortu i wyjechało za granicę aby grać w jak najlepszych ligach? To swego rodzaju filozofia w której hokej jest centrum życia, sposobem na życie, a nie zawodem który się obecnie wykonuje.

Sidney Crosby powiedział kiedyś:

The biggest thing for me is the passion that I’ve always had for hockey. I remember growing up, no matter what I did in life, my parents always told me to try to do my best at it and be my best. I can say going through different things that that passion is the most important part. It’s not skills or talent or any of that stuff.

Pytanie ilu z zawodników występujących w PLH ma w sobie tą pasję? Pewnie zaraz ktoś powie – „nie ma sianka nie ma granka”. Ok, słuszna teza – za pracę należy się godna zapłata. Ale trzeba trzymać się odpowiedniej kolejności – najpierw pokaż wysoki poziom, potem oczekuj pensji która będzie jego odzwierciedleniem.

Za kilka dni start kolejnego sezonu, znów będziemy podziwiać naszych zawodników na tafli. Mam dla Was propozycję. W trakcie tych kilkudziesięciu spotkań jakie obejrzycie, postarajcie się wytypować hokeistów, którzy wg Was poradziliby sobie za granicą. Mam dziwne przekonanie, że każdego z nich za rok zobaczymy znów w naszej lidze. No bo po co się starać skoro tu tak dobrze?

Wojciech Świerkot / 3tercja.com




Powrót

Komentarze:

Panie Wojtku, dalej się Pan w to bawi?
bynajmniej robi to co lubi.. ludzie go czytają, a jak mało kto pisze z sensem.. ale widze ze Twoja filozofia również jest ciekawa - caly dzień pierdziec w stołek i psioczyc na wszystko co nie nazywa sie GKS Tychy.. i mam dla Ciebie prośbę - zmień nick bo swoją głupotą jedynie obrażasz tego zawodnika. pozdrawiam :)
Uznanie dla autora tekstu. Tekst jest wnikliwą obserwacją naszego środowiska hokejowego przeprowadzoną od strony głównych jego aktorów, czyli hokeistów. Minimalizm, obrażalstwo, roszczeniowość, dyskredytowanie lepszych obcokrajowców, to znaki firmowe naszych zawodników. Za nimi stoi grono w równym stopniu rozgarniętych "znawców", jak przywołany tu M. Białoński, czy W. Jobczyk, a to wszystko pozostaje w rękach działaczy nieudaczników zarówno z klubów jak i hokejowej centrali. Wszyscy oni mają grono zwolenników w postaci wielu kibiców pozostających na podobnym jak oni poziomie intelektualnym, którzy nie odróżniają jakości graczy i stanowią jednocześnie tubę dla obrażania wielu z nich, zwłaszcza obcokrajowców. Tak w skrócie wygląda Polski hokej, który w obecnej postaci nie ma przyszłości. Gratulacje dla Autora za działalność uświadamiającą. Pytanie tylko, czy lenistwo umysłowe większości czytelników tego portalu nie spowoduje, że głos Autora tekstu będzie przysłowiowym wołaniem na puszczy. Wszak środowisko hokejowe jest w Polsce wyjątkowo odporne na jakąkolwiek krytykę.
Pięknie napisane nic więcej nie ma do dodania. Jedynie bym dodał że nieudaczników na stołkach popierają ludzie którzy chodzą na hokej. Wystarczy że zdobędzie klub medal i jest już lud udobruchany. Tylko w takiej lidze to ie sztuka go zdobyć.
Brawo Panie redaktorze ale napisz pan ilu młodych zawodników gra za ngranicą i niwolno im grać w kadrze U-18 U-20 bo nie mają na kaskach SMS Sosnowiec
Słuszna uwaga.Te układy to najgorsza zaraza,nie tylko hokeja to dotyczy.
Bardzo dobry tekst.Właściciel tego portalu powinien korzystać z wiedzy niektórych jego użytkowników,tych co pisza i komentują.Zachęcać ich do współpracy.Robić coś z tym już poniekąd nudnym i służącym do obrażania innych portalem.
Tak jest, takie osoby powinny mieć swój kącik na stronie. A jak na razie to wartościowe teksty wrzuca się razem ze "śmieciami", po 1-2 dniach słuch po nich ginie, ku uciesze gawiedzi.
Chmielewski w jednym z wywiadów po tym jak znalazł się w Trzyńcu był zdumiony intensywnością i ciężkimi treningami.Prawda jest taka, że nasza liga jest ochronką dla hokej owego dziadostwa.Jeszcze na dodatek na siłę rozdaje się dzikie karty klubom które poziomem obniżają jakość.
Świetny artykuł !!!!
Szkoda tylko, że *y z PZHL takich rzeczy nie czytają.
Władze hokejowe w Polsce a szczególnie tzw. wydział szkolenia w ogóle nie mają pomysłu na kierunek rozwoju hokeja.
Na szczęście kilku młodych uzdolnionych chłopaków z rocznika '98 i '99 już wyjechało /PRYWATNIE/ za rodziców pieniądze do klubów zagranicznych - jak Im się uda to super, jeśli nie to i tak brawo za to, że "podjęli walkę".
Co prawda Kadra U18, U20 czyli SMS wraz z wielkimi trenerami /Jarek Barszczyk i inni/ już ich skreślił - ale jak się dobrze rozwiną to pierwsza reprezentacja sam zapuka do Ich drzwi !!!!!
Wlasnie to jest ten wiek w ktorym niektorym zawodnikom odechciewa sie treningow. Moj syn juz wybral co innego niestety. Ale duzo prawdy w tym artykule jest. Jest w Polsce kilku zawodnikow ktorych nie trzeba bylo zachecac do pracy ale wiekszosc z nixh pojechala tam gdzie trening mocny jest tez zabawą. Starych juz nie wychowamy ale jak nie zachecimy mlodych to katastrofa. Tez zrobilem zwiad po zagranicy i oto gdzie sa ci co w roczniku mlodego byli podziwiani:
Kostyla- Tychy
Ciechanowski- Niemcy- glosno tam o nim
Olszewski- USA- 4 zawodnik ligi niemieckiej
Stachowiak- Niemcy- 3 zawodnik ligi niemieckiej, podobno juz na kontrakcie
Kiedewicz- niemcy- 18 zawodnik ligi
Slowakiewicz- slowacia- brak danych
Oblonski- szwecja- razem ze Stachowiakiem wygrywali wszystkie mecze w roczniku.
Itd.
Dlaczego nie poszli do Sms-u?hahahaaaaa
Takich zawodnikow"polakow" jest za granica chyba 15 sztuk. Ciekawe jaki bylby wynik meczu zagraniczniaki- sms. Rozjechali by chlopcow z sms do zera a potem poszli by na barszcz z Panem barszczykiem aby sie posmiac z polskich treningow.
Adrian Pawel SLOWAKIEWICZ
1999 LW POP 17 25 21 46 14 43
..... w uzupełnieniu - Ciechanowski Piotr ( 1999 ) - w poprzednim sezonie 15 w klasyfikacji ogólnej ligi niemieckiej- - 17G/15A + 8 minut kar w 22 meczach. W całej tej 15-ce miał najmniej meczów rozegranych bo przez pierwsze miesiące musiał rywalizować o miejsce w składzie z "Czechami" i w sezonie zasadniczym stracił z tego powodu 8 meczów. Do tego w barażach w dwóch meczach dołożył jeszcze 5 G i 3A. Tam jest limit dwóch obcokrajowców w jednym meczu drużyn młodzieżowych!!!!! Poza tym wystarczy zapytać w PZHL-u o to ilu młodych zawodników i gdzie grają. Mają taki wykaz - wg dokumentów "transferowych". Później tylko śledzić ich losy w ligach. Statystyki sa ogólnodostępne na bieżąco dla każdej z lig - także na Eliteprospect.com. Ale jest jeden problem. O ile przytoczeni w artykule Duńczycy przylatują ze Stanów na koszt ich związku to u nas pomimo przepisów przyjeźdzać mają na własny koszt. Patriotyzm partiotyzmem ale to ich rodzice finansują taki przyjazd . Poza tym po raz kolejny zapytam - a co z Alanem Łyszczarczykiem - wg statystyk super gość i do tego U18 bo 1998 r. Dlaczego????????????
Tylko w przypadku powołania takiej U18 czy U20 z zagranicy to SMS nie ma racji bytu i o to chyba tu właśnie chodzi.
Pozdrowienia.
Ładnie napisał to gienio33 "Na szczęście kilku młodych uzdolnionych chłopaków z rocznika '98 i '99 już wyjechało /PRYWATNIE/ za rodziców pieniądze do klubów zagranicznych - jak Im się uda to super, jeśli nie to i tak brawo za to, że "podjęli walkę". Ilu rodziców nie stać na wyłożenie pieniedzy na wyjazd dzieciaków za granicę. W tym udział powinni mieć też działacze pzhlu i trenerzy. Oni powinni pomóc uzdolnionym zawodnikom w wyjezdzie do lepszych klubów. Byłoby to z korzyścią dla hokeja w kraju. A tak w tym kraju nie ma nawet porzadnego menadżera który poszukałby klubu dla młodych.
Po ostatnich meczach U18 i z trybunowych wieści Olszewski już nie zagra w kadrze bo na same u18 nie wroci z USA. Kiedewicz to nawet nie ma co liczyć bo na 100 % woli grać w reprezentacji Niemiec - skoro tam mieszka to ma racje. Stachowiak - według pogłosek dostał powołanie ale już do kadry Niemiec. Zatem tych chłopaków nie zobaczymu na U18. Zostaje nam tylko sms.
A co z 1 ligą ??
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Zobacz również:

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X