Hokej.net Logo

Wyświetleń: 5112

2011 w cieniu tragedii

2011-12-31 15:26:27

Każda próba podsumowania kończącego się roku 2011 w hokeju musi kręcić się wokół tragedii. Tej zbiorowej i tych kilku indywidualnych. Ale w hokeju jak w życiu chwile smutku przeplatają się z momentami radości. Na szczęście tych ostatnich w mijającym roku też trochę było.

Wszelkie tego typu zbiory najciekawszych wydarzeń roku zaczynają się od wyświechtanego powiedzenia "koniec roku to tradycyjnie czas podsumowań". Gdy mamy je już za sobą muszę uprzedzić, że tekst powstał bez niewidzialnej dla czytelnika części dziennikarskiej pracy, która de facto jest najważniejsza. A przynajmniej była, kiedy jeszcze mówiło się, że by napisać mało, trzeba najpierw przeczytać dużo.

Krótko mówiąc powstał bez "researchu". Bez przypominania sobie usilnie każdego hokejowego miesiąca, bez przeglądania artykułów z całego roku, by ustalić co było bardzo ważne, a co trochę mniej. W końcu najważniejsze jest to, co najlepiej zapamiętaliśmy.

W cieniu tragedii

Zresztą, jak bardzo nie staralibyśmy się szperać w informacjach i wydarzeniach z ostatnich 365 dni i tak w końcu zostaniemy przy 7 września. Tym feralnym 7 września, gdy w katastrofie Jaka-42 zginął cały zespół Lokomotiwu Jarosław. Ze wszystkiego, co w 2011 roku się w hokejowym świecie zdarzyło po latach w pamięci zostanie głównie to. Niestety. Jedna chwila, w której świat stracił tyle hokejowego talentu. Tak, jak każdy pamięta w jakich okolicznościach dowiedział się o zamachach 11 września 2001 roku, tak każdy hokejowy kibic pewnie zapamięta 7 września 2011. Z całego świata napłynęły kondolencje, w krajach pochodzenia hokeistów, którzy zginęli żegnano ich w trakcie licznych ceremonii. W końcu chodziło o to, by nie zapomnieć.

Niestety nie była to jedyna tragiczna wiadomość w tym roku. W maju śmiertelnie zatruł się mieszanką alkoholu i leków prawdopodobnie najlepszy specjalista od hokejowych bójek, Derek Boogaard, a w sierpniu odeszli Rick Rypien i Wade Belak. Śmierć trzech wielkich twardzieli światowego hokeja wielu fanom przypomniała o ludzkim wymiarze zawodowego sportu.

Niektórzy spróbowali zagrać tymi trzema tragediami, by znów walczyć o zakaz hokejowych bójek, choć żaden z trzech graczy nie zginął z powodu bójki. Jako argumentu używano badań mózgu Boogaarda, które wykazały u niego traumatyczną encefalopatię. To prawdziwy paradoks historii, że powołując się na szacunek dla zmarłych, część dziennikarzy i komentatorów chciałaby wyeliminować z gry ten jej element, którym cała trójka przez lata walcząc z dużym poświęceniem cieszyła kibiców z całego świata.

Ale jak pisał Jack Falla "pierwsza zasada życia, miłości i hokeja mówi - musisz grać z bólem", więc życie toczy się dalej. W NHL Boogaarda, Rypiena i Belaka zastąpili inni twardziele, a Lokomotiw wrócił już do gry, choć na razie nie w KHL.

Huczna zabawa Finów i Rosjan

Ten rok to jednak także wielkie sukcesy i powody do radości. Tak się składa, że dwa najważniejsze międzynarodowe turnieje AD 2011 wygrały reprezentacje Finlandii (MŚ seniorów) i Rosji (MŚ U20) - krajów w których wyznaje się raczej zasadę, że choć można się bawić bez alkoholu, to za bardzo nie ma sensu, więc świętowanie było huczne. Młodzi Rosjanie z autokaru wiozącego ich na samolot z Buffalo do Moskwy jeszcze wysiedli z własnej woli, choć część na rękach kolegów, ale z samolotu już ich wyproszono, bo zachowywali się zbyt głośno.

Z kolei asystent trenera reprezentacji Finlandii, Pasi Nurminen po powrocie z seniorskich Mistrzostw Świata wysiadając z samolotu znalazł się na czerwonym dywanie. I to całym ciałem.

A było co świętować. Finowie zdobyli pierwszy złoty medal MŚ od 16 lat i to dzięki rozbiciu w finale Szwedów, którzy ich kiedyś uczyli hokeja, a Rosjanie pokonali w finale MŚ juniorów Kanadę, wyciągając w trzeciej tercji wynik z 0:3 na 5:3.

Puchar znów w Bostonie

Powody do radości miał także zespół Boston Bruins, który wywalczył Puchar Stanleya po raz pierwszy od 39 lat. Po finale NHL bardziej huczna od świętowania sukcesu była jednak rozpacz po porażce. Kibice Vancouver Canucks tak się nią przejęli, że zdemolowali własne miasto.

Wielkim nieobecnym roku był Sidney Crosby, który jak w styczniu doznał wstrząśnienia mózgu, tak do gry wrócił w listopadzie na 8 meczów, by znowu wypaść ze składu Pittsburgh Penguins z powodu urazu głowy. Crosby był najgłośniejszym przypadkiem, ale wstrząśnienia mózgu to w ogóle główny temat jesieni w NHL i niektórych czołowych ligach europejskich. W Szwecji rozpoczęły się testy w warunkach meczowych kasków nowej generacji, które mają lepiej przed nimi chronić.

Mistrzostwa Świata na nowo

W hokeju międzynarodowym Kongres IIHF przyjął reformę systemu rozgrywania Mistrzostw Świata, która obowiązuje od tego sezonu. Reprezentację Polski skazała ona na pierwszy w historii spadek do trzeciej światowej ligi. Nowy system ma zapewnić ciekawszą i bardziej wyrównaną rywalizacje w niższych dywizjach, ale w elicie niewiele się zmieni.

Wydarzeniem w dziale reprezentacyjnym było także zwolnienie z funkcji trenera reprezentacji Rosji Wiaczesława Bykowa i to pomimo faktu, że "Sborna" wciąż prowadzi w światowym rankingu. Czwarte miejsce na Mistrzostwach Świata nie zadowoliło jednak włodarzy rosyjskiego hokeja i do Igrzysk w Soczi ma reprezentację poprowadzić Zinietuła Bilaletdinow. Nota bene wszędzie, gdzie występ reprezentacji na Mistrzostwach Świata oceniono negatywnie, trenerzy tracili posady. No dobrze, nie wszędzie.

Jak widać we wspomnieniach o najważniejszych wydarzeniach roku zabrakło miejsca dla Polskiej Ligi Hokejowej. Po pierwsze dlatego, że informacji o niej na co dzień jest wystarczająco dużo, po drugie dlatego, że - spójrzmy prawdzie w oczy - nic, co dzieje się w polskiej lidze nie jest z punktu widzenia światowego hokeja istotne. Chyba że rezygnacja z unikalnego w skali świata systemu rozpoczynania play-offów od prowadzenia jednej z drużyn, ale wtedy musielibyśmy uznać, że polski hokej jak socjalizm według Kisielewskiego bohatersko pokonuje trudności nieznane w żadnym innym systemie.

2012

Przed nami rok 2012, w którym prawdopodobnie najciekawiej będzie poza lodem. Czekają nas bowiem negocjacje w sprawie nowego Zbiorowego Układu Pracy (CBA) w NHL. Dla fanów rozgrywek międzynarodowych oznacza to przede wszystkim decyzję w sprawie uczestnictwa zawodników z NHL w Igrzyskach Olimpijskich w Soczi, dla fanów NHL walkę o uniknięcie lokautu. Zwłaszcza że dyrektor Związku Zawodników NHL (NHLPA) Donald Fehr w okresie pracy na podobnym stanowisku w baseballowej MLB doprowadził do przerwy w rywalizacji w sezonie 1994-95.

Na arenie międzynarodowej zobaczymy pierwsze po II wojnie światowej Mistrzostwa Świata rozgrywane w dwóch krajach - Finlandii i Szwecji i Generalny Kongres IIHF, który m.in. wybierze prezydenta międzynarodowej federacji na nową kadencję. A w Polsce? Prezesa Zdzisława Ingielewicza na stanowisku prezesa PZHL zastąpi ktoś inny, czyli pewnie wiele się zmieni, żeby wszystko zostało po staremu.

Ale póki co cieszmy się grą, bo w Kanadzie trwają Mistrzostwa Świata Juniorów, NHL nie zatrzymuje się w ogóle, a czołowe ligi europejskie tylko na chwilę. Nawet PLH powoli wraca do rywalizacji, choć mogło się wydawać, że jesteśmy aktualnie w trakcie jej przerwy między sezonami. Szczęśliwego nowego roku.

Subiektywne nagrody:

Hokeista roku - Tim Thomas (Boston Bruins)

Thomas był świetny zimą i wiosną w sezonie zasadniczym, był świetny w play-offach i nic się nie zmieniło w finale Pucharu Stanleya. W trakcie rywalizacji finałowej nie przejął się docinkami Roberto Luongo i to on śmiał się jako ostatni. Jak trudno nie wpuścić gola na wyjeździe w najważniejszym meczu świata? Przed Thomasem nikt w finale NHL nie miał "shutoutu" w wyjazdowym meczu numer 7 finału. Nowy sezon w pełni, a Amerykanin wciąż broni znakomicie. Jego pech, że w sezonie 2009-10 lepszy był akurat Ryan Miller, przez co udział Thomasa w srebrnym medalu Igrzysk Olimpijskich w Vancouver był raczej symboliczny.

Mecz roku - USA U20 - Kanada U20 (1:4) w półfinale Mistrzostw Świata Juniorów, 3 stycznia


Nie żeby nie było w tym roku spotkania stojącego na wyższym poziomie. W NHL było ich wiele, ale w amerykańsko - kanadyjskiej bitwie było wszystko, co najlepsze w juniorskim hokeju - zawrotna prędkość, pasja, twarda walka na bandach. Amerykanie nieco odstawali od perfekcyjnych tego wieczoru Kanadyjczyków, ale gra się przecież tak, jak przeciwnik pozwala. Jeśli któryś z trenerów chce nauczyć swój zespół forecheckingu warto zaopatrzyć się w film z tego spotkania i naśladować to, co robiła drużyna Dave'a Camerona. 

Gol roku - Nick Foligno (Ottawa Senators - Washington Capitals, 7 grudnia)

Nick Foligno przeprowadził rajd między zawodnikami Washington Capitals, jakby był Aleksandrem Owieczkinem. Raczej dawnym Owieczkinem, bo ten z 2011 roku w ogóle nie wyglądał jakby był Owieczkinem.



Bójka roku - Steve MacIntyre kontra Eric Neilson (Wilkes-Barre Scranton Penguins - Norfolk Admirals, AHL, 12 listopada)

Nie zawsze jest tak, że najlepsze walki zdarzają się w NHL. W tej w AHL Steve MacIntyre nie dał większych szans Ericowi Neilsonowi, ale obaj zasłużyli za tę batalię na brawa. Jak na ironię choć MacIntyre był już w tym sezonie kilka razy wzywany do Pittsburgh Penguins, to grał tam tak krótko, że nie zdążył się z nikim pobić.



Ciekawostka roku:

Prawdopodobnie każdy już widział gola Mikaela Granlunda z półfinału Mistrzostw Świata Finlandia - Rosja.



Ale mało kto zwrócił uwagę, gdy jego brat Markus dokładnie to samo zrobił w meczu fińskiej ekstraklasy. Taki los młodszego brata... Przy golu asystował oczywiście Mikael.





Powrót

Komentarze:

Lokomotiw Jarosław ****************** :( **********Mikael Granlund no no piękna bramka po prostu klasyk !
Szczesliwego nowego roku :) :D :]
A w Polsce.........2011 rok kojarzy mi się z upadkiem ligowego hokeja w Gdańsku i Janowie!!!Pozytywów nie widzę natomiast żadnych!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zabrakło jeszcze kategorii "Rozczarowanie roku", którym powinien zostać Owieczkin. Szkoda, że się przestał rozwijać, bo zapowiadał się świetnie, ale może jeszcze nie wszystko stracone.
Mijający rok zapisze się odejściem na zawsze wielu hokeistów,oprócz wyżej wymienionych jest jeszcze Tumba Johansson,Oldřich Mahač i paru innych.Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę to o czym pisze Kolega ZTCracovia1906 to należy tylko sobie życzyć aby każdy następney był lepszy.Piszę to nawet pomimo tego,że klub w którym grają moi synowie zdobył po raz pierwszy w historii tytuł mistrza Czeskiej Republiki.A większym rozczarowaniem dla mnie była postawa Sparty Praga niż słabszy dorobek punktowy Owieczkina,który w końcu przestał brutalnie faulować.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.


Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X