Hokej.net Logo

Wyświetleń: 4517

Kto jeszcze wyjdzie z niszy?

2011-07-17 11:03:56

Ostatni tydzień pokazał, że do wejścia na czołówki serwisów sportowych w Polsce dyscyplinie dotąd zupełnie marginalnej naprawdę nie trzeba wiele. Niestety dla hokeja to nadal zbyt dużo.

Gdyby ktoś interesujący się sportem wyjechał z Polski pod koniec czerwca odcinając się od internetu, to po powrocie do kraju w ubiegłym tygodniu mógł odnieść wrażenie, że wiele się zmieniło. Nie, spokojnie - snooker jeszcze nie stał się dyscypliną narodową Polaków, choć otwierając ostatnio największe krajowe portale internetowe można było odnieść takie wrażenie.

Każdy, kto interesuje się sposobem działania mediów świetnie zdaje sobie sprawę, że to nie istotność, a niezwykłość wydarzenia lepiej "robi" newsa. W niuanse nikt nie będzie się wdawał, kiedy 15-letni Polak wygrywa z mistrzem świata i w kilka godzin bije dwóch graczy światowej klasy. Wystartowało tradycyjne pompowanie balona. Relacje na żywo z każdego trącenia bili, tytuły krzyczące o "geniuszu z Polski" i poszukiwania ekspertów śledzących dyscyplinę na bieżąco, którzy wytłumaczą, kto jest Brazylią snookera, a kto jego Alexem Fergusonem.

Tak działa ta machina, zwłaszcza w internecie, gdzie o być i mieć decyduje liczba odsłon. Pompowanie balona zadziałało, bo przez tych kilka lipcowych dni dla nikogo z nas nie było wstydem przyznać się, że "snookerem interesuję się od niedawna, ale...". Zawsze byłem pod wrażeniem sposobu, w jaki przekonano nas, że ktokolwiek poza Polską na poważnie interesuje się skokami narciarskimi, siatkówką, czy żużlem (co w niczym nie zmniejsza szacunku należnego mistrzom tych dyscyplin). Teraz przez chwilę kolejnym ulubionym sportem Polaków wydawała się dyscyplina, w którą z małymi wyjątkami dobrze grają tylko Brytyjczycy, a i w wyspiarskich mediach zajmuje ona niewiele miejsca.

Co to wszystko ma wspólnego z hokejem? Tak się składa, że wszyscy kibicujemy najpopularniejszej halowej dyscyplinie w Europie. 20 najchętniej oglądanych drużyn na Starym Kontynencie w ostatnim sezonie zasadniczym zobaczyło łącznie prawie 5 milionów widzów. Tyle że poza nami nikt w naszym kraju o tym nie wie. Kiedy Finlandia zdobyła mistrzostwo świata, w cieszącym się najwyższą oglądalnością programie najpopularniejszej polskiej stacji informacyjnej prowadzący z trudem wyliczali kraje, w których hokej jest popularny, by dojść do sztampowego wniosku o niszowości dyscypliny. Przed Finami reprezentantami hokeja w tym samym programie byli trenerzy Jančuška i Obłój oraz odrapana ściana za ich plecami na konferencji prasowej w Gdańsku.

Tak właśnie przeciętnemu Polakowi kojarzy się hokej. Folklor. A do tego skoro nie jest popularny w Polsce, to znaczy, że jest dyscypliną niszową. Z kolei marginalne w skali świata dyscypliny zyskały sobie u nas dużą popularność. Przypadek snookera raz jeszcze pokazuje, jak niewiele trzeba, by choć na chwilę ściągnąć uwagę największych mediów. Niewiele i wiele jednocześnie. Wszystkie mniej i bardziej niszowe na świecie, a lubiane w Polsce dyscypliny łączy bowiem to, że Polacy w nich wygrywają.

Kiedy w 2006 roku przed Igrzyskami Olimpijskimi w Turynie CBOS zapytał Polaków o ich ulubione sporty zimowe aż 36 % odpowiedziało hokej na lodzie, co dawało wówczas trzecie miejsce za skokami narciarskimi i łyżwiarstwem figurowym. Cztery lata później, przy okazji IO w Vancouver naszą ulubioną dyscyplinę wybrało już tylko 17 % ankietowanych, bo choć wciąż można było głosować na więcej niż jedną, to wzrosły notowania narciarstwa biegowego i biathlonu. Nie trzeba wyjaśniać dlaczego.

Są różne opinie na temat tego, co w największym stopniu wpływa na popularność dyscypliny. Jedni twierdzą, że trzeba mieć choć jedną gwiazdę, inni że potrzebne są sukcesy reprezentacji. Pierwsza teza jest podejrzana, jeśli przypomnimy sobie zasadniczo podobne do dzisiejszych złe czasy hokeja w latach kariery Mariusza Czerkawskiego, czy gdy spojrzymy na sytuację koszykówki, która w ostatnim 15-leciu dwa razy popisowo zmarnowała swoje pięć minut. Ale to dziś w sumie nie ma większego znaczenia, bo hokejowi w Polsce brakuje i jednego i drugiego.

Może o snookerze mówiło się w ostatnich dniach znacznie więcej niż o hokeju, bo taka jest specyfika dzisiejszych mediów. Może dlatego, że jest połowa lipca. Ale przecież nie do takich rzeczy już się przyzwyczajaliśmy.



Powrót

Komentarze:

Szanowny panie Jarku. Czy trzeba skończyć studia i interesować się hokejem naście lat żeby rozróżnić specyfikę sportów zespołowych od indywidualnych. Czy na odwrót jak kto woli. Czytając ten artykuł odnoszę wrażenie, że trzeba panu wtrącić nutkę wiedzy gwoli wytłumaczenia złożoności problemu.
Jak np. w piłce kopanej mielibyśmy 2-3 zawodników z Barcelony, to czy nasza kadra grała by takie klocki jak choćby i z początku lat 90-tych? Odpowiedź jest tylko jedna. Mieliśmy Adama Małysza, teraz jest Justyna Kowalczyk. Czy dzięki temu jesteśmy lub byliśmy potęgą w tych dyscyplinach. Odpowiedź jest tylko jedna. Nieeee!!! Są to tylko wybitności, a daleko daleko nic. Siłą każdej reprezentacji jest zespół. Nawet w lekkoatletyce jeśli mamy wybitnego sportowca z danej dziedziny to co stoi na przeszkodzie by mieć ich 2-3? Liczy się zespół = ilość dobrych zawodników.
Dlatego w hokeju i kopanej jesteśmy noga, bo zawodnicy są bardzo słabi, a jednostki (wybitności) bardzo ładnie się wtapiają w tłum.
Pojął?
Jeśli chcemy mieć fajny hokej w Polsce to polecam brać przykład z Węgrów lub Szwajcarów? Tylko że tam są pompowane grube miliony na hokej - który się kurcze jakoś od pewnego czasu spodobał ich krajanom.
A u nas Nowy Targ i Gdańsk nie mają na pierwszą drużynę. I jak się kocha ten sport to się żyć odechciewa, a ręce same opadają.
Kolejna sprawa. Jest kilka zespołów które mają kasę. A związek ogranicza ilość obcokrajowców. A czy nie było by lepiej jakbyśmy oglądali na taflach 10-20 zawodników z ekstra czeskiej? Czy nie było by dzięki temu więcej takiego pozytywnego szumu wokół hokeja? Czy nie mógłby się odbyć w Polsce jakiś mecz pokazowy dwóch klasowych zespołów choćby i europejskich, w mieście gdzie o hokeju dawno zapomniano? Przykładów wymieniać można w nieskończoność.
Nadzieja, że jak powstaną te białe orliki to może ludzie się zainteresują hokejem. Choć wątpię. Bo za mało tego hokeja jest na mapie Polski. A w stolicy powinny być 3-4 kluby i przynajmniej 2 porządne lodowiska. Ale jak to mówi dzisiejsza młodzież - masakra!!!
Pozdrawia kibic z Sanoka.
Pomijając osobiste wycieczki i tylko co do faktów...Ustawienie Szwajcarii i Węgier w jednym szeregu nie jest najlepszym pomysłem. Główny sponsor reprezentacji Węgier w zeszłym sezonie w przeliczeniu dał na kadrę prawie 100 tysięcy złotych, nie grube miliony. A propos klubów - w OB. I Lidze zagra w nowym sezonie tylko 5 węgierskich drużyn, w tym farmerskie AV 19 i DAB, które będą grać w Austrii. Ale na Węgrzech kibice interesują się tylko reprezentacją, a w Polsce tylko ligą. I nadal oba kraje nie mają w hokeju ani gwiazd, ani sukcesów.
Węgrzy gwiazd nie mają ale wystarczy sprawdzić gdzie grali i grają ich zawodnicy. Kogo my mamy poza PLH? Borzęckiego?
do KS_OCZKO : Oczywiscie masz racje ze porownywanie sportow indywidualnych do zespolowych nie ma sensu bo kazdy ma swoja specyfike ale z jednym sie nie zgodze otoz indywidualnosci z danego kraju nie zawsze tworza udany zespoł przyklad reprezentacja Argentyny Mesii i spolka jakos nie potrafili przejsc przejsc bez klopotow fazy grupowej COPA AMERICA wygrywajac tylko jeden mecz i dwa remisujac a w cwiercinale ulegli Urugwajowi wiec zeby byla dobra druzyna musi byc zgranie i chec wspolpracy wiec gdybysmy mieli 20 obcokrajowcow to w kadrze kto mial by grac ???
Trzeba zaczac od jak to ujales tzw. bialych orlikow i systemu szkolenia od 3-4 latkow tak jak w Sanoku sa niedzwiadki tak w innych miastach powinny byc takie grupy czy to jest mozliwe przy obecnym systemie PZHL-U ??? Wszyscy wiedza jaka jest odpowiedz Pozdrowienia z Sanoka
Gwoli sprostowania, bo może z rozpędu lub poddenerwowania, mogłem się wyrazić nieczytelnie. Tych 20tu konkretnych zawodników to nie w jednym klubie tylko po całej lidze rozsianych. Nie wiem czy w innych miastach ludzie sobie zdają sprawę, ale w Sanoku duży procent kibiców idzie zobaczyć co ten Vozdecky znów zmajstruje na lodzie. A gdyby każda drużyna miała takich 3-5 to było by po prostu pięknie.
Co do naszych młokosów z pospolitego ruszenia to trzymam kciuki, jak i wielu innych. Lecz bardzo ciekawi mnie jaki procent przebije się do wieku seniora.
A co do Węgrów to chyba rzeczywiście mnie poniosło. Fajnie że ktoś mnie sprostował bo najwidoczniej byłem w błędzie. Ale prawda jest taka, że jak się nie wpompuje milionów w hokej to nic z tego nie będzie. Sukces w tej dyscyplinie sam się nie urodzi.
gdyby w naszej lidze w karzdym zespole moglo by grac 10 obcych to nie bylo by podkupywania zawodnikow i kominow placowych a nasze niby gwiazdki musialy sie spocic zeby zalapac sie do zespolu ,i wystarczy taki zapis ze co najmniej 5 do lat 21 musi byc w skladzie aby chronic naszych
No cóż,mogę napisać tylko tyle,że w żadnym kraju na świecie nie ma systemu szkolenia 3-4 latków w hokeju.Co do sportów indywidualnych i zespołowych to wszystko zależy od tego kto siedzi w danym związku sportowym-przede wszystkim czy traktuje swoją pracę poważnie czy nie.Przykład J.Kowalczyk jest b.ciekawy-chodzi o to,że w wieku 17 lat nie umiała Ona jeszcze jeździć na nartach a swoje sukcesy zawdzięcza ciężkiej pracy-miała też szczęście,że trafiła na odpowiedniego trenera,co świadczy o tym,że komuś w Związku Narciarskim zależało na zatrudnianiu dobrych fachowców.W hokeju tego nie widać-narciarstwo biegowe przed czasami J.Kowalczyk było w Polsce jeszcze bardziej niszową dyscypliną,bez żadnych perspektyw,jednak dźwignęło się.A PZHL uważa,że najlepsi fachowcy pracują w związku a tylko jakieś nieszczęśliwe zbiegi okoliczności nie pozwalają osiągnąć sukcesu.Stąd,tak jak w wypadku pana W.Pysza nie ma potrzeby ich zmieniać.
To zapraszam na Slowacje i zobaczysz te dzieci jak sie ucza w takim wieku jezdzic i podawac.
To,że dzieci uczą się w tym wieku jeździć wcale nie oznacza,że jest tam jakiś program szkoleniowy dla tego wieku.O jakichkolwiek programach można mówić zarówno w Czechach jak i na Słowacji od wieku szkolnego.
hehehhehe... z tą Justyną, jej początkami i z PZN-enem, to przegiąłeś na maxa ;) jak dajesz przykłady, to się lepiej przyłóż ;)

ps. Rok 2000 (17lat) Mistrzostwa świata Juniorów do lat 20 - Strbske Pleso na Słowacja
Ja z artykułu wyciągam jeden w 100% prawdziwy wniosek…w dzisiejszych czasach żaden nawet najpiękniejszy sport nie istnieje bez telewizji…bez telewizji nie ma sponsorów ….bez telewizji nie ma zainteresowania wśród kibiców.
Jeśli przeciętny oglądacz obejrzy sobie w kapciach przed telewizorem wyczyny Sanockiej Gwiazdy to część zapewne zapragnie zobaczyć to na żywo…jeśli sponsor namaluje swoje logo na bandzie i obejrzy je 100 tyś. ludzi podczas transmisji to da na to kasę.
Co do obcokrajowców…sprawa trudna…. NBA i NHL ściągają najlepszych z całego świata a koszykówka i hokej w wykonaniu reprezentacji USA jakoś daje radę …..i może Aron Ch. uczyłby się języka i morzył nie o PLH tylko o czymś znacznie więcej
Pozdrawiam……………..
co tu dużo mówić? Gdyby te leśne pały z pzhlu nie spały i wzięły to co proponowano to sytuacja hokeja w Polsce nie byłaby taka dramatyczna, dla przypomnienia wywiad z Ingielewiczem - prezesem od siedmiu boleści...
A drugi problem jest w prezesach większości klubów PLH, którzy myślą, że mają po kilkanaście milionów na koncie, robią nie wiadomo jakie zakupy a potem problemy z wypłacalnością.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.


Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X