Hokej.net Logo

Wyświetleń: 5752

Kto straci(ł) głowę?

2010-04-01 00:54:08

Niektóre akcje są tak brutalne, że przypominają mi raczej bójki uliczne, które niewiele mają wspólnego ze sportem i zasadami fair play. Kiedy widzę zawodników uderzających w bandę po ataku rywala na głowę lub od tyłu, to zastanawiam się, czy to ja się starzeję i ze zgrozą patrzę na coś, co kiedyś nie robiło na mnie wrażenia, czy może faktycznie ta gra staje się coraz bardziej brutalna, bo hokeistom szwankuje wyobraźnia i myślą, że są coraz młodsi i do tego niezniszczalni?


Uwielbiam hokej, bo jest szybki, nieprzewidywalny i dynamiczny. To najlepsza gra zespołowa na świecie, ponieważ liczy się w niej taktyka, technika, talent, refleks i spora wyobraźnia. Te wszystkie cechy razem wzięte sprawiają, że godzinami mogę oglądać mecze na żywo, a później powtórki bramek i najlepsze akcje. Hokej nie jest baletem ani jazdą figurową. Jest ostry, twardy i agresywny. To nieodłączne wyróżniki tego sportu, bez których nie byłoby widowiska, a cała zabawa straciłaby swój charakter.

Czasami mam wrażenie, że hokeiści mają gdzieś przyciąganie ziemskie i opór powietrza, a zatrzymać jest ich tak trudno, jak motocykl żużlowy, który przecież też nie ma hamulców. Na kim zatem wytraca się zazwyczaj prędkość na lodowej tafli? Na rywalu oczywiście. Ot, taki naturalny hamulec bezpieczeństwa. I nie ma w tym zazwyczaj nic złego, ale ostatnio spoglądam na hokej ze sporym przerażeniem a nawet obrzydzeniem. Niektóre akcje są tak brutalne, że przypominają mi raczej bójki uliczne, które niewiele mają wspólnego ze sportem i zasadami fair play. Kiedy widzę zawodników uderzających w bandę po ataku rywala na głowę lub od tyłu, to zastanawiam się, czy to ja się starzeję i ze zgrozą patrzę na coś, co kiedyś nie robiło na mnie wrażenia, czy może faktycznie ta gra staje się coraz bardziej brutalna, bo hokeistom szwankuje wyobraźnia i myślą, że są coraz młodsi i do tego niezniszczalni?

Po części pewnie jedno i drugie, bo hokej zawsze był i będzie ostry, lecz przecież nie ja pierwszy problem agresywnej gry dostrzegłem i opisuję, więc w swoich spostrzeżeniach nie jestem na pewno odosobniony.

Najbardziej w ostatnim czasie zawiodłem się na Aleksandrze Owieczkinie. Od Vancouver jest on, jak radziecki czołg T – 34, ale z zepsutą lufą – strzela dużo, lecz niecelnie. Zdobył w Kanadzie zaledwie 2 gole na 18 prób. Każdy tank ma jednak to do siebie, że jak ma przestawiony celownik, to może niszczyć wrogów taranem. I tak było w przypadku kapitana Washington Capitals, który na IO częściej trafiał ciałem w rywali niż krążkiem w światło bramki. Do największego nokautu doszło oczywiście podczas meczu Rosja – Czechy, w którym Owieczkin położył na tafli samego Jaromira Jagra. Czy był to faul? Według mnie zagranie zbyt ostre i nie da się ukryć, że Owieczkin czaił się na Czecha i doczekał się okazji, którą wykorzystał z premedytacją. Po tym zagraniu w mediach zawrzało. Dziennikarze pisali o zmianie pokoleniowej, historycznej chwili zawodowego hokeja i upadku Jagra jako sportowca. Dla mnie to kompletne bzdury wymyślone na poczekaniu z potrzeby chwili. Czech popełnił błąd. Mknął z krążkiem środkiem tafli wprost na rywala, ale to nie koniec świata. Każdy może się zagapić, zamyślić i wpaść pod rozpędzony pociąg. Wypadki się zdarzają. Dziwią mnie wypowiedzi dziennikarzy i kibiców o tym, że hokeista naszych południowych sąsiadów ośmieszył się i pogrążył w tym starciu. Wszystkim, którzy tak myślą chciałbym przypomnieć tylko jedno – Jaromir Jagr też był kiedyś młody. Różnica wieku między rosyjskim pociągiem i jego niedoszłym, zamyślonym pasażerem wynosi 14 lat. A to w sporcie lata… świetlne. Tym większy szacunek należy się Jagrowi za jego postawę sportową, świetną kondycję i grę zawsze miłą dla oka mimo swojego wieku. Trochę więcej pokory wobec żywej legendy hokeja, która po starciu z Owieczkinem pozbierała się w zaledwie kilka sekund, a ma już przecież siwą brodę.

Dla tych, co oceniają siłę, wartość i poziom sportowy poszczególnych hokeistów tylko po tym, jak nokautują rywali na lodzie, mam złą wiadomość. Era gwiazdy Capitals już się skończyła. Nastał czas Małkina .Tylko spójrzcie, jak się kiedyś upokorzył! Czy ktoś zamierza podważyć talent Owieczkina po tym beznadziejnym starciu? Nie sądzę. Gwiazdom można wiele wybaczyć. Przypominam tylko, że Rosjaninowi daleko jeszcze do osiągnięć choćby wspomnianego Jagra…

To tak z przymrużeniem oka oczywiście w obronie hokeisty Avangardu Omsk. Urywek meczu dobitnie przedstawia jednak, że nikt nie jest doskonały.

Starcie z meczu w Vancouver to tylko wstęp do brutalnych zagrań, które miały miejsce w ostatnim czasie. Niestety kolejny raz bohaterem negatywnym będzie Aleksander Owieczkin. Radziecki T – 34 wrócił po olimpiadzie do ligi NHL kompletnie rozbity i zepsuty. Wystąpił w 10 meczach i trafił celnie jedynie cztery razy – trzykrotnie do bramki i raz w rywala Briana Campbell’a . Rosjanin został zawieszony tylko na 2 mecze, a obrońca Chicago Blackhawks nie wróci już w tym sezonie na lodowisko z powodu złamanego obojczyka i kilku żeber. Dokąd zmierza zawodowy hokej? Jeśli to ma być prawdziwa wojna na śmierć i życie ku uciesze tysięcy widzów, to dajmy zawodnikom metalowe kije i zdejmijmy im kaski. Owieczkinowi wręczmy hokejowy Medal Honoru za odwagę, a Campbell’owi Purpurowe Serce za odniesione rany.

Pamiętacie skąd się wzięło powiedzenie „sędzia kalosz”? Podczas mistrzostw świata w hokeju w Krynicy w 1931 roku niezadowoleni z sędziowania polscy kibice rzucili w stronę sędziego gumowym kaloszem. Teraz ja mam ochotę rzucić tym samym w stronę sędziów i władz NHL. Kara za brutalny faul musi być wysoka, jasno sprecyzowana w przepisach i dla wszystkich taka sama. Sędziowie nie mogą ulegać presji na widok największych gwiazd. Podobno fachowcy w USA już o zmianach dyskutują. Jest jakieś poruszenie i zamęt. To dobrze. NHL.com.pl też o tym dyskutuje. Ostatnio pojawiła się sonda na temat kar za brutalne faule. Popieram pomysł, aby kaci pauzowali tak długo dopóki ich ofiara nie wróci do gry. Tylko, że hokej to sport bardzo urazowy, więc te kary powinny dotyczyć jedynie bardzo chamskich, bezwzględnych zagrań. Pytanie tylko, które to i kto będzie o tym decydował na gorąco? Sędzia główny? Kiepsko to widzę. A co jeśli zawodnik z czołówki światowej sfauluje przeciętnego gracza, który będzie specjalnie przeciągał rehabilitację, aby osłabić drużynę rywala? To może być play off. Walka o wszystko. I „taktyka” całego zespołu, aby poświęcić jednego niby bardzo poszkodowanego w zamian za łatwiejszą drogę do upragnionego Pucharu Stanley’a. Inny pomysł, to dyskwalifikacja na określoną ilość spotkań w zależności od rodzaju faulu. I to chyba pomysł bardzo sensowny, budzący przy tym mniej kontrowersji. Tylko kara musi być wysoka, ponieważ wielu po zrobieniu masakry na lodzie nie odczuwa wielkiej skruchy.

Owieczkin oświadczył, że mu bardzo przykro z powodu kontuzji Campbell’a, ale zaznaczył, iż jego zdaniem kara zawieszenia na dwa mecze jest za wysoka! To chyba jakiś żart. Ktoś tu chyba stracił głowę.

Trzy dni po tym incydencie zaczęło się polowanie „Kaczek” na „Jastrzębie”. James Wisniewski z Anaheim wbił w plexiglas głowę Brent’a Seabrook’a . Obrońca Chicago opadł na lód, jak szmaciana lalka, tracąc na chwilę przytomność. Widziałem ostatnio coś podobnego w telewizji. To się chyba nazywa potocznie walki w klatkach…

Wisniewski tłumaczył się dość podobnie do Owieczkina. Nie chciał nikomu zrobić krzywdy, a kara zawieszenia na osiem spotkań jest za wysoka. Mam wrażenie, że niektórzy hokeiści pędzą tak szybko po tafli w stronę rywala, że po drodze wywiewa im uszami myśli i resztki zdrowego rozsądku. Wtedy po fakcie łatwo powiedzieć, iż wyszło, jak wyszło, bo to przecież hokej.

Chyba bzdury wypisuję szukając dla nich usprawiedliwienia. To nie problem szybkości tylko zwykłej głupoty.

Na koniec sytuacja z początku marca, po której wyłączyłem telewizor. Matt Cooke atakuje łokciem głowę Marc’a Savard’a. Ktoś powie, że za wrażliwy jestem. Może i prawda. Ale w hokeju nie może być przyzwolenia na wszystko. Tylko wysokie kary finansowe i długie zawieszenia są w stanie sprawić, że zawodnicy nieco przystopują i nabiorą do siebie wymuszonego i udawanego, ale jednak szacunku. W tym sporcie ktoś będzie musiał chyba stracić głowę w dosłownym tego słowa znaczeniu, żeby inni poszli po rozum do własnych głów…

Ten atak jest niemal identyczny do tego z ubiegłego roku, kiedy Mike Richards prawie urwał głowę Davida Booth’a . I kolejna ofiara idiotycznego faulu, leżąca na tafli w nienaturalnej pozycji, jak sztuczny manekin, albo uczestnik wypadku drogowego. „Kolejny bohater, kolejna bezmyślna zbrodnia” śpiewał kiedyś zespół Queen. A dziś po północy przed TV możemy dośpiewać sobie refren tej piosenki: „The show must go on”, bo znów w NHL będą trzeszczeć bandy i pękać kości.


Tomasz Armuła



Powrót

Komentarze:

Brawo Panie Tomku, świetny tekst i ilustracje.
Nie zgodzę się tylko co do jednej akcji z tego artykułu. Atak ciałem z IO na Jagze był jak najbardziej czysty i przepisowy.
Wielkie brawa dla Autora artykułu za odwagę!Ruszyć największą "świętą krowę" światowego hokeja to nawet w Kanadzie i USA często nie popłaca!A tak odnośnie tekstu.Z jednym się nie zgodzę.Otóż Owieczkin słynie z brutalnej gry od początku swojej kariery,tylko dopiero w tym sezonie te faule mogące dla wielu zawodników oznaczać koniec kariery lub nawet jeszcze gorzej zostały zauważane przez arbitrów.Nie miałem okazji oglądać jego wejścia w Jagra,ale trudno nie zgodzić się z Autorem,że Owieczkinowi do osiągnięć 38 letniego Czecha bardzo dużo brakuje i nie wiadomo czy kiedyś do nich się zbliży.I jeszcze jedno spostrzeżenie:otóż czytałem wiele opinii wybitnych fachowców na temat fauli Owieczkina-niektórzy twierdzą,że ma on w sobie wypaczone pojęcie walki sportowej,które objawia się tym,że jeździ za tym krążkiem po przysłowiowych trupach i nie patrzy co może zrobić rywalowi.Jeśli w rzeczywistości tak jest to daleko mu jeszcze do pełni profesjonalizmu.
Jeszcze jedno.Autor bardzo dobrze wskazał dylematy dotyczące karania graczy,ale dla mnie nie ulega wątpliwości,że za faul na B.Campbell-u Owieczkin powinien zostać zawieszony do końca sezonu-za mniej groźne wejścia zawodnicy dostawali właśnie takie kary,a tu mamy do czynienia jeszcze z "recydywą" w ciągu jednego sezonu.
haha co z ciebie za koles...Alexander "The Great" Ovechkin jest najlepszy i dobrze ze twardo gra,bo to hokej a wejscie w jagra na olimpiadzie bylo czyste-piekne-niesamowite!!!poza tym zderzyly sie wtedy dwa czolgi bo jagr tez troche wazy ok 102 kg na 98 alexa...a co do ataku na campbella to racja-przesadzil
Kolesiu-od Owieczkina jest wielu lepszych hokeistów,którzy grają lepiej technicznie,znacznie lepiej myślą na lodzie, pięknie i twardo grają ciałem,oraz szanują rywali.Twój komentarz to klasyczny przykład na tzw."świętą krowę" o której wyżej pisałem.
therack, znawco proszę wymień mi tych myślących, pięknie technicznie grających hokeistów a zarazem twardo?
yzerman#19, jesteś pewnie młodym fanem hokeja, dlatego powstrzymam się od uszczypliwego komentarza, z wiekiem pare rzeczy zrozumiesz :) Ale już teraz zrozum, że gra twarda, a gra *ska to zupełnie coś innego. Chcesz dobry przykład twardo grającego zawodnika ? Scott Stevens, jedne z najlepiej grających ciałem obrońców w historii NHL. Ovi niestety za często zachowuje się jak dzikus na lodzie.
Owieczkin akurat po Vancouver strzela mniej, niż przed. "Podobno fachowcy w USA już o zmianach dyskutują"..... zmiany ZOSTAŁY JUŻ WPROWADZONE. Rozumiem, że jak ktoś pisze o żużlu to nie musi się znać na hokeju, więc tym bardziej nie powinien się brac za pisanie o nim, a portal hokejowy nie powinien tego puszczać, bo za chwilę tu będą Kurzajewski ze Szpakowskim pisali.
Co to za bzdety ..!!!
Zgadzam sie z "sticky" , to nie jest takie proste jak sie wydaje na pierwszy rzut oka .
Gra jest ostra bo zmienili przepisy o trzymaniu , zachaczaniu by pobudzic ofensywe w hokeju , co doprowadzilo do szybkiej jazdy bez ograniczen .
Co maja zrobic zawodnicy kiedy trenerzy i wlasciciele wrecz oczekuja ostrej i na 100% gry .
Zawodnik nie moze odpuscic przy bandzie bo bedzie siedzial na trybunach w nastepnym meczu.
Ja nie wiem jakim hokejem zyje autor artykulu ,w Kanadzie gra sie tak od dziecka , a Owieczkin probuje nasladowac styl kanadyjski .
Jescze dodam jedno , ze Ovievieczkin jest zawodnikiem jakim jest nie tylko ,ze strzela, jedzi, robi roznego rodzaju sztuczki ale moze przed wszystkim jest to pierwszy Rosjanin urzywajacy sile fizyczna na rowni z technika.
Wielu zawodnikow nie zdaje sobie sprawy z roznicy w balansie i sile Ovieczkina i rutynowe zagranie przeradz sie w TRAGEDJE .
Jest niewielu zawodnikow w lidze ktorzy w besposrednim starciu z OVI moze go pokonac.
Czy uważasz,że rutynowym zagraniem w NHL jest atak kolanem(Owieczkin to w zeszłym roku zademonstrował na Gonczarze-brutalny faul niezauważony przez sędziów i w tym roku-już nie pamiętam na kim-tym razem zauważony i w miarę sprawiedliwie potraktowany przez NHL,odsunięcie od dwóch meczy,ale faulowanemu zawodnikowi nic się nie stało)???
OVI,Aleksander "The Great"??(może wreszcie odkryją miejsce pochówku Aleksandra III Wielkiego bo ten się w końcu w grobie przewróci),a tak naprawdę to jeden z większych bezmózgów w NHL,który jak przestanie trafiać do bramki to szybko skończy karierę!
I tak jeszcze jedno-patrząc na "osiągnięcia" Owieczkina na IO to chyba powoli trzeba brać coraz poważniej zdania fachowców,którzy twierdzą ,że bez N.Backstroma nie miałby on takich statystyk.
therack, no tak owieczkim tylko dzięki bakstromowi strzela bramki, brawo.
Do bleosw:naucz się czytać ze zrozumieniem zanim podejmiesz ze mną jakąkolwiek dyskusje!
artykuł ciekawy,przykłady pouczające...winni na równi z tymi rzeźnikami sa trenerzy,którzy nakazuja eliminowanie przeciwnika oraz publika,która cały czas żąda chleba i igrzysk...wolę zdecydowanie hokej w wydaniu KHL bądź czeskiej Extraligi,tam bardziej myślą o grze a nie o "hitach"...
Skoro oni myślą o grze, a zawodnicy NHL nie to dlaczego w NHL gra się najlepiej na świecie?
To jeszce jedna poroniona teorja , dlaczego w KHL zawodnikow z NHL , czy generalnie z Kanady , traktuje sie jak gwiazdy obojetnie jaki poziom reprezentuja,osobiscie nie moge ogladac KHL dluzej niz 10 minut , tempo nie te , brak walki , naiwny hokej.
oczywiście grają najlepsi i najlepiej ,ale jest kilku(nastu),którzy pierdol...gościa,a potem patrza zdzwieni,że leży "martwy",ale w przyrodzie nic nie ginie i kiedyś te "bohatery" też zaliczą w czerep i będą inaczej śpiewać,jztoronto jak gwiazdy? kogo chyba tylko swoich,a ci do zabijaków sie nie zaliczają może poza Nazarovem...
Przy tej ilości spotkań jakie rozgrywa NHL muszą się zdarzać różne rzeczy. I takie rzeczy zdarzały się zawsze. Autor nieco przesadza z wnioskami. A co do Owieczkina to po prostu lubię oglądać jego grę, lubię taki hokej. Tym bardziej że w naszej lidze mało kto tak ciągnie do przodu niczym czołg :). Zaś atak na Jagra był 100 % czysty.
Tak jak pisałem wyżej,nie widziałem meczu Czechy-Rosja,ale jestem w stanie zgodzić się,że było to czyste wejście,tym bardziej,że sam Jagr mówił o swoim błędzie a nie sędziego.Tu wychodzi profesjonalizm jednego z najlepszych europejskich hokeistów w historii NHL w przeciwieństwie do Owieczkina,który do dziś nie wie albo udaje,że nie wie za co został ukarany.I właśnie to jest najgorsze,bo można tylko zadać pytanie,który zawodnik będzie następny i jak to się skończy.
Na yt masz pełno filmików z tego wydarzenia - jeden z lepszych : http://www.youtube.com/watch?v=BBHeTZn-qcw&feature=related
Dzięki za informację!Pozdrawiam!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.


Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X