Hokej.net Logo

Wyświetleń: 1270

Zabrakło szczęścia

2017-11-01 12:57:33

PGE Orlik Opole uległ Comarch Cracovii 0:3 w meczu wyjazdowym. Opolanie, mimo oddania 29 strzałów na bramkę przeciwnika, nie zdołali strzelić choćby jednego gola. - Zmarnowaliśmy pięć stuprocentowych sytuacji. W sprzyjających okolicznościach ten mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej - twierdzi szkoleniowiec Orlika Jacek Szopiński.

W meczu z mistrzem Polski z dobrej strony pokazał się Michał Kieler. 22-letni bramkarz obronił aż 43 strzały przeciwników, choć przyznać należy, iż nie popisał się przy dwóch pierwszych golach. Najpierw w 10. minucie został zaskoczony przez Filipa Drzewieckiego, który objechał bramkę i bekhendem wpakował gumę do siatki. Następnie minutę później skapitulował przy dobitce Macieja Kruczka. Opolanie z kolei oddali 29 strzałów na bramkę Rafała Radziszewskiego, jednak nie wystarczyło to choćby do zdobycia honorowego gola. Gracze Orlika zmarnowali przynajmniej pięć stuprocentowych sytuacji.

- Cracovia nie miała tak klarownych okazji do zdobycia gola jak my. Jestem zadowolony z postawy Kielera, który wybronił kilka groźnych akcji. Bramkarz jest przecież po to, aby bronić. Cracovia miała przewagę, ale przy szczęśliwym splocie okoliczności ten mecz mógł potoczyć się inaczej – twierdzi trener Orlika Jacek Szopiński.

53-letni szkoleniowiec ma spory problem jeśli chodzi o sytuację kadrową. W meczu z krakowianami do gry desygnował tylko trzy formacje i zachodziła obawa czy drużyna poradzi sobie kondycyjnie w starciu z silniejszym rywalem. We wtorkowy wieczór w składzie zabrakło dwóch podstawowych graczy, którzy w tym sezonie stanowią o sile drużyny. Mowa tutaj o napastniku Milanie Baranyku i obrońcy Miroslavie Zaťko. Wcześniej natomiast klub rozstał się z Václavem Meidlem i Kamilem Sikorą, który przeniósł się do Polonii Bytom.

Szczególnie martwić może kontuzja Baranyka, który – przypomnijmy – w meczu z Automatyką Gdańsk został trafiony przez Filipa Pestę łopatką kija w oko. Uraz wydawał się poważny i obawiano się nawet czy 37-letni Czech nie straci gałki ocznej. Na szczęście nic takiego się nie stało i skończyło się na założeniu szwów. Trener Szopiński widzi jednak światełko w tunelu i przekonuje, że już wkrótce zawodnik powróci do treningów.

- Prognozy są optymistyczne. Jeśli wszystko pójdzie dobrze Baranyk wyjdzie na lód już w listopadzie po przerwie przeznaczonej na reprezentację. Z kolei Zaťko w ostatnim meczu doznał stłuczenia nerki. Przerwa w grze nie powinna potrwać jednak długo i Miroslav pod koniec tygodnia powinien już wrócić do pełni sił – wyjaśnia szkoleniowiec.

Ekipa z Barlickiego po porażce z Comarch Cracovią z dorobkiem 19 punktów zajmuje 7 pozycję w tabeli, a w najbliższy piątek na Toropolu podejmie GKS Tychy. Będzie to zatem kolejny trudny rywal w ciągu raptem trzech dni. Pozostaje jedynie zadać pytanie czy zdziesiątkowana drużyna będzie w stanie podjąć równorzędną walkę z wicemistrzami kraju.



Powrót

Komentarze:

Skład powinien liczyć minimum 21 zawodników. Nie wszyscy muszą być super gwiazdami, ale ważne żeby zawodnicy byli dobrze przygotowani fizycznie. Pytanie pozostaje jakie konsekwencje ponoszą sędziowie, którzy pozwalają na okładanie się kijami po głowach, chyba w interesie wszystkich klubów jest aby nie dopuszczać do takich sytuacji. Jak sędzia można powiedzieć po meczu, że nie widział i kibice też za bardzo nie protestowali...Szybkiego powrotu do zdrowia dla Milana!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Zobacz również:

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X