Hokej.net Logo

Wyświetleń: 1211

Żaden sukces, o czwartym miejscu nikt nie pamięta — twierdzi Francouz. Co z NHL?

2018-03-01 15:05:22

Niektóre media porównywały go do Dominika Haška. Czeski bramkarz Pavel Francouz czarował w bramce i niektórymi swoimi interwencjami utrzymywał swoją drużynę w grze. Nawet on jednak nie był w stanie powstrzymać kanadyjskiej lawiny, która stoczyła się na Czechów w walce o brąz. Wpuścił sześć bramek, czyli jedną więcej niż w trzech meczach grupowych razem wziętych.


„Byliśmy przygotowani na to, że Kanada jest silna w ataku. Chociaż staraliśmy się im dorównać, byliśmy bezsilni. Zawsze czegoś brakowało. Umieli dosięgnąć krążka lub zmienić kierunek strzału i krążek zawsze znajdował szczelinę w moim ustawieniu. Nie poddawaliśmy się jednak. Po pierwszej tercji, która zakończyła się wynikiem 1:3, chcieliśmy jeszcze powalczyć. Musieliśmy jednak trochę zaryzykować i Kanada to wykorzystała” — podsumowuje Francouz.
Po czterech zwycięskich meczach przyszedł kryzys w półfinale, a potem kolejna przegrana w bitwie o brąz. „Nie wydaje mi się, żebyśmy bujali w obłokach. Czuliśmy jednak, że nasza drużyna jest silna i możemy czegoś dokonać. Ostatecznie się to nie udało, cóż może być gorszego?” — przyznaje. „Pragnienie było olbrzymie, więc jest wielki zawód. Trudno to przyjąć, gdy widzisz, jak cieszy się inna drużyna” — dodaje.

Mimo że podczas całego meczu obrona radziła sobie bardzo dobrze, sześć straconych bramek w bitwie o brąz nie jest jednak dobrą wizytówką. „To zupełnie nie oddaje obrazu gry. Musieliśmy dużo zaryzykować i otwierały się okienka, które Kanadyjczycy wykorzystali. Dla bramkarza jest to zawsze nieprzyjemne, gdy wpuści sześć bramek” — twierdzi zawodnik Czelabińska.

Czesi ostatecznie przegrali 4:6. Sędzia anulował, po tym jak trener Kanadyjczyków skorzystał z coach challange, wcześniej uznaną bramkę Erata. „Byłoby dobrze, gdybyśmy zmniejszyli straty. Wszyscy jednak widzieli, że zawodnik przeszkadzał bramkarzowi. Sędziowie dobrze to ocenili” — mówi Francouz.

Jestem zaszczycony, że mogłem grać z Martinem Eratem

Jak zapamięta turniej olimpijski? „Z perspektywy czasu chyba dobrze, dlatego że była tu świetna ekipa i granie było wielką przyjemnością. Były też ciężkie mecze, na dobrym poziomie. Mecze były wyrównane. Jakąś siłę pokazaliśmy, z drugiej strony czwarte miejsce nie jest żadnym sukcesem. O czwartym nikt nie pamięta. Za sukces tego oczywiście uznać nie możemy” — zaznacza.

Żal mu było także kapitana Martina Erata, który pragnął pożegnać się z reprezentacją medalem, co się nie udało. „Poznałem go dopiero w tym sezonie, gdy zaczął z nami jeździć, a szczególnie tu na igrzyskach. To jeden z tych zawodników, którzy wywołują u mnie dumę, że z nimi grałem. To wielka osobowość, co było widać. To był nasz lider. Zasługuje na wielki szacunek. Dzięki za to, co zrobił dla czeskiego hokeja” — kontynuuje 27-letni bramkarz.
W Gangneung Francouz bronił we wszystkich meczach. „Trochę sił mnie to kosztowało, ale gdy się wygrywa, to nic nie szkodzi. Na początku płynęliśmy na zwycięskiej fali, chociaż było trochę ciasno. Człowieka to jednak pobudza, a więc i regeneracja jest łatwiejsza. Nie czułem dużego zmęczenia” — twierdzi.

Misja reprezentacji się skończyła. Teraz Francouz musi przestawić się na KHL. „To będzie trudne, bo wkrótce gramy. W niedzielę rozjedziemy się po świecie. Będzie mi brakować ekipy i życia w wiosce. Bardzo dobrze będę to wspominał. Trzeba jednak szybko przełączyć myślenie” — zauważa Czech.

Ja i Hašek? Mam do tego dystans

Niektóre media łączyły Pavla Francouza z nazwiskiem legendarnego Dominika Haška. „Podczas turnieju w ogóle nie śledziłem mediów. Nie wiem, co się gdzie pisało, ale podchodzę do tego z dystansem. Media próbują zawsze wyolbrzymiać i robić sensację. Nie przykładam do tego żadnej wagi” — twierdzi.

Czy pierwszego bramkarza czeskiej reprezentacji kuszą kluby z elitarnej ligi? „NHL to naturalnie marzenie każdego hokeisty. Gdyby miał jakąś szansę się tam pokazać, to chciałbym spróbować, ale naprawdę nie wiem. Nic nie jest przesądzone. Do końca sezonu mam umowę w Czelabińsku, gdzie czeka nas play off, na którym skupię się najbardziej. Co będzie dalej, to zostawiam na przyszły sezon” — wyjaśnia Francouz.

Częściową chociaż radość sprawił mu drugi złoty medal dla Ester Ledeckiej. „Czytaliśmy o tym na Twitterze. To niesamowity i ogromny sukces. To, czego dokonała w swoim wieku, jest godne podziwu. Czapki z głów. Kibicujemy jej cały czas, niech się jej dobrze wiedzie” — mówi Pavel Francouz.

Autor: Jan Šimek
Tłum.: Tomek Powyszyński




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V