Hokej.net Logo

Wyświetleń: 1022

Przed finałem HLM: JYP Jyväskylä, czyli "w domu najlepiej" (WIDEO)

2018-02-06 10:19:43

"Orange Is the New Black" - głosi tytuł książki Piper Kerman, rozsławionej przez oparty na niej serial. W dzisiejszym finale Hokejowej Ligi Mistrzów naprzeciw "Pomarańczowych" z Växjö staną "Czarni" z Jyväskylä, czyli rodzinny klub, do którego wszyscy chcą wracać.


O ile ekipę Växjö Lakers, o której więcej pisaliśmy wczoraj, na szczyty wynieśli przede wszystkim znakomici obcokrajowcy, to JYP Jyväskylä opiera swój sukces na Finach i wcale nie boi się stawiać na graczy urodzonych w tym mieście i nieopodal. W kadrze zespołu jest obecnie tylko trzech hokeistów zagranicznych - twardziel z Kanady Nolan Yonkman, który o swoje walczy przede wszystkim na pięści, Słowak Michel Miklík i Estończyk Robert Rooba. Pozostali to Finowie, w tym aż ośmiu urodzonych w Jyväskylä.

Najlepszym przykładem jest kapitan zespołu Juha-Pekka Hytönen. 36-letni dziś już gracz przeszedł przez jego wszystkie młodzieżowe szczeble, aż wreszcie w 2000 roku trafił do drużyny seniorów. Początkowo nie radził sobie najlepiej, więc został odesłany do drugiej ligi. Po roku wrócił i stopniowo wyrastał na gwiazdę drużyny, w 2006 roku zostając jej kapitanem po raz pierwszy. Hytönen w 2009 i 2012 roku podniósł Puchar Kanady, czyli trofeum przyznawane w Finlandii za mistrzostwo kraju. To jedyne do dziś tytuły mistrzowskie zdobyte przez JYP. Po tym drugim sukcesie kapitan, w poczuciu dobrze wykonanego obowiązku, przeniósł się do KHL, później spędził trzy lata w Szwajcarii, ale wilka ciągnęło do lasu. Czyli do domu.

Przed poprzednimi rozgrywkami wrócił do kraju, by dograć ostatnie lata swojej kariery. Nie rozważał innych możliwości niż powrót do JYP - Cieszę się, że znów jestem w domu - skomentował po podpisaniu kontraktu. Oczywiście od razu został kapitanem. Choć zdrowie chwilami odmawia mu posłuszeństwa, to wciąż ważny jest nie tylko w szatni. W rozgrywkach Liigi w 48 meczach zdobył 32 punkty, a w Hokejowej Lidze Mistrzów uzbierał 6 punktów w 9 spotkaniach. Dziś Hytönen jest wzorem dla pozostałych graczy, który od lat są związani z klubem z Jyväskylä. Bo "dom", o którym mówił jest w tym klubie bardzo ważny.



Hytönen zapewne niedługo będzie się żegnał z grą w hokeja, a wśród występujących obecnie w JYP graczy urodzonych w Jyväskylä nie widać takich o podobnym potencjale, ale nawet tym, którzy z trudem przebijają się do składu klub daje dużo szans, bo są "stąd". Mimo odnoszonych sukcesów, JYP to bowiem nadal miejsce o swego rodzaju "domowym" i rodzinnym charakterze. Skład zespołu jest pełen także zawodników urodzonych w okolicach Jyväskylä, którzy swoje kariery zaczynali w JYP. Takich jak Joonas Nättinen, wychowany w drużynie z Jyväskylä, który jednak jako senior debiutował w barwach Espoo Blues. Później został wybrany w drafcie NHL przez Montréal Canadiens. Zagrał w barwach "Habs" raz, a za Oceanem sobie nie poradził, na rok trafił do Szwecji, by wreszcie wrócić do ojczyzny. Oczywiście do "domu" w Jyväskylä.

Nättinen z Hokejową Ligą Mistrzów jest związany o wiele dłużej niż jego klub. W 2009 roku, jeszcze w barwach Espoo Blues jako 17-latek strzelił swojego pierwszego seniorskiego gola właśnie w półfinale poprzedniego wcielenia Ligi Mistrzów przeciwko Zürich Lions. Kilka dni temu kontrakt z JYP podpisał także jego starszy brat Jussi. W drużynie z Jyväskylä grał wcześniej tylko jako junior. Później występował w drugiej lidze, grał w Kazachstanie, Francji i Niemczech, a teraz wraca tam, gdzie jego dom.

Choć Jyväskylä nie jest najatrakcyjniejszym miastem świata, to w klubie jest coś, co przyciąga graczy, by do niego wracali. Nie ma chyba lepszego przykładu niż gwiazda zespołu Jarkko Immonen, który ma w JYP już trzecią "kadencję". Grał tam w latach 2002-05, później wyjechał za Ocean, gdzie zaliczył epizody w New York Rangers, a głównie występował w AHL. Wrócił do swojego byłego klubu na dwa lata i zdobył mistrzostwo w 2009 roku, po czym przeniósł się do KHL. Dwa ostatnie sezony spędził w Szwajcarii, a przed obecnym wrócił. Immonen nie zaczynał swojej kariery w JYP, urodził się 170 kilometrów od Jyväskylä, a jednak to do tego miejsca wraca po raz kolejny. Także jemu klub kojarzy się jednoznacznie. - JYP to w pewnym sensie mój rodzinny, domowy klub. Zawsze wiedziałem, że kiedyś tu wrócę - mówi.



Drużynę w dzisiejszym finale Hokejowej Ligi Mistrzów poprowadzi 49-letni trener Marko Virtanen. Właściwie w ciemno można strzelać, gdzie się urodził i w jakim klubie wychował. To kolejny człowiek z Jyväskylä, który jako zawodnik doszedł w barwach JYP od drużyn młodzieżowych do funkcji kapitana ekipy seniorów. Jako trener zaczynał prowadząc juniorów, później był asystentem szkoleniowca w pierwszym zespole, a od 2013 roku prowadzi go samodzielnie. W roli asystenta miał udział w zdobyciu mistrzostwa w 2012 roku, a jako pierwszy trener wywalczył dwa brązowe medale i wygrał turniej European Trophy, na bazie którego powstała Hokejowa Liga Mistrzów. W 2013 roku w finale ekipa JYP pod jego wodzą pokonała Färjestad Karlstad ze Szwecji 2:1. Teraz postara się przerwać szwedzką dominację w HLM, bo trzy poprzednie finały wygrywały właśnie drużyny ze Szwecji.

- To fantastycznie, że zagramy o klubowe mistrzostwo Europy. Musimy cieszyć się tą chwilą i zrobić wszystko, by zdobyć trofeum - mówi Antti Suomela. To najskuteczniejszy gracz drużyny w lidze krajowej, w której zespół w czerni zajmuje czwarte miejsce, a także jeden z tych, dla których Jyväskylä nie jest miejscem urodzenia czy wychowania. Do 2016 roku nie miał ani z tym miastem, ani z klubem nic wspólnego. Ale po upadku Espoo Blues, czyli klubu, w którym zaczynał karierę, znalazł nowe miejsce i robi w nim furorę.

Finał zostanie dziś rozegrany przy pełnych trybunach w hali VIDA Arena, gdzie przeważać będą fani Lakers, ale graczy fińskiej drużyny to nie przeraża. - Przyleciało z nami dużo naszych kibiców i cieszymy się, że będą nas wspierać. To dla nas wielki mecz i wielka szansa - mówi kapitan Hytönen. Inna ofensywna gwiazda, Jani Tuppurainen dodaje: - Będzie pełna hala, ale my mamy też kibiców, którzy zostali w domu i na nas liczą. Musimy wszystkim dać dobre przedstawienie. To będzie wspaniałe doświadczenie.

Hokeiści z Finlandii przylecieli do Szwecji jednym samolotem z grupą około 100 kibiców. Jak prawdziwa wielka rodzina. Teraz mają nadzieję, że wszyscy razem zabiorą trofeum tam, gdzie najbardziej lubią wracać. Do domu.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X