Hokej.net Logo

Wyświetleń: 598

NHL: Andersen lepszy w bramkarskim pojedynku (WIDEO)

2018-02-08 07:03:23

W poniedziałek Frederik Andersen z powodu kontuzji nie dokończył meczu Toronto Maple Leafs z Anaheim Ducks. Wczoraj duński bramkarz był już zupełnie zdrowy i w pięknym stylu pomógł przerwać zwycięską serię innego czołowego bramkarza NHL Pekki Rinne.


Andersen zjechał z tafli w poniedziałkowym meczu z "Kaczorami" po tym, jak Corey Perry upadając na lód przypadkowo kopnął go w głowę. Wyglądało groźnie, ale Duńczykowi nic poważnego się nie stało. Wczoraj był już w grze w meczu przeciwko Nashville Predators. Jego zespół prowadził 2:0 po golach Jamesa van Riemsdyka i Kasperiego Kapanena, który w pięknym stylu wykończył akcję w osłabieniu. Później jednak Predators odpowiedzieli trafieniami Coltona Sissonsa i Viktora Arvidssona i zrobiło się 2:2. Taki wynik utrzymał się nie tylko po 60 minutach, ale także po pięciominutowej dogrywce. Rozstrzygnięcie zapadło więc dopiero w rzutach karnych. Trzeba było na nie czekać aż do siódmej rundy, gdy krążek do siatki Predators skierował van Riemsdyk, który dał gospodarzom wygraną 3:2. Z karnego dla Maple Leafs trafił także Tyler Bozak, a dla rywali wyłącznie Ryan Ellis.

To jednak nie żadnego ze strzelców, a właśnie Andersena wybrano później pierwszą gwiazdą spotkania. W ciągu 65 minut gry obronił aż 44 z 46 strzałów, a w karnych skutecznie interweniował jeszcze 5 razy. Nie byłoby ani dogrywki, ani rzutów karnych, gdyby nie jego niesamowita interwencja z przedostatniej minuty trzeciej tercji, gdy wyciągając prawą nogę na linii bramkowej zatrzymał krążek po strzale objeżdżającego bramkę Arvidssona. Nic dziwnego, że wielokrotnie podczas meczu na trybunach niosły się śpiewy "Freddy, Freddy". Ze wszystkich bramkarzy w całej NHL Andersen obronił w tym sezonie najwięcej strzałów (1 430). - W takich wyrównanych meczach te ważne interwencje "dodają się" do siebie. To wspaniale mieć go za naszymi plecami - chwalił po meczu swojego kolegę van Riemsdyk.

Duńczyk wczoraj wygrał pojedynek z inną bramkarską gwiazdą NHL Pekką Rinne. Fin nie miał aż tyle pracy, bo obronił 30 strzałów z gry i 4 karne. Porażka zakończyła jego serię 8 zwycięstw. - Stworzyliśmy sobie mnóstwo okazji, ale Andersen zagrał naprawdę dobry mecz i dał im szansę na wygranie. Bierzemy ten punkt, ale zawsze gdy gra się dobry mecz, a mimo to przegrywa, to człowiek jest rozczarowany - skomentował Rinne po spotkaniu. Jego drużyna nie wykorzystała szansy powrotu na pierwsze miejsce w dywizji centralnej. Z dorobkiem 72 punktów zajmuje w niej drugie miejsce. Do prowadzących Winnipeg Jets traci jedno "oczko", ale ma do rozegrania o dwa mecze więcej. Maple Leafs, z kolei, mają 69 punktów i pozostają na trzeciej pozycji w dywizji atlantyckiej. Wczorajszy mecz w hali Air Canada Centre oglądało 18 878 widzów i była to... najniższa frekwencja na meczu w Toronto w tym sezonie.

Toronto Maple Leafs - Nashville Predators 3:2 (1:0, 1:1, 0:1, 0:0, 1:0)
1:0 van Riemsdyk - Brown - Dermott 16:06
2:0 Kapanen - Moore - Hainsey 29:38 (w osłabieniu)
2:1 Sissons - Åberg - Ellis 38:10
2:2 Arvidsson 40:25
3:2 van Riemsdyk (decydujący rzut karny)
Strzały: 32-46.
Minuty kar: 4-4.
Widzów: 18 878.





Trwa zwycięska seria Boston Bruins. Zespół z Bostonu pokonał 6:1 New York Rangers, wygrywając po raz czwarty z rzędu i traci już tylko jeden punkt do prowadzących zarówno w dywizji atlantyckiej, jak i całej NHL Tampa Bay Lightning. Patrice Bergeron strzelił dwa gole, Zdeno Chára zaliczył bramkę i asystę, ale najpiękniejszą akcję meczu przeprowadził Tim Schaller, który w drugiej tercji indywidualnym rajdem minął dwóch rywali i trafił pod poprzeczkę bramki Henrika Lundqvista, wysyłając go na ławkę. Szwed, który miał serię 6 zwycięstw przeciwko Bruins, został zmieniony trzeci raz w ostatnich pięciu meczach. Jego miejsce w bramce zajął Ondřej Pavelec. Dla ekipy z Bostonu trafiali także: Riley Nash i Sean Kuraly. Dwa razy w czasie meczu pobili się Adam McQuaid (BOS) i Cody McLeod. Bruins mają już 74 punkty, a od prowadzących w tabeli Lightning rozegrali o jeden mecz mniej. Rangers z 55 punktami są ostatni w dywizji metropolitalnej. Zajmują także piąte miejsce w wyścigu po dwie "dzikie karty" do play-offów w konferencji wschodniej.

Piękny rajd i gol Tima Schallera



Bramkarz Los Angeles Kings Darcy Kuemper wreszcie został pokonany, ale jego zespół wygrał z Edmonton Oilers 5:2. Gol Leona Draisaitla zakończył na 193 minutach i 58 sekundach passę Kuempera, drugą najdłuższą w historii klubu z Los Angeles bez wpuszczenia gola. Dla "Królów" bramkę i asystę zaliczył Anže Kopitar, zwycięskie trafienie było dziełem obrońcy Paula LaDue, a trafiali także Kyle Clifford, Adrian Kempe i Alex Iafallo. Gole Iafallo i Kopitara padły w przedostatniej minucie, gdy z bramki Oilers zjechał już Cam Talbot. LaDue w 26 występach w NHL strzelił 2 gole i oba dały jego drużynie zwycięstwo. Poprzedni miał miejsce 9 dni temu w meczu z Dallas Stars. Wczoraj ekipa Oilers po jego bramce zgłosiła "challenge" ze względu na możliwe przeszkadzanie bramkarzowi, ale decyzja o zaliczeniu gola została utrzymana. Dwukrotnie asystujący Drew Doughty przekroczył granice 300 asyst i 400 punktów w NHL. Kings mają 63 punkty i wrócili na dające pewny awans do play-offów trzecie miejsce w dywizji Pacyfiku, wyprzedzając Calgary Flames i Anaheim Ducks. Oilers mają 50 punktów i zajmują dopiero siódme miejsce w klasyfikacji "dzikiej karty" na Zachodzie. Do miejsca dającego play-offy tracą obecnie aż 13 "oczek".

WYNIKI NHL
TABELE



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.


Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X