Hokej.net Logo

Wyświetleń: 1289

NHL: Rask znów wygrał. Najdłuższa seria od 35 lat (WIDEO)

2018-02-04 07:02:56

Gracze Boston Bruins mogli wczoraj przestraszyć się przed meczem przeciwko bramkarzowi, z którym jeszcze nigdy nie wygrali. Ale ostatnio to ich bramkarz Tuukka Rask zapomniał, co znaczy przegrywać.


Bruins tej nocy polskiego czasu podejmowali Toronto Maple Leafs, w których bramce stał Frederik Andersen. A Duńczyk dotąd wygrał wszystkie 9 meczów przeciwko ekipie z Bostonu. Tym razem jednak wreszcie "Niedźwiedzie" znalazły na niego sposób. Torey Krug strzelił gola w przewadze i zaliczył asystę, na listę strzelców wpisali się także: Patrice Bergeron, David Pastrňák i Tim Schaller, a Bruins odnieśli zwycięstwo 4:1. Przerwali w ten sposób nie tylko serię porażek z Andersenem, ale także passę bez zwycięstwa przeciwko Maple Leafs. Do wczoraj ponieśli w takich ważnych dla tabeli dywizji meczach 6 porażek z rzędu i tylko w jednym meczu w trakcie tej serii zdobyli punkt. Ostatni raz wygrali z drużyną "Klonowych Liści" prawie dwa lata temu. Ostatnio jednak są w bardzo dobrej dyspozycji, a świetne liczby notuje zwłaszcza ich bramkarz Tuukka Rask.

Fin w 20 spotkaniach z rzędu, które rozpoczynał między słupkami, zdobywał przynajmniej jeden punkt. 18 z nich wygrał i tylko dwukrotnie zjeżdżał z tafli pokonany, ale nigdy w regulaminowych 60 minutach. To najdłuższa taka seria bramkarza Bruins od sezonu 1982-83, gdy w 31 meczach z rzędu "punktował" Pete Peeters. Wczoraj Rask nie tylko zatrzymał 23 strzały, ale jeszcze dorzucił asystę przy ustalającym wynik golu Schallera, który trafił do siatki rywali strzałem przez całą taflę, gdy Andersena już na lodzie nie było. Pierwszy bramkarz Bruins po raz ostatni nie zdobył z zespołem punktu 26 listopada ubiegłego roku w przegranym 2:4 meczu z Edmonton Oilers. Wczoraj pokonał go tylko Mitch Marner, a właściwie kolega klubowy Charlie McAvoy, który po strzale rywala zmienił tor lotu krążka i skierował go do własnej bramki. Gracze z Bostonu cieszyli się po meczu bardzo z przerwania fatalnej serii przeciwko Maple Leafs. - Wiedzieliśmy, o co gramy. Mieliśmy z nimi dużo zaciętych meczów, ale nie mogliśmy wygrać. Cieszę się, że wreszcie się udało, i to w normalnym czasie - mówił po meczu Krug.

Dzięki wczorajszemu zwycięstwu Bruins mają już 70 punktów i zajmując drugie miejsce w dywizji atlantyckiej odskoczyli trzecim w tabeli rywalom na 5 "oczek", a do tego mają do rozegrania aż o 4 mecze więcej. Gdyby sezon kończył się dziś, to obie ekipy zagrałyby ze sobą w pierwszej rundzie play-offów. Zespół z Toronto przerwał serię czterech zwycięstw, a w dwóch poprzednich meczach nie tracił gola. Wspólna passa Andersena i Curtisa McElhinneya bez straty bramki zakończyła się na 146 minutach i 46 sekundach. Porażka oddaliła zespół od miejsca dającego w ewentualnej pierwszej rundzie play-offów przewagę własnej tafli, ale Andersen mówi, że jest za wcześnie, by o tym myśleć. - To jest dla nas jakieś wyzwanie, ale czeka nas jeszcze długa droga - skomentował. - Na razie nie ma powodu, by tak daleko wybiegać myślami w przyszłość. W poniedziałek mamy mecz z Anaheim i na tym się skupiamy.

Boston Bruins - Toronto Maple Leafs 4:1 (1:1, 2:0, 1:0)
1:0 Bergeron - Heinen 04:29
1:1 Marner - Rielly - Kadri 08:03 (w przewadze)
2:1 Pastrňák - Krug - Heinen 29:22 (w przewadze)
3:1 Krug - Czarnik - Krejčí 36:47 (w przewadze)
4:1 Schaller - Rask - Chára 58:21 (pusta bramka)
Strzały: 30-24.
Minuty kar: 8-6.
Widzów: 17 565.



Montréal Canadiens pokonali u siebie Anaheim Ducks 5:2, a aż 4 gole dla zwycięzców strzelili obrońcy. Jeff Petry trafił do siatki dwukrotnie, Joe Morrow do jednej bramki dorzucił asystę, a na listę strzelców wpisał się także David Schlemko. Dla tego ostatniego było to pierwsze trafienie w barwach Canadiens. Schlemko kończył zeszły sezon w barwach San Jose Sharks, ale został wybrany przez Vegas Golden Knights w drafcie rozszerzenia NHL, a następnie oddany do Montrealu w wymianie. Jedynym napastnikiem, który zdobył wczoraj bramkę dla "Habs" był Logan Shaw. Pierwszą gwiazdą meczu wybrano jednak bramkarza gospodarzy Anttiego Niemiego, który obronił 43 strzały. Drużyna z Montrealu z 48 punktami jest dopiero szósta w dywizji atlantyckiej i ósma w wyścigu po dwie "dzikie karty" do play-offów w konferencji wschodniej.

Rzuty karne były potrzebne do wyłonienia zwycięzcy meczu Philadelphia Flyers z Ottawa Senators. A że Flyers w tym sezonie w karnych tylko przegrywają, to i tym razem tak było. Żaden gracz "Lotników" nie trafił w decydującej serii do siatki, a w szóstej rundzie karnych wygraną dał Senators Mike Hoffman. Wcześniej asystował on przy golu Matta Duchene'a, z gry trafiali również Derick Brassard i Chris DiDomenico, a "Senatorowie" wygrali 4:3. Jeszcze do 55. minuty prowadzili 3:1, ale gospodarze uratowali jeden punkt. Flyers w tym sezonie mają w karnych bilans 0-4, z kolei Senators 2-5. Mike Hoffman wykorzystał karnego w NHL po raz pierwszy w karierze. Wcześniej nie zamienił na gola ani jednej z 9 prób. Jego zespół z 43 punktami nadal jest jednak przedostatni w dywizji atlantyckiej i dziewiąty w tabeli "dzikiej karty" w konferencji wschodniej. Flyers mają 57 punktów i są na piątej pozycji w dywizji metropolitalnej, ale według stanu na dziś dawałoby im to drugą "dziką kartę" na Wschodzie.

Winnipeg Jets pokonali Colorado Avalanche 3:0 i utrzymali prowadzenie w dywizji centralnej. Connor Hellebuyck obronił wszystkie 25 strzałów rywali i po raz piąty w tym sezonie zachował "czyste konto". Amerykanin jest w bramkarskiej klasyfikacji meczów bez wpuszczenia gola drugi w całej lidze. Patrik Laine strzelił swojego 13. w tym sezonie gola w przewadze i wspólnie z Jewgienijem Małkinem jest pod tym względem najlepszy w NHL. Bramki zdobywali wczoraj także Jack Roslovic i Nikolaj Ehlers, a drugi najlepszy "asystent" ligi Blake Wheeler podawał przy dwóch golach. Jets punktowali w siedmiu ostatnich meczach i mając 71 punktów o 2 wyprzedzają drugich w dywizji centralnej Nashville Predators, od których jednak rozegrali o 3 mecze więcej. Tymczasem Avalanche, do których bramki po 11 meczach przerwy spowodowanej kontuzją wrócił Siemion Warłamow, przegrali 4 z ostatnich 5 spotkań. Z dorobkiem 60 punktów są przedostatni w dywizji centralnej.

Jeden gol wystarczył do rozstrzygnięcia meczu w Buffalo, gdzie miejscowi Sabres przegrali z St. Louis Blues. Jako jedyny do siatki trafił w 55. minucie Carl Gunnarsson, a Carter Hutton broniąc 27 strzałów po raz trzeci w tym sezonie zachował "czyste konto". Bramkarz Blues w ostatnich 4 meczach, które rozpoczynał w bramce, ma komplet zwycięstw, 2 występy bez wpuszczenia gola i tylko dwukrotnie dał się w tym czasie pokonać. Jego drużyna wygrała 4 z ostatnich 5 meczów, a 67 punktów daje jej trzecie miejsce w dywizji centralnej. Z kolei Sabres przegrali 3 mecze z rzędu i 5 z ostatnich 6 u siebie. Z 37 punktami są "czerwoną latarnią" konferencji wschodniej bez żadnych nadziei na play-offy.

W dramatycznych i kontrowersyjnych okolicznościach zespół Florida Panthers pokonał 3:2 Detroit Red Wings. Jonathan Huberdeau strzelił zwycięskiego gola na zaledwie 9 sekund przed końcem spotkania, choć bramkarz "Czerwonych Skrzydeł" Petr Mrázek protestował, że strzelec przeszkadzał mu wcześniej w interwencji. Mimo "challenge'u", po analizie wideo gol został jednak uznany. Wcześniej dla "Panter" trafiali także Aaron Ekblad i Aleksander Barkov. Ekblad i Huberdeau zaliczyli też po asyście, a ten pierwszy ma w tym sezonie już 10 goli i jest 15. obrońcą w historii NHL, który w każdym ze swoich pierwszych czterech sezonów w NHL zdobywał dwucyfrową liczbę bramek. Panthers wygrali 3 ostatnie mecze i kosztem Red Wings awansowali na czwarte miejsce w dywizji atlantyckiej. Obie ekipy mają po 50 punktów, ale ta z Sunrise rozegrała o jeden mecz mniej. Obu jednak brakuje aż 7 punktów do pozycji dającej "dziką kartę" do play-offów w konferencji wschodniej.

Kontrowersyjny zwycięski gol Jonathana Huberdeau



W meczu o drugie miejsce w dywizji metropolitalnej New Jersey Devils pokonali Pittsburgh Penguins 3:1 i awansowali właśnie na drugą pozycję kosztem swoich wczorajszych rywali. "Diabły" dały prawdziwy popis gry obronnej i pozwoliły rywalom na oddanie zaledwie 16 strzałów. Tylko raz "Pingwiny" mogły zagrać w przewadze, co było ważne, bo to najlepiej wykorzystujący takie okazje zespół w NHL. Wczoraj jednak w przewadze oddał tylko jeden strzał. Bohaterem wieczoru został Travis Zajac, który miał udział we wszystkich bramkach Devils. Sam strzelił dwie, a ponadto asystował Blake'owi Colemanowi, który także zaliczył asystę. Zajac 12 razy strzelał w jednym meczu NHL więcej niż jednego gola i po raz drugi zrobił to przeciwko Penguins. Jego zespół wygrał trzeci raz z rzędu i ma 62 punkty. Obrońcy Pucharu Stanleya skończyli serię czterech zwycięstw. Dotąd zdobyli o jedno "oczko" mniej od Devils i są w dywizji metropolitalnej trzeci, a rozegrali aż o 3 mecze więcej od swoich wczorajszych rywali. Gdyby sezon skończył się dziś, to obie ekipy zagrałyby ze sobą w pierwszej rundzie play-offów.

New York Islanders wygrali 4:3 z Columbus Blue Jackets. Gole dla zwycięzców strzelali: Nick Leddy, Josh Bailey, Jordan Eberle oraz Brock Nelson. "Wyspiarze" wygrali, choć po dwóch tercjach przegrywali 2:3. Co więcej, wygrali, mimo że rywale oddali na ich bramkę aż 49 strzałów, w tym 26 w pierwszej tercji. Jaroslav Halák dzięki 46 skutecznym interwencjom został wybrany pierwszą gwiazdą spotkania. Ale bramkarze Islanders już od lat uwielbiają mecze, w których mają mnóstwo pracy. W ciągu 7 ostatnich sezonów zespół z Nowego Jorku wygrał aż 15 z 20 meczów, gdy jego bramkarze musieli interweniować ponad 40 razy, a tylko w jednym nie zdobył punktu. To był poprzedni mecz - przegrany w środę z Toronto Maple Leafs 0:5, mimo 45 skutecznych interwencji Thomasa Greissa. Drużyna Douga Weighta ma 57 punktów i zajmuje szóste miejsce w dywizji metropolitalnej, a trzecie w klasyfikacji "dzikiej karty" w konferencji wschodniej. Z drugimi w tym rankingu Philadelphia Flyers przegrywa większą liczbą rozegranych meczów. W wyścigu po "dzikie karty" prowadzą Blue Jackets, którzy jednak przegrali już trzeci mecz z rzędu.

Na ostatnie miejsce w dywizji metropolitalnej spadła drużyna New York Rangers, która uległa Nashville Predators 5:2. Szwajcar Kevin Fiala strzelił dla zwycięzców dwa gole, najlepszy strzelec NHL wśród obrońców P.K. Subban zdobył swoją 13. bramkę i 40. punkt w sezonie, Viktor Arvidsson zdobył bramkę i zaliczył asystę, a na listę strzelców wpisał się też Colton Sissons. Subban zdobywał przynajmniej 40 punktów w każdym z 5 ostatnich sezonów. Jedynym wciąż grającym w NHL zawodnikiem, który jako obrońca notował podobne wyniki jest Zdeno Chára. Słowak w latach 2005-12 zdobywał przynajmniej 40 punktów w 7 kolejnych sezonach. Bramkarz Predators Pekka Rinne wygrał siódmy mecz z rzędu, a jego zespół triumfował w 8 z ostatnich 10 spotkań. Nadal jest jednak drugi w dywizji centralnej. Rangers mają 55 punktów i choć w swojej dywizji zajmują ostatnie miejsce, to do pozycji dającej awans do play-offów tracą tylko 2 "oczka".

Dallas Stars pokonali Minnesota Wild 6:1. Kluczowa była druga tercja wygrana przez "Gwiazdy" aż 4:0. Tyler Seguin strzelił gola i zaliczył dwie asysty, po bramce i asyście dołożyli Jamie Benn i Aleksandr Radułow, a listę strzelców w zwycięskim zespole uzupełnili: Mattias Janmark-Nylén, Stephen Johns i Jason Zucker. Najskuteczniejszy obrońca NHL John Klingberg zaliczył asystę, która dała mu już 50. punkt w tym sezonie. Szwed jest wspólnie z Radułowem także najlepiej punktującym graczem całego zespołu. Stars już po raz piąty w tym sezonie wygrali różnicą przynajmniej 5 goli, co jest najlepszym wynikiem w całej lidze. W poprzednich czterech sezonach razem wziętych odnieśli tylko 6 takich zwycięstw. W dywizji centralnej z 64 punktami zajmują czwarte miejsce, a jednocześnie prowadzą w klasyfikacji drużyn walczących o "dzikie karty" do play-offów w konferencji zachodniej. W obu tabelach za nimi znajdują się Wild, którzy tracą 3 punkty, ale mają do rozegrania o jeden mecz więcej.

Tampa Bay Lightning umocnili się na prowadzeniu w całej lidze wygrywając 4:2 z Vancouver Canucks. Bramki dla zwycięzców zdobywali: Chris Kunitz, Victor Hedman, Yanni Gourde i Cory Conacher, który wykorzystał rzut karny. Dwukrotnie asystował najskuteczniejszy gracz NHL Nikita Kuczerow, który ma już 66 punktów w tym sezonie i 300 w całej karierze. Bramkarz Lightning Andriej Wasilewski obronił 31 strzałów i odniósł już 31. zwycięstwo w tym sezonie. W tej ostatniej kategorii jest liderem całej NHL. Po pięknej indywidualnej akcji pokonał go wczoraj najlepszy strzelec wśród debiutantów i jednocześnie MVP ubiegłotygodniowego Turnieju Gwiazd NHL Brock Boeser. Zespół "Błyskawicy" zapomniał już o styczniowej obniżce formy i wygrał 5 z ostatnich 6 meczów. Obecnie ma na koncie 75 punktów. Canucks z 48 "oczkami" są przedostatni w dywizji Pacyfiku i całej konferencji zachodniej.



Ciężko musiał pracować zespół Calgary Flames na przerwanie serii sześciu porażek. "Płomienie" przegrywały z Chicago Blackhawks już 0:2 i 2:3, ale ostatecznie wygrały po dogrywce 4:3. Zwycięstwo w dodatkowej części meczu dał drużynie Glena Gulutzana Sean Monahan, a wcześniej trafiali: Matt Stajan, Johnny Gaudreau i Michael Frolík. Monahan już po raz ósmy w tym sezonie dał zespołowi wygraną, co jest najlepszym wynikiem w całej NHL. Trzeci raz dokonał tego w dogrywce i również pod tym względem nikt w lidze nie jest od niego lepszy. Jego zespół z 60 punktami awansował na czwarte miejsce w dywizji Pacyfiku i w klasyfikacji "dzikiej karty" w konferencji zachodniej. Mających identyczny dorobek punktowy Anaheim Ducks wyprzedza dzięki mniejszej liczbie rozegranych meczów. Blackhawks zdobyli dotąd 56 punktów i są ostatni w dywizji centralnej.

Los Angeles Kings rozbili najsłabszych w całej lidze Arizona Coyotes 6:0. Jake Muzzin strzelił gola i zaliczył dwie asysty, po bramce i asyście uzyskali trzej gracze o imionach na A - Alex Iafallo, Adrian Kempe i Anže Kopitar, a także Dustin Brown, z kolei z jednym golem mecz skończył Trevor Lewis. Stojący w bramce "Królów" Darcy Kuemper obronił wszystkie 27 strzałów rywali i w drugim kolejnym meczu nie wpuścił gola. Kanadyjczyk jest niepokonany od 170 minut i 30 sekund. Ogółem w tym sezonie ma 3 występy z "czystym kontem", a w całej karierze w NHL 10. Kings przerwali serię trzech porażek z "Kojotami" i z dorobkiem 61 punktów awansowali na dające bezpośredni awans do play-offów trzecie miejsce w dywizji Pacyfiku. Coyotes mają na koncie 33 punkty.

WYNIKI NHL
TABELE



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V