Hokej.net Logo

Wyświetleń: 943

Vegas pisze historię (WIDEO)

2018-02-02 16:20:09

Historycznego wyczyny dokonała drużyna Vegas Golden Knights, która ma największą liczbę zwycięstw spośród wszystkich zespołów w NHL biorąc pod uwagę ich debiutanckie sezony.

Wygrywając z Winnipeg Jets 3:2 po dogrywce, Vegas Golden Knights zostali najlepszą w historii ligi drużyną pod względem ilości wygranych w debiutanckim sezonie. David Perron strzelając gola w dogrywce zapewnił „Rycerzom” 34 wygraną. Dla 29-letniego skrzydłowego był to 10 punkt (4G + 6A) w ostatnich 7 meczach i zarazem 17 „oczko”  (6G + 11A) w 16 ostatnich spotkaniach. Poprzedni rekord należał do Anaheim Mighty Ducks i Florida Panthers i był o jedną wygraną gorszy. Dziewięć spośród 34 zwycięstw Vegas to mecze zakończone dogrywkami albo rzutami karnymi. To fajna sprawa – powiedział bramkarz Golden Knights,  Marc-Andre Fleury, który wielokrotnie ratował swój zespół w tym meczu, szczególnie w dogrywce – Nie rozmawiamy o biciu rekordów albo o ich zdobywaniu, skupiamy się na tym, żeby dobrze zaprezentować się jako drużyna w każdym meczu, żebyśmy stanowili jedność i żeby wychodziły później z tego fajne rzeczy w czasie meczu. Jestem dumny i szczęśliwy patrząc w jakim miejscu znajduje się obecnie nasza drużyna. Oprócz Perrona gole dla zwycięzców zdobyli, Reilly Smith i Erik Haula, który dwukrotnie w dogrywce wybijał krążek z okolic linii bramkowej, po tym jak minął już Fleury’ego i mógł być dobity przez „Jetsów” do odkrytej bramki. Wśród pokonanych gole zdobyli, Kyle Connor i Joel Armia. Dla „Odrzutowców” to była druga porażka w 16 ostatnich meczach u siebie. Trener Vegas, Gerard Gallant, tak skomentował to zwycięstwo – Nie graliśmy nic wielkiego. My po prostu znaleźliśmy sposób. Wiemy, że jesteśmy dobrą drużyną, jesteśmy mocni fizycznie, co widać na tafli. Tak jak już powiedziałem, nie uważam, żebyśmy zagrali coś niesamowitego, to nie był jeden z naszych lepszych meczów, ale znów znaleźliśmy sposób na rywala.


Ottawa Sentors po dwóch bramkach zdobytych w liczebnych przewagach pokonała Anaheim Ducks 2:1 po dogrywce. Przez pierwsze dwie tercje w stolicy Kanady nie padła żadna bramka. Na 1:0 dla gospodarzy przymierzył zza kół bulikowych Bobby Ryan, który niestety na skutek kontuzji ręki nie dokończył tego spotkania. Wyrównanie padło po strzale Ryana Keslera w sytuacji, gdy „Kaczory” wyprowadziły już swojego bramkarza po to by uzyskać przewagę liczebną w polu. W dogrywce sprawę załatwił mocnym uderzeniem z koła bulikowego Erik Karlsson po podaniu od Matta Duchene. Szwed uczcił w ten sposób swój sześćsetny występ w NHL. Najlepszy mecz w sezonie rozegrał w bramce „Senatorów” Mike Condon, który zatrzymał 30 strzałów, zresztą tyle samo co jego vis-a-vis Ryan Miller. Do składu Ottawy wrócili po kontuzjach, Amerykanin Nate Thompson i Szwed Johnny Oduya, którego rodak Magnus Pääjärvi zadebiutował przed własną publicznością po przenosinach z St.Louis Blues. Ottawa zajmuje przedostatnie miejsce w dywizji atlantyckiej, a Anaheim jest na trzeciej pozycji w „Pacyfiku” mając tyle samo punktów co drugie, San Jose Sharks.


Buffalo Sabres nie sprostało na swoim lodowisku Florida Panthers, którzy wygrali 4:2. Ojcami tego zwycięstwa można nazwać Keitha Yandle, zdobywcę gola i dwóch asyst, a także Harriego Sateri, który zatrzymał 30 „cięć Szabel”. Było to jego drugie zwycięstwo w pierwszym sezonie gry w NHL. Pozostałe bramki dla „Panter” były udziałem Mike’a Mathesona, Denisa Małgina i Coltona Scevioura. Gole dla Buffalo zdobyli, Ryan O'Reilly i Zemgus Girgensons. „Szable” są najsłabszą ekipą konferencji wschodniej. Trener Florydy, Bob Boughner był bardzo zadowolony z wygranej, która była już drugim triumfem „Panter” od momentu zakończenia Weekendu Gwiazd. Do składu Buffalo po 7 meczach przerwy powrócił środkowy Jacob Josefson. Wciąż do gry nie jest gotowy bramkarza Florydy, James Reimer, który wziął udział w porannym rozjeździe, ale nie był w stanie rozegrać wieczornego meczu. Swój jubileusz 500.meczu w NHL uczcił wygraną alternatywny kapitan „Panter” Aleksander Barkov, którego zespół zajmuje 4.miejsce w dywizji atlantyckiej.

Pierwszy raz w swojej długiej karierze Cam Ward zakończył mecz z Montreal Canadiens z czystym kontem. Obronił wszystkie 27 strzałów. To drugi mecz „na zero” tego bramkarza w bieżącym sezonie, a także dwudziesty siódmy w całej 13-letniej przygodzie z NHL. Jego koledzy z Carolina Hurricanes dołożyli dwa celne trafienia i sukces zespołu z Raleigh gotowy. Zrobili to, Brett Pesce i Brock McGinn. Pierwszy z nich ostatni raz cieszył się z trafienia do bramki rywala 14-go stycznia ubiegłego roku. Na kolejną bramkę czekał aż 81 gier. Canadiens przegrali trzeci mecz z rzędu i zajmują 6.miejsce w dywizji atlantyckiej. Obie drużyny znajdują się w czołówce ligowej jeżeli chodzi o średnią ilość strzałów oddawanych w meczu. „Huragany” zajmują w tej klasyfikacji 4.pozycję z wynikiem 34,3, a Canadiens są o dwie lokaty niżej i oddają średnio w meczu 33,8 uderzenia. Do składu Montrealu powrócił po krótkiej absencji Paul Byron.

Emocjonująca końcówka zadecydowała o triumfie New Jersey Devils nad Philadelphia Flyers 4:3. Na minutę i 27 sekund przed ostatnią syreną zwycięską bramkę zdobył numer jeden ubiegłorocznego draftu, Nico Hischier. Była to czwarta wygrana „Diabłów” w 14 ostatnich meczach. Oprócz Szwajcara dla ekipy z Newark gole strzelili, Damon Severson, Kyle Palmieri i Drew Stafford. W drużynie „Lotników” celnie mierzyli, Claude Giroux, Wayne Simmonds i Shayne Gostisbehere. Absolutny debiutant z poprzedniego dnia, bramkarz Philadelphii, Alex Lyon, rozegrał swój pierwszy mecz od początku do końca. Dzień wcześniej zmienił w czasie gry Michala Neuvirtha. Obie ekipy zaliczają się do dywizji metropolitalnej. Devils są wiceliderami tej grupy, a hokeiści z miasta „braterskiej miłości” zajmują 5.miejsce.


Tuukka Rask w ostatnich 19 meczach nie zaznał goryczy porażki po regulaminowych 60.minutach gry. Zresztą przegrał tylko dwa z tych meczów, a 17 pozostałych kończyło się zwycięstwem jego drużyny,  Boston Bruins. Tym razem „Niedźwiadki” 3:1 pokonały St.Louis Blues. Rask obronił w tym spotkaniu 32 strzały. Boston z ostatnich 20 meczów, aż 15 wygrał, raz zjeżdżał pokonany po trzech tercjach, a 4 razy porażki przyszły w dogrywce, bądź rzutach karnych. „Nutki” tak tańczyły jak zagrali David Krejci, Patrice Bergeron i David Backes, czyli strzelcy goli dla zwycięskiej drużyny. Ostatni z nich to były zawodnik St.Louis. Wczoraj dobił swojego byłego pracodawcę. Trafił do pustej bramki na sekundę przed końcem meczu. Z dwiema asystami dla Bostonu mecz zakończył Ryan Spooner. Coraz bliżej do powrotu na lód Brada Marchanda. Było to trzecie spotkanie z pięciomeczowej kary nałożonej na niego przez władze ligi. Inny z bostończyków, Kevan Miller na ten powrót też będzie musiał zaczekać, bowiem we wczorajszym spotkaniu doznał kontuzji górnej części ciała. „Niedźwiadki” są wiceliderami dywizji atlantyckiej, a „Bluesmeni” to trzecia ekipa dywizji centralnej.

Smutno było wczoraj w Nowym Jorku po tym jak Rangersi przegrali 0:4 z Toronto Maple Leafs W ich szeregach były dwie postacie, o których niemożliwe jest nie napisać w kontekście tego spotkania. Curtis McElhinney, rezerwowy bramkarz „Klonowych Liści” obronił wszystkie 25 strzałów „Strażników” i po raz drugi w sezonie mógł cieszyć się z zachowanego czystego konta. To dopiero siódmy taki przypadek w jego karierze. Obecnie McElhinney ma najniższą średnią wpuszczonych goli na mecz od kiedy gra w lidze NHL, wynosi ona 2,25 (nie licząc sytuacji, w których grał tylko jeden mecz). Drugą kluczową postacią tego spotkania, a w zasadzie ostatnich dni jest debiutant Justin Holl, który zdobył swoje dwie pierwsze bramki w lidze dzień po dniu. Jest to pierwszy obrońca w historii Toronto, który zdobywał bramki mecz po meczu w swoich dwóch debiutanckich spotkaniach w lidze. Można powiedzieć, że Holl w specyficzny sposób świętuje swoje 26-te urodziny, które przypadły na 30-go stycznia. Pozostałe gole dla Kanadyjczyków strzelili, James van Riemsdyk (20.bramka w sezonie), Patrick Marleau (17.trafienie w bieżących rozgrywkach) i Zach Hyman. „Klonowe Liście” tak mocno „zasypały” swoją bramkę, że nikt nie może do niej się przedrzeć od 142 minut i 17 sekund. Ostatnim był Tyler Seguin z Dallas tydzień temu. Maple Leafs zajmują 3.miejsce w dywizji atlantyckiej. Legendarny Henrik Lundqvist zjechał z lodu po wpuszczeniu czterech goli w 13 strzałach. W bramce w jego miejsce pojawił się Ondrej Pavelec i zatrzymał wszystkie 19 uderzeń przeciwników. Meczu w barwach gospodarzy nie ukończył Pawieł Buczniewicz po zderzeniu z Jake Gardinerem. W zespole Toronto nie zagrali kontuzjowani Ron Hainsey (drugi mecz z rzędu) i Matt Martin (czwarty mecz z rzędu). W Rangersach nieobecni byli, Chris Kreider (po raz 14 z rzędu) i Kevin Shattenkirk, który dochodzi do siebie po operacji kolana.


Nashville Predators „przejechali się” po „Królach” z Los Angeles wygrywając 5:0. Aż trzech spośród pięciu strzelców goli zrobiło to po raz szesnasty w tym sezonie. Taka zgodność wystąpiła pomiędzy Craigiem Smithem, Viktorem Arvidssonem i Filipem Forsbergiem (zanotował również asystę), który powrócił po 11-meczowej przerwie.  Pozostałe dwie bramki zdobyli, Calle Jarnkrok i Colton Sissons. Ryan Johansen zaliczył 3 asysty. Dla Pekki Rinne było to już 48 „czyste konto” w karierze i piąte w obecnych rozgrywkach. W tym meczu Fin obronił wszystkie 19 strzałów. Powrót po kontuzji jego vis-a-vis Jonathana Quicka nie był udany, pomimo iż obronił 31 uderzeń. Tylko w pierwszej tercji był ostrzeliwany 15 razy, z czego trzykrotnie skutecznie. Amerykanin nie ma szczęścia do meczów z „Drapieżnikami”. W całej karierze wygrał ich tylko 5, a 12 razy zjeżdżał pokonany. Trener Laviolette dzięki powrotowi Forsberga znów może zestawiać swoją ulubioną pierwsza linię ataku Johansen – Forsberg – Arvidsson, która wczoraj zapewniła mu 6 punktów. Jego zespół świetnie sobie radzi kiedy pierwszy zdobywa gola w meczu. W obecnym sezonie Nashville wygrali już 25-krotnie w takim przypadku, a tylko 5 razy przegrywali. Predators zasiadają na fotelu wicelidera dywizji centralnej, a „Królowie” są na 4.miejscu „Pacyfiku”.

Wielu zastanawiało się jak poradzi sobie ekipa Colorado Avalanche bez swojego lidera Nathana MacKinnona. Otóż „Lawiny” wygrały w pierwszym w tym sezonie starciu z „Nafciarzami”. W Edmonton było 4:3 dla gości, a najlepszy strzelec Colorado pauzować będzie z powodu kontuzji górnej części ciała od 2 do 4 tygodni. Ciężar obowiązków MacKinnona wzięli na siebie tym razem, Nikita Zadorow, Blake Comeau, Samuel Girard i J.T Compher, który zdobył decydująca bramkę w 2 minucie i 28 sekundzie dogrywki. Lider Edmonton, Connor McDavid dwukrotnie pokonał bramkarza „Lawin” Jonathana Berniera, a jedno trafienie dołożył Drake Caggiula. Kalendarz gier „Nafciarzy” jest krótko mówiąc nieregularny. W ciągu ostatnich 18 dni zagrali tylko 3 mecze, natomiast przez następne 66 dni stoczą 33 potyczki. Oilers zajmują dopiero 6.miejsce w dywizji Pacyfiku. Colorado jest na 5.pozycji w dywizji centralnej.


W Glendale scenariusz do którego już zdążyli się przyzwyczaić miejscowi kibice w bieżącym sezonie. Arizona Coyotes przegrali 1:4 z przybyszami z Dallas. To był siódmy z dziewięciu ostatnich meczów „Kojotów”, w którym doznali porażki. Dobrze w bramce Stars spisywał się Kari Lehtonen, zatrzymując 17 strzałów. W ostatnich ośmiu meczach zanotował 6 wygranych i wszystkie były wyjazdowe. Tyler Seguin zdobył 24.gola w tym sezonie, a John Klingberg zanotował 43.asystę. Pozostałe bramki dla „Gwiazd” zdobyli, Devin Shore, Mattias Janmark i  Esa Lindell, który strzelał do pustej już bramki. Honorowego gola dla Arizony zdobył Kevin Connauton. Było to jego debiutanckie trafienie. „Kojoty” znajdują się na samym dnie „Pacyfiku””, a „Gwiazdy” rozświetlają 4.pozycję w dywizji centralnej.

Aż  11 bramek obejrzeli kibice zgromadzeni w Scotiabank Saddledome w Calgary. Radość niestety przyćmiona została wynikiem meczu, bowiem ich pupile przegrali z Tampa Bay Lightning 7:4. Wśród zwycięzców wiodącą postacią był Alex Killorn, zdobywca dwóch goli i dwóch asyst. Formacja Kanadyjczyka, w której grają również pierwszoroczniak Matthew Peca (1G + 2A w meczu) i Yanni Gourde (dwie asysty w meczu) zdobyła łącznie w tym spotkaniu 9 punktów. Steven Stamkos trafił po raz dziewiętnasty w bieżących rozgrywkach. Micheal Ferland, Mikael Backlund, Sean Monahan i Matt Stajan strzelali dla Calgary, ale ich wysiłki i tak nie uchroniły ekipy z prowincji Alberta od szóstej z rzędu porażki. Flames zajmują 5.miejsce w dywizji Pacyfiku. W Tampie, która lideruje całej lidze na wyróżnienie zasłużył strzegący bramki Andriej Wasilewski. Obronił aż 42 strzały. 

W meczu ekip zajmujących 7.miejsca w swoich dywizjach lepsi okazali się reprezentanci dywizji „Pacyfiku” – Vancouver Canucks, którzy pokonali 4:2 Chicago Blackhawks z dywizji centralnej. Najskuteczniejszą „Orką” był wczorajszego wieczoru Brendan Gaunce, zdobywca dwóch goli. Najpierw strzelił na 1:1, a potem dołożył ostatnie, czwarte trafienie swojej drużyny. Kanadyjczyk rozegrał przez trzy sezony 109 meczów w Vancouver, strzelając w nich 5 bramek i zaliczając do tego 6 asyst. 23-latek pozostawał od 95 meczów bez gola. Pozostałe trafienia dla zwycięskiej drużyny dołożyli, Daniel Sedin i Bo Horvat, a Troy Stecher dorzucił dwie asysty. Nick Schmaltz i Alex DeBrincat zdobyli bramki dla Chicago, co i tak nie uchroniło tej drużyny przed zakończenie serii dwóch gier bez porażki. Duncan Keith zaliczył dwie asysty. W bramce Vancouver Jacob Markström zatrzymał 26 strzałów. W drugiej tercji swój występ zakończył Sam Gagner z Canucks, który nie pojawił się już na lodowisku po ataku Tomasa Jurco. Za to po pięciu meczach przerwy powrócił do gry jego klubowy kolega Erik Gudbranson. 



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V