Hokej.net Logo

Wyświetleń: 965

NHL: Rehabilitacja Stamkosa (WIDEO)

2017-11-05 07:28:16

Najskuteczniejszy gracz NHL Steven Stamkos mógł zostać antybohaterem swojej drużyny w dogrywce najciekawszego nocnego meczu tej ligi. Koledzy z drużyny jednak go przed tym uratowali, a później ich kapitan odwdzięczył się przesądzając o zwycięstwie.



Stamkos w dogrywce spotkania Tampa Bay Lightning z Columbus Blue Jackets otrzymał karę za spowodowanie upadku przeciwnika i zmusił swoich partnerów do bronienia się przez dwie minuty w osłabieniu. Jego koledzy zrobili to skutecznie, a przy wyniku 4:4 po dogrywce doszło do rzutów karnych. W nich Stamkos został wyznaczony jako trzeci w ekipie Lightning i nie zawiódł swoich kolegów. Strzałem pod poprzeczkę po ramieniu stojącego w bramce Blue Jackets Siergieja Bobrowskiego jako jedyny trafił i dał "Błyskawicy" zwycięstwo. Stamkos przy wszystkich swoich zaletach nie jest specjalistą akurat od rzutów karnych. Po wczorajszym celnym strzale ma w tym elemencie w NHL skuteczność zaledwie 23,7 %. Mimo to, trener Jon Cooper wyznaczył go do strzelania. - To jest naturalny snajper. Wiedziałem, że jest na siebie zły po tej karze w dogrywce i liczyłem, że wyjdzie do karnego i go wykorzysta. Dokładnie to zrobił - powiedział Cooper po spotkaniu.

Karny w decydującej serii do statystyk punktowych się w NHL nie wlicza, ale zanim do karnych doszło, Stamkos trafił także z gry, dzięki czemu ma w tym sezonie już 25 punktów i przewodzi klasyfikacji najskuteczniejszych graczy ligi. Drugi z 23 punktami jest jego partner z ataku Nikita Kuczerow, który wczoraj w swoim 300. meczu w NHL także zdobył gola, a dodatkowo zaliczył asystę. 14 bramek daje mu miano najlepszego strzelca w lidze. Na listę strzelców w zwycięskiej ekipie wpisali się także: Brayden Point i Yanni Gourde. A stojący w bramce gospodarzy Andriej Wasilewski zatrzymał 30 strzałów z gry i wszystkie 3 rzuty karne Blue Jackets. Pokonali go: Seth Jones, Markus Hännikäinen (obaj także z asystami), Zach Werenski oraz Brandon Dubinsky. Drużyna z Tampy dzięki zwycięstwu utrzymała się na prowadzeniu w całej lidze. Obecnie ma na koncie 24 punkty.

Z kolei Blue Jackets, mimo porażki, awansowali na pierwsze miejsce w dywizji metropolitalnej. Pozwolił im na to punkt zdobyty za remis w regulaminowym czasie. Obecnie drużyna Johna Tortorelli ma na koncie 19 punktów. Znany ze stawiania dość wysokich wymagań swoim podopiecznym trener był wczoraj po spotkaniu zadowolony, że jego zespół potrafił odrabiać straty. Najpierw ze stanu 1:2, a później z 2:4. - To był dobry powrót do gry. Udało nam się wyrwać jeden punkt w meczu przeciwko naprawdę dobrej drużynie - skomentował Tortorella.

Tampa Bay Lightning - Columbus Blue Jackets 5:4 (2:2, 2:0, 0:2, 0:0, 1:0)
0:1 Jones 02:30
1:1 Point - Brown - Girardi 02:54
2:1 Kuczerow - Siergaczow - Namiestnikow 03:32
2:2 Werenski - Dubois - Hännikäinen 10:55
3;2 Stamkos - Kuczerow - Hedman 26:20 (w przewadze)
4:2 Gourde - Killorn - Hedman 38:01
4:3 Hännikäinen - Milano - Jones 49:46
4:4 Dubinsky - Jenner - Bjorkstrand 51:45
5:4 Stamkos (decydujący rzut karny)
Strzały: 36-32.
Minuty kar: 8-6.
Widzów: 19 092.





Serię trzech porażek przerwał zespół Vegas Golden Kinghts, który na wyjeździe pokonał Ottawa Senators 5:4. Erik Haula strzelił dla zwycięzców dwa gole i zaliczył asystę, bramkę i dwie asysty uzyskał Jonathan Marchessault, o jedno punktowe podanie mniej William Karlsson, a trafił także Alex Tuch. Drużyna Gerarda Gallanta wciąż zmaga się jednak z wielkimi problemami kadrowymi na pozycji bramkarza. Pod nieobecność kontuzjowanych: Marc-André Fleury'ego, Malcolma Subbana i Oscara Danska, między słupkami stoi nominalny numer 4 Maxime Lagacé. Wczoraj w Ottawie obronił 24 strzały i odniósł pierwsze zwycięstwo w NHL. Golden Knights z 18 punktami zajmują drugie miejsce w dywizji Pacyfiku. W historii NHL tylko Montréal Canadiens w pierwszym sezonie istnienia ligi, czyli 100 lat temu, do odniesienia pierwszych 9 zwycięstw w swoich dziejach potrzebowali również zaledwie 13 meczów.

"Radosny hokej" obejrzeli kibice w St. Louis, gdzie miejscowi Blues pokonali Toronto Maple Leafs 6:4. W wydarzenia obfitowała szczególnie trzecia tercja, w której padło aż 6 goli - po 3 dla każdej z drużyn. Obrońca Alex Pietrangelo strzelił dla zwycięzców dwie bramki, inny defensor Joel Edmundsson trafił raz, z golem i asystą skończył mecz Władimir Tarasienko, a na listę strzelców wpisali się także: Magnus Pääjärvi Svensson oraz Vladimír Sobotka. Ponadto w ekipie Blues Brayden Schenn zaliczył 4, a Jaden Schwartz 3 asysty. Pietrangelo w tym sezonie już dwukrotnie zdobył dwa gole w jednym spotkaniu. Wcześniej przez 9 sezonów zdarzyło mu się to tylko raz. Podopieczni Mike'a Yeo wygrali już 6 z 7 meczów rozegranych u siebie. 23 punkty dają im pierwsze miejsce zarówno w dywizji centralnej, jak i całej konferencji zachodniej. W lidze lepsi od nich są tylko Tampa Bay Lightning. Maple Leafs, z kolei, przegrali 3 z 4 meczów zakończonej wczoraj w St. Louis sesji wyjazdowej. Z 16 punktami są jednak trzeci w dywizji atlantyckiej.

Grający bez kontuzjowanego Careya Price'a Montréal Canadiens pokonali po dogrywce 5:4 Winnipeg Jets. W dodatkowym czasie gry zwycięstwo podczas gry w przewadze dał im Max Pacioretty, który wcześniej dwukrotnie asystował. Dwa razy dla zwycięzców trafił Andrew Shaw, po razie Tomáš Plekanec i Jeff Petry. Zastępujący Price'a Al Montoya nie zaprezentował się najlepiej i wpuścił 4 z 23 strzałów, ale wystarczyło to do zwycięstwa. W przeciwieństwie do 45 skutecznych interwencji jego vis-à-vis Connora Hellebuycka. Max Pacioretty już po raz 9. w NHL dał swojej drużynie zwycięstwo w dogrywce w sezonie zasadniczym. Żaden Amerykanin w historii ligi nie zrobił tego częściej. Canadiens mają 11 punktów i z ostatniego miejsca w dywizji atlantyckiej przeskoczyli o dwie pozycje do góry. Ich wczorajsi rywale z 17 "oczkami" pozostają drudzy w dywizji centralnej.

Washington Capitals jak zwykle uporali się z Boston Bruins. Drużyna ze stolicy USA pokonała "Niedźwiedzie" 3:2 i było to już jej 10. z rzędu zwycięstwo nad tym rywalem. Nieoczekiwanym bohaterem "Caps" został Tom Wilson, który zdobył dwie pierwsze bramki w tym sezonie, w tym zwycięską. Swojego gola dołożył też znacznie mniej zaskakujący strzelec - Aleksandr Owieczkin. Wilson po raz pierwszy w sezonie zasadniczym NHL strzelił dwa gole w jednym meczu, a po raz drugi dał drużynie zwycięstwo. W poprzednich 322 występach zdobył tylko 21 bramek. Jego drużyna ma 15 punktów i jest szósta w dywizji metropolitalnej. Bruins z 13 "oczkami" są na czwartym miejscu w dywizji atlantyckiej.

Dobrą formę złapał wreszcie zespół New York Rangers, który odniósł już trzecie zwycięstwo z rzędu, pokonując 5:4 po dogrywce Florida Panthers. Dwa gole, w tym zwycięskiego w dogrywce, strzelił obrońca Kevin Shattenkirk. Rick Nash zaliczył bramkę i asystę, Nick Holden strzelił pierwszego gola w sezonie, do listy strzelców dopisał się także Michael Grabner, a J.T. Miller asystował trzykrotnie. Do składu "Panter" po sześciomeczowej przerwie spowodowanej kontuzją ręki wrócił Roberto Luongo. Obronił 39 strzałów, ale nie był ze swojego występu zadowolony. Rangers powoli odrabiają w tabeli dystans stracony na początku sezonu. Co prawda z 14 punktami nadal są przedostatni w dywizji metropolitalnej, ale do lidera tracą tylko 5 "oczek". Panthers z 10 punktami są z kolei przedostatni w całej konferencji wschodniej.

Także trzecie z rzędu zwycięstwo odniosła ekipa Colorado Avalanche, która po rzutach karnych pokonała Philadelphia Flyers 5:4. Wygraną dał jej po efektownej serii zwodów Mikko Rantanen. Był to pierwszy wykorzystany przez Fina rzut karny w NHL. Wcześniej trafił on także z gry. Gola i asystę dla zwycięzców zaliczył Matt Duchene, a swoje bramki zdobyli też: Blake Comeau i Naił Jakupow. Rzut karny wykorzystał również Nathan MacKinnon, który zaliczył wcześniej dwie asysty z gry. Numer 1 draftu NHL 2013 po raz pierwszy w tej lidze w trzech kolejnych meczach zdobywał przynajmniej dwa punkty. Avalanche mają 16 punktów i są na trzecim miejscu w dywizji centralnej. Flyers z identycznym dorobkiem zajmują czwartą pozycję w dywizji metropolitalnej.

Efektowny zwycięski rzut karny Mikko Rantanena



Najgorszym zespołem konferencji wschodniej zostali Buffalo Sabres, którzy przegrali 1:5 z Dallas Stars. Mecz rozstrzygnął się właściwie w pierwszej tercji wygranej przez "Gwiazdy" 4:0. Po bramce i asyście zaliczyli dla nich: Radek Faksa, Antoine Roussel (pierwszy gol w sezonie) i Tyler Seguin. Także po raz pierwszy w sezonie trafił Remi Elie, swojego gola dołożył Stephan Johns, a John Klingberg asystował trzy razy. 27 strzałów rywali obronił stojący między słupkami Stars Kari Lehtonen. Z kolei po drugiej stronie tafli Robin Lehner zjechał do boksu po wpuszczeniu 3 z 7 pierwszych strzałów. Zastąpił go Chad Johnson. Sabres mają 10 punktów i w tabeli całej ligi wyprzedzają tylko dwie drużyny. Stars zdobyli dotąd o 6 punktów więcej i są na czwartej pozycji w dywizji centralnej.

Chicago Blackhawks wygrali 2:0 z Minnesota Wild, a ich bohaterem znów był Corey Crawford. Bramkarz ekipy z "Wietrznego Miasta" obronił wszystkie 24 strzały rywali i w drugim kolejnym spotkaniu zachował "czyste konto". Crawford w środę nie dał się pokonać w meczu z Philadelphia Flyers, a wcześniej na występ z zerem po stronie strat czekał prawie rok. Gole dla Blackhawks strzelili: Artiom Anisimow i Alex DeBrincat, który trafił w przedostatniej minucie już do pustej bramki Wild. Bramkarz "Dzikich" Devan Dubnyk obronił 33 strzały i mimo porażki został wybrany pierwszą gwiazdą meczu. Warto jednak wziąć pod uwagę, że wybierali redaktorzy oficjalnej strony internetowej jego klubu. Blackhawks mają 16 punktów i zajmują piąte miejsce w dywizji centralnej. Wild zdobyli dotąd o 4 "oczka" mniej i są w niej ostatni.

Drugiego zwycięstwa w sezonie doczekały się "Kojoty" z Arizony. Najsłabszy w całej NHL zespół Coyotes po rzutach karnych pokonał 2:1 innego ligowego outsidera, zajmujących ostatnie miejsce w dywizji metropolitalnej Carolina Hurricanes. Zwycięskiego gola w karnych strzelił Derek Stepan, ale po meczu i tak najwięcej mówiło się o najlepszym debiutancie pierwszego miesiąca sezonu Claytonie Kellerze. To jeden z bardzo nielicznych w tym sezonie jasnych punktów w ekipie Coyotes. Wczoraj strzelił z gry swojego 10. gola w tych rozgrywkach i wykorzystał pierwszy w NHL rzut karny po serii efektownych zwodów. Drużyna Ricka Toccheta wygrała tylko 2 z pierwszych 15 meczów w tym sezonie. 5 punktów oznacza, że jest ostatnia w ligowej tabeli. Hurricanes zdobyli dotąd 11 "oczek".

Piękny pierwszy rzut karny w NHL Claytona Kellera



20-letni Brock Boeser był postacią wieczoru w meczu Vancouver Canucks z Pittsburgh Penguins. Tegoroczny debiutant popisał się pierwszym hat trickiem w NHL i poprowadził drużynę z Vancouver do zwycięstwa 4:2 nad mistrzami NHL. Młody gracz do swoich trzech goli dołożył jeszcze asystę przy trafieniu Bo Horvata, a trzy razy asystował Sven Bärtschi. Boeser, wybrany przez Canucks w drafcie NHL w 2015 roku z numerem 23, został najmłodszym autorem pierwszego hat tricka w NHL dla drużyny z Kolumbii Brytyjskiej od 29 lat, gdy jako 18-latek takim wyczynem popisał się Trevor Linden. Młody Amerykanin w poprzednich 9 meczach w tym sezonie strzelił łącznie tylko 2 gole. Obecnie jest najskuteczniejszym graczem zespołu. Canucks mają 16 punktów i zajmują czwarte miejsce w dywizji Pacyfiku. Penguins z 18 "oczkami" pozostają trzeci w dywizji metropolitalnej.

Los Angeles Kings stracili prowadzenie w konferencji zachodniej przegrywając po dogrywce 3:4 z Nashville Predators. "Królowie" przegrywali już 0:3, zdołali doprowadzić do remisu, ale w dodatkowej części meczu Viktor Arvidsson przesądził o zwycięstwie "Drapieżników". Wcześniej Miikka Salomäki strzelił swojego pierwszego gola w NHL od dwóch sezonów, a trafili również P.K. Subban i Craig Smith. Finalistom ubiegłego sezonu po raz pierwszy w tych rozgrywkach udało się wygrać dwa mecze w ciągu dwóch dni. 16 punktów nadal jednak daje im tylko przedostatnie miejsce w dywizji centralnej. Kings zakończyli za to serię czterech zwycięstw u siebie, ale z 22 punktami wciąż pewnie prowadzą w dywizji Pacyfiku.

W szóstej rundzie rzutów karnych San Jose Sharks rozstrzygnęli na swoją korzyść derby Kalifornii z Anaheim Ducks. Decydującego gola, dającego w całym meczu zwycięstwo 2:1, zdobył wówczas Joonas Donskoi. Wcześniej trafił dla "Rekinów" Joel Ward, a Martin Jones obronił 25 strzałów z gry i 3 karne. W pierwszej tercji pokonał go rozgrywający swój mecz nr 900 w NHL Corey Perry. W bramce Ducks dwoił się i troił Ryan Miller, który w ciągu 65 minut gry obronił aż 44 uderzenia, a w karnych jeszcze 2, ale jego drużyna poniosła trzecią porażkę z rzędu i z 14 punktami jest dopiero szósta w dywizji Pacyfiku. Jej wczorajsi rywale wygrali czwarte kolejne spotkanie i zajmują w tej samej dywizji trzecie miejsce z 16 "oczkami". W ekipie Ducks swój 800. kolejny mecz w NHL rozegrał Andrew Cogliano. Kanadyjczyk przez 10 lat i 1 miesiąc od debiutu w tej lidze nie opuścił żadnego spotkania! To czwarta najdłuższa taka seria w historii ligi. Rekordzista Doug Jarvis rozegrał 964 mecze z rzędu.

Zwycięski rzut karny Joonasa Donskoia




WYNIKI NHL
TABELE



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Zobacz również:

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X