Hokej.net Logo

Wyświetleń: 2774

Szwedzka dominacja przerwana. JYP najlepszy w Hokejowej Lidze Mistrzów

2018-02-06 21:06:17

Perfekcyjny występ w obronie i dwa strzelone gole sprawiły, że zespół JYP Jyväskylä wygrał finał Hokejowej Ligi Mistrzów z Växjö Lakers i jako pierwsza drużyna spoza Szwecji sięgnął po to europejskie trofeum.


W pierwszych meczach tegorocznej Hokejowej Ligi Mistrzów działacze Växjö Lakers zapewniali sobie frekwencję na trybunach rozdając kibicom bilety za darmo, ale przed finałem już nie trzeba było tego robić, bo rozeszły się wszystkie wejściówki, a w hali VIDA Arena nie było wolnych miejsc. Kibice, którzy wybrali się na trybuny, od pierwszych minuty oglądali szybki, bardzo dynamiczny mecz, w którym jednak brakowało goli.

Od samego początku faworyzowani gospodarze narzucili ekipie z Jyväskylä swoje warunki i to pod bramką Jussiego Olkinuory było znacznie groźniej. Najlepszą okazję do zdobycia bramki w pierwszej odsłonie miał w 11. minucie Erik Josefsson, który najdłużej ze wszystkich graczy reprezentuje barwy "Jeziorowców". Doświadczony napastnik przejął złe podanie rywali w ich tercji obronnej i znalazł się w sytuacji "sam na sam" z fińskim bramkarzem, ale okazji nie wykorzystał. Jego zespół w pierwszych 20 minutach strzelał na bramkę łącznie 15 razy, jednak Olkinuora na każdy strzał miał odpowiedź. Z drugiej strony Viktor Fasth był zmuszony do 6 interwencji i także nie popełnił błędu.

Na początku drugiej tercji obraz gry się nie zmienił. Gospodarze wciąż przeważali, a goście wydawali się być zepchnięci coraz głębiej pod własną bramkę. Lider szwedzkiej ekstraklasy dostał wreszcie znakomitą okazję do objęcia prowadzenia po dwóch karach graczy JYP. Najpierw Jaakko Jokinen podciął Eliasa Petterssona, a później Janne Kolehmainen poza grą, po wznowieniu, przewrócił Andrew Calofa i przez 72 sekundy "Jeziorowcy" grali w podwójnej przewadze. Ale choć pod bramką Olkinuory było bardzo groźnie, to krążek do niej nie wpadł. W odpowiedzi to zawodnicy Lakers dostali dwie kary, tyle że nie w tak krótkim odstępie czasu. Osłabienie po wykluczeniu Noaha Welcha jeszcze obronili, ale gdy na ławkę kar trafił Calof, to już się nie udało.

Po 52 sekundach gry przyjezdnych w przewadze wreszcie to oni objęli prowadzenie, choć wcześniej niewiele na to wskazywało. Przewagę wykorzystali zresztą nie w klasyczny sposób, czyli po zamku, a w wyniku indywidualnej akcji. Joonas Nättinen w tercji neutralnej dostał podanie od Mikko Kaltevy, rozpędzony wjechał do tercji ataku i używając obrońcy rywali Arvida Lundberga jako zasłony oddał strzał, po którym krążek pod łokciem Fastha wpadł do siatki, dając przyjezdnym pierwszego gola. Po objęciu prowadzenia ekipa Marko Virtanena nie zamierzała jednak bronić wyniku, a raczej pójść za ciosem i teraz to szwedzki bramkarz częściej był w opałach. Po 40 minutach jednak zespół JYP prowadził 1:0.

By odrobić straty zespół Lakers musiał w trzeciej tercji pokazać to, co sprawiło, że prowadzi w rozgrywkach SHL z aż 17-punktową przewagą nad wiceliderem. Ale dziś gospodarze nie mieli sposobu na pokonanie fińskiego bramkarza. Co prawda zrobili to raz, w 51. minucie, ale sędziowie gola nie uznali. Eric Martinsson wraz z przeważającą grupą fanów na trybunach ucieszyli się gdy po jego strzale z dystansu krążek wpadł do siatki, ale jeden z sędziów głównych od razu pokazał, że gola nie ma, po czym pojechał obejrzeć sytuację na wideo. Okazało się, że stojący na skraju pola bramkowego Martin Lundberg miał kontakt z Olkinuorą i przeszkadzał mu w interwencji, a więc znakomicie prowadzący dziś mecz sędziowie nie mogli bramki uznać.

Z kolei żadnej prawidłowej gospodarze nie zdobyli. Brązowi medaliści ubiegłego sezonu Liigi przeżyli jeszcze chwile grozy, gdy ich "zabijaka" Nolan Yonkman otrzymał karę za trzymanie, przez co przez ostatnie 85 sekund goście musieli się bronić w osłabieniu, a gdy Fasth zjechał z bramki, to Lakers grali w polu 6 na 4. Nie zdołali jednak wyrównać, a dodatkowo na 20 sekund przed końcem Kolehmainen wystrzelił krążek z własnej tercji obronnej wprost do bramki rywali i ustalił wynik na 2:0.

JYP Jyväskylä został więc pierwszym w czteroletniej historii Hokejowej Ligi Mistrzów zespołem spoza Szwecji, który w tych rozgrywkach triumfował. Wcześniej raz wygrała drużyna Luleå HF, a dwukrotnie Frölunda Göteborg. Trener Växjö Lakers Sam Hallam po meczu miał do sędziów lekkie pretensje o to, że nie uznali gola Martinssona, ale jeszcze bardziej krytyczny był wobec swoich podopiecznych. - W tej sytuacji z trzeciej tercji ich bramkarz był daleko poza polem bramkowym, a obrońca popchnął naszego gracza, ale nie wiem... trudna decyzja. Nie chcę też skarżyć się na sędziów. Po prostu dziś nie zasłużyliśmy na zwycięstwo - powiedział. - Oczywiście jesteśmy bardzo rozczarowani, ale nie zagraliśmy wystarczająco dobrze. Kilku chłopaków w ogóle nie wyszło na ten mecz.

W pełni zadowolony był za to trener zwycięskiej drużyny Marko Virtanen. - Chłopcy zrobili na lodzie wszystko dokładnie tak, jak mieli zrobić. Wypełnili wszystkie założenia taktyczne - cieszył się. - Wiedzieliśmy, jak gra przeciwnik, więc nie byliśmy zaskoczeni ich forecheckingiem czy czymkolwiek innym. Mieliśmy ich dobrze rozpracowanych.

"Czyste konto" w finale dzięki 31 skutecznym interwencjom zachował Olkinuora, który w rewanżowym meczu półfinałowym z Oceláři Trzyniec w decydującej serii rzutów karnych wywołał wiele kontrowersji rzucając kij w stronę Arona Chmielewskiego, czym utrudnił Polakowi oddanie strzału. A gola na wagę pucharu strzelił Nättinen, który jako junior terminował w klubie z Jyväskylä, ale odszedł wtedy do Espoo Blues, gdzie dostał więcej szans grania. Ponad 9 lat temu pokazał się w Europie strzelając dla Blues swojego pierwszego seniorskiego gola jako 17-latek w przegranym półfinale poprzedniego wcielenia Hokejowej Ligi Mistrzów przeciwko Zürich Lions. Dziś już jako doświadczony gracz wygrał rozgrywki o tej samej nazwie, ale innym formacie z innym zespołem.

Po zakończeniu finału ogłoszono nazwisko najbardziej wartościowego zawodnika całych rozgrywek. Po raz pierwszy nie został nim hokeista zwycięskiej drużyny. Nie mógł zresztą nim być, bo w ostatecznej trójce walczącej o nagrodę nie było żadnego przedstawiciela JYP. Wyróżniony został za to bramkarz Oceláři Trzyniec Šimon Hrubec. O przyznaniu nagrody decydowały w połowie głosy kibiców w sondzie internetowej, a w drugiej połowie głosowanie panelu ekspertów.

Växjö Lakers - JYP Jyväskylä 0:2 (0:0, 0:1, 0:1)
0:1 Nättinen - Kalteva 34:32 (w przewadze)
0:2 Kolehmainen (w osłabieniu, pusta bramka)
Strzały: 31-18.
Minuty kar: 6-8.
Widzów: 5 750.

Lakers: Fasth - A. Lundberg, Martinsson, Kiiskinen, Rosén, Calof - Rahimi, Persson, Shinnimin, Pettersson, Pesonen - Welch, Högberg, Reddox, Fröberg, Netterberg - Bohm, Røndbjerg, M. Lundberg, Josefsson, Brodecki. Trener: Sam Hallam.

JYP: Olkinuora - Kalteva, Vainio, Tuppurainen, Immonen, Nättinen - Kuukka, Mäenpää, Rooba, Hytönen, Louhivaara - Ikonen, Jokinen, Turkulainen, Suomela, Puustinen - Honka, Yonkman, Kolehmainen, Kanninen, Stråka. Trener: Marko Virtanen.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X