Hokej.net Logo

Wyświetleń: 5451

Dawid Chwałka: Warunki kontraktu Teda Nolana są bardzo zbliżone do tych trenera Płachty

2017-07-14 19:36:51

O kanadyjskiej szkole hokejowej, osobie nowego szkoleniowca Teda Nolana i trzech latach pracy pod wodzą Jacka Płachty rozmawiamy z Dawidem Chwałką, prezesem Polskiego Związku Hokeja na Lodzie.


HOKEJ.NET: - Dlaczego zdecydowaliście się na kierunek kanadyjski? 

Dawid Chwałka, prezes PZHL: - Nie da się ukryć, że każdego kibica hokejowego, który ma pasję do tego sportu, zawsze ciągnie w stronę Kanady i NHL. Jest to odnośnik statusu i osiągniętego sukcesu w tym sporcie. To naturalne, bo to prawdziwa ojczyzna tego pięknego sportu. Wydawało mi się, że podążenie drogą kanadyjską stawało się dla nas coraz bardziej naturalne. od momentu ściślejszej współpracy z moim przyjacielem - Jarkiem Byrskim, który od półtora roku przekazuje nam ogromną wiedzę, ogromne know-how i doświadczenie, które przekazuje trenerom i dzieciom. Jest to bezcenne, gdyż zrobił to w swoim wolnym czasie od zajęć z gwiazdami ligi NHL, od współpracy z klubami w Ameryce Północnej. Jego entuzjazm pobudził nas do szukania rozwiązań w stronę Kanady. 

W Polsce pojawił się także Wojtek Wolski, który również pokazał, że chcę współpracować z polskimi dzieciakami. 

- To tylko pokazuje, że zależy mu na kraju, w którym się urodził. To świetny wzór dla młodych zawodników, który ciężką pracą osiągnął naprawdę wiele. Na dodatek ostatnio zmagał się z ciężką kontuzją i fakt, że przyjechał do Polski, świadczy tylko o jego harcie ducha. Ba, dalej chce z nami współpracować.

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

- Chcielibyśmy stworzyć konkurencyjność w klubach. Byłoby świetnie, gdyby młody zawodnik - zaczynający dopiero poważne granie - miał świadomość, że wychodząc na lód musi ciężko pracować. Szukać dalszej motywacji do bycia lepszym i lepszym. Podobnie było w przypadku Mariusza Czerkawskiego i Wojtka Wolskiego, którzy z powodzeniem grali w najlepszej lidze świata. 

To są oczywiście cele i marzenia, ale są one realne. Nie od dziś mówi się, że jeśli jesteś w stanie coś sobie wymarzyć, to jesteś w stanie to osiągnąć. Oczywiście nie stanie się to już, od razu.

Jasne, ale potrzeba systematyczności i funduszy…

- Naszą wadą narodową jest to, że lubimy narzekać. Przez ostatnie lata widziałem i doświadczyłem, jak narzekamy w hokeju i to dosłownie na wszystko. Że stoimy w miejscu, że nie dążymy do rozwoju. Ja się z tym nie zgadzam. Od 2012 roku, kiedy kadrę przejął Igor Zacharkin wszystko się zmieniło. Przede wszystkim mentalność w reprezentacji seniorów. Momentem przełomowym był wygrany mecz z Białorusią w Gdańsku.

Wtedy uzmysłowiliśmy sobie, że możemy wygrywać z najlepszymi. Warunek jest jednak jeden - musimy spełniać założenia taktyczne trenera, ale wcześniej ciężko pracować. Oczywiście, teraz i jeszcze przez długie lata nie będziemy mieć zespołu, żeby wygrywać z najlepszymi, ale mamy zespół, który bez problemu stać już na awans do Elity. 

Kanadyjska myśl trenerska ma nas do tego jeszcze przybliżyć?

- Jeśli byliśmy o włos od awansu, to pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie tam być i powalczyć. Tak jak zrobili to Węgrzy, Koreańczycy czy Włosi. Te zespoły wcale nie są od nas lepsze, ale w starciach z nich decydują detale. Tych detali szukamy, dlatego wybraliśmy kierunek kanadyjski, z którego mam nadzieję wyłuskać jak najlepsze wzorce. Oczywiście jest to na początku wielka niewiadoma dla wszystkich, ale uważam, że w sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się po Mistrzostwach Świata w Kijowie, było to najlepsze rozwiązanie. 

Reprezentacja przez ostatnie trzy lata pracowała pod batutą Jacka Płachty. W środowisku hokejowym nie brakowało głosów, że ten układ już się wyczerpał. Rzeczywiście nadszedł dobry moment na zmianę?

- Trzeba podkreślić, że trener Jacek Płachta wykonał fantastyczną pracę przez 3 lata, zmiana trenera dla samej zmiany nie miałaby sensu. Byłem bardzo mocno naciskany przez różne środowiska pytaniami o to, dlaczego wciąż nie ma trenera? Czemu nic się nie dzieje? Że jest to nieprofesjonalne i najwyższy czas, by podjąć już wiążące decyzje. Wiedziałem podświadomie czego szukam, co chcemy zrobić i jakie rozwiązanie będzie najlepsze. W tej pracy pomagało mi wiele osób, za co im dziękuję. Było dla mnie bardzo ważne to wsparcie. Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że Jacek Płachta wykonał świetną robotę i podam jeden przykład. 

Proszę bardzo...

- Ostatnie Mistrzostwa Świata, które pamiętamy poprzez ostatni mecz, skończyliśmy na czwartym miejscu. Kto był na trzecim? Kazachstan, który ma budżet 10 razy większy niż budżet naszej federacji. Niemal cała drużyna gra w KHL-u, a do tego naszpikowana była Kanadyjczykami. Znaleźli się tam, gdzie Polska w Krakowie i Katowicach, na 3. miejscu i bez awansu. Kazachstan, jak widzieliśmy podczas meczu na tych Mistrzostwach, wcale nie był dużo lepszy. Tam zaważył element, przegraliśmy ten mecz w dogrywce właśnie poprzez jeden, nieznaczny detal. Hokej grą błędów. Chodzi w nim o to, aby popełnić ich jak najmniej i wykorzystać każde nadarzające się potknięcie rywala. 

Tutaj hasło dla hokeistów w całej Polsce. Jak będziesz pracował, to możesz dojść do reprezentacji Polski, ale i do najlepszej ligi świata. Jeśli Samson Mahbod z polskiej ligi trafił do Finlandii, a następnie do KHL, to znaczy, że nie jest ona taka słaba, jak mówią wszyscy dookoła. To również znak, że zaczynając w polskiej lidze, możesz zagrać później z najlepszymi na świecie. 





Chwilę temu mówiliśmy o wyborze trenera. Jak się okazuje, otrzymał pan pomoc ze strony Polaków, którzy od lat mieszkają w Kanadzie. Mam tu na myśli Rafała Omastę i Wojciecha Śniegowskiego.

- W tym momencie wytworzyła się wokół hokeja dobra atmosfera. Jest grupa ludzi również wewnątrz w środowisku, która zdaje sobie sprawę z tego, że teraz nadszedł nasz czas. Albo go wykorzystamy, albo nie. Albo wszyscy na tym wygramy, albo zaprowadzi nas to donikąd. Trzeba mieć świadomość, że Polska jest wielkim rynkiem, jeśli chodzi o popularyzację różnego rodzaju sportu. My jesteśmy pasjonatami hokeja, ale jest wiele innych równie fajnych dyscyplin. W tym momencie trzeba powalczyć o młodego zawodnika, żeby przyszedł na trening, założył łyżwy i zaczął trenować hokej. Trzeba mu więc zaproponować wspólny produkt, ale nie mogą to być rozdarte rękawice i pęknięta łyżwa. Dlatego bardzo mocno walczymy o pieniądze na sprzęt dla różnych grup wiekowych w PZHL. Ta walka była potrzebna po to, aby wrócić do ośrodków szkolenia młodzieży w wielu miejscach, regionach. Nie opiera się to tylko i wyłącznie na klubach. Chcemy wyjść szerzej. Teraz mamy Oświęcim, Nowy Targ, Katowice i Toruń, a oferty złożyły również Jastrzębie, Gdańsk, Sosnowiec i te ośrodki nie będą pozostawione same sobie. Mamy świetnego pasjonata, który przez ostatnie lata pomógł polskiemu hokejowi, jest to profesor Filipiak, który od lat wykłada swoje prywatne pieniądze na jeden z najbardziej stabilnych klubów w Polsce. To właśnie on, dzięki swojej pasji daje szansę polskim zawodnikom na występy w hokejowej Lidze Mistrzów. Kilka lat temu nikt o tym nie marzył, a to już się dzieje! Mamy wielu pasjonatów wokół naszej dyscypliny i oni wszyscy składają się na sytuację poprawy wizerunku polskiego sportu i hokeja. 

Oczywiście wszyscy na razie w głowach mamy 0:11 z Austrią, ale ja cały czas wierzę, że my czekamy jako zespół, żeby się odbudować i jeszcze mocniej ćwiczyć, by odegrać się Austriakom przy najbliższej okazji. Ten sezon nam pokaże jak mocno będziemy walczyć i trenować. 

Wracając do wyboru trenera, on wcale nie był prosty, choć na ostatnim etapie był bardzo szybki, dogadanie szczegółów było błyskawiczne, ale wypracowanie tej sytuacji trwało wiele tygodni. W międzyczasie, co nie jest tajemnicą gościł w Polsce Igor Zacharkin, z którym rozmawiałem. Jest on cały czas pozytywnie nastawiony na współpracę z nami. Nie tylko z federacją poprzez kontakt z pierwszą reprezentacją, ale także dla szerokiego szkolenia dzieci, jak i trenerów.

Ale z uwagi na fakt, iż wielu Polaków i zawodników z polskimi korzeniami gra w niższych ligach w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie i w samej NHL, podjęliśmy decyzję, że najlepszy będzie właśnie ten kierunek. Wydawał się on bardzo naturalny. Wszystko zaczęło się od pierwszego campu z Jarkiem Byrskim, teraz przyszedł czas na współpracę z Tedem Nolanem, trenerem, który pracował już w Europie, prowadząc Łotwę i został trenerem roku w NHL.

Jakie są pierwsze wrażenia odnośnie współpracy z trenerem Nolanem? Czy są już jakieś wstępne plany?

- Zależało mi na tym, by spotkać się w cztery oczy, uścisnąć sobie ręce i sprawdzić czy tego samego chcemy i oczekujemy. Po drugie sytuacja jest taka, że polska reprezentacja potrzebuje trenera-lidera. A Nolan jest takim trenerem. Zresztą pokazał to podczas swojej pracy w NHL i z reprezentacją Łotwy. Jego syn Jordan gra w NHL, ma kontrakt z Los Angeles Kings i zdobył z nimi już dwa Puchary Stanleya. To pokazuje, że jest to człowiek, który nie boi się ciężkiej pracy i potrafi osiągnąć najwyższe cele. Gdy zagłębimy się w historię Teda, to dowiemy się, że nie miał łatwo dojść do takiej sytuacji, jaką mamy dziś, że jest trenerem międzynarodowym z doświadczeniem w NHL.

Trener Ted Nolan jest hokejowym pasjonatem, a przy tym filantropem, który udziela się w wielu akcjach charytatywnych. Rozumiem, że nie przyjechał tutaj, aby w pierwszej kolejności zarabiać pieniądze.

- Ted Nolan to charakter. Jeśli ktoś pozna bliżej Teda, szybko zdaje sobie sprawę, że filozofia tego człowieka na postrzeganie hokeja i życia jest inna od standardowej. On mówi o rozwoju, pasji i długofalowym patrzeniu na system, na hokej. To też miało znaczenie, ponieważ my chcemy wrócić do najlepszych tradycji naszego hokeja, czyli docelowo wrócić na Igrzyska Olimpijskie. Oczywiście nie stanie się to w rok. Przez wiele lat nie mogliśmy się dostać do bezpośredniego turnieju kwalifikacyjnego, w ostatnim roku trenerowi Płachcie to się udało, wypracował to. Niestety podczas bezpośredniego turnieju widzieliśmy, ile nam brakuje i będziemy te rzeczy eliminować.

Wracając do sedna pytania: warunki kontraktu Teda Nolana są bardzo zbliżone do tych, jakie miał Jacek Płachta. W tym momencie nie stać nas, aby płacić pieniądze zbliżone do tych, jakie trener otrzymuje w NHL. Powiem więcej, wielu europejskich federacji na to nie stać. Wiem, ile topowe europejskie zespoły płacom trenerom praktycznie z pierwszego źródła, bo mam doskonały kontakt z Igorem Zacharkinem. 

Dla zobrazowania tej sytuacji mogę posłużyć się pewnym porównaniem. Otóż w tamtym roku byliśmy z trenerami na szkoleniu, na zaproszenie kanadyjskiej federacji pod Toronto. W tym samym czasie oglądaliśmy rywalizację w finale NHL Pittsburgh Penguins z San Jose Sharks. Otóż pierwsze piątki Pingwinów i Rekinów „przejadają” tyle, ile wynosi cały roczny budżet sponsoringowy polskiego sportu. Tak, tak – 10 zawodników. To jest ta różnica, której nigdy nie przeskoczymy. 

Asystentami Nolana mają być polscy trenerzy. Są już oficjalne kandydatury? 

- Są to osoby, które współpracowały na różnych poziomach z reprezentacją. Mamy z nimi spotkanie i zobaczymy, czy przyjmą nasze warunki. Zależy mi na tym, aby know-how Teda Nolana, podejście szkoleniowe, tak jak kiedyś Igor Zacharkin przekazywał Jackowi Płachcie też mogło pozostać w Polsce w ramach „offsetu” u polskich trenerów. Kto będzie chciał ciężko pracować i zostać z nami, to powinno się okazać do końca tygodnia.  

Jeszcze na koniec pytanie dotyczące turnieju EIHC i wyjazdu do Korei. Słyszeliśmy, że plany mogą się zmienić.

- Temat grudniowy wrócił na tapetę, dostaliśmy informację od federacji koreańskiej, że są komplikacje z tym turniejem. Wyjaśniamy sytuację, bo jest ona bardzo niezręczna dla pozostałych drużyn, jak i samych gospodarzy. My nie możemy sobie pozwolić na to, żeby w grudniu nie zagrać żadnego turnieju. Czynimy zabiegi informacyjno-dyplomatyczne, jak tę sytuację rozwiązać i na pewno w najbliższych tygodniach powiadomimy, jak wygląda sytuacja.. Nie ukrywam, że bardzo liczyłem na wyjazd do Korei, aby zagrać na obiektach olimpijskich, ale z moich nieoficjalnych przecieków wynika, że niektóre obiekty są jeszcze niegotowe. Wszelkie test mecze są przesunięte na styczeń. Jak to faktycznie będzie wyglądało, trudno mi na ten moment powiedzieć. 


Rozmawiał: Sebastian Królicki



Powrót

Komentarze:

czuc piniondz...nie jest tajemnica nowy kołcz otrzyma równiez talony na obiady,tarpana po kapitalce i karnety na basen
Eeee tam emeryt. Do tego wyboru nie można się na przyczepić ale też cudów bym nie oczekiwał bo wiadomo z czego bicza nie ukręcisz.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Zobacz również:

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X