Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 4574

MŚ elity: Zmienne szczęście gospodarzy (WIDEO)

2017-05-12 22:30:08

Reprezentacja Niemiec przegrywając po dogrywce z Danią poważnie skomplikowała sobie walkę o ćwierćfinał Mistrzostw Świata elity. Lepiej poszło drugiemu gospodarzowi turnieju. Francuzi po rzutach karnych wygrali z Białorusią, a uratował ich znów Stéphane Da Costa.


Dzisiejszy mecz Niemców z Danią w niemieckich mediach został zupełnie przykryty przez skandal związany z działalnością w mediach społecznościowych pierwszego bramkarza niemieckiej kadry Thomasa Greissa. Wszystkie portale po kolei komentowały sprawę... polubień postów w serwisie Instagram, z których wyłania się obraz skrajnych przekonań politycznych Greissa, a największe oburzenie wywołało polubienie przez niego zdjęcia, na którym Hillary Clinton została porównana do Adolfa Hitlera, co niemieccy dziennikarze uznali za relatywizowanie zbrodni dokonanych przez tego ostatniego. Na innym obrazku pokazany został fotomontaż z odciętą głową Clinton.

Greiss polubienia wycofał, wiceprezydent niemieckiego związku zapewnił, że zawodnik "nie jest nazistą", a trener Marco Sturm powiedział, że interesują go tylko sprawy związane z hokejem, ale Greiss i tak na lód nie wyjechał, bo po meczu ze Słowacją nie czuje się najlepiej.

Między słupkami niemieckiej bramki stanął Danny aus den Birken, ale to niemieccy napastnicy mieli początkowo więcej pracy od bramkarza. W 9. minucie gospodarze objęli prowadzenie po kolejnej na tym turnieju świetnej akcji napastników Nürnberg Ice Tigers. Yasin Ehliz oddał strzał, po którym stojący w duńskiej bramce Sebastian Dahm podbił krążek do góry, a Patrick Reimer w efektowny sposób strącił go z powietrza i ucieszył ponad 18 tysięcy widzów obecnych w Lanxess Arenie w Kolonii. Już nieco ponad minutę później było 2:0. Yannic Seidenberg zagrał z prawej strony, a najeżdżający na bramkę Brooks Macek wpisał się na listę strzelców.

Niemcy w krótkim odstępie czasu wyszli na dwubramkowe prowadzenie, ale jeszcze szybciej je stracili. Zaledwie 25 sekund potrzebowała reprezentacji Danii, by doprowadzić do remisu. W 17. minucie najpierw Frederik Storm zdobył bramkę kontaktową, gdy krążek odbił się od jego nogi po interwencji aus den Birkena, który zatrzymał strzał z dystansu oddany przez Emila Kristensena. Sędziowie potrzebowali jeszcze analiz wideo, by potwierdzić prawidłowość zdobycia gola.

Żadnych wątpliwości nie było z kolei przy bramce wyrównującej. Niemiecki bramkarz znów odbił przed siebie strzał, tym razem oddany przez Madsa Christensena, a Morten Poulsen dobijał już właściwie do pustej bramki i zrobiło się 2:2.

Obfitująca w gole pierwsza tercja najwyraźniej sprawiła, że obie drużyny "wystrzelały się" i w kolejnych minutach nie potrafiły znaleźć sposobu na bramkarzy. Krążek nie wpadł do siatki ani w drugiej, ani w trzeciej tercji. Zawodnicy dostali więc kolejną szansę na rozstrzygnięcie meczu w dogrywce.

Wykorzystali ją Duńczycy. W grze 3 na 3 w polu mieli bardzo dużo miejsca na wyprowadzenie kontry po skutecznej interwencji Dahma. Nikolaj Ehlers podał do Petera Regina, a ten w sytuacji "sam na sam" z aus den Birkenem nie dał bramkarzowi Red Bulla Monachium żadnych szans i zdobywając swój pierwszy punkt na tych mistrzostwach rozstrzygnął o zwycięstwie Danii 3:2. A Dahm oprócz 27 skutecznych interwencji w meczu dzięki tej ostatniej paradzie zaliczył także asystę przy golu zwycięskim.

Niemcom dzisiejsza porażka mocno skomplikuje walkę o awans do ćwierćfinału. Drużyna "Orłów" ma po 5 meczach 6 punktów i zajmuje piąte miejsce w tabeli grupy A. Do dalszych gier awansują cztery najlepsze drużyny. Jutro współgospodarze turnieju muszą wygrać z Włochami, a następnie we wtorek pokonać Łotwę, by móc awansować dalej. Dania z 4 punktami awansowała na szóste miejsce w tej samej grupie. Podopieczni Janne Karlssona nie mogą spaść z elity, bo za rok Dania będzie organizatorem Mistrzostw Świata, ale gdyby w grupie A zajęli ostatnie miejsce, to mogłoby dojść do sytuacji, że żaden zespół z tej grupy nie spadnie do I dywizji. W niedzielę Duńczycy zagrają ze Szwedami, a w poniedziałek z Włochami.

Niemcy - Dania 2:3 (2:2, 0:0, 0:0, 0:1)
1:0 Reimer - Ehliz - D. Seidenberg 08:26
2:0 Macek - Y. Seidenberg - Kahun 09:43
2:1 Storm - Kristensen - Jakobsen 16:09
2:2 Poulsen - Christensen 16:34
2:3 Regin - Ehlers - Dahm 61:40
Strzały: 29-29.
Minuty kar: 12-10.
Widzów: 18 629.

Jeszcze dłużej o zwycięstwo walczyły w tym samym czasie w AccorHotels Arenie w Paryżu reprezentacje Francji i Białorusi. Francuzi, podobnie jak Niemcy, prowadzili 2:0, by stracić 3 kolejne gole, ale oni jeszcze mogli wyrównać i to zrobili. A później wygrali cały mecz 4:3 po rzutach karnych, w których ich bohaterem był znów Stéphane Da Costa. Napastnik CSKA Moskwa wcześniej dał "Niebieskim" w karnych wygraną ze Szwajcarią, a teraz dwukrotnie pokonał stojącego w białoruskiej bramce Kevina Lalande'a. Po tym jak Michaił Stefanowycz dał prowadzenie Białorusi, młodszy z braci Da Costa w trzeciej rundzie karnych musiał trafić, by przedłużyć nadzieje Francuzów i zrobił to po fantastycznym zwodzie, a w następnej kolejce dorzucił drugie trafienie, które okazało się być zwycięskim.

Z gry 27-letni napastnik zaliczył dwie asysty przy golach Damiena Fleury'ego i Pierre-Édouarda Bellemare'a, a dla Francji trafił także Sacha Treille, któremu z kolei asystował Teddy Da Costa. Białorusini jako ostatni zespół zdobyli pierwszy punkt na tegorocznych Mistrzostwach Świata, ale mogli wygrać mecz jeszcze przed karnymi. Najpierw dwukrotnie trafili w słupek w ostatniej minucie trzeciej tercji, a później jeszcze raz w dogrywce. Co prawda drużyna Dave'a Lewisa uciekła z ostatniego miejsca w grupie B wyprzedzając Słowenię, ale nadal jest poważnie zagrożona spadkiem do I dywizji. Właśnie ze Słowenią zmierzy się jutro w meczu, który może decydować o utrzymaniu w elicie. Francja z 7 punktami pozostaje na szóstym miejscu w grupie. Kolejny mecz rozegra w niedzielę z Czechami.

Francja - Białoruś 4:3 (1:0, 1:2, 1:1, 0:0, 1:0)
1:0 Treille - T. Da Costa 12:29
2:0 Fleury - Roussel - S. Da Costa 20:54
2:1 Pawłowycz - Szaranhowycz - Worobiej 26:40
2:2 Szaranhowycz - Linglet 37:47
2:3 Kułakau - Kascicyn - Dziamkau 41:20 (w przewadze)
3:3 Bellemare - S. Da Costa 52:35
4:3 S. Da Costa (decydujący rzut karny)
Strzały: 30-22.
Minuty kar: 12-10.
Widzów: 6 802.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V