Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6242

Ilia Kowalczuk: "Oddaliśmy szacunek Kanadzie"

2015-05-19 21:24:32

Kapitan reprezentacji Rosji Ilia Kowalczuk zapewnia, że przedwczesne zejście jego i kolegów z drużyny z lodu podczas ceremonii dekoracji po finale Mistrzostw Świata nie było wynikiem braku szacunku dla rywali, a nieporozumienia. Tymczasem zachowanie rosyjskich hokeistów krytykują byłe gwiazdy radzieckiego hokeja.


Kowalczuk był pierwszym, który podczas ceremonii dekoracji, jeszcze przed hymnem zwycięskiej reprezentacji Kanady ruszył w stronę otwierających się drzwi prowadzących do strefy wywiadów, ale później czekał na kolegów, by jako kapitan mógł zejść z tafli ostatni. Napastnik SKA Petersburg tłumaczy całą sytuację podobnie jak wcześniej przedstawiciele władz rosyjskiego hokeja, wskazując, że winne było nieporozumienie. - Odebraliśmy srebrne medale, wysłuchaliśmy przemówień, a później był sygnał dźwiękowy IIHF, który zazwyczaj kończy takie ceremonie i konfetti. Kiedy otworzyły się drzwi prowadzące do strefy wywiadów uznaliśmy, że to dla nas sygnał - teraz jest czas dla mistrzów, ceremonia się skończyła i my już tam nie jesteśmy potrzebni - opowiada Kowalczuk.

Rosjanin wydał specjalne oświadczenie prawdopodobnie pod wpływem władz tamtejszego hokeja, bowiem do mediów rozesłał je Igor Łarin, rzecznik prasowy reprezentacji Rosji. Kowalczuk dodał, że on i jego koledzy po przegranym 1:6 finałowym meczu oddali szacunek reprezentantom Kanady. - Chcę podkreślić, że te historie, które opowiada się w internecie o jakimś naszym proteście nie są prawdziwe - mówi. - Podaliśmy ręce Kanadyjczykom, którzy wygrali w uczciwej sportowej rywalizacji i oddaliśmy im szacunek. A kiedy zeszliśmy z tafli, to poszliśmy rozmawiać z dziennikarzami, również kanadyjskimi. Wiem, że to teraz gorący temat, który podgrzewają media, ale jeszcze raz w imieniu drużyny mówię, że nie było żadnego protestu. Gratuluję Kanadyjczykom zasłużonego zwycięstwa, ale już oczekujemy rewanżu.

W Rosji wokół incydentu po meczu finałowym rozgorzała gorąca dyskusja, w której głos zabiera wielu ekspertów i byłych hokeistów. Większość z nich krytykuje zachowanie swoich rodaków po finale. Najostrzej zawodników i sztab szkoleniowy zaatakował były gracz Spartaka Moskwa i dwukrotny mistrz olimpijski z reprezentacją ZSRR Jewgienij Zimin. - Gdyby takie coś się zdarzyło za czasów ZSRR, to skończyłoby się dwuletnią dyskwalifikacją. Mam po tej sytuacji fatalne odczucia. Nie wiem, co to było. Wstyd dla całego naszego hokeja - komentuje Zimin w rozmowie z portalem internetowym izvestia.ru. - Nie wiem, jakie były powody tego, że nie mogli zostać na lodzie o 3 minuty dłużej i posłuchać hymnu przeciwnika. Protest? Ludzie, było 6:1! Grałem wiele lat w reprezentacji i w klubie, ale czegoś takiego nie mógłbym sobie wyobrazić w najczarniejszych snach.

Zimina nie przekonują tłumaczenia rosyjskich zawodników, prezydenta Federacji Hokeja Rosji Władisława Trietjaka i innych działaczy, że doszło do nieporozumienia z winy organizatorów. - Nie wiem, ale po meczu półfinałowym z USA wszyscy wiedzieli, jak się zachować, a tutaj nie. Wyobraźmy sobie, że nasza drużyna wygrała, a przeciwnik zszedłby z lodu przed hymnem. Co byśmy wtedy czuli? - pyta.

Podobnie sytuację ocenił inny dwukrotny mistrz olimpijski Wiaczesław Fietisow. W rozmowie z "Sowieckim Sportem" podkreślił, że w trakcie jego kariery zarówno reprezentacja Związku Radzieckiego zawsze potrafiła uszanować hymn rywala w przypadku porażki, jak i rywale zawsze czekali na odegranie hymnu ZSRR. Na wspomnienie dziennikarza, że w tamtych czasach zawodnicy Związku Radzieckiego zazwyczaj słuchali tylko swojego hymnu, bo niemal wyłącznie wygrywali odpowiedział: - Tak. I każdy rywal też wtedy stał i czekał. A gdy my przegraliśmy, to robiliśmy to samo. Nie wiem, jaki był powód tej sytuacji z niedzieli, ale to nie było właściwe - mówi Fietisow.

Były wybitny obrońca przypomniał, że gdy on i jego koledzy sensacyjnie przegrali na Igrzyskach Olimpijskich w Lake Placid mecz z reprezentacją USA, który przeszedł do historii jako "cud na lodzie", to bardzo długo musieli czekać na hymn amerykański. - Można to sprawdzić na zapisie wideo. Amerykanie jakieś 20 minut skakali i robili fikołki na lodzie, a my czekaliśmy na koniec tej ich radości, żeby posłuchać hymnu - przypomina Fietisow. - To nie jest miłe uczucie, ale dobrze wpływa na rozwój zawodników. Nam też dobrze wtedy posłużyło, bo później wszystko wygrywaliśmy.

Nie wszyscy rosyjscy eksperci są jednak tego zdania. Znany agent hokejowych gwiazd Jurij Nikołajew obwinił za całą sytuację organizatorów i dodał, że Rosjanie nie mieli obowiązku zostania do końca ceremonii. - Dlaczego nasi zawodnicy mieli stać tam na cudzym święcie? - zapytał. - Hymn powinien być przed deszczem konfetti, a później naszych zawodników nie powinno tam być, bo to było święto innej drużyny. Niepotrzebnie rozdmuchano tę sprawę i robi się teraz z tego tragedię obwiniając naszą reprezentację za błąd organizatorów.

Wczoraj do incydentu odniósł się prezydent Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF) René Fasel, który zapowiedział wyciągnięcie wobec rosyjskiej drużyny konsekwencji. Dziś jednak sekretarz generalny IIHF Horst Lichtner powiedział, że podjęcie decyzji o ewentualnych karach może zająć dłuższy czas. - Prezydent Fasel wydał wczoraj oświadczenie na ten temat i w tej chwili nie mamy niczego do dodania. Postępowanie w tej sprawie trwa i może zająć trochę czasu. Najważniejsze będzie wysłuchanie racji rosyjskiego związku - skomentował Lichtner w rozmowie z agencją TASS.



Powrót

Komentarze:

P. Jurij Nikołajew ma rację. Burza w szklance wody. Oprócz tego na miejscu Rosjan też wstydziłbym się takiego występu i chciał się szybko skryć w szatni. i jeszcze jedno : zawsze jak w trakcie MŚ dochodzi do składu Ovi następny mecz Rosji to katastrofa. Zauważyłem to już kilka razy przez ostatnie lata. Tym razem jest to drugi mecz, widocznie przed spotkaniem z Usmenami nie było czasu na "spotkanie" z kolegami-rodakami.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V