Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 5475

Mistrzostwa Świata: Rosja z Owieczkinem w finale (WIDEO)

2015-05-16 21:27:55

Znakomita trzecia tercja pozwoliła wzmocnionej Aleksandrem Owieczkinem reprezentacji Rosji pokonać USA i awansować do finału hokejowych Mistrzostw Świata. Rosjanie o swój piąty złoty medal w ostatnich 8 latach zagrają w kolejnym hokejowym klasyku z Kanadą.


Mecze USA z Rosją to także już od lat hokejowe klasyki, które zawsze wzbudzają w hokeju dodatkowe emocje. Tym razem jednak fakt, że obie drużyny trafiły właśnie na siebie w półfinale Mistrzostw Świata został nieco przyćmiony przez przyjazd do Pragi Aleksandra Owieczkina, który uzupełnił rosyjską kadrę po kolejnym już w karierze odpadnięciu z play-offów NHL w rywalizacji z New York Rangers. Napastnik Washington Capitals, który w tym roku skończy 30 lat przyleciał walczyć w Pradze o swój czwarty tytuł mistrza świata, ale tych najważniejszych hokejowych trofeów nadal mu brakuje. Nigdy nie grał nawet w finale ani rozgrywek o Puchar Stanleya, ani Igrzysk Olimpijskich. Biorąc jednak pod uwagę prestiż, jakim w Rosji cieszą się Mistrzostwa Świata, pewnie specjalnie z tego powodu nie rozpacza. Co ciekawe, regularne odpadanie Capitals na dość wczesnych etapach play-offów NHL sprawiło, że Owieczkin gra na Mistrzostwach Świata już po raz 11., podczas gdy starszy o 13 lat Jaromír Jágr po raz 10.

Trener Oļegs Znaroks od razu znalazł dla Owieczkina miejsce w pierwszym ataku z Wiktorem Tichonowem i Siergiejem Płotnikowem. Znaroks po przylocie najlepszego strzelca ostatniego sezonu zasadniczego NHL zdecydował się zresztą na spore zmiany w ustawieniu w porównaniu z wygranym ćwierćfinałem przeciwko Szwecji. Już w swojej pierwszej akcji Owieczkin, którego każdy kontakt z krążkiem był witany owacją ze strony rosyjskich fanów, stworzył dogodną okazję Tichonowowi, a Rosja zaczęła mecz lepiej. W 3. minucie jednak w świetnej sytuacji przed bramką Siergieja Bobrowskiego znalazł się Jimmy Vesey, ale bramkarz "Sbornej" skutecznie interweniował. Rosjanie mieli dobrą okazję, gdy Siergiej Moziakin zmienił tor lotu krążka po strzale z dystansu Wiktora Antipina, ale tym razem z dobrej strony pokazał się stojący w amerykańskiej bramce Connor Hellebuyck.

W 12. minucie mistrzowie świata dostali karę za nadmierną liczbę graczy na lodzie, którą odsiadywał Owieczkin. Rosja została zamknięta w swojej tercji obronnej, ale ekipa Todda Richardsa mimo niezłego rozgrywania tej przewagi nie potrafiła zdobyć gola. W końcówce pierwszej odsłony lepsze wrażenie sprawiali podopieczni Znaroksa. Swoje okazje mieli Nikołaj Kulomin i Owieczkin, którym jednak nie udało się pokonać Hellebuycka. Ten ostatni skutecznie interweniując potwierdzał swój status gwiazdy tegorocznych MŚ. Rosja kończyła tercję grając w osłabieniu, bo Jewgienij Małkin nie po raz pierwszy w swojej karierze, a nawet tylko na tym turnieju stracił głowę i dostał karę za faul w tercji ataku, brutalnie łokciem atakując Jacka Eichela.

Obrońcy tytułu musieli po karze dla gwiazdy Pittsburgh Penguins bronić się w osłabieniu jeszcze przez pierwszych 101 sekund drugiej części meczu. Amerykanie jednak tym razem grali w przewadze słabo, choć Rosjanie coraz częściej gubili się na przedpolu bramki Bobrowskiego, gdzie zostawiali napastników rywali bez opieki. Po drugiej stronie tafli w 29. minucie w krótkim odstępie czasu dwie znakomite okazje miał Ilia Kowalczuk, ale Hellebuyck nadal był bezbłędny. W odpowiedzi Bobrowski popisał się wspaniałą interwencją parkanem po strzale Veseya.

W 30. minucie Torey Krug zapomniał na chwilę, że gra na Mistrzostwach Świata, a nie w NHL i gdy po starciu z Tichonowem stracił kask, nadal próbował rywala powstrzymać. W NHL byłoby to normalne zachowanie. Przepisy międzynarodowe zabraniają jednak gry bez kasku i obrońca Boston Bruins musiał przez dwie minuty odpocząć na ławce kar. Na szczęście dla Kruga jego koledzy się obronili, a żadna z prób obu ekip w drugiej tercji nie przyniosła efektu i po 40 minutach w klasyku USA z Rosją nadal nie było wiadomo, kto będzie miał jutro okazję zmierzyć się w finałowym meczu z Kanadą.

Młody amerykański zespół jak równy z równym grał z ekipą, w składzie której jest 14 mistrzów świata sprzed roku, a nawet po dwóch tercjach miał na koncie więcej strzałów na bramkę. Ale Amerykanów nie mogło to zadowalać, bo jak dotąd byli na turnieju drugą najlepszą ekipą po Kanadzie i mieli pełne prawo liczyć na awans do finału. Trzecią tercję obie ekipy rozpoczęły ostrożnie, myśląc przede wszystkim o tym, by nie stracić gola, którego wraz z uciekającym czasem byłoby coraz trudniej odrobić. W 48. minucie jednak sprawy w swoje ręce wziął najlepszy na tych Mistrzostwach Świata snajper reprezentacji Rosji Siergiej Moziakin. Wszystko zaczęło się od akcji Amerykanów i mocnego strzału "z klepy" Dylana Larkina. 19-latek z Uniwersytetu Michigan przestrzelił, a krążek potoczył się po bandzie prosto do Moziakina, który przejechał sam pół lodowiska i strzelił obok bezradnego tym razem Hellebuycka, dając Rosjanom prowadzenie.

Ekipa Znaroksa rzuciła się do ataku, by rozstrzygnąć mecz ostatecznie, ale to indywidualny błąd amerykańskiego obrońcy dał jej możliwość podwyższenia wyniku. Justin Faulk na linii niebieskiej rozpoczynającej tercję obronną swojej drużyny nie trafił w krążek, który przejął Owieczkin. Gracz z numerem 8 po długiej siedmiomeczowej serii przeciwko Rangers, podróży z USA i zmianie czasu dziś nie był może w najlepszej formie, ale tej okazji nie zmarnował i podwyższył na 2:0. Jeśli Amerykanie mieli jeszcze jakieś nadzieje na odrobienie strat, to ostatecznie rozwiał je na 4 i pół minuty przed końcem Wadim Szipaczow. Podopieczny Wiaczesława Bykowa i Igora Zacharkina z SKA Petersburg przed bramką dostał krążek od Kulomina i z bliska pokonał Hellebuycka, podwyższając na 3:0.

Choć trener Richards zdecydował się jeszcze na wycofanie bramkarza, to niczego to już jego drużynie nie dało. A na niespełna półtorej minuty przed końcem spotkania Owieczkin i Małkin wyprowadzili kontrę swojej drużyny. Ten pierwszy mając przed sobą pustą bramkę zachował się altruistycznie i oddał koledze prawo do zdobycia gola, który ustalił wynik na 4:0. Warto także podkreślić znakomity występ w rosyjskiej bramce Bobrowskiego, który zachował "czyste konto" broniąc aż 35 strzałów.

Amerykanie nie wykorzystali szansy na znalezienie się w pierwszej "dwójce" hokejowych Mistrzostw Świata po raz pierwszy od 1960 roku. Rosja tymczasem zagra jutro o piąty tytuł mistrza świata w ostatnich 8 latach. "Sborną", która w fazie grupowej nie zachwycała, ale znów pokazuje wielką klasę w fazie pucharowej czeka w finale najtrudniejsze wyzwanie - mecz z Kanadą, która wygrała dotąd wszystkie spotkania, strzelając w 8 meczach aż 60 goli.

USA - Rosja 0:4 (0:0, 0:0, 0:4)
0:1 Moziakin - Bobrowski 47:17
0:2 Owieczkin 50:19
0:3 Szipaczow - Kulomin - Moziakin 55:28
0:4 Małkin - Owieczkin 58:35 (pusta bramka)
Strzały: 35-30.
Minuty kar: 6-4.
Widzów: 14 938.





Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V