Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 5505

MŚ: Koniec marzeń Czechów, Kanada zagra o "złoto" (WIDEO)

2015-05-16 17:21:53

Nie będzie reprezentacji Czech w finale hokejowych Mistrzostw Świata. Czesi po raz drugi na turnieju nie sprostali rozpędzonej Kanadzie, która jutro zagra o pierwszy od 8 lat tytuł mistrzów świata.


Zwycięstwo w półfinale Mistrzostw Świata nad Finlandią po dwóch golach Jaromíra Jágra wywołało w zakochanych w hokeju Czechach prawdziwą euforię. Drużyna Vladimíra Růžički była na ustach wszystkich współobywateli, a artykuły o niej ozdabiały pierwsze strony wszystkich gazet. Na pierwszej stronie dzisiejszego wydania dziennika "Lidové noviny" publicysta tej gazety Martin Zvěřina odkurzył stare hasło "Jágr na hrad", proponując kandydaturę legendarnego hokeisty na prezydenta kraju. Zvěřina dodał, że wcale nie żartuje i nie widzi, w czym Jágr jest gorszy od urzędującego prezydenta Miloša Zemana. W Kanadzie pierwszych stron gazet dla reprezentacji hokejowej nie było, choć co roku może na nie liczyć np. draft NHL. Kanadyjczycy jednak ciągle nie przekonali się do Mistrzostw Świata i aktualnie fanów hokeja w tym kraju bardziej zajmują startujące dziś finały konferencji NHL z udziałem już wyłącznie amerykańskich drużyn.

Ale to Kanada jak dotąd grała na czeskich mistrzostwach najlepiej i to ją zdecydowana większość ekspertów typowała do złotego medalu. W 8 meczach podopieczni Todda McLellana strzelili aż 58 goli i wciąż mieli szansę na nagrodę miliona franków szwajcarskich od marketingowego partnera Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF) firmy Infront dla drużyny, która wygra na MŚ wszystkie mecze w regulaminowym czasie gry.

To jednak Czesi niesieni szalonym dopingiem swoich kibiców w O2 Arénie w Pradze lepiej zaczęli mecz. Kanadyjczycy wyglądali w pierwszych minutach trochę jak na początku grupowego spotkania ze Szwecją, gdy dali się zepchnąć do własnej tercji obronnej. Różnica była jednak taka, że wówczas tracili gola za golem, a tym razem nie. Co więcej, w 7. minucie Taylor Hall znalazł się przed bramką Ondřeja Pavelca i przymierzył prosto w poprzeczkę. A już kilkadziesiąt sekund później idealną okazję po drugiej stronie tafli miał Martin Zaťovič, któremu prosto na kij podał kanadyjski bramkarz Mike Smith. Zaťovič jest znany z tego, że woli raczej strzelać niż podawać, ale tym razem chyba zaskoczył go fakt, że miał przed sobą pustą bramkę i posłał krążek obok niej.

Kanadyjczycy błędu nie popełnili za to w 9. minucie. Sidney Crosby podał wówczas do Jordana Eberle, który w odróżnieniu od Zaťoviča słynie raczej z altruizmu na tafli, co pokazał w tej sytuacji znakomicie. Napastnik Edmonton Oilers uciekł obrońcom i gdy wydawało się, że będzie strzelał posadził na tafli Pavelca, by odegrać do klubowego partnera Halla, który strzałem do pustej już bramki dał ekipie "Klonowego Liścia" prowadzenie 1:0. Kanadyjczycy chcieli pójść za ciosem i to do nich należała druga część pierwszej tercji. Bramka Czechów w tym okresie jeszcze dwa razy wydała z siebie charakterystyczny dźwięk, najpierw gdy w jej słupek trafił Claude Giroux, a później kiedy ślad na poprzeczce zostawił Cody Eakin. Czesi swoją szansę mieli w 14. minucie w ogromnym zamieszaniu podbramkowym po strzale Petra Koukala, ale w końcówce byli zupełnie zamknięci we własnej tercji przez rozpędzonych Kanadyjczyków, co wzbudziło pierwsze oznaki zniecierpliwienia na trybunach, wyrażone przez fanów gospodarzy gwizdami.

Od pierwszych sekund drugiej tercji na tafli było podobnie, a na trybunach znów można było usłyszeć gwizdy. Kiedy Petr Čáslava usiad na ławce kar za dość brutalne przytrzymanie Matta Duchene'a za bramką, świetną okazję miał strzelający już właściwie do pustej bramki Crosby, ale w ostatniej chwili zablokował go Jiří Novotný. Chwilę później znów "oberwał" słupek czeskiej bramki, w który trafił Tyler Ennis. W praskiej hali było jednak coraz ciszej, bo kibice świetnie zdawali sobie sprawę, że Kanada z każdą minutą dominuje na tafli coraz bardziej.

W 30. minucie Jason Spezza wjechał do czeskiej tercji obronnej, użył Jakuba Krejčíka jako zasłony i między jego nogami strzelił w stronę Pavelca, który także nie zdążył złączyć nóg i zatrzymać krążka, więc zrobiło się 2:0. 31-letni dziś Spezza nie jest już graczem tej klasy, co choćby w 2007 roku, gdy razem z Danielem Alfredssonem i Danym Heatleyem prowadził Ottawa Senators do finału Pucharu Stanleya, ale na Mistrzostwach Świata wciąż jest znakomity. Gol z 30. minuty dał mu 14. punkt na turnieju i umocnił jego pozycję na czele klasyfikacji punktowej. Spezza wciąż ma jednak przed sobą cel główny, którym jest pierwszy w jego karierze tytuł mistrza świata.

Każda kolejna upływająca minuta przybliżała ekipę McLellana do finału. Ale na niespełna dwie minuty przed końcem drugiej tercji krążek wpadł do kanadyjskiej bramki. Spod linii niebieskiej strzelił Michal Jordan, a Smith mimo podjęcia próby interwencji wpuścił krążek do bramki. Fani na trybunach wreszcie wybuchnęli radością, ale doświadczony rosyjski sędzia Wiaczesław Bułanow pokazał, że gola nie ma, bo Koukal stał w polu bramkowym. Sytuacja była kontrowersyjna, bo powtórki telewizyjne pokazały, że Czech miał w polu bramkowym jedną łyżwę, i to też minimalnie. Sędziowie jednak nie mogli z pomocy arbitra wideo skorzystać akurat w tym przypadku, bo zgodnie z artykułem 99 Przepisów gry w hokeja na lodzie takie sytuacje analizie wideo nie podlegają. Decyzja Bułanowa z lodu była więc wiążąca i po dwóch tercjach nadal Kanada prowadziła 2:0.

W trzeciej tercji nie było widać, że gospodarze są w stanie odmienić losy meczu. Nie rzucili się na rywali z wielkim impetem, a Kanadyjczycy wszystkie ich próby ataków rozbijali dość łatwo. W połowie trzeciej tercji otuchy swojej drużynie próbowali dodać czescy kibice, którzy zaczęli śpiewać i w swoim stylu podskakiwać. Ale na niewiele się to zdało. Na niespełna dwie minuty przed końcem trzeciej tercji najlepszą w tej tercji okazję do zdobycia gola mieli wcale nie Czesi, a ich rywale. Sean Couturier i Tyler Toffoli wyszli z kontrą we dwóch przeciwko czeskiemu bramkarzowi, ale Pavelec obronił parkanem. Růžička poprosił o czas, a później wycofał bramkarza, ale i to nie odmieniło już losów meczu.

Kanadyjczycy wygrali już ósmy mecz w regulaminowym czasie na turnieju i wciąż walczą o milion franków szwajcarskich. A poza tym grają też o to, po co do Pragi przylecieli. Kanada już wcześniej przełamała swoją fatalną passę 5 lat bez awansu do półfinału Mistrzostw Świata, a teraz po raz pierwszy od 2009 roku zagra o złoty medal. Już od początku turnieju było jasne, że Kanadyjczycy w odróżnieniu od większości poprzednich sezonów przywieźli na MŚ zespół, który ma osobowy potencjał do zdobycia mistrzowskiego tytułu. Po raz ostatni reprezentacja ojczyzny hokeja zdobyła tytuł mistrza świata w 2007 roku w Moskwie. Teraz od "złota" dzieli ją tylko jeden mecz. Ten jutrzejszy, finałowy ze zwycięzcą dzisiejszego wieczornego półfinału pomiędzy USA, a Rosją.

Czechy - Kanada 0:2 (0:1, 0:1, 0:0)
0:1 Hall - Eberle - Crosby 08:40
0:2 Spezza - Duchene - Hamhuis 29:02
Strzały: 23-41.
Minuty kar: 4-4.
Widzów: 17 383.




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V