Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 3423

Liga Mistrzów przy szwedzkim stole - zapowiedź finału

2015-02-02 17:04:16

Rozgrywki w sierpniu zaczęły 44 zespoły z 12 krajów, ale po prawie 100 meczach na placu boju zostali tylko dwaj przedstawiciele jednego państwa. We wtorek w Luleå przy "szwedzkim stole" rozstrzygnie się sprawa triumfu w pierwszej edycji reaktywowanej Hokejowej Ligi Mistrzów.


Szwedzkie media w ostatnich miesiącach dużo pisały o kryzysie SHL, która traci swoje największe gwiazdy już nie tylko na rzecz NHL, ale także KHL, a coraz częściej nawet ligi szwajcarskiej. Gdy trener reprezentacji "Trzech Koron" Pär Mårts powołuje reprezentację nawet na rozgrywane w "europejskim" składzie turnieje EHT, to zawodników miejscowej ligi wybiera bardzo oszczędnie. Ale wielu kibiców w innych krajach pewnie chciałoby mieć taki kryzys, jak Szwedzi. Taki, który zaowocował wewnątrzszwedzkim finałem Hokejowej Ligi Mistrzów. Jutro pod kołem podbiegunowym w Luleå zagrają w nim: miejscowy Luleå HF oraz Frölunda Göteborg.

Kluby SHL wygrały sąsiedzką rywalizację z drużynami fińskiej Liigi, bowiem do ćwierćfinałów oba kraje wprowadziły po 4 ekipy, ale po kolejnych etapach rywalizacji na placu boju pozostali już tylko przedstawiciele Szwecji. Ich wyniki wyglądają jeszcze bardziej efektownie w porównaniu z drużynami z innych liczących się hokejowo krajów Europy. Dość wspomnieć, że w Lidze Mistrzów więcej drużyn szwedzkich awansowało do finału niż czeskich wyszło z grupy.

Ale Szwedzi do finału Ligi Mistrzów nie wprowadzili wcale tego, co w ich ligowym hokeju najlepsze. Zespół z Luleå, który gospodarzem meczu finałowego jest dzięki temu, że w poprzednich fazach zdobył od swojego rywala więcej punktów jest w lidze dopiero ósmy. Frölunda w pierwszej części sezonu SHL była przez pewien czas pierwsza, ale później jej forma zaczęła przypominać sinusoidę i obecnie zespół Rogera Rönnberga zajmuje trzecie miejsce. Nie ma co ukrywać, że nawet ewentualne zdobycie jutro pucharu za zwycięstwo w Lidze Mistrzów nie będzie dla obu drużyn historycznym wydarzeniem pamiętanym przez lata. Hokejowe rozgrywki czołowych europejskich klubów w pierwszym sezonie po reaktywacji nie doczekały się bowiem prestiżu porównywalnego ani z ich piłkarskim odpowiednikiem, ani nawet z rywalizacją ligową.

Obie ekipy, które staną jutro przeciwko sobie w hali Coop Norrbotten Arena chętnie zamieniłyby europejskie trofeum na Puchar Le Mata przyznawany za wygranie SHL. O ten ostatni będzie jednak bardzo trudno, bo najpierw trzeba będzie ze szwedzkiego tronu strącić zasiadający na nim od dwóch lat i zamierzający to robić nadal zespół Skellefteå AIK. Co prawda Luleå HF wyeliminował ten zespół w półfinale Ligi Mistrzów, ale tabela nie kłamie - w lidze traci do niego aż 30 punktów. Frölunda, choć jest trzecia traci do lidera 16 "oczek". Widać więc, że droga do tytułu w kraju jest bardzo długa. Od pucharu europejskiego zaś dzieli obie drużyny 60 minut. - Teraz to jest "wszystko albo nic". Tu nie ma 7 meczów, jak w lidze, kiedy możesz się zrehabilitować po jakiejś porażce - mówi asystent trenera Frölundy Klas Östman. - Chłopakom nie trzeba o tym przypominać. Każdy z nich bardzo chce zwycięstwa.

Na dziś więc to jutrzejszemu finałowi przedstawiciele obu drużyn nadają największe znaczenie. - To jest jak dotąd najważniejszy mecz tego sezonu. Wiemy, że Frölunda to dobry zespół i możemy się spodziewać wyrównanej walki - mówi młody skrzydłowy Lars Bryggman, który wciąż czeka na swojego pierwszego gola w sezonie. Bryggman dodaje, że liczy nie tylko na zwycięstwo, ale także liczną obecność fanów swojego zespołu. Bo choć szwedzkie kluby potraktowały Hokejową Ligę Mistrzów na tyle poważnie, by ją zdominować, to dla kibiców jej mecze były raczej nieco poważniejszymi spotkaniami towarzyskimi. W Luleå dopiero na rewanżowym półfinale z lokalnym rywalem Skellefteå AIK oficjalnie było ponad 5 tys. fanów, choć każdemu, kto mecz widział liczba ta może się wydawać nieco naciągana.

I choć klub z Luleå ma w szwedzkiej ekstraklasie jedną z najniższych średnich frekwencji na mecz (5 019), to w porównaniu ze średnią 3 329 z Ligi Mistrzów i tak jest ona imponująca. - Mam nadzieję, że na finale będzie trochę więcej ludzi niż te "50 osób", które było na meczu z Red Bullem Salzburg - mówi nieco przesadzając 19-letni środkowy gospodarzy Lucas Wallmark wybrany w tym roku w drafcie NHL przez Carolina Hurricanes. Władze zarządzającej rozgrywkami spółki CHL zdają sobie sprawę, że frekwencja w tegorocznej Lidze Mistrzów była niezbyt zadowalająca. - Naszym celem jest to, żeby kibice hokejowi traktowali Hokejową Ligę Mistrzów podobnie, jak to się dzieje w piłce nożnej. Będziemy rozmawiać z klubami, by wprowadzić zmiany przed kolejnym sezonem - mówi rzecznik prasowy CHL Szymon Szemberg.

Już wiadomo, że w przyszłorocznych rozgrywkach wystartuje nie 44, a 48 drużyn. Skrócona zostanie faza grupowa, za to o jedną rundę dłuższa będzie faza pucharowa. To wszystko ma sprawić, że więcej będzie meczów o stawkę, a działacze liczą, że to podniesie zainteresowanie ze strony fanów.

Na razie jednak trzeba dokończyć sezon obecny. Gospodarze jutrzejszego finału Luleå HF wiedzą, jak odnosić sukcesy na arenie międzynarodowej. W 2012 wygrali poprzedzającą Hokejową Ligę Mistrzów towarzyską imprezę European Trophy. Rok wcześniej i rok później zajmowali w niej trzecie miejsce. Ale w obecnych rozgrywkach byli bardzo blisko odpadnięcia z rywalizacji już w 1/8 finału. Ekipa Joakima Fagervalla przegrała u siebie pierwszy mecz z Red Bullem Salzburg 2:4, a w drugim na wyjeździe przegrywała po 20 minutach gry 4:1. Trudno było wówczas wierzyć, że uda się odrobić straty, a jednak zespół ze szwedzkiej północy w drugiej tercji strzelił 5 goli, wygrał rewanż w regulaminowym czasie 7:5, a w rzutach karnych awans dał mu Niklas Fogström.

Frölunda aż takiego horroru nie przeżywała, choć ćwierćfinał z I.F.K. Helsinki i półfinał z Kärpät Oulu wygrywała w dwumeczu jednym golem. Obaj finaliści spotkali się w tym sezonie szwedzkiej ekstraklasy trzykrotnie. Dwa razy wygrała Frölunda. Po raz ostatni 4:1 22 stycznia, a więc dwa dni po tym, jak obie drużyny wywalczyły awans do finału. Ale oba zwycięstwa ekipa "Indian" odniosła w Göteborgu. W Luleå 4 grudnia ubiegłego roku gospodarze wygrali 1:0 po golu Pera Ledina - gracza urodzonego i wychowanego w Luleå, który po sukcesy musiał jednak z tego miasta wyjechać. Ledin raz zdobył mistrzostwo Szwecji z Färjestad Karlstad, a dwa razy z HV71 Jönköping. Przed poprzednim sezonem wrócił do swojego rodzinnego miasta i w wieku 36 lat stanie przed szansą zdobycia europejskiego trofeum w barwach klubu, któremu od małego kibicował.

Finałowy występ Ledina, który zmaga się z kontuzją do końca będzie jednak stał pod znakiem zapytania. Ostateczna decyzja ma zapaść po lekarskiej konsultacji we wtorek rano. Na pewno w finale, choć w innej roli weźmie za to udział inny człowiek pochodzący z Luleå. Trener Frölundy Roger Rönnberg właśnie w tym mieście przyszedł w 1971 roku na świat i właśnie w klubie, z którym jutro jego podopieczni będą rywalizować zaczął swoją trenerską karierę. Także on sukcesy zaczął jednak odnosić dopiero po wyjeździe z rodzinnego miasta. Jego największym osiągnięciem do dziś pozostaje złoty medal Mistrzostw Świata juniorów zdobyty z reprezentacją Szwecji w 2012 roku. W klubie jeszcze wielkiego sukcesu nie odniósł. Jutro będzie miał pierwszą szansę.

- To będzie rodzinna sprawa - Roger Rönnberg wraca do domu - żartuje pomagający temu ostatniemu w roli asystenta Klas Östman. Po finale wszystko zostanie więc w rodzinie. Przy szwedzkim stole. Zdaniem asystenta trenera Luleå HF Steffana Nilssona wtorkowy finał powinien w graczach wywoływać raczej uczucie radości niż nerwy. - Każdy zawodnik wie, co ma robić. My mówimy im tylko, żeby cieszyli się chwilą, żeby odczuwali przyjemność z tego meczu i żeby te emocje pokazali na lodzie - mówi popularny "Skuggan". Podobnie myśli 20-letni napastnik Frölundy Erik Karlsson. - Będzie bardzo fajnie zagrać ten mecz. To jest jeden mecz o tytuł i każdy z nas wie, jaka jest jego stawka - mówi wicemistrz świata juniorów z 2014 roku. Karlsson zresztą mecz już rozegrał w głowie. - Wygramy 3:1 strzelając trzeciego gola w końcówce do pustej bramki - mówi. - Właściwie to zawsze stawiam na 3:1. Kiedyś w końcu muszę trafić.

Droga do finału:


Luleå HF:

Faza grupowa:
Hamburg Freezers 6:0 (d.), 4:1 (w.), Nottingham Panthers 9:1 (d.), 10:1 (w.), Lukko Rauma 3:1 (d.), 0:2 (w.)

1/8 finału: Red Bull Salzburg 2:4 (d.), 8:5k. (w.)

Ćwierćfinał: Lukko Rauma 2:1 (d.), 5:2 (w.)

Półfinał: Skellefteå AIK 3:2 (d.), 2:2 (w.)


Frölunda Göteborg:

Faza grupowa: Servette Genewa 7:3 (d.), 3:4 (w.), Diables Rouges de Briançon 6:2 (d.), 7:1 (w.), Villach SV 5:2 (d.), 7:1 (w.)

1/8 finału: Tappara Tampere 4:2 (d.), 5:1 (w.)

Ćwierćfinał: I.F.K. Helsinki 5:3 (d.), 1:2 (w.)

Półfinał: Kärpät Oulu 4:2 (d.), 2:3dogr. (w.)



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V